Rozdział 2 część 4

Rozdział 2 część 4-Kalectwo

(PERSPEKTYWA SHIRUDO)

(Machigainai)

Rozdzielmy się. Ja, Shinigami i parę osób tutaj zostanie i rozkmini jak wyjść. Niech reszta idzie zobaczyć co jest na końcu.

(Shīrudo)

(Rozdzieliliśmy się. Wszyscy oprócz Machigainaia, Shinigamiego, Shin'en, En, Maou i Taorety, poszli do pomieszczenia z końca korytarza. Nie rozumiem pomysłu z rozdzieleniem się. Raczej nic nie znajdziemy w tym pokoju, więc po co? Pewnie Machigainai chcę po prostu się znowu popisać. Nawet nie będę komentował absurd ludzi z którymi mnie zamknęli. Jestem zamknięty z czterema przestępcami, lub pięcioma. Nie wiem jak liczyć Nogareru, niby funkcjonariusz policji, ale jednak przyjmujący łapówki. Na moje szczęście jest tu parę dobrych ludzi).

(Masuku)

Hej, wszystko okej, Shīrudo?

(Shīrudo)

Tak. Po prostu zamyśliłem się.

(Masuku)

Okej. Hej Shīrudo według ciebie co będzie na końcu?

(Shīrudo)

Co będzie na końcu? Dobre pytanie. Stawiam, że na pewno znajdziemy kolejne drzwi, a za nimi, albo pokój związany z piętrem lub inne dziadostwo.

(Masuku)

Czaje. Hej Shīrudo.

(Shīrudo)

Co jest?

(Masuku)

Dlaczego tak bardzo nienawidzisz przestępców?

(Shīrudo)

Głupie pytania, Masuku.(Po tym co mi się stało to oczywiste, że nienawidzę przestępców).

(Masuku)

No weź, odpowiedz. Ładnie proszę.

(Shīrudo)

...A dlaczego miałbym nimi nie gardzić?

(Masuku)

Co masz na myśli?

(Shīrudo)

Według mnie przestępcy są jak zaraza. Oni są wszędzie i nie ta się ich to końca wytępić. Także nic dobrego z nich nie przychodzi. Przez nich ludzie cierpią. Nie wybaczę wszystkim, którzy łamią prawo.

(Masuku)

Wszystko rozumiem, ale chyba teraz nie masz wyboru, prawda?

(Shīrudo)

Ta sytuacja jest niefortunna, a propos Masuku.

(Masuku)

Co jest?

(Shīrudo)

Skąd cię tutaj ściągnęli.

(Masuku)

Jak wracałem z baru po robocie.

(Shīrudo)

Z baru?

(Masuku)

No wiesz, pracuje w chłodni, więc uchyliłem kilka głębszych z kumplami z pracy, żeby się rozgrzać. A jak było z tobą?

(Shīrudo)

W środku pracy.

(Masuku)

Jesteś ochroniarzem, prawda?

(Shīrudo)

Tak.

(Masuku)

Więc jak to jest? Czy dużo macie włamań? A jeśli są to jest strzelanina? Przy okazji masz własnego gnata?

(Shīrudo)

Za dużo filmów się naoglądałeś. Rzadko kiedy coś się dzieje, a jeśli chodzi o wyposażenie to mam najwyżej paralizator.(Sprawdziłem kieszeń).Lub miałem.

(Masuku)

CO? Czyli jesteś zwykłym cieciem?

(Shīrudo)

Nie obijam się w czasie pracy. Zresztą za co by mi wtedy płacili? Za spanie?

(Masuku)

Dostawać hajs za spanie, to brzmi na dobrą prace.

(Shīrudo)

A idź pan.(Jak on może być taki bez troski, czy to jest młodość? Czyżbym się już zestarzał? O czym w ogóle myślę, chyba 31 lat to nie tak dużo, prawda)?

(Masuku)

No weź, wyluzuj się.

(Shīrudo)

Ech.(Doszliśmy na miejsce. Kolejne drzwi).No to idziemy.(Przeszliśmy przez drzwi. Pomieszczeniem za drzwiami był jakiś wielki składzik. Zapasowe piłki, dresy i inne sportowe rzeczy. Osobiście myślę, że to pomieszczenie bardziej przypomina składzik na rzeczy z zajęć sportowych niż profesjonalne zaplecze piłkarskie, ale co ja wiem. W końcu nie jest jakieś specjalne. Sport lubię oglądać, ale nie uprawiać. Głównie przez ciało). Te Kemono, coś takiego było u was?

(Kemono)

Tak, ale nie na stadionie i lepiej wypozażone.

(Shīrudo)

Dzięki, że odpowiedziałeś.(Kompletnie nie zrozumiałem sensu jego odpowiedzi).

(Kemono)

Polecam się na przyszłość.

(Mirai)

Dobra! Rozejdźmy się i szukajmy.

(Sora)

...................

(Shīrudo)

(Sora wziął z wieszaka czarne dresy i wlazł z nimi za materace. Kompletnie go nie rozumiem).

(Muku)

Co ty robisz?

(Sora)

......Nie podglądaj. 

(Kugutsu)

Nie mów mi, że się będziesz teraz przebierał.

(Sora)

..................

(Kugutsu)

Czemu mi nie odpowiedziałeś?

(Sora)

Ponieważ sama sobie odpowiedziałaś, a ty Muku nie podglądaj.

(Shīrudo)

(Sora zasłonił się materacami i chyba na serio zaczął się przebierać. Dobra nim dłużej nad tym myślę tym bardziej jest to dziwne. Poszedłem jak najdalej od materacy, starając się przy tym zapomnieć co się właśnie wydarzyło. Zacząłem sprawdzać piłki z Masuku i Kemono).

(Masuku)

O sam Shīrudo przyszedł nam pomóc.

(Kemono)

Czy nie byłeś bardziej tam?

(Shīrudo)

Ja tam nie mam zamiaru wracać.

(Masuku)

Co się stało?

(Shīrudo)

Sora wziął dres i chyba zaczął się przebierać za materacami.

(Kemono)

Więc dlatego tak wygląda ten materac.

(Masuku)

Tak na dobrą sprawę, chłopak umył się, teraz zmienia ciuchy, za chwilę będzie wyglądał jak, normalny człowiek.

(Kemono)

A wcześnie wyglądał nie normalnie?

(Masuku)

Nie to miałem na myśli. Chodziło mi o to, że przestanie wyglądać jak żul.

(Shīrudo)

Trochę nie miło tak czepiać się wyglądu.

(Masuku)

A sam oskarżałeś o morderstwo. Nie pamiętarz?

"(Mirai)"

"A Sora?"

"(Shīrudo)"

"Popatrzcie na niego, zabił pewnie osobę, lub dwie. On pewnie nie ma żadnych ludzkich odruchów."

(Shīrudo)

I ciągle podtrzymuje moje zdanie. Po prostu nie będę tego pokazywał. Staram się dogadać z przestępcami.

(Kemono)

No i to jest mój człowiek. Co powiedzie później na jakiś szybki mecz?

(Masuku)

Byłoby ekstra! Jeszcze dopytam resztę chłopaków. Zostawcie do mi. Sprawię, że nawet Sora dołączy.

(Shīrudo)

Zrób tak, a nazwę cię cudotwórcą.

(Hebi)

Co wy robicie do cholery?

(Masuku)

Gadamy.

(Hebi)

A czas leci.

(Masuku)

O kurw- znaczy się racja. Dalej chłopaki, do roboty!

(Kemono)

Tak jest.

(Shīrudo)

(Zaczęliśmy sprawdzać piłki. Przy któreś z nich było coś wyryte. Na piłce były wyryte słowa:

"Wycieczka

Rodzice Kemono zabrali go na wycieczkę do Rio De Janeiro, gdy miał 7 lat. Młody Kemono bardzo się na ten wyjazd cieszył. W pewnym momencie jego rodzice kazali mu zostać na chwile, mówiąc, że idą po coś to jedzenia. Kemono na nich wiernie czekał. Kiedy zrobiło się już ciemno, Kemono zrozumiał, że jego rodzice go zostawili na pastwę losu. Zaczął szukać swojego hotelu, ale ostatecznie się skupił i wylądował w jakieś podejrzanej dzielnicy. Nie minęła chwila, a został złapany przez bandytów. Kemono myślał, że to jego koniec, ale ktoś go uratował. Uratował go jego nowy ojciec, który stał się później jego trenerem".

Nie powiem smutną historie ma Kemono, ale z szczęśliwym zakończeniem, więc tak źle nie jest. Przykro mi z powodu, że jego rodzice go porzucili, ale co zrobisz)? Hej Kemono, trzymaj.(Dałem mu piłkę).

(Kemono)

........................

(Masuku)

Hej Shīrudo co tam jest napisane?

(Shīrudo)

Przeszłość Kemono.

(Masuku)

Kemono wszystko gra?

(Kemono)

Tak. Jest dobrze.

(Shīrudo)

(Gdy się patrzeliśmy na Kemono, En przyszła to pokoju).

(En)

Kage lub Kugutsu idziecie ze mną potrzebujemy coś sprawdzić.

(Kugutsu)

Weź Kage.

(Kage)

Co? Nie chcę.

(En)

Nie marudź.

(Shīrudo)

(En złapała Kage za ramie i zaczęła go ciągnąć do wyjścia).

(Kage)

Puszczaj!

(En)

I ty się nazywasz facetem?

(Kage)

NIE!

(Shīrudo)

(Po tym słyszeliśmy tylko błagalne o pomoc krzyki Kage. Przez takich jak on tracę wiarę w ludzkość).Boże co za chłop.

(Masuku)

To był Kage?

(Shīrudo)

Jakim cudem zawsze jest przez ciebie pomijany?

(Masuku)

Mało charakterystyczny, wiesz?

(Nogareru)

Nie powiem, trochę trudno nie zauważyć kolesia tak jaskrawego jak on.

(Masuku)

Jak widać można.

(Shīrudo)

Po co przyszedłeś Nogareru?

(Nogareru)

Jestem ciekawy po co piłkarz wpatruje się w tą piłkę.

(Kemono)

Sam zobacz.

(Shīrudo)

(Kemono dał piłkę nogareru a ten zaczął ją czytać).

(Nogareru)

Dobra rozumiem, ale czy to, że cię porzucili ma jakieś znaczenie?

(Kemono)

Co?

(Nogareru)

Dzięki temu, że cię porzucili zostałeś wspaniałym piłkarzem. Można powiedzieć, że szczęście w nieszczęściu.

(Shīrudo)

(Kemono poszedł sobie).Nogareru po co to powiedziałeś?

(Nogareru)

Ale czy taka nie jest prawda? Przeszłość nie jest niczym więcej jak bezużytecznym obciążeniem, więc po co się jej trzymać?

(Masuku)

Ale czy z przeszłości nie można się czegoś nauczyć?

(Nogareru)

Ludzie się nigdy nie uczą.

(Shīrudo)

(Nogareru odszedł).Szlag, ci ludzie są jacyś nie normalni.

(Masuku)

Nie nam to oceniać.

(Shīrudo)

W każdym razie chodźmy dalej.(Odeszliśmy od piłek i poszliśmy zobaczyć co jest dalej. Między czasie Sora się przebrał, dres na pewno był za duży, ale co mi tam. On to nosi, nie ja. Z reszty sprzętu były jeszcze rzeczy to innych sportów na przykład kije to bejsbola, więc na bogato to było robione, albo osoba przygotowująca to miejsce nie znała się na sporcie, oba prawdopodobne. Nagle to pomieszczenia weszli Kage i Taoreta, która wyglądała dziwnie, ponieważ się uśmiechała).

(Taoreta)

Hej wszystkim!

(Mirai)

Cześć Taoreta.

(Taoreta)

Ooo. Sora nowy dres.

(Sora)

.....Tak.

(Taoreta)

No dawaj uśmiechnij się. W końcu życie jest takie piękne.

(Sora)

.....Nie, nigdy.

(Taoreta)

Dobra nie będę zmuszała, tylko zachęcała.

(Futashika)

T-Taoreta co ci się stało?

(Taoreta)

Mi? Nic, ale dziękuje ci bardzo, że pytasz Futashika.

(Futashika)

Um...Kage co jej się stało?

(Kage)

.....Upadła i walnęła się w głowę.

(Hebi)

Wiele wyjaśnia.

(Muku)

Innymi słowy odbiło jej.

(Taoreta)

Hahaha, dobre. Wszystko gra.

(Hōrō-sha)

Po co tu przyszłaś.

(Taoreta)

Właśnie! Chyba mam pomysł jak odblokować drzwi.

(Mirai)

Co? Naprawdę? To świetnie.

(Shīrudo)

(Taoreta podeszła to mnie).

(Taoreta)

Shī-ru-do chodź ze mną.

(Shīrudo)

Po co?(Zaczynam się jej bać).

(Taoreta)

Spróbuj wsadzić swoją protezę ręki przez kraty, może czujnik zadziała też na sztuczne odciski?

(Shīrudo)

(Wyszeptała mi to ucha).Skąd ty?

(Taoreta)

Heh heh. Tajemnica państwowa.

(Shīrudo)

Okej pójdę.

(Taoreta)

Jupi! Udało się. ^_^

(Shīrudo)

(Zacząłem iść w kierunku wyjścia. Zauważyłem, że Taoreta podeszła energicznym krokiem to Unmei i zaczęła to niej mówić. Na całe szczęście nie poszła ze mną, boję się jej jak jest w takim stanie. Przeszedłem szybko przez korytarz i poszedłem to Machigainaia, Shin'en, En, Maou, Shinigamiego i Gādian, która była po drugiej stronie).

(Maou)

Shīrudo chłopcze, co cię tu sprowadza?

(Shīrudo)

Taoreta kazała mi przyjść. Po za tym co się stało? Taoreta jest przerażającą towarzyska i miła.

(Shin'en)

Cóż Taoreta złapała Kage za ramię, a on w panice popchnął ją a ta upadła. A przy tym walnęła się w głowę.

(Shīrudo)

Zaczynam mocno wątpić we własną trzeźwość po usłyszeniu tego.

(Shin'en)

Wiem to brzmi absurdalnie, ale to prawda.

(Ekran)

Zostało wam równe 5 minut.

(Machigainai)

O szlag. Shīrudo rób co masz robić, po jak nie ktoś z nas umrze i mogę to być ja.

(Shinigami)

I ty powiedziałeś, że przesadziłem.

(Shīrudo)

Okej.(Odczepiłem protezę ręki i wyciągnąłem ją z rękawa).

(En)

Shīrudo, co ci się stało?

(Shīrudo)

Praca.

(Machigainai)

A konkretnie?

(Shīrudo)

Jak mówiłem jestem ochroniarzem, strzegę magazynu, ale to moja druga praca, z pierwszej mnie wylali. Pięć lat temu magazyn, którego pilnowałem wybuchł raniąc mnie i zabijając kilku cywili. Szefostwo zasponsorowało mi mechaniczne protezy ręki i nogi, pewnie było coś z magazynem, że nie chcieli by się to wydało. Te protezy są o tyle dobre, że nie ma drugich takich.(Podałem Gādian swoją rękę).

(Machigainai)

Co jest w niej takiego wyjątkowego?

(Shīrudo)

Tego mi nie powiedzieli. Dziwi mnie, że Taoreta wiedziała o protezach.

(Gādian)

Co mam zrobić?

(Machigainai)

Dotknij swoim palcem pierwszego czujnika i złap rękę Shīrudo tak, aby palec protezy dotykał urządzenia.

(Gādian)

Okej.

(Shīrudo)

(Gādian zrobiła jak Machigainai powiedział i gdy to zrobiła kraty opadły, a drzwi mogły się otworzyć).

(Machigainai)

Shīrudo, dlatego twoje protezy są wyjątkowe, ponieważ posiadają twoje odciski palców.

(Shīrudo)

Więc tak to jest.

(Maou)

Zostanę z Gādian i przytrzymam wam drzwi. Wy idzie po resztę.

(Shīrudo)

Pójdę po nich.(Pobiegłem przez korytarz i przeszedłem przez drzwi). Hej ludzie. Drzwi się otworzyły.

(Mirai)

Naprawdę? Hura!

(Taoreta)

Wiedziałam, że taż radę.

(Nogareru)

Czemu nie masz ręki?

(Shīrudo)

Powiem jak wyjdziemy.(Zapomniałem protezy).

(Kugutsu)

Okej chodźmy.

(Shīrudo)

(Wszyscy poszli dalej, tylko Unmei była na szarym końcu. Od końca ostatniej głównej gry chodzi taka, przy niej nawet Sora jest duszą towarzystwa).

(Hebi)

Nie ma pośpiechu, skoro wygraliśmy to mamy dużo czasu.

(Shīrudo)

(Nagle usłyszałem jakieś pikanie. Zanim się spostrzegłem coś wybuchło z końca pokoju, a podłoga zaczęła się walić. Pobiegłem szybko to Unmei. Ledwo się trzymała kawałka podłogi, lub tego co z niej zostało. Ten kawałek się załamał, ale udało mi się złapać Unmei za rękę).Trzymasz się?

(Unmei)

Jakoś.

(Masuku)

Shīrudo, pomóc ci?

(Shīrudo)

Nie zbliżajcie! Nie wiadomo ile to może teraz utrzymać.

(Unmei)

Czemu mnie uratowałeś?

(Shīrudo)

Kiedy widzę, że ktoś ma kłopoty, to staram się mu pomóc, nawet kryminalistą.(Cieszę się, że udało mi się ją uratować, ale bez drugiej ręki będzie ciężko nią podnieść. W między czasie zauważyłem, że Sora Rzuca coś to dziury).

(Muku)

Co ty to chuja robisz w takim momencie?

(Sora)

Wyrzucam stare ubrania.

(Shīrudo)

Absurd nawet w takim momencie. Boże daj mi siły. Unmei nie tam rady cię wciągnąć, więc musisz mi pomóc.

(Unmei)

Co jeśli nie chcę być uratowana? Puszczaj mnie, już.

(Shīrudo)

Co? Nie wygłupiaj się, jeśli cię puszcze umrzesz.

(Unmei)

I o to mi chodzi. Nie rozumiesz? Moje życie straciło jakikolwiek sens. Od początku nie byłam niczym więcej jak zabawką mojej rodziny, zrobili ze mnie kogoś kim nie chciałam być. Nie przeszkadzało mi to, ponieważ tego nie zauważałam, ale wtedy on sprowadził mnie na ziemie.

(Shīrudo)

(Czyżby chodziło o Sore. Nie wróć. Nie o to teraz chodzi). Śmierć nie jest rozwiązaniem-

(Unmei)

Może dla was. Wy jesteście silniejsi niż ja kiedykolwiek bym mogła. Unmei to osoba, która jest całkowicie podporządkowana swojemu przeznaczeniu, prawda? W tym wypadku to co jeśli moim przeznaczeniem jest przetrwać? Zadecydowałam! Odrzucam to przeznaczenie!

(Shīrudo)

(Ścisnęła mnie za nadgarstek. Mimowolnie otworzyłem rękę, a Unmei zaczęła spadać w ciemną otchłań).


Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 1 część 1

Rozdział 1 część 4

Postacie