Rozdział 4 część 2
Rozdział 4 część 2-Ta, która nie rozumie
Dzień 0
(PERSPEKTYWA MIRAI)
(Mirai)
(Rozdzieliliśmy się z chłopakami. Osobiście nie rozumiem czemu Shin'en chciała, abyśmy się tak rozdzielili, ale pewnie miała dobry powód).Od czego zaczniemy?
(Shin'en)
W pierwszej kolejności powinnam zobaczyć co z En. W ogóle jak, Shinigami cię opatrzył?
(En)
Zaczął mi coś wstrzykiwać. Szczerze sama nie wiem co to było, ale chyba jakiś znieczulacz.
(Shin'en)
Rzeczywiście, zmarnował na ciebie wszystkie moje znieczulacze. Później tam mu coś na przeczyszczenie za uszczuplanie mi apteczki. Myślałam, że po prostu obwiąże cię bandażami.
(Mirai)
(Lepiej nie wkurzać Shin'en).Rozumiem, że najpierw idziemy do prawego skrzydła, prawda?
(Hebi)
W tym korytarzu jedyną rzeczą są nasze pokoje, ale patrząc na stan En lepiej, żebyśmy je zostawiły na koniec.
(En)
Nie przejmujcie się mną, to tylko draśnięcia.
(Shin'en)
Gdyby nie poparzone plecy, to bym potwierdziła, ale sama wiesz jak jest. Ekran mówił, że w prawym skrzydle jest przychodnia, więc najpierw do niej pójdziemy.
(Mirai)
(Poszłyśmy z dziewczynami przez korytarz z pokojami, kątem oka zauważyłam swój. Mój pokój był pod "3", jestem ciekawa jak wygląda. Na końcu korytarza było rozwidlenie, od razu poszłyśmy w prawo. W prawym skrzydle było pięć drzwi).
(Shin'en)
Skoczy ktoś sprawdzić, gdzie jest przychodnia?
(Hebi)
Chwila, ja to zrobię.
(Mirai)
(Hebi poszła przez korytarz, trochę się obawiam z nią rozmawiać, po tym wszystkim. Osobiście nie chcę mieć z takimi ludźmi zbyt wiele wspólnego, żeby tak manipulować przyjaciółką. Ciekawe, co by zrobił Sora w tej sytuacji? Prawdopodobnie powiedziałby coś w stylu "mam do gdzieś" lub "bez znaczenia", ale ostatnio wydaje się bardziej otwarty, co mnie cieszy. Zawsze jestem ciekawa, co mu siedzi w głowie, może później pogadam z nim. Zanim się spostrzegłam Hebi wróciła).
(Hebi)
Ostatni pokój.
(Shin'en)
Rozumiem, no to robimy tak. Ja zabieram En i do przychodni, a wy przeszukacie resztę. Co wy na to?
(Taoreta)
Tak długo jak nie muszę cię oglądać może być.
(Shin'en)
Widzę, że nadal masz to mnie problem Taoreta. Cóż mówi się trudno, ale nadal mam nadzieję, że zostaniemy najlepszymi przyjaciółkami.
(Taoreta)
Zdechnij w piekle.
(Shin'en)
Przezabawne, w każdym razie to my już pójdziemy.
(Mirai)
(Shin'en i En poszły).Naprawdę, co się między wami zdarzyło?
(Taoreta)
Pilnuj własnego nosa dzieciaku.
(Muku)
Ale jesteś nie wiele starsza od niej.
(Taoreta)
I co z tego?
(Mirai)
(Chyba wiem o co chodzi).Taoreta, czy to jest ten sławny nastoletni bunt? Czy to oznacza, że będę taka sama jak ty?
(Taoreta)
Na twoją głupotę nic nie ta się zrobić.
(Gādian)
Proszę, czy możemy zacząć przeszukiwania?
(Mirai)
Tak jest.(Poszłyśmy do pierwszych drzwi z wygrawerowanym napisem "jadalnia". Weszłyśmy do środka, jadalnia była duża. Bardzo duża bym powiedziała. Szare ściany i czerwona wygładzina w kwadraty były przyjemne dla oka, przynajmniej mojego. Po całym pomieszczeniu były rozmieszczone białe stoliki do kawy, a po środku wielki stół, który by pomieścił z 20 osób. Na końcu pomieszczenia było okienko, a pod nim lada, pewnie po to, aby wziąć jedzenie. Obok okienka były drzwi, prawdopodobnie prowadzące do kuchni. Ja i Gādian tam weszłyśmy. Kolorystycznie kuchnia była taka sama. Na środku stały korze w których były owoce i warzywa różnego rodzaju, metalowe drzwi z napisem chłodnia i para wielkich lodówek).
(Gādian)
Umiesz gotować Mirai?
(Mirai)
Nie...Heh heh, trochę wstyd?
(Gādian)
Absolutnie, zapytałam z ciekawości. Chociaż jeślibyś chciała mogę cię nauczyć. Dzieci w sierocińcu uczę już od najmłodszych lat.
(Mirai)
Dobry pomysł, Sora też może przyjść?
(Gādian)
Właśnie chciałam to zasugerować. Jak tu zostaniemy, taka umiejętność będzie dla niego cenna.
(Mirai)
Chwila, chcesz zostać?
(Gādian)
Huh? Nie, nie. Chodziło mi o to, że jakbyśmy zostali. Jak się stąd wydostanę mam zamiar wrócić do mojego sierocińca i jeśli Sora wyrazi zgodę, to z nim.
(Mirai)
A tak, zapytałaś się go, czy nie chcę zamieszkać w twoim sierocińcu. Jeszcze nie odpowiedział?
(Gādian)
Niestety, ale mam nadzieje, że pójdzie po rozum do głowy. Nawet nie wiesz jaka byłabym szczęśliwa gdyby zamieszkał u mnie.
(Mirai)
Nigdy nie mów nigdy. Ostatnio stał się bardziej towarzyski, więc może jak spróbujesz jeszcze raz.
(Gādian)
Może. Wracając do przeszukiwań Mirai, pomożesz mi coś sprawdzić?
(Mirai)
Jasne, ale co?
(Gādian)
Chcę sprawdzić jak otwiera się chłodnia. Możesz mnie tam zamknąć?
(Mirai)
Jesteś tego pewna?
(Gādian)
Nie pytałabym gdybym nie była.
(Mirai)
Dobra, skoro tak twierdzisz.(Gādian weszła do chłodni, a po chwili wyszła).Co chciałaś sprawdzić?
(Gādian)
Czy ta się otworzyć chłodnie od środka. Na wszelki wypadek oczywiście. Przy okazji, wiesz ila mamy mięsa w chłodni? Można z niego zrobić naprawdę smaczne potrawy, jeśli chcesz mogę cię nauczyć je robić.
(Mirai)
Naprawdę? Byłabym wdzięczna.
(Gādian)
To później się tym zajmiemy. Teraz sprawdź te część gdzie są lodówki, a ją tą przy korzach, dobra?
(Mirai)
Jasne.(Zaczęłam sprawdzać zawartość lodówek, było w nich dużo różnych napojów, ale nie gazowanych. Widać, że porywacz dba w jakimś stopniu o nasze zdrowie. Obok lodówek był zlew, a pod nim środki czystości i gąbki. Jeśli Gādian będzie uczyła mnie gotować, to niech przygotuje te rzeczy, jestem niezłą fajtłapą. Obok zlewu był stojak z kompletem noży, które były różnego rodzaju i wielkości. Taki wybór pewnie jest przez różnorodność składników. Po chwili usłyszałam huknięcie. Dochodziło z części Gādian). Wszystko w porządku?
(Gādian)
Tak, po prostu się potknęłam.
(Mirai)
Na pewno? W razie czego mogę pójść po Shin'en-
(Gādian)
Nie musisz się martwić. Zajmę się resztą, więc idź przodem, zaraz dojdę do was.
(Mirai)
Dobrze.(Wyszłam z kuchni, reszta dziewczyn tam czekała).
(Muku)
Gdzie Gādian?
(Mirai)
Zaraz dojcie. Gādian się po prostu przewróciła. Chociaż boję się, czy nic sobie nie zrobiła.
(Muku)
Jak zwykle ta twoja dobroduszność. Zobaczysz jeszcze źle się to na tobie odbije.
(Mirai)
Może, ale zdecytowałam ufać każdemu.
(Muku)
Twój wybór.
(Gādian)
Przepraszam, że musiałyście czekać.
(Taoreta)
Wszystko w porządku?
(Gādian)
Tak, po prostu przewróciłam się, ale pewnie Mirai wam o tym powiedziała.
(Hebi)
Jeśli nic się nie stało, to chodźmy dalej.
(Mirai)
(Wyszłyśmy z jadalni i poszłyśmy do kolejnych drzwi, tym razem z napisem "Basen". Weszłyśmy przez drzwi. Pomieszczenie miało jasno niebieskie ściany, a przy ścianach były jakieś roślinki doniczkowe. Przed nami stała para drzwi prowadząca do dwóch pokoi, pewnie szatni. Z lewej była dla męszczyzn, a po prawej dla nas kobiet. Chociaż mi jeszcze trochę brakuje. Przy drzwiach była powierzona tabliczka).Idziemy?
(Taoreta)
Podziękuje. Nie lubię basenów.
(Muku)
Na wszelki wypadek zostanę. Ciężko będzie mi pomóc jeśli wpadnę do wody. Nienawidzę porywacza za to, że mi zostawił kulę. Chociaż to i tak nie wielka cena za wyjście z więzienia.
(Taoreta)
Jak się w ogóle żyje w więzieniu?
(Muku)
Ja byłam w więzieniu typu supermax, więc przez pięć lat byłam w jednym miejscu.
(Hebi)
Musiałaś się nudzić.
(Muku)
I to jak. Codziennie przez kilkanaście godzin chodziłam w kółko tylko dlatego, żeby zabić czas. Jeśli musieli mnie zapuszkować, to mogli przynajmniej do takiego normalnego więzienia. Filmach bójki w więzieniu wyglądają o wiele bardziej zachęcającą niż siedzenie szczerze sama nie wiem gdzie.
(Mirai)
Nie martw się Muku, z pewnością wszystko się ułoży.
(Muku)
Zamkniesz się wreszcie? Nawet nie wiesz jak mnie irytujesz.
(Mirai)
Coś powiedziałam? Jeśli tak to wybacz źle mnie zrozumiałaś, nie chciałam cię urazić. Miałam na myśli-
(Muku)
Zdajesz sobie sprawę w jakiej jestem sytuacji? Jeśli uda nam się uciec, ja zgnije w więzieniu za coś czego nie zrobiłam, a ty?
(Mirai)
Ja?
(Muku)
Ty wrócisz do swojego idealnego życia i będziesz mogła żyć normalnie. Wiesz jak bardzo cię nienawidzę za to? Ciągle tylko gadasz, a z niczego nie zdajesz sobie sprawy. Oceniasz nas nie zdając sobie sprawy z tego co przeszliśmy. Mam cię dosyć. Wychodzę, Taoreta idziesz ze mną sprawdzić kolejny pokój?
(Taoreta)
Jasne.
(Mirai)
(One wyszły. Więc tak to wygląda z jej perspektywy? Co ty byś zrobił Sora? Pewnie powiedziałbyś coś w stylu "i co z tego?", prawda? Jak ty to robisz, że ludzie mimo twojego charakteru się z tobą dogadują? Czy powinnam być taka jak ty? To będzie kolejna rzecz o którą go zapytam).
(Futashika)
Wszystko w porządku?
(Mirai)
Tak, to nie było nic wielkiego.(Oczywiste kłamstwo).W ogóle czemu dopiero teraz się odezwałaś?
(Futashika)
Nie radzę sobie w grupie, ale chyba sytuacje jeden na jeden są lepsze.
(Mirai)
A Gādian i Hebi?
(Futashika)
Poszły przodem, my też powinnyśmy.
(Mirai)
Racja.
(Futashika)
A jeszcze jedno, Muku użyła ostrych słów, ale miała w większości rację.
(Mirai)
Racja.(Weszłyśmy do szatni dla kobiet. Szatnia była ciemno niebieska z brązową podłogą, miała dziesięć szafek i dwie metalowe ławki z czerwonym siedzeniem. Na każdej z szafek było wygrawerowane nasze imiona, sprawdziłam tą moją. Był tam jednoczęściowy ciemno niebieski strój kąpielowy i czarne klapki).Jak myślicie, przebrać się?
(Hebi)
A po co? Nie ma zasady zabraniającej wchodzenie w zwykłym ubraniu.
(Mirai)
W sumie.(Poszłyśmy dalej. Kolejne były prysznice, przypomina mi się ta zasada, że przed wejściem do basenu trzeba wziąć prysznic. Omijamy prysznice i idziemy od razu do basenu. Wielki basen olimpijski jest tym co pierwsze widzę).
(Hebi)
Poważnie, jak wielkie jest to miejsce?
(Gādian)
Porywacz nie przestają nas zaskakiwać.
(Mirai)
(Zaczełyśmy się rozglądać. Spojrzałam się na basen. miał dziesięć torów oddzielonych od siebie linami. Na jednej ze ścian basenu było namalowane jaką on ma powierzchnie, to było 2,5 metra. Muku miała rację, jeśli by wpadła to mógłby być jej rzeczywisty koniec. Z boku basenu było małe jacuzzi, wzadziłam rękę do wody, była przyjemnie ciepła. Nie mogę doczekać się, aż będę mogła w nim posiedzieć. Ciekawe czy Sora lubi takie kąpielie. Prawdopodobnie nigdy nie miał okazji. Z boku stała drewniana sauna, ale na razie nie będę do niej chodziła, w końcu jestem w ubraniu).Znalazłyście coś?
(Futashika)
Jest tutaj składzik, tam są rzeczy do czyszczenia basenu i reszty.
(Hebi)
Chyba nic tu więcej nie ma. Chodźmy dalej zostało nam jeszcze trochę rzeczy do obejrzenia.
(Mirai)
Tak.(Wyszłyśmy z basenu i skierowaliśmy się do kolejnych drzwi, tam był składzik. Składzik był wysokim pomieszczeniem w którym były wysokie regały. Całe pomieszczenie wygląda jak jeden wielki magazyn. Tam były Muku i Taoreta, więc pośbierzyłam się z oglądaniem przez niezręczność. Z tego co odkryłam w składziku jest jeden panel, dzięki któremu możemy brać rzeczy z różnych regałów. Wystarczy, że wpiszemy co chcemy. Muku nam to zaprezentowała jak wyszukała kilof, próbowała rozbić łańcuch z kuli, prawie zrobiła sobie dziurę w nodze. Ciekawe jak Sorze i pozostałym idzie. Mam nadzieję, że wszystko jest w porządku. Wyszłyśmy ze składzika i poszłyśmy do pralni. Białe pomieszczenie z dziesięcioma pralkami, ze sznurkami, żeby można było powiesić pranie, koszami na brudne ciuchy. Na półkach były proszki do prania, wybielacze i tego typu rzeczy. Najciekawszą rzeczą była jednak książka na jednej z pralek. Książka miała tytuł "Instrukcja korzystania z pralki dla tych, którzy nie radzą sobie z życiem lub są zbyt leniwi". Wiem brzmi to jak żart, ale naprawdę mamy tutaj taką książke).Co o tym sądzicie?
(Taoreta)
Mimo, że tytuł obraża pewnie więkrzość z nas, w tym mnie. Przyznaje, że taka instrukcja jest przydatna.
(Gādian)
Jeśli nie umierz robić prania Mirai, to mogę cię tego nauczyć, chcesz?
(Mirai)
Chętnie.(Gādian cieszę się, że cię mam. Jesteś jedną z nielicznych osób, które mnie nie obrażają).
(Hebi)
Nie uważacie, że wybór skrzydła przez nas był trochę stereotypowy?
(Muku)
Nie, czemu?
(Hebi)
Wiecie kobiety, pralnia i kuchnia. Brzmi trochę stereotypowo.
(Futashika)
Technicznie to ekran nakłonił nas, żebyśmy poszły w prawo, ponieważ tam jest przychodnia.
(Taoreta)
Czyli ta gnida porywacz, nabija się z nas.
(Hebi)
Jakby nie patrzeć porywacz ciągle nas lekceważy. On się z nami bawi, a my tańczymy jak nam zagra. Nie wiem jak was, ale mnie to wkurza. Tracimy ludzi jeden po drugim.
(Muku)
Chciałabym zauważyć, że to ty osobiście wpędziłaś Kugutsu do grobu, więc jakim prawem mówisz takie rzeczy?
(Hebi)
Nie obraź się Muku, ale wkurzające w tobie jest to, że ciągle tylko narzekasz. A jeśli chodzi o nią, to zrobię wszystko, żeby być wstanie do niej wrócić.
(Taoreta)
Do niej?
(Hebi)
Młodszej siostry, z resztą nie ważne. Została nam przychodnia, prawda? Chodźmy odwiedzić En i Shin'en.
(Gādian)
Szkoda, że nie mamy kosza z owocami dla En. Podobno daję się takie chorym.
(Muku)
Skąd ty w ogóle wiesz takie rzeczy?
(Gādian)
Słyszałam o tym po prostu.
(Hebi)
Cóż, nie ważne. Chodźmy dziewczyny.
(Mirai)
(Wyszłyśmy z pralni i poszłyśmy do ostatnich drzwi. Ostatnim pokojem była oczywiście przychodnia, w której były En i Shin'en. Białe sterylnie wyglądające pomieszczenie przypominało bardziej pokój szpitalny niż przychodnie. W pokoju było kilka łóżek oddzielonych od siebie zasłonami. En leżała z zabandażowanymi plecami na końcu).
(Shin'en)
Nawet sprawnie wam poszło.
(Taoreta)
Co z nią?
(Shin'en)
Przyznaje, że miała dużo szczęścia. Ma wybite dwa zęby, ale ta się z tym żyć. Ma stłuczoną nogę, która powinna być już w dobrym stanie za jakieś dwa dni. Z dobrych wieści, En nie ma uszkodzonych organów ani kości, więc szybciej stanie na nogi. Z tych złych wieści, są jej plecy.
(Gādian)
O co z nimi chodzi?
(Shin'en)
Shinigami miał rację z tymi poparzeniami, rzeczywiście były III stopnia. Biorąc pod to uwagę zaczęłam działać natychmiast. Na szczęście En ma widocznie wysoką odporność na ból, więc mogłam spokojnie zająć się schładzaniem ran. W najgorszym razie będę musiała usunąć trochę jej skóry, oczywiście tej obumarłej. Potem będę musiała zrobić jej operacje związaną z przeszczepem skóry, gojenie zajmie jakiś tydzień. W każdym razie En jest raczej bezpieczna.
(Hebi)
Moment, jak ty chcesz zrobić operacje?
(Shin'en)
Jak was nie było przeszukałam do miejsce. Mamy sprzęt i składniki, aby przeprowadzić proste operacje, w tym przeszczepy. W lodówce znajdują się paczki z krwią, na wypadek gdyby ktoś potrzebował transfuzji. W profilach jest podany nasz typ krwi, więc transfuzja nie powinna być problemem. Poza tym jest jeszcze parę innych rzeczy, które omówię jak będziemy z chłopakami.
(Muku)
Przy okazji, gdzie się spotykamy z resztą?
(Gādian)
Może w jadalni? Jadalnia ma ten wielki stół, więc wygodnie by się nam rozmawiało.
(Taoreta)
Dla mnie brzmi dobrze. Mam pomysł, niech ktoś pójdzie po chłopaków, a reszta sprawdzi pokoje lub zajmie się sobą. Szczerze mam gdzieś co reszta będzie robić. Interesuje mnie, aby ktoś poszedł po nich, jak będę sprawdzała swój pokój.
(Mirai)
(Czemu wydaje mi się, że brzmiało to jak coś co by powiedział Machigainai)?
(Shin'en)
W każdym razie zróbmy tak.
(En)
Mirai możesz chwila poczekać, chcę z tobą porozmawiać.
(Shin'en)
Powinnaś odpoczywać.
(En)
To zajmie tylko chwilę.
(Shin'en)
W porządku, a kto pójdzie po chłopaków?
(Gādian)
Ja mogę.
(Taoreta)
Świetnie, w takim razie idziemy.
(Mirai)
(Dziewczyny wyszły. Zostałyśmy z En same, czuję się trochę niezręcznie).O czym chciałaś pogadać?
(En)
Co się stało? Wyglądasz inaczej niż zwykle?
(Mirai)
Nic wielkiego, po prostu Muku znowu się na mnie wkurzyła.
(En)
O co poszło?
(Mirai)
Klasycznie chodzi o to, co powiedziałam. Wiesz to, że wszystko będzie dobrze. Co mam powiedzieć, aby mi wybaczyła?
(En)
Mnie się pytasz? Jedyną osobą, która może znać odpowiedź jesteś ty.
(Mirai)
Naprawdę, nie możesz mi pomóc?(Miałam nadzieję, że mi pomożesz, abym nie musiała sama tego robić).
(En)
Nie które rzeczy musisz zrobić sama.
(Mirai)
Rozumiem. W ogóle dlaczego nienawidzicie się z Shinigamim.(Lepiej, abym zmieniła temat, w końcu wolę gadać o problemach innych niż moich).
(En)
Dziwne pytanie zadałaś. Mogę opowiedzić kawałek mojej historii, ale musisz wiedzieć, ze nie jest zbyt przyjemny.
(Mirai)
Nie mam z tym problemu.
(En)
Rozumiem, więc od czego by tu zacząć? Moja rodzina dowodziła yakuzami, wiesz taką japońską mafią. Ja miałam odzieciczyć grupę, więc musiałam stać się twarda.
(Mirai)
Dlaczego?
(En)
Jako szef musisz być twardym. W końcu musisz chronić całą grupę, nawet jeśli wymaga to zabicie.
(Mirai)
Nie mów mi, czy ty kogoś zabiłaś?
(En)
Nie. Nigdy nie byłam wstanie zabić drugiej osoby, dlatego jestem porażką jako następczyni.
(Mirai)
Nie mów tak. To, że nikogo nie zabiłaś pokazuje jakie masz dobre serce.
(En)
Dobre serce? Bzdura. Nawet nie wiesz ile razy krzywdziłam ludzi, mogłam ich atakować, ale nie zabić. Osobiście nie rozumiem Unmei tak szczerze. Dla mnie nie ma więkrzego honoru jak ciągnięcie rodzinnej tradycji, ja moim rodzicom pomogłam z własnej woli. Wracając, Shinigamiego poznałam jak miałam 10 lat, wtedy w ogóle zaczełam się uczyć szermierki. On miał wtedy 6 lat, miał białe włosy, więc zaczełam go nazywać shiro. Jego rodzice pracowali dla moich, jako ściągacze długów. Shinigami i ja parę lat później też zaczeliśmy tak pracować. Shinigami dlatego, aby zdobył doświadczenie, a ja, żebym się zahardowała. Potem jak odkryto talent do zabijania Shinigamiego zdecydowano, że będzie moim ochroniarzem, a później prawą ręką. Miałby dobrze wtedy, nie?
(Mirai)
Mimo tego jak to brzmi wydaje niezłe.
(En)
Co nie? Ale pewnej nocy gdy miałam 18 lat, stało się to. Ta noc. Ta przeklęta noc. Tamtej nocy gdy wróciłam późno do posiadłości zobaczyłam martwe ciała naszych ludzi. Myśłałam, że ktoś nas zaatakował z wrogiej grupy, w końcu mieliśmy wtedy z nimi problemy. Okazało się, że to coś o wiele gorszego, wiesz co mam na myśli?
(Mirai)
Coś z Shinigamim?
(En)
Tak, on wymordował całą naszą grupę i moich rodziców. Nie wiem o co mu chodziło, może coś Z psychiką. To by miało sens, ponieważ parę dni wcześniej zdradził rodziców. Zostali zabici przez naszych wrogów, więc czemu nas zaatakował, a nie ich? To dzisiaj się zastanawiam. Wracając, wtedy zawalczyliśmy pierwszy raz na poważnie, miałam duże szanse na wygraną. Jakby nie patrzeć to był tylko 14 letni chłopak.
(Mirai)
Który w pojedynkę zabił całą grupę gangsterów.
(En)
Sama się zdziwiłam, gdy to zobaczyłam. Mimo, że był cały zmęczony to walczył jak opętany, a ja dawałam z siebie wszystko. Nagle znalazłam lukę w jego obronie, mogłam wyprowadzić czysty atak, ale on był śmiertelny. Zaatakowałam, ale w ostatniej chwili zmieniłam kierunek, to od tego ma tą bliznę na twarzy. Warto zaznaczyć, że atakowaliśmy w tym samym momencie, więc jego atak też mimowolnie zmienił kurs i trawił mnie w oko. Po tym już się nie widzieliśmy aż to teraz. Dzisiaj stoczyliśmy walkę, w której zostałam zmieszczona. Ta siła...Żaden człowiek nie jest tak silny. Gdyby nie ogłoszenie zostałabym zabita, przez kogoś kto robił mi za sługę.
(Mirai)
Sługę?
(En)
Coś z tym nie tak? Patrząc na hierarchie, to oczywiste, że byli dla nas sługami.
(Mirai)
Rozumiem.(Usłyszałam całą historie, a wydaje się, że ma luki, ale nie wiem gdzie).Co będziesz robić?
(En)
Po tym jak dojdę do siebie mam zamiar dokończyć walkę z Shinigamim.
(Mirai)
To szleństwo! Możesz umrzeć.
(En)
Proszę Mirai nie krzycz. Ten idiota wstrzyknął mi tyle znieczulacza, że zaczynam dziwnie się czuć. Później zapytam Shin'en co to oznacza.
(Mirai)
Ale sama powiedziałaś, że gdyby nie ogłoszenie-
(En)
Właśnie dlatego muszę dokończyć walkę. Jesteśmy wojownikami, nawet jeśli zginę, to będę miała ten honor, że zginęłam w walce. Tak szczerze, wydaje mi się, że oboje od tej nocy żyliśmy dla tej walki. Właśnie dla tej jednej rzeczy. Właśnie dlatego muszę zrobić tak, aby on poczuł gniew kogoś komu odebrał rodziców.
(Mirai)
(Wygląda na to, że jej nie przekonam).W każdym razie przemyśl to, następnym razem możesz nie mieć tyle szczęścia.
(En)
Następnym razem, to Shinigami będzie w takim stanie, jak nie gorszym. Teraz idź, musicie omówić to co znaleźliście, ja będę odpoczywała czekając na Shin'en.
(Mirai)
Okej.(Wyszłam z przychodni i poszłam do jadalni, tam gdzie było umówione spotkanie. Byli wszyscy oprócz Muku, En i Nogareru. En nie było z oczywistych względów, ale co się stało z Muku i Nogareru)?
(Machigainai)
Zgaduje, że En leży w przychodni.
(Shin'en)
Odpoczywa tam.
(Shīrudo)
Gdzie Muku w takim razie?
(Taoreta)
Cholera wie. Moja kolei, gdzie Nogareru?
(Masuku)
Ten pijak nie wytrzymał i upił się.
(Hebi)
Wytłumaczycie okoliczności?
(Masuku)
Potem jak, Gādian przyszła po nas zdaliśmy sobie sprawę, że go nie ma. Machigainai wiedział gdzie go szukać. Leżał nieprzytomny w barze z butelką. Widocznie jego alkoholizm przesłania mu rozsądek.
(Maou)
Pomijając to, może zaczniemy nasze sprawozdania.
(Sora)
Jak skończymy odpowiemy na jedno pytanie.
(Machigainai)
A co ty tak nagle?
(Gādian)
Co to za pytanie, Sora?
(Sora)
Kto chcę i nie chcę zostać tutaj.
(Taoreta)
Po co chcesz to wiedzieć?
(Machigainai)
Rozumiem o co ci chodzi i się niestety zgadzam z tobą.
(Shīrudo)
O co wam chodzi?
(Machigainai)
Musimy pamiętać, że za tydzień będziemy musieli dać odpowiedź. Lepiej, żebyśmy wiedzieli na czym stoimy, więc jak skończymy pogadajmy o tym.
(Maou)
Chociaż nie będziemy mieli kilku odpowiedzi.
(Machigainai)
Oj, szczegóły.
(Shīrudo)
Przy okazji, ktoś skoczy po Muku?
(Muku)
Już jestem.
(Mirai)
(To jadalni weszła znajomo wyglądająca kobieta. Miała na sobie dżinsy, biały krótki rękaw i czarne buty sportowe. Chwile zajęło mi zdanie sobie sprawy, że to była Muku).
(Muku)
Wybaczcie spóźnienie, musiałam się ogarnąć, coś nie tak?
(Masuku)
Kim jesteś?
(Muku)
O czym ty gadasz Masuku? Ślepy jesteś? Przecież to ja, Muku?
(Masuku)
Co?!
(Futashika)
Dobrze wyglądasz.
(Muku)
Dzięki. Przyznaje, że trochę minęło od kiedy miałam normalne ciuchy i coś na nogach. Nawet nie wiedzie jak słabo było zimą w celi.
(Shinigami)
Gdzie masz kulę?
(Mirai)
(Właśnie stałam sobie sprawę, że Muku nie miała przy nodze kuli).
(Muku)
W biurku moim pokoju znalazłam kluczyk do niej. Ciekawie się chodzi bez kuli po takim czasie. Jakby coś zostawiłam sobie ją w pokoju jako pamiątkę.
(Machigainai)
Widzę, że się cieszysz. W każdym razie zacznijmy.
(Mirai)
(Zaczęliśmy opowiadać o tym czego dowiedzieliśmy się podczas przeszukiwań).
(Taoreta)
Patrząc obiektywnie, to nie dowiedzieliśmy się niczego nowego.
(Maou)
Racja. Po całym tym czasie, który poświęcilismy na przeszukiwania wiemy jedynie, że to miejsce jest idealne do zamieszkania.
(Ekran)
Ponieważ takim je stworzyłem. Oczywistym jest, że tutaj niczego nie znajdziecie, ponieważ takie jest to piętro. Z resztą kazałem je wam przeszukać, ponieważ chciałem, abyście zapoznali się z jego atrakcjami.
(Shinigami)
Innymi słowy, to piętro jest tylko miejscem do mieszkania?
(Ekran)
Tak. Jeśli nie chcecie tu być, po prostu zabijcie kogoś albo poczekajcie tydzień, co to za filozofia?
(Machigainai)
A propos, co się stanie z zasadą po upływie tygodnia?
(Ekran)
Będzie nie ważna. Na przykład, jeśli zdecydujecie się tutaj zostać i po 13.01 za tydzień będzie trup to nic. Zasady związane z morderstwem są aktywne przez siedem dni zaczynając od jutra. To też działa w drugą stronę. W sensie, że jeśli morderstwo nastąpi nie będziecie mogli tu zostać. W każdym razie, zobaczmy co wybierzecie?
(Hōrō-sha)
W sensie jaki wybór?
(Sora)
Czy chcesz zostać lub nie.
(Ekran)
W takim razie pomówcie o tym, jestem ciekawy.
(Hebi)
Oczywiście, że idę dalej. Wy też tak zagłosujcie.
(Hōrō-sha)
Racja, może na kolejnych piętrach poczuje, że żyje.
(Machigainai)
Zostanie tutaj z wami byłoby najgorsze. Z resztą świat potrzebuje mojego geniuszu.
(Sora)
Ja tu zostaje.
(Machigainai)
Tłumacz się w tym momencie. Dlaczego działasz na przekór nam?
(Sora)
Jak już to wy powinniście się tłumaczyć. Nie rozumiem waszej decyzji. Dlaczego chcecie iść dalej i ryzykować? Nie trzeba nawet specjalnie o tym myśleć. Jeśli chcecie zachować życie wystarczy, że zostaniecie. Przecież będziemy mieli wszystko co trzeba, prawda?
(Ekran)
Święte słowa. Jeśli zostaniecie obiecuje, że zapewnie wam regularne dostawy żywności i tego co będziecie potrzebować.
(Sora)
Widzicie? Zostanie tutaj to najlepsze co może nas czekać w tym miejscu.
(Hebi)
A co jeśli mamy na zewnątrz coś do czego chcemy wrócić?
(Sora)
Co jest ważniejsze, ty czy cokolwiek innnego? Kto jak kto, ale ty powinnaś wiedzieć to najlepiej. Spójrzmy na zalety zostania tutaj: Bezpieczeństwo, straciliśmy Unmei, Kemono i Kugutsu, więc z pewnością boicie się o swoje życia. Do tego niektórzy z nas będą mieli miejsce, które mogą nazwać domem.
(Machigainai)
Więc o to chodzi?
(Sora)
Postaw się na moim miejscu, czy nie chciałbyś mieć czegoś co możesz nazwać domem? Jedyne czego chcę to spokoju, a brew pozorom tutaj mogę go osiągnąć. Z resztą Muku też by to odpowiadało.
(Muku)
W sumie masz rację. Moimi jedynymi wyborami jak wiedzie to powrót do więzienia lub śmierć tutaj, ale teraz? Mogę wreszcie chodzić bez kul, mam ciepły pokój, gdzie nie ma krat. Jeśli to jest "inne wyjście" o którym mówiłaś Mirai muszę cię przeprosić. Wygląda na to, że i ja mogę je mieć. Zostaje.
(Shinigami)
Wiedzie co? Ja też zostanę. Jeśli wygrają ci, którzy chcą zostać to uwiężę En. Wierzcie mi nie pozwolę jej już więcej uciec. Za tydzień skończę z nią, a potem będę mógł przejść na emeryturę.
(Shīrudo)
Hebi, teraz żałujesz pozbycia się Kugutsu?
(Hebi)
Co masz na myśli?
(Shīrudo)
Jest nas teraz 17, więc tak czy inaczej jedna ze stron wygra. Gdyby jednak była tu Kugutsu istniała by szansa na remis.
(Hebi)
Cholera, racja.
(Shīrudo)
Z resztą ja też nie chcę tu być.
(Shin'en)
Ja tu wolę zostać. Ja cenie swoje życie.
(Taoreta)
Chcę odejść stąd jak najszybciej.
(Gādian)
Muszę stąd wyjść, w sierocińcu nadal są dzieci, które mnie potrzebują.
(Masuku)
Sora ma rację, dalsze wędrowanie jest niebezpieczne. Szczególnie, jak tyle osób staciliśmy.
(Machigainai)
Ale ty przeciwieństwie do nas możesz po prostu zamienić osobę podczas twojej głównej gry.
(Masuku)
Niby racja, ale Unmei zginęła poza główną grą. Pamiętacie też tych ludzi z początku? Główna gra nie jest problemem, tu wszędzie jest zagrożenie.
(Maou)
Jednak nie mamy pewności, że dalej może być gorzej. Dla wyjścia stąd możemy zaryzykować. Nie wiem czemu, ale czuje, że muszę się stąd uwolnić.
(Ekran)
Jest 7 do 5 dla tych którzy chcą odejść. Z obecnych zostali Mirai, Kage i Futashika.
(Kage)
Zostanie tutaj... Może nie być takie złe.
(Mirai)
Musimy się wydostać. Zostanie tutaj, to będzie tylko ucieczka od problemów.
(Ekran)
8 do 6, Futashika?
(Futashika)
Mogę odpowiedzieć później? Nie wiem, czego chcę.
(Ekran)
Jasne. Teraz przedstawię wybory En i Nogareru.
(Muku)
Ta się tak?
(Ekran)
Oczywiście, nawet bez pytania ich wiem, czego chcą. Z resztą będziecie mogli ich zapytać. Nogareru chcę tutaj zostać.
(Masuku)
Kurde, chyba ta wóda go przekonała.
(Ekran)
Z tak szerokim asortymentem? Nie dziwie mu się. En z kolei wybrała także zostanie tutaj.
(Mirai)
Co?
(Ekran)
En chcę tutaj zostać, żeby muc zawalczyć z Shinigamim. Za jakiś tydzień En będzie na tyle dobrym stanie, że mogłaby zawalczyć. Widzę Shinigami, że wasza dwójka jest bardzo podobna w wielu kwestiach.
(Shinigami)
Wiedziałem, że ona to wybierze. En jest honorowa, nie dokończyliśmy naszej ostatniej walki, więc chcę ją skończyć.
(Ekran)
Wiedzie, co to oznacza? Jest 8:8, więc ostatni głos należy do Futashiki. Jeśli wasze odpowiedzi się nie zmienią, jej wybór przesądzi o waszym losie. Chyba, że wcześniej staży się morderstwo. Do zobaczenia.
(Machigainai)
Ty, wybierz, że nie chcesz tu zostać. Inaczej pożałujesz, rozumiesz?
(Shin'en)
Machigainai nie zastraszaj jej.
(Machigainai)
Zdajesz sobie sprawę Futashika, że jeśli wybierzesz zostanie tutaj wszyscy utkniemy tu na resztę życia?
(Futashika)
Wiem...ale-
(Machigainai)
Ale co? Zdajesz sobie sprawę, że świat potrzebuje ludzi takich jak ja?
(Futashika)
Wiem...w tym wypadku-
(Sora)
Jakich ludzi? Jak zwykle twoje reakcje są tak nudne.
(Machigainai)
Coś powiedział?
(Sora)
Uważasz, że krzykami jesteś stanie coś osiągnąć? To ma być wybór tej kobiety, my nie możemy ingerować. Jednego wiem na pewno, że ona wybierze właściwie.
(Mirai)
(Sora wyszedł).
(Machigainai)
Za kogo on się uważa?
(Shin'en)
Wraz z zwiększeniem aktywności, wydaje się, że jego charakter trochę się zmienił.
(Masuku)
Też tak myślicie? Teraz nas przynajmniej nie ignoruje.
(Muku)
I nie milczy tak często.
(Maou)
Coś się stało z Sorą?
(Taoreta)
Kto wie, co jest w jego głowie?
(Maou)
W każdym razie, mam pytanie. Co zamierzamy robić przez ten tydzień?
(Shīrudo)
Dobre pytanie. Może wymyślimy coś wspólnego?
(Machigainai)
Co powiedzie na dyżury?
(Gādian)
Dyżury? I na czym miałoby to polegać?
(Machigainai)
Dla bezpieczeństwa. załóżmy, że będą cztery dyżury po 6 godzin. Wiedzie 6.00-12.00, 12.00-18.00, 18.00-24.00 i 24.00-6.00, może być?
(Maou)
Pomysł, żeby pilnować korytarzy wydaje się dobry, ale mam obawy. Ile osób wystarczyłoby, żeby pilnować całe piętro?
(Taoreta)
Myślę, że z dwie na spokojnie wystarczą.
(Machigainai)
Jedna na skrzydło, brzmi nieźle. W takim razie kto chcę iść na jutro? Zaznaczam, że zmiana od szóstej do południa.
(Hebi)
Mogę ja.
(Kage)
Ja też.
(Machigainai)
Więc od 6.00 do 12.00 Kage i Hebi, a później?
(Mirai)
(Ostatecznie skończyło się na tym, że najpierw byli Kage i Hebi, potem Masuku i Tareta, Nogareru i Futashika i Shīrudo i Shin'en. Gādian Zaproponowała, że do jadalni, pralni też mogą być dyżury. Jutro w jadalni będą Shinigami i Machigainai, a oni nie wyglądają na takich co potrafią gotować, więc może być ciekawie. W pralni będzie Muku, więc też może być ciekawie, ale tam jest instrukcja, która powinna jej pomóc. Resztę dnia spędziliśmy na planowaniu. Kiedy usłyszeliśmy komunikat wróciliśmy do swoich pokojów, z tego co wiem to wszystkich wyglądają tak samo. W moim biurku znalazłam zdjęcie moje i rodziców, tęsknie za nimi, właśnie dlatego musimy się wydostać. Przebrałam się w piżamę i położyłam się spać).
*
Dzień 1
(Ekran)
Witam was w porannym ogłoszeniu. Ogłaszam, że jest 6.00 rano, a co za tym idzie kończy się cisza nocna. Jak słyszeliście wczoraj wieczorem będę was powiadamiać na temat ciszy nocnej, więc proszę się martwić jeśli nie macie rachuby czasu. Przypominam, że od dzisiaj rozpoczyna się odliczanie, które będzie trwało równe 7 dni. Życzę miłego dnia.
(Mirai)
(Obudziło mnie ogłoszenie, trochę długie, ale wiem sprawy organizacyjne. Trochę jak rozpoczęcie roku w szkole. W każdym razie powinnam się ogarnąć, umuwiliśmy się, że będziemy jadać razem. Po mojej porannej toalecie i przebraniu się wyszłam z pokoju. Po korytarzu chodzili ludzie, zauważyłam Kage obierającego się o ściane).Dzień dobry Kage.
(Kage)
Cześć.
(Mirai)
Hebi, gdzieś poszła?
(Kage)
Um, jeszcze nie wyszła, chyba.
(Mirai)
Obudzić ją?
(Kage)
Jest w porządku, idź na śniadanie.
(Mirai)
Okej.(Poszłam na śniadanie do jadalni. Byli wszyscy oprócz En i osób będących na dyżurze).Dzień dobry wszystkim.
(Gādian)
Dzień dobry Mirai.
(Mirai)
Co jest na śniadanie?
(Muku)
Być może coś jadalnego lub jakaś trucizna.
(Shin'en)
Spokojonie, jeśli chodzi o zatrucie nie mogą tak zabić więcej niż dwóch osób.
(Maou)
Nie jestem pewny, czy o taką truciznę chodziło.
(Shīrudo)
W ogóle, kto tutaj potrafi gotować?
(Gādian)
Ja.
(Shin'en)
Rozumiem, że parzenie trucizn się nie liczy.
(Maou)
Oczywiście, że nie.
(Masuku)
Wszystko w porządku stary? Wyglądasz na zmęczonego.
(Maou)
Jest dobrze, po prostu nie mogłem spać.
(Taoreta)
Prawdopodobnie brak snu jest związany z naszą ciężką sytuacją. To też może być spowodowany przez stres. Chociaż chyba wychodzi to na jedno.
(Shin'en)
Wróciłaś do siebie?
(Taoreta)
Powtarzam odpowiedź, nie wiem o czym mówisz.
(Shin'en)
Więc będziesz dalej trwała przy swoim.
(Mirai)
(Po chwili rozmów Machigainai i Shinigami przynieśli śniadanie, które... Wyglądało ciekawie).
(Machigainai)
Podano do stołu, smacznego.
(Masuku)
Co to jest?
(Shinigami)
Garnek jajecznicy z boczkiem, trochej spalonej, ale bez skorupek. Tosty, bardzo chrupiące i trochę czarne przy tym. dżem, masło i parę innych dodatków do tostów. Smacznego.
(Mirai)
(Nie wiem czemu, ale trochę boję się tego próbować).
(Nogareru)
Wszystko ładnie i pięknie, ale bez naczyń ani nakryć, to trochę ciężko jeść.
(Mirai)
(Dobra uwaga Nogareru, stół nie był nawet nakryty).
(Machigainai)
Weź sobie, są w kuchni, sprawdź szafki.
(Nogareru)
Człowieku, myślisz, że mam w ogóle siły? Nawet nie wiesz jakiego mam kaca mordercę.
(Machigainai)
W ogóle wiesz o czym rozmawialiśmy wczoraj?
(Nogareru)
No nie, a co?
(Machigainai)
Ty i Futashika od 18.00 do 24.00 patrolujecie korytarze.
(Nogareru)
Okej, niech będzie, może wytrzeźwieje.
(Hōrō-sha)
Przy okazji, co ty byś wybrał? Zostać czy iść dalej?
(Nogareru)
Zostałbym.
(Maou)
Ekran cię pytał?
(Nogareru)
Człowieku, obudziłem się na drewnianej podłodze nie dość, że kac to jeszcze ból pleców. Weź nie zawracaj gitary.
(Mirai)
(Nagle usłyszeliśmy dźwięk sztućców. Sora zaczął jeść śniadanie).
(Muku)
To jest jadalne?
(Sora)
Po prostu jedzenie, jest jadalne, więc w porządku. Dzięki za posiłek.
(Mirai)
(Sora wyszedł).
(Shīrudo)
Kiedy on poszedł po naczynia?
(Taoreta)
Pewnie w tym samym momencie gdzie nakrył do stołu.
(Gādian)
Jak Sora to zrobił?
(Shinigami)
Ale odnieść naczyń do nie ma komu.
(Muku)
Spokojnie, to wasza robota, aby sprzątnąć.
(Machigainai)
Co?
(Masuku)
Właśnie, jak będziecie robić nam obiad, to zróbcie go bardziej jadalnym.
(Gādian)
Wiedzieliście, że macie tam książkę kucharską?
(Shinigami)
Akurat używaliśmy jej. Można się zamienić?
(Masuku)
Ha ha, nie.
(Muku)
A propos obowiązków, brudne ciuchy wynieście do pralni, zajmę się tym po południu.
(Hōrō-sha)
Jasne.
(Machigainai)
Moment, czemu nie chcecie się zmienić?
(Masuku)
Stary, to ty wpadłeś na pomysł z dyżurami.
(Machigainai)
Tak, ale Gādian zaproponowała dyżury w kuchni i pralni. Przy okazji na obiedzie pogadamy o jutrzejszych, ale to tak poza tym.
(Gādian)
Zaproponowałam, ponieważ tym też trzeba się zająć. W każdym razie wytrzymaj tylko dzisiaj i spróbuj nas nie zatruć. Nie wszyscy możemy jeść wszystko jak Sora.
(Shinigami)
Dzięki Bogom.
(Shīrudo)
Nie wiedziałem, że ty możesz się czegoś bać.
(Mirai)
(Śniadanie minęło przy rozmowach i trochę jedzeniu. Po odniesieniu swoich i Sory naczyń poszłam spędzać czas wolny. Z godzinę lub dwie spędziłam na basenie pływając lub w jacuzzi. Odwiedziłam też En w przychodni wyglądała już lepiej. Oglądałam też filmy z Taoretą, wydaje się fanką kryminałów. Potem poszłam na obiad, miałam okazje zjeść miejmy nadzieje, że rosół. Podczas obiadu uzgodniliśmy dyżury na jutro, zaczynam o 6 z Sorą. Po obiedzie w końcu zdecydowałam się porozmawiać z Sorą. Z tego co wiem siedzi w bibliotece. Jak poszłam do biblioteki, to rzeczywiście tam siedział czytając podręcznik od chemii).Uczysz się?
(Sora)
Tak.
(Mirai)
Tak?
(Sora)
A jakiej odpowiedzi się spodziewałaś?
(Mirai)
Myślałam, że rozwiniesz temat.
(Sora)
Rozumiem. Skoro mam chwilę, chcę się czegoś nauczyć. Chociaż można powiedzieć, że powinienem być zawiedzionym.
(Mirai)
Co masz na myśli?
(Sora)
Wszystko co jest tutaj napisane wiem od dawna.
(Mirai)
Skąd?
(Sora)
Nie wiem.
(Mirai)
Już sama nie wiem, czy rozmawia się z tobą łatwiej czy trudniej?
(Sora)
Przyszłaś po coś konkretnego?
(Mirai)
A właśnie, poszedłbyś do mnie? Chcę porozmawiać.
(Sora)
Jeśli to nie będzie strata czasu, to w porządku.
(Mirai)
(Sora odłożył książkę na półkę i poszedł ze mną do pokoju).
(Sora)
O czym chcesz gadać Mirai?
(Mirai)
Co sądzisz o byciu ze mną w parzę na dyżurze?
(Sora)
Mów od razu o co chodzi albo wychodzę.
(Mirai)
Jak ty to robisz?
(Sora)
?
(Mirai)
Jakim cudem z takim charakterem jesteś bardziej tolerowany niż ja? Dlaczego?
(Sora)
Idę.
(Mirai)
Co? Czekaj!(Chwyciłam Sore za rękę, była lodowata jak lód).Zimna.
(Sora)
Jesteś irytująca, puszczaj.
(Mirai)
Odpowiedz, proszę.
(Sora)
Dlaczego mam ci odpowiadać? Nie umiesz pomyśleć?
(Mirai)
Nie rozumiem, więc jestem ciekawa czy ty możesz odpowiedzieć.
(Sora)
Odpowiem ci, ale masz mnie zostawić, inaczej zostaniesz pierwszą ofiarą.
(Mirai)
(Jakim cudem on może być taki? Ton głosu jest spokojny, a mimika jest jak zawsze kamienna i niezachwiana. Nawet jeśli grozi śmiercią czuje jakby to była normalna rozmowa).
(Sora)
Wiesz czemu jestem tolerowany? Ja w odróżnieniu od ciebie nie staram się o coś tak bezwartościowego jak czyjaś akceptacja. Starasz się dogadać z każdym, co wychodzi ci sztucznie. Używasz miłych słówek, które nie robią nic więcej jak wkurzają. Jesteś kompletnie bezużyteczna, nie robisz nic więcej jak pouczasz innych. Gdybym miał cię do czegoś przyrównać, to z pewnością byłabyś małym psem. Mało robisz, ale głośno szczekasz. Chcesz więcej?
(Mirai)
Przestań, wystarczy mi.
(Sora)
Ale mimo wszystko byłabyś pierwszą osobą, którą chyba mogę uznać za jakkolwiek bliską.
(Mirai)
Co?
(Sora)
Od początku traktowałaś mnie jak przyjaciela mimo, że miałem cię gdzieś. Na piętrze ze stadionem rozważałem zabicie ciebie i Gādian za to, że mi trujecie ciągle dupe. Skończyło się na tym, że nie miałem czasu. Można powiedzieć, że jestem ci wdzięczny. Chociaż rada ode mnie, zamknij się czasem, a reszta będzie cię bardziej tolerowała. To wszystko, nara.
(Mirai)
(Sora wyszedł, dziwnie się czuje słysząc, że powiedział coś tak długiego i częściowo miłego. Chociaż dziwniej widzieć go jak się uśmiecha).
Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia
Komentarze
Prześlij komentarz