Rozdział 4 część 3

Rozdział 4 część 3-Konstelacja radości

Dzień 2

(PERSPEKTYWA KAGE)

(Kage)

Skończyłem!(Udało mi się skończyć malować. Namalowałem obraz przedstawiający mapę dotychczasowych pięter. Machigainai kazał mi to zrobić po tym jak dowiedział się, że mam pamięć fotograficzną wczoraj. Struktura budynku jest bardzo dziwna, ponieważ najpierw było 40 pokoi i miejsce gdzie była rosyjska ruletka. Potem między dwoma korytarzami pojawił się kolejny, czyli tam było ich 41. W środku była windą, którą pojechaliśmy na górę, ale kiedy dojechaliśmy tam był po prostu kolejny pokój, ale bez przejścia dalej, więc jak się dostaliśmy dalej? Po tym jak nas uśpiono zostaliśmy przeniesieni do pokoju, gdzie była pierwsza próba, miałem ją z Muku. Wtedy podzielono nas na pary, więc było 10 pokoi, a w ich centrum jeden wielki, który był chyba poczekalnią. Ta "poczekalnia" miała przejścia dzięki któremu mogliśmy iść do pokojów gdzie zbieraliśmy dane o Unmei. Innymi słowy był korytarz z pięcioma drzwiami dwie pary po obu stronach i jednymi na końcu. Równocześnie tam miała miejsce pierwsza intryga. Kolejny był pokój do głównej gry, a kiedy ją ukończyliśmy mogliśmy iść na kolejne piętro. Dostaliśmy się tam schodami. Kolejne piętro to był stadion piłkarski, który przypominał ten należący do drużyny Kemono. Z ważniejszych pomieszczeń byłaby murawa i ten składzik związany drugą próbą. Głównie dlatego, że tam straciliśmy Unmei i Kemono. Tam był też pierwszy raz kiedy Taoreta zaczęła się dziwnie zachowywać, a to chyba przeze mnie... Naprawdę nie chciałem jej uderzyć, to było z paniki. W każdym razie na następne piętro dostaliśmy się co ciekawe windą i wyglądało jak uczelnia, z tego co pamiętam tam uczyła się Kugutsu. Piętro było podzielone na kilka mniejszych. Na ostatnim piętrze odbyła się główna gra w której straciliśmy Kugutsu, co nas sprowadza do teraz. To piętro jest zrobione tak, abyśmy mogli tu bezpiecznie mieszkać. Łącznie jest tutaj 30 pomieszczeń licząc pokoje, ale jeszcze nie widziałem miejsca gdzie ma być ten cały "proces". Pewnie to kolejne z tych ukrytych pomieszczeń... Szczerze nie jestem teraz pewny jak rzeczy mają wyglądać. Niby zajmujemy czas, ale czy to nie jest przypadkiem, odwracanie oczu od problemów? Skoro Sora zaczął się tak zachowywać, czy to oznacza kłopoty? Nawet jeśli zostaniemy En zostanie zabita przez Shinigamiego przez jakieś dawne urazy. Hebi pewnie coś wymyśli, żeby się nas pozbyć i to z niewiadomych względów. Nie wiem jak to będzie wyglądało. Czy jedynym ratunkiem jest śmierć. Z rozmyśleni wyrwało mnie walenie do drzwi).

(Masuku)

Hej ty, żyjesz?!

(Kage)

Um... Chwila.(Otworzyłem drzwi Masuku. Rozpoznałem po go głosie i tym, że ciągle zapomina moje imię).

(Masuku)

Więc jednak żyjesz.

(Kage)

Um... Ale dlaczego miałbym nie?(Czy oni mnie już uśmiercają)?

(Masuku)

Od wczoraj nikt cię nie widział, więc sam wiesz.

(Kage)

Huh? A która jest?

(Masuku)

Nie wiesz? Mamy już 13.00 wiesz?

(Kage)

Już?!

(Masuku)

Huh?

(Kage)

Um... Wybacz krzyk.(Boże jakie to było zawstydzające).

(Masuku)

W każdym razie Machigainai prosił mnie, abym sprawdził co u ciebie.

(Kage)

Um, jeśli mogę wiedzieć, to czemu on nie spytał osobiście.

(Masuku)

Shinigami powiedział, że Machigainai ma coś z brzuchem od swojej kuchni i to chyba jako jedyny.

(Kage)

Jakim cudem?

(Masuku)

Uwierz mi, nie wiem. Wracając, jeśli chodzi o tą mapę.

(Kage)

Um, skończyłem. Pokaże ją na obiedzie

(Machigainai)

Świetnie.

(Masuku)

To ty możesz chodzić?

(Machigainai)

Spokojnie przeszło już. To pewnie ta część robiona przez Shinigamiego. Widać, że jest mordercą na wiele sposobów. Jego potrawy są jakąś trucizną.

(Masuku)

Jesteś pewien stary, że to nie przez ciebie?

(Machigainai)

Zrobiłem wszystko zgodnie instrukcją, więc nie. Dodatkowo wiem jak gotować, umiem zrobić spaghetti.

(Masuku)

Ale każdą potrawę robi się trochę inaczej, nie?

(Kage)

(Spojrzał się na mnie).Um, ja jem na dowóz.(Konkretnie każe dostawcy zostawić jedzenie pod drzwiami, a sam czekam przed wizjerem aż wyjdzie jak najdalej, żebym mógł zabrać jedzenie. Oczywiście płacę przelewem).

(Masuku)

Szlag, czyli nie umiesz? Ja też.

(Machigainai)

Ja też tak średnio.

(Masuku)

No właśnie widać.

(Machigainai)

W każdym razie plan przedstawimy na obiedzie.

(Kage)

Um, Dobrze.(Chłopacy wyszli i zostałem na szczęście znowu sam. Nie powiem trochę się zestresowałem ich nagłą wizytą, ale sobie poradziłem. Spojrzałem na drzwi, gdyby się tak zastanowić, to one nie mają nawet klucza, czyli równie dobrze każdy może wejść mi do pokoju i nękać mnie, jak w szkole. Wyszedłem z pokoju, ponieważ potrzebowałem sztalugi i farb to kolejnego obrazu, ale jeszcze nie miałem konkretnego pomysłu. Na pewno chcę coś zrobić z gwiazdami. Sora trochę opowiadał o swoich przeżyciach i to, że miło się śpi pod gwiazdami. Ciekawy jestem jakie to uczucie, z domu wychodzę kilka razy w miesiącu. W sumie ten stan z rzeczy utrzymuje się od dekady i mi nie przeszkadza. W sumie, przez to, że wyszedłem zostałem porwany. Doszedłem do składzika, jak zwykle tam było dosyć ponuro, przynajmniej w moim odczuciu. Poszedłem w stronę panelu, kiedy doszedłem do niego wyszukałem co trzeba było i wróciłem. Rozstawiłem swój sprzęt i zacząłem patrzeć w płótno. Jak bardzo bym się nie patrzył, to dalej widzę po prostu biel. Moment, czy takich rozmyślań już nie miałem? Naprawdę powinienem się przejść i może pospać. Wyszedłem z pokoju i zacząłem się zastanawiać, co ja chcę robić)?

(Hōrō-sha)

Czemu się tak kręcisz w jedną i drugą stronę?

(Kage)

Um... Widzisz Hōrō-sha... Powiedzmy, że szukam inspiracji.

(Hōrō-sha)

Artysta się znalazł. Pomóc ci?

(Kage)

A nie musisz patrolować?

(Hōrō-sha)

Szczerze to Muku robi większość za mnie. Biega w jedną i drugą od paru godzin. Ja zajmuje się tym korytarzem, a ona resztą.

(Kage)

Nie zmęczyła się jeszcze?

(Hōrō-sha)

Mówiła, że dużo chodziła z tą kulą, więc być może to są efekty. W każdym razie pomóc ci z inspiracją?

(Kage)

Um... To znaczy?

(Hōrō-sha)

Chcąc nie chcąc byłem dużo zapraszany na wydarzenia kolegów, w tym było kilka związanych ze sztuką. Może jak posłuchasz o innych artystach i ich metodach, to znajdziesz inspiracje.

(Kage)

Um, ale czy to nie będzie kopiowanie?

(Hōrō-sha)

Niekoniecznie, tak naprawdę ciężko jest wymyślić coś nowego, więc pożyczenie jest w porządku, o ile oczywiście robisz to w swoim stylu. Przynajmniej tak uważam.

(Kage)

Um, będąc szczerym to nie znam za bardzo innych ludzi ze swojego fachu, więc mogę przynajmniej posłuchać.

(Hōrō-sha)

Rozumiem, więc od czego by tu zacząć? Może od młodego głuchoniemego chłopaka, który malował krwią?

(Kage)

Krwią?

(Hōrō-sha)

Tak, to wiedza dosyć tajemna, ale jest pewien artysta, który do swoich obrazów wykorzystuje jakiś płyn gdzie głównym składnikiem jest krew. Każdy myśli, że to farba, głównie dlatego, że nie czuć zapachu krwi, to pewnie zasługa tego, co dodaje do niej. Co myślisz o malowaniu krwią?

(Kage)

Um... Nie chcę. Sam sposób wydaję się dosyć kreatywny, ale nie chcę używać czegoś co sprawiało, że ktoś żył. Zresztą to też trochę straszne.

(Hōrō-sha)

Rozumiem, więc co powiesz na używaniu naturalnych barwników?

(Kage)

Chodzi o te z owoców i warzyw?

(Hōrō-sha)

Tak, na przykład z marchewki masz już odcień pomarańczy.

(Kage)

Niezbyt, średnio widzi mi się myśl, że używam naszego jedzenia do obrazów.

(Hōrō-sha)

To może coś podobnego, ale po zjedzeniu?

(Kage)

Um, w jakim sensie?

(Hōrō-sha)

Malowanie wymiocinami.

(Kage)

Aż mi się zrobiło nie dobrze.

(Hōrō-sha)

Spokojnie chodzi o kolorowe mleko. Pewna brytyjska artystka tak robi, chociaż ty pewnie nie chcesz, co?

(Kage)

Um, podziękuje.

(Hōrō-sha)

No to skończyły mi się pomysły. A jak ty malujesz w ogóle?

(Kage)

Jak ja maluje, pomyślmy?(Kiedy ja najlepiej maluje. Pamiętam, że od małego dużo rysowałem, ale to były zwykłe rzeczy. Kiedy pierwszy raz namalowałem, coś co wyrobiło mój styl? Ach! To pewnie z wtedy... Te wspomnienia są do dziś bolesne).Maluje do co czuje.

(Hōrō-sha)

To znaczy?

(Kage)

Na pierwszy rzut oka moje obrazy wyglądają jakbym po prostu chaotycznie wylewał farbę, ale przy bliższym sprawdzeniu z tych obrazów wylewają się emocje. Pomagają przy tym głównie kolory. Na przykład smutek pokazuje w niebieskim.

(Hōrō-sha)

Jakie to zazwyczaj emocje?

(Kage)

...Te negatywne.(Za każdym razem kiedy maluje po prostu daję się ponieść emocjom, więc nie mam wpływu jak to się skończy. Mój menadżer mówi mi, że wychodzi świetnie, ale nie wie co czuje. Oszukiwanie osoby, która cię przygarnęła jest złe, ale to moja wina, że tak skończyłem).Um... Trochę nam zleciało, nie?

(Hōrō-sha)

Tak, chyba zbliża się obiad, więc idź. Dzisiaj gotują Shin'en i Shīrudo, więc może będziemy mogli zjeść bez obawy, że się zatrujemy.

(Kage)

Um, dzięki.(Wróciłem szybko do pokoju i wziąłem mapę. Poszedłem do jadalni mijając Muku, która biegała jak oszalała. W jadalni było kilka osób, które rozmawiały do kogoś. Podszedłem bliżej, na jednym z siedzeń była En. Wychodzi na to, że już może chodzić).

(Taoreta)

Dobrze, że możesz się już ruszać.

(En)

Ja także. Teraz zostało tylko poczekać aż skóra się wchłonie. Potem będę mogła wrócić do formy.

(Shin'en)

Na twoim miejscu bym uważała. Zazwyczaj nie przeszczepia się skóry na plecach, więc uważaj. Nie wiemy co może się stać. Głównie dlatego, że dawno nie robiłam takiej operacji.

(Masuku)

Na czarnym rynku robi się takie operacje?

(Shin'en)

Nie, znaczy czasem, ale bardziej chodziło mi o czas, gdzie byłam po prostu chirurgiem.

(Masuku)

Pracowałaś legalnie?

(Shin'en)

Aż takie to zaskoczenie?

(Masuku)

Tak.

(Shin'en)

Lepiej uważaj na słowa, pamiętaj kto ma dostęp do twojego jedzenia. Trochę środka przeczyszczającego nikogo nie zabiło. Tak jak zrobiłam z Shinigamim.

(Machigainai)

Moment to twoja sprawka?

(Shin'en)

Ale co?

(Machigainai)

Shinigami zamienił talerze, a po tym dostałem-

(Shin'en)

Dobra nie kończ. To miała być zemsta za zmarnowanie mi znieczulacza, ale w sumie nic się nie stało. Uzupełniłam sobie apteczke i zaopatrzyłam się w drugą razie potrzeby.

(Shīrudo)

Shin'en, weź się do roboty.

(Shin'en)

Już, już.

(Kage)

(Po chwili obiad był gotowy, brakowało paru osób, jak Maou, Shinigami, Hōrō i Muku, ale ta dwójka jest na dyżurze, ale co z resztą)?

(Gādian)

Wie ktoś co się dzieje z Maou?

(Shin'en)

Odpoczywa w pokoju. Rano przyszedł do mnie z palcami obgryzionymi, aż do krwi.

(Mirai)

Boże, co się mu stało?

(Shin'en)

A kto to wie? Nie chciał powiedzieć, więc nie naciskałam, ale powiedział, że będzie na jego dyżurze.

(Machigainai)

Jest następny, on i En konkretnie.

(Mirai)

Myślisz, że możesz się tak wysilać? Dopiero od dzisiaj możesz normalnie chodzić.

(En)

Będzie w porządku, na wszelki wypadek Shin'en przyniosła mi laskę do podbierania się. Co ważniejsze, gdzie on? Gdzie Shinigami?

(Hebi)

Mijałam go, powiedział mi, że nie chcę siedzieć z tobą w jednym pomieszczeniu.

(Futashika)

Czyli już nawet nie próbuje ukryć swojej niechęci.

(Hebi)

To plus dla nas. Kto by chciał jeść z osobą, która prawie zabiła jednego z naszych?

(Taoreta)

Dziwne. Idąc tym tropem, to czemu my jemy z tobą? Przecież to ty zmanipulowałaś nas, abyśmy doprowadzili do jej śmierci. Dodatkowo, od dłuższego czasu, także manipulowałaś Kugutsu, nie? Gdybyśmy zestawili ciebie i Shinigamiego, to ty wypadasz gorzej. Oczywiście ze strony strat dla grupy. Z strony moralnej, to oboje jesteście tacy sami.

(Hebi)

Czy ty próbujesz wywołać u mnie żal?

(Taoreta)

Nie. Szczerze wątpie, że masz coś takiego. Chociaż jeśli by pomyśleć, to po co czujemy żal?

(Hebi)

Hej, nie zaczynaj mi tutaj filozowować-

(Sora)

Kurczak po meksykańsku był dobry. Wy też powinniście spróbować zanim wystygnie.

(Kage)

(Widocznie Sora próbuje uspokoić sytuacje).Um, racja Sora powinniśmy spróbować.

(Mirai)

W końcu Shīrudo i Shin'en postarali się go zrobić.

(Kage)

(Zaczęliśmy wspólnie jeść. Przyznam, że ciągle jest to dziwne. Jedzenie z kimś i to tak dużej grupie, ale szczerze? To nie wydaje się być złe. No i kurczak po meksykańsku tych dwóch jest o niebo lepszy niż te z wczoraj. Po zjedzeniu i ostawieniu naczyń Machigainai zaczął mówić).

(Machigainai)

Skoro zjedliśmy, to mogę zabrać głos?

(Masuku)

Stary i tak wiem, że byś to zrobił.

(Machigainai)

Udam, że tego nie słyszałem. Kazałem Kage, aby narysował mapę tego miejsca. Podasz mi ją?

(Kage)

(Bez słowa dałem mu ją do ręki. Chociaż nie powiem mogłem użyć po prostu jakiegoś szkicownika, zamiast używać płutna).

(Machigainai)

Jak widzicie, to miejsce ma dosyć dziwną budowe i są rzeczy, które do teraz nie wyjaśniliśmy. Na przykład, gdzie były pokoje z pierwszej próby?

(Gādian)

Pamiętam, że pokój w którym byliśmy nie miał przejścia dalej.

(Machigainai)

Właśnie, dlatego myślę co to może oznaczać i wpadłem na dwa pomysły. Pierwszy zakłada, że jedna ze ścian miała ukryte przejście. Wiele razy widzieliśmy, że takowe były.

(Nogareru)

W sensie taki blef?

(Machigainai)

Tak.

(Nogareru)

Ale po co? Czemu miałby dawać pokój bez drzwi tylko po to, aby okazało się, że jest ukryte przejście?

(Machigainai)

Żeby nas ogłupić oczywiście. Porywacz, niejednokrotnie pokazywał nam jak jest nad nami. Ośmiesza nas na każdym kroku.

(Hebi)

Ale to chyba twój problem.

(Machigainai)

Wracając, drugim pomysłem jest, że zostaliśmy uśpieni i przetransportowani tutaj. Innymi słowy są dwa miejsca gdzie jesteśmy przetrzymywani.

(Nogareru)

Po co tak komplikować?

(Machigainai)

A co? Masz jakiś lepszy pomysł?

(Nogareru)

Człowieku jestem pijany. Myślisz, że mam chęci na myślenie?

(Taoreta)

Myślę, że powinniśmy zostawić teorie na bok i skupić się na odpoczynku. W końcu podobno do tego ma słuszyć to piętro. Powinniśmy odstawić wszystkie zmartwienia i zregenerować siły.

(En)

Racja. Taoreta ma rację, na ten moment odpocznijmy.

(Machigainai)

Niech będzie.

(Masuku)

Właśnie nie zapominaj, że to ty wynosisz nasze śmieci.

(Machigainai)

Racja. Jeśli macie coś to wyrzucenia zostawcie kosze przed wejściem do swojego pokoju. Także mam nadzieje, że sobie je wzieliście.

(Taoreta)

Jeśli chodzi o pranie, zostawcie je w koszach. wieczorem się tym zajmę.

(Kage)

(Zostaliśmy i rozmawialiśmy jeszcze chwilę. Kiedy temat nie schodzi na naszą obecną sytuacje, to jest tak przyjemnie. Niestety z końcem czasu i to się skończy. Pod koniec obiadu uzgodniliśmy, dyżury na kolejny dzień. Wyszło na to, że będę z Sorą między 18.00 a 24.00, więc będę spokojniejszy. Nie wiedzieć jakim cudem, ale Sora zaczął się mnie pytać na temat malowania i trochę go uczę. Mimo dziwnego pierwszego wrażenia okazuje się być milszy niż wygląda. Jest popołudnie, więc jest jeszcze trochę czasu do snu. Zacząłem patrzeć znowu w płótno, ale wciąż miałem brak weny. Powąchałem swój strój roboczy, śmierdział jak nie wiem co. Przebrałem się w węglowo czarne spodnie i koszule w kolorze śnieżnej bieli, która była ubrudzona resztkami farby. Poszedłem do pralni, aby zostawić tam mój strój roboczy).

(Futashika)

Um... Czy tej koszuli też nie trzeba wyprać?

(Kage)

Um? A, widzisz... Ja po prostu... To nieład artystyczny.

(Futashika)

Um, rozumiem.

(Kage)

Taa.

(Futashika)

... Ładną mamy pogodę?

(Kage)

Um... Ale jesteśmy w budynku.

(Futashika)

Racja, heh heh.

(Kage)

(Nie ma to jak introwertyk który rozmawia z introwertykiem).

(Futashika)

Um... Jesteś zdenerwowany?

(Kage)

Um, trochę.

(Futashika)

Um, ja też. Chcesz zakończyć tą rozmowę?

(Kage)

Tak.(Rozeszliśmy się w swoje strony. To było co najmniej nie zręczne. Może po prostu pójdę spać, w końcu nie spałem długo. Położyłem się z nadzieją, że kolejny dzień przyniesie coś nowego).

*

(Kage)

(Obudziłem się, ale nie było komunikatu, więc czy to oznacza, że wstałem przed nim? Czy po nim? Wziąłem prysznic myśląc o tym, jak wiele jest kolorów błękitu. Po prysznicu wyszedłem z pokoju. Na korytarzu było ciemno, więc pewnie była cisza nocna. Nie chcę mi się spać, więc porobię coś, może obejrze jakiś film. Skierowałem się w stronę sali kinowej, nie mijając nikogo. kogo to był dyżur, Maou i En, czy Masuku i Gādian? Nie jestem pewien, o co chodzi. Doszedłem do sali kinowej. Na laptopie wyszukałem jakiś dobry horror i go włączyłem. Byłem w środku sceny gdzie do domu bohatera ktoś się włamał i zaczął po niego iść. Nagle usłyszałem kroki, ale nie z filmu tylko stąd, po chwili przed ekranem pojawiła się sylwetka człowieka z którego palców coś ścieka. Nie byłem pewien kto to, ponieważ było ciemno, a ekran oświetlał tylko jego kontur. Postać zaczęła iść do mnie. Ja próbowałem wstać i zacząć uciekać, ale nie mogłem. Poczułem jakbym był spętany łańcuchami, nie mogłem ruszyć nawet palcami. Mogłem tylko patrzeć jak to się zaczyna zbliżać. To było coraz bliżej, a ja coraz bardziej czułem jakby to był mój koniec).

(Maou)

Kage, mój synu co ty tu robisz?

(Kage)

(Boże to tylko Maou. Zacząłem ciężko oddychać). Oglądam film.

(Maou)

Rozumiem, ale nie uważasz, że to w obecnych czasach trochę niebezpieczne?

(Kage)

Um, może, ale co ty tu robisz?

(Maou)

Patroluje, popatrz. Widzisz jest moja kolej.

Dzień 3

(Kage)

(Maou pokazał mi zegarek elektroniczny, nawet nie wiedziałem, że taki ma. Na zegarku było pokazywana godzina 3.00 w nocy).Um, Maou, ale twój dyżur już był.

(Maou)

Racja, przepraszam zapomniałem się.

(Kage)

(Przyjrzałem się jego palcom. Było obgryzione tak bardzo, że chyba widziałem kości, a z nich ciągle skapuje krew).Um... Um... Maou? Co ci jest?(Wskazałem na jego palce).

(Maou)

To? Wybacz, że musisz to widzieć Kage. Czuję to. Czuję, że zaczynam przegrywać z nim Kage. Czuję, że zaczynam się poddawać szatanowi. Czuję, że wkrótce zgrzeszę największym grzechem jaki może istnieć, więc proszę gdy nadejdzie ten czas. Gdy nadejdzie ten dzień, kiedy już zostanę całkowicie pokonany, proszę was powstrzymajcie mnie.

(Kage)

(Maou zaczął iść z powrotem do wyjścia. Czy to jest sen? Czy to jest prawdziwe. Poczułem jak świat zaczyna wirować mi w głowie).

*

(Gādian)

Kage obudź się!

(Kage)

(Usłyszałem krzyk Gādian, w jej głosie słychać zmartwienie, coś się stało czy co? Na ciele poczułem jak coś je szarpie, to jest nieprzyjemne. Zacząłem powoli otwierać oczy, Gādian była nade mną i coś mi robiła. Chyba mną podszącała. Chwila dotyka mnie)?AHHH!(Odepchnąłem ją od siebie).Um... Przepraszam!

(Gādian)

Nic się nie stało. W każdym razie co się stało? Wyglądałeś jak trup.

(Kage)

Um, chwila. Muszę pozbierać myśli.(Co się stało? Ostatnie co pamiętam to, że chciałem obejrzeć film, a potem... A potem... Maou! Spotkałem Maou).Um, widziałaś Maou na dyżurze?

(Gādian)

Tylko wtedy kiedy się zmienialiśmy, Masuku może potwierdzić.

(Kage)

Aha, to w porządku, ale czemu tu przyszłaś?

(Gādian)

Kiedy Poszłam do lewego skrzydła usłyszałam pisk z sali kinowej. Kiedy weszłam do środka siedziałeś na krześle cały blady, nie reagowałeś, więc próbowałam cię obudzić.

(Kage)

Um, rozumiem.

(Gādian)

Czemu pytasz o Maou?

(Kage)

Um, po prostu, chyba mi się przyśnił.(Może lepiej zachowam to dla siebie, nie chcę dawać niepotrzebnej paniki, ani gadać z kobietą więcej). To ja pójde do pokoju.

(Gādian)

Okej, ale nie zaśpij na śniadanie. Dzisiaj ja Sora i Mirai odpowiadamy za posiłki. Przy okazji nauczę ich gotować.

(Kage)

Um, rozumiem.(Czy ona chcę dać nam coś zrobionego przez dzieci? Jakby boję się jeść dzisiaj. Sora jest trochę niedbały, a Mirai i Gādian są kobietami, nie wiadomo co zrobią. Zacząłem iść w stronę wyjścia, zauważyłem, że na podłodze były czerwone zaschnięte plamy, czy to krew? Dobra Kage idź i zapomnij, że cokolwiek widziałeś. Wróciłem do swojego pokoju, aby obmyć twarz, która była cała spocona. Przydałoby się też przebrać. Założyłem czysty strój roboczy, jeden z tych zapasowych. Chyba muszę sobie wziąć jakiś zegarek ze składzika. Wciąż czuje się senny, więc może warto jeszcze pospać? Położyłem się. Łóżko wydaje się tak wygodne, że aż sam nie wiem do czego je porównać. Tylko zrobię krótką drzemkę).

*

(Kage)

(Poczułem, że ktoś mnie znowu szarpie, ale tym razem mocniej, a jego dłonie są bardziej zimne. Otworzyłem oczy, to był Sora)

(Sora)

Co robiłeś, że spałeś prawie cały dzień? Dobrze się czujesz?

(Kage)

Po prostu byłem zmęczony. Co ważniejsz cały dzień?

(Sora)

Tak, jak zobaczyli, że śpisz postanowili cię tak zostawić dopóki nie masz obowiązków. Zaraz nasz dyżur, więc postanowiłem zająć się tym osobiście.

(Kage)

Rozumiem. Coś się działo dzisiaj.

(Sora)

Z tych ciekawszych rzeczy, to prawie spaliliśmy kuchnie.

(Kage)

Słucham?

(Sora)

Ta wkurzająca kobieta, która mnie nęka i jej młodsza wersja robiły mi naukę gotowania. Kiedy Gādian uczyła mnie i Mirai przez przybadek zostawiliśmy włączony piekarnik, a reszty możesz się domyślić. Przy okazji musisz być głodny, masz dzisiejszy gulasz.

(Kage)

Dzięki, zaraz zjem.(Sora dał mi pudełko z posiłkiem, który wyglądał zachęcająco).Ty to robiłeś?

(Sora)

Oczywiście, że nie, to robota Gādian.

(Kage)

Widziałeś dzisiaj Maou?

(Sora)

Maou? Był dzisiaj, ale miał obwiązane całe dłonie bandażami. Shin'en mówi, że do ran wdało się zakażenie czy coś, ale średnio wierze. Chociaż skoro pytasz, oznacza to, że musiało się coś zdarzyć. Co na to powiesz?

(Kage)

Jak zwykle masz rację.(Opowiedziałem Sorze o sytuacji w sali kinowej i plamie, która pewnie Maou zostawił).

(Sora)

Naprawdę dobry słowem byłoby dziwne, ale nic nowego dzisiaj.

(Kage)

Co?

(Sora)

Dzisiaj w kilku pomieszczeniach zostało znalezione plamy. Czerwone plamy. Wszyscy myślą, że Maou je zrobił. Chociaż sytuacja w jakiej się znalazłeś pokazuje tylko, że na tym księdzu trzeba zrobić egzorcyzm.

(Kage)

A umiesz?

(Sora)

Technicznie mógłbym, ponieważ wiem jak to się robi, ale nie mam uprawnień. A podobno one są ważne. W każdym razie nie ważne, mam przeczucie, że wszystko się wyjaśni prędzej czy później. Mogę mieć prośbę?

(Kage)

Jaką?

(Sora)

W zasadzie to dwie? Pierwsza nie mów o tym nikomu więcej, jak coś się stanie to ty będziesz podejrzany. Głównie dlatego, że znałeś fakt, który nikt nie może potwierdzić. Druga jest taka, czy mógłbyś pomalować mi sufit?

(Kage)

Jasne, ale czemu?

(Sora)

Przez to, że jest tak ohydnie biały ciężko mi się śpi.

(Kage)

Masz coś z białym?

(Sora)

Chyba po prostu zbyt dołujący nawet jak na mnie.

(Kage)

Masz jakiś konkretny pomysł na jaki pomalować?

(Sora)

Chcę, żeby nie było białego, daję ci dowolność przy kolorach i innych artystycznych rzeczach. Bez obrazy jak coś.

(Kage)

W porządku, jeśli chcesz mogę to zrobić teraz. Tylko byś musiał patrolować sam, a i przez dzień lub dwa nie możesz spać tam. Będzie musiało się wywietrzyć.

(Sora)

Brzmi dobrze.

(Kage)

Okej do chodźmy.(Wyszliśmy z mojego pokoju, Sora oparł się o ścianę przy rozwidleniu. Na logikę to ona była najlepszym miejscem, ponieważ można było wszystko zobaczyć. Skręciłem w prawo i poszedłem do składzika. W głowie mam pomysł. Zamiast płótna użyje sufitu. Wziąłem farby, folie, żeby przykryć jego rzeczy i drabinę. Z tym wszystkim poszedłem do pokoju Sory i zacząłem się szykować do malowania. Przykryłem wszystko co mogło się ubrudzić i rozstawiłem sprzęt. Zgasiłem światło, ponieważ ono nie będzie potrzebne. Dla Sory, który zazwyczaj spał po gołym niebem zrobię coś o czym mi opowiadał. Zrobię dla niego nocne niebo z gwiazdami i konstelacjami. Pasowałem głównie na czarnym, ale do niego dodałem niebieski, fioletowy i trochę białego, aby rozjaśnić kolory. Zacząłem malować, to uczucie, które teraz czuje... To chyba radość, pierwszy raz od dłuższego czasu kiedy maluje pod jej wpływem. Zrobię dla niego z tego sufitu dzieło sztuki. Gwiazdy zrobiłem farby fluorescencyjna, żeby w ciemnościach świeciły. Nie pamiętam kiedy malowanie dało mi aż tyle frajdy. To dzieło nazwę "konstelacja radości".


Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 1 część 1

Rozdział 1 część 4

Postacie