Rozdział 4 część 4

Rozdział 4 część 4-Plamy, blizny i zagadki

Dzień 3

(PERSPEKTYWA TAORETA)

(Taoreta)

(Wstałam z łóżka. Nawet dobrze mi się spało. Sprawdziłam godzinę na zegarze, który wzięłam sobie. Wskazywał 5.30, więc miałam trochę czasu do ogłoszenia. Wzięłam ubrania na zmianę i poszłam do łazienki. Po skończeniu ogarniania się, spojrzałam w notatki. Od pierwszego dnia, kiedy się znaleźliśmy na tym piętrze znalazłam dużo wolnego czasu. Związku z tym zaczęłam robić notatki na temat moich kolegów z tego więzienia. Otworzyłam na stronie gdzie byli ci zmarli... W sumie na ten moment mam tylko ją. Zaczęłam od Kugutsu, ponieważ brew pozorom ona była najnudniejsza: "Na pierwszy rzut oka Kugutsu wydawała się dosyć głupkowata i nieporadna, co było z resztą prawdą, ale potem miały miejsce te wydarzenia. Okazało się, że ona współpracowała z Hebi, powody tego nie są mi jeszcze jasne. Chociaż gdybym miała zgadywać to pewnie byłoby coś związanego z pieniędzmi. Może jakaś dobra sumka, ale kto wie jaka jest prawda, oprócz Hebi. Kugutsu pomogła Hebi kłamać podczas pierwszej głównej gry. Ukrywała przed nami dane o sobie, też z niewiadomego powodu, ale pewnie miałaby to być część planu. Średnio pamiętam co tam się wtedy działo, ale chyba nie było mowy o danych Kugutsu chociaż tutaj mogę być w błędzie. Odkryliśmy prawdziwy charakter Kugutsu podczas ostatniej głównej gry. Okazuje się, że ona była niczym więcej jak śmieciem, ponieważ zależało jej na własnym bezpieczeństwu, więc propozycja Hebi musiała być dla niej wygodna. Dodatkowo podobno przypadkowo zabiła własną matkę, ale po tym nie było jej nawet przykro, a przynajmniej tego. Kugutsu była na tyle chciwa, że pewnie myślała, że dobrze się stało jeśli chodzi o ten wypadek. Ciekawym jest, że to zepsucie widocznie przejęła po ojcu, który ją krył. Na końcu musiała przeklinać siebie za głupotę. Zabawne, że ktoś taki jak ona mógł tak dobrze udawać. To albo jesteśmy ślepi. Kemono był pierwszą ofiarą, która została zabita podczas głównej gry, więc trochę byłam zawiedziona. Ludzie jego typu zazwyczaj dłużej przeżywają, ale mówi się trudno. Osobą, która pewnie żałuje najbardziej jego śmierci jest Machigainai, myślę tak, ponieważ przez niego się pomylił. Przynajmniej tak do teraz twierdzi Machigainai. Przez to szkoda mi trochę Kemono, widać było, że zaufał. Ufał mu na tyle, że powierzył jego los w ręce praktycznie obcej osoby. Przez to właśnie zaufanie zginął. Nie dość, że miał pod górkę od bycia dzieckiem to jeszcze jego śmierć została przez niektórych zlekceważona. Chociaż gdyby się tak zastanowić większość z nas wie czym jest śmierć. Być może przez to przestała robić na nas wrażenie. W moim przypadku tak jest. Ostatnia śmierć, która miała, ma i będzie dalej znaczące dla mnie należy do moich sióstr. Inni mnie mało obchodzą. Najbardziej zastanawiająca z tej trójki jest Unmei. Rozmawiałam z nią przed jej śmiercią, ale pamiętam to jak przez mgłę. Jakim cudem nie stała sobie sprawy, że jest kontrolowana? Może nie chciała tego pamiętać. Kto wie? Jedno jest pewne, Unmei jeszcze się przewinie przez tą historie, dlatego muszę być uważna". Na razie mam tylko tyle, głównie dlatego przez to, że pamiętam jak przez mgłę większość piętra ze stadionem. Myślę, że to musiało się znowu starzyć. Jak podczas utraty przytomności i ataku tej kobiety. Muszę zacząć uważać).

(Ekran)

Witam was w porannym ogłoszeniu. Ogłaszam, że jest 6.00 rano, a co za tym idzie kończy się cisza nocna. Życzę miłego dnia.

(Taoreta)

(Koniec ciszy nocnej, więc niedługo zaczną robić śniadanie. Osobiście boję się co ta trójka przygotuje. Wyszłam z pokoju i prawie wpadłam na Gādian).Przepraszam.

(Gādian)

W porządku. W ogóle dzień dobry Taoreta, mam nadzieję, że wypoczęłaś dzisiaj.

(Taoreta)

Owszem, ale wydaje mi się, że to pytanie powinnam powiedzieć ja. Jesteś pewna, że chcesz mieć dyżur dzisiaj w kuchni? Brak snu jest szkodliwy dla organizmu, plus będziesz musiała pilnować Sory i Mirai.

(Gādian)

Będzie dobrze. To cud, że Sora zgodził się na lekcje gotowania z nami.

(Taoreta)

Moment, będziemy królikami doświadczalnymi?

(Gādian)

Bez obaw, postaram się, aby nikt nie umarł.

(Taoreta)

(Już mi ulżyło, wiesz)?W każdym razie, czy szłaś po Hebi nie?

(Gādian)

Tak i po Machigainaia.

(Taoreta)

Chwila, czemu Masuku tego nie zrobi?

(Gādian)

O 2.00 powiedział, że zaraz zaśnie, więc pozwoliłam mu iść wcześniej.

(Taoreta)

Rozumiem, więc Masuku to leń.(Dobrze, że nasz dyżur był w środku dnia, ponieważ nie wiem co bym mu zrobiła gdyby próbował wymigiwać się od roboty).

(Gādian)

Może i tak, ale pewnie robił coś męczącego.

(Taoreta)

Podziwiam, że możesz tak wierzyć ludziom i nie być wkurzająca jak Mirai.

(Gādian)

Dlaczego tak nie lubicie Mirai. To jest tak kochane dziecko. Żałuje, że ma rodziców, tak to bym ją zabrała jak Sore.

(Taoreta)

Po pierwsze, nie lubię jej, ponieważ jest irytująca. Po drugie, co to za tekst? Czy życzysz jej rodzicom śmierci?

(Gādian)

Nienawidzę wszystkich zepsutych dorosłych. To oni rujnują dzieciom życia i są powodem dla którego ich własne tak skończą.

(Taoreta)

Czyli powstaje takie błędne koło?

(Gādian)

Tak. Ja mogłam skończyć podobnie, ale w sierocińcu znalazłam ludzi, którzy mi pomogli, dzięki nim myślę, że skończyłam dobrze. Wierzę, że moją misją jest pomoc takim jak ja, stanie się lepszym. Lepszym od ludzi przez których trawił do nas.

(Taoreta)

Rozumiem, gdyby tak się zastanowić to pośród nas jest podobnie.

(Gādian)

Prawda? Ojciec Unmei zmusił ją do zostania jego następczynią i korzystał z usług Shinigamiego, jej matka też nie jest bez winy, pewnie była po stronie męża. Rodzice Kemono go porzucili w innym kraju, gdyby nie jego trener mógłby już dawno zginąć. Ojciec Kugutsu ukrył jej morderstwo. Kugutsu była złą osobą, ale pewnie to był wpływ jej ojca. Z profili wynika, że część z nas nie ma rodziny. Tylko można się zastanawiać, co musieli przeżyć. A jak było u ciebie, czy twoi rodzice są dobrzy?

(Taoreta)

(Zaczynam się coraz bardziej jej obawiać).Tak są, a na co ci ta wiedza?

(Gādian)

Byłam ciekawa, w każdym razie trochę się zagadałyśmy, czyż nie? Obudzisz Machigainaia, żebyśmy nie traciły czasu?

(Taoreta)

Jasne.(Podeszłam do drzwi Machigainai i zapukałam. Po chwili Machigainai wyszedł).

(Machigainai)

Rozumiem, że teraz mój dyżur. Już idę, tylko się przebiorę.

(Taoreta)

Okej.(Poszłam do jadalni, ponieważ nie miałam nic lepszego do roboty przed śniadaniem. Usiadłam przy jednym z krzeseł na końcu i oparłam się ręką o policzek. Zamknęłam oczy i pogrążyłam się w myślach. Gādian ma wielką obsesje na punkcie dzieci i równie wielką nienawiść do dorosłych. To prawdopodobnie wynik traumy, którą musiała doznać w dzieciństwie. Sama powiedziała, że mogła stać się taka jak oni. Prawdopodobnie jej rodzice albo ją porzucili lub uciekli, chociaż chyba na jedno wychodzi. Wynik tej analizy rodzi pytanie. Co to dla nas oznacza)?

(Shin'en)

O czym myślisz?

(Taoreta)

(Spojrzałam się na Shin'en z irytacją, a ona sobie z tego nic nie zrobiła i na dodatek usiadła koło mnie).Nic o czym chciałabyś wiedzieć.

(Shin'en)

Nie gadaj bzdur. Przecież ja chcę wiedzieć wszystko o tobie.

(Taoreta)

O tamtej sytuacji ciągle mnie obserwujesz, prawda?

(Shin'en)

Tak. Powinnaś wiedzieć, że uwielbiam wszystko co ciekawe, a ty jesteś najciekawszą rzeczą tutaj.

(Taoreta)

Rzeczą? Aż tak masz mnie cenisz? Zaraz się popłacze ze szczęścia, wiesz?

(Shin'en)

No weź, tak mi się powiedziało. Z resztą lepiej nie używaj sarkazmu tak dużo.

(Taoreta)

Czemu?

(Shin'en)

Widzisz, lepiej będziesz brzmiała bez niego. Taka rada od przyjaciółki.

(Taoreta)

Przyjaciółki? A to od kiedy?

(Shin'en)

Od początku. Naukowcy powinni trzymać się razem, nie?

(Taoreta)

Zostaw mnie w spokoju. Mówiłam ci już.

(Shin'en)

Właśnie przez to, że pokazałaś na co cię stać nie mogę. Chcę cię zbadać jeszcze bardziej, wiesz?

(Taoreta)

Mam nadzięje, że to ty tutaj zginiesz.

(Shin'en)

Ha ha, jakaś ty zabawna. Żyjemy w takim świecie, że wygrają najsilniejsi, a ja się to nich zaliczam. W każdym razie poczekajmy na jedzenie, dobre śniadanie to podstawa udanego dnia.

(Taoreta)

(Po jakimś czasie ludzie zaczęli się pojawiać. Byli wszyscy oprócz Kage, Maou i Shinigamiego).

(Nogareru)

A ta dwójka gdzie się podziała?

(Hōrō-sha)

Z tego co widziałem, Kage śpi i nie chcę się obudzić.

(Masuku)

Wiedzie, tak czysto teoretycznie, może on jest-

(Hōrō-sha)

Sprawdziłem mu puls, żyje. Co z nim zrobimy?

(Muku)

Zostawmy go. On ma dzisiaj tylko dyżur z Sorą, prawda? Więc ktoś go po prostu obudzi, gdy przyjdzie pora.

(Masuku)

No to Sora, ty się tym zajmiesz, prawda?

(Sora)

Taa.

(Hōrō-sha)

Teraz pytanie co z Maou?

(Shin'en)

En byłaś z nim na dyżurze, wiesz coś? Jak się Maou zachowywał?

(En)

Jak to jak? Jak on. Tylko, że dziwnie poruszał palcami. Tak jakby nie mógł.

(Shin'en)

To pewnie skutek bandaży i leków, które mu wstrzyknęłam.

(Muku)

Co mu wstrzyknęłaś?

(Shin'en)

Podałam mu parę leków, które mają zatrzymać zakażenie. Przez jakiś czas, pewnie będzie nimi nietypowo poruszał, ale to i tak lepsze niż w ogóle, nie? Później sprawdzę co u niego.

(Shīrudo)

Shinigami rozumiem, że dalej nie chcę z nami jadać.

(Masuku)

Boże, tylko z powodu jakieś urazy robić takie halo? Co z was za ludzie?

(En)

Przepraszam, że nasz konflikt jest aż tak uwłaczający.

(Mirai)

Nie musisz przepraszać En, to tylko i wyłącznie wina Shinigamiego. To on jest powodem twojego cierpienia, prawda?

(Sora)

Mirai, skup się, po to spalisz.

(Muku)

Jasna cholera, co wy robicie?

(Gādian)

Robimy omlet.

(Nogareru)

Czy to bezpieczne powieszanie im naszego posiłku. Co jeśli je zatrują?

(Futashika)

Um... Myślę, że na takie refleksje trochę za późno.

(Hōrō-sha)

Właśnie. Sam się zgodziłeś.

(Nogareru)

Cholera, kiedy to było? Nie pamiętam, więc to pewnie było wtedy kiedy przeszukiwaliśmy za pierwszym razem piętro i ja byłem trochę bardzo poza zasięgiem. To lub po prostu byłem tak nawalony, że nie pamiętam nawet tego. Obie opcje są bardzo prawdopodobne.

(Shīrudo)

Pierwsza opcja wygrała.

(Nogareru)

No właśnie, więc nie miałem jak zaprotestować.

(Muku)

Pijacy i ryby głosu nie mają.

(Nogareru)

Aż tak nisko mnie stawiasz?

(Muku)

Tak.

(Nogareru)

Oż ty!

(Mirai)

Spokój przez chwilę, proszę.

(Taoreta)

(Mirai zaczęła nakrywać do stołu. Sora kładł dzbanki z napojami, a zaczęła przynosić jedzenie. Omlet z kiełbasą).

(Gādian)

Bon appetit.

(Taoreta)

(Zaczęliśmy jeść. Co ciekawa jadalne i smaczne. Po chwili zaczęłam czuć smród).Co to za zapach?

(Muku)

O kurwa! Pali się!

(Gādian)

Boże zapomniałam, zostawiłam piekarnik włączony.

(Masuku)

Kij z tym. Wołajcie pomoc!

(Taoreta)

(Po chwili przyszła Hebi z gaśnicą. Nie powiem szóstki za BHP byśmy nie dostali).

(Hebi)

Czy was nie można zostawić samych na pięć minut?

(Masuku)

Kazania będziesz nam prawiła po, teraz zrób coś.

(Hebi)

Też mi mężczyźni.

(Taoreta)

(Hebi zaczęła gasić kuchnie. Zgadzam się z jej słowami, żeby za grupę mężczyzn kobieta odwalała brudną robotę? Wstyd).

(Hebi)

Dobra, który z was smarkacze to zrobił?

(Gādian)

Właściwie to ja. Przepraszam.

(Hebi)

Przyznam, że tego się nie spodziewałam. Co teraz zrobimy?

(Ekran)

Jeśli chcecie to mogę zająć się wadliwą kuchenką. Jedyne, co będziecie musieli to poczekać do jutra.

(Gādian)

Przepraszam za kłopot.

(Ekran)

W porządku, błędy ludzkie się zdarzają. Dopóki jest się człowiekiem to ich nie wyeliminujesz. Żegnam.

(Hebi)

Mam nadzieję, że moja porcja nie jest spalona.

(Mirai)

Spokojnie, porcja twoja, Machigainaia, Shinigamiego, Kage i Maou są tam.

(Hebi)

I dobrze, co będzie na obiad?

(Gādian)

Chciałam coś upiec, ale chyba z tego nici. Macie jakieś pomysły, moi drodzy?

(Nogareru)

Gulasz, może być?

(Gādian)

Dobry pomysł. Sora, Mirai chcecie się nauczyć jak robi się gulasz?

(Mirai)

Tak.

(Sora)

I tak nie mam nic do powiedzenie.

(Taoreta)

(Nic tu po mnie).Poszukam Maou i tam mu jego porcje.(Wzięłam ze stołu porcje Maou i poszłam do wyjścia).

(Shin'en)

Pójdę z tobą. Jestem ciekawa jak się trzyma.

(Taoreta)

Eh... Niech będzie.(I tak jej nie zatrzymam, więc lepiej odpuścić. Poszłyśmy w stronę drzwi Maou. Shin'en zapukała, ale nikt nie odpowiedział. Zapukała drugi raz, ale także nic).

(Shin'en)

Maou wchodzę.

(Taoreta)

(Żeby drzwi nie miały zamka, to naprawdę głupie. Weszłyśmy do pokoju Maou i zobaczyliśmy ten nieprzyjemny widok. Maou zwisającego z liny. Konkretnie lina była przywiązana do jego lewego nadgarstka, a on z niej zwisał. Wygląda na to, że żyje, więc lepiej, żebyśmy mu pomogły).Masz te swoje skalpele, racja? Weź go uwolnij, po urwie mu rękę w końcu. 

(Shin'en)

Co racja.

(Taoreta)

(Ona wyjęła skalpel z kamizelki i odcięła Maou od liny).

(Shin'en)

Aż tak śpieszno ci na tamtem świat?

(Maou)

.....W...ody.

(Taoreta)

Wody?

(Shin'en)

Na biurku ma butelkę, weź mu podaj.

(Taoreta)

Już.(Podałam Maou butelkę z wodą).

(Maou)

Niech cię Bóg błogosławi moja droga. Teraz będę mógł to zakończyć, dzięki niej.

(Taoreta)

Maou?(Maou otworzył butelkę i wziął z niej łyka. Po chwili zaczął wypluwać krew z ust).

(Shin'en)

Dobra, to już nie jest zabawne. Spróbuj go zmusić do wymiotów. Zaraz wracam!

(Taoreta)

(Shin'en wybiegła z pokoju, prawdopodobnie poszła do przychodni. Wygląda na to, że w wodzie była jakaś trucizna. Jeśli czegoś nie zrobię on umrze, a ja chyba też. Wsadziłam palce to jego ust, aby wywołać odruch wymiotny. Poczułam jak Maou zaciska szczęka, czuje jakby miał mi odgryźć palce. To boli. Po chwili rozszerzył usta i się nachylił, a on zaczął wymiotować krwią i tym co zjadł).

(Shin'en)

Dobra robota. Możesz już iść, teraz sobie poradzę. Będę z nim siedzieć w przychodni, jakbyś czegoś potrzebowała.

(Taoreta)

Okej.(Wyszłam z pokoju i natknęłam się na Machigainaia).

(Machigainai)

Co się dzieje?

(Taoreta)

Maou się wykrwawia.

(Machigainai)

Co?!

(Taoreta)

(Ten mężczyzna wszedł do pokoju i po paru sekundach z niego wyszedł. Widać, że ma słabą odporność na takie widoki. Chociaż to dziwne, w końcu już trochę widział śmierci).Wszystko dobrze?

(Machigainai)

Jest... W porządku, a jak z tobą?

(Taoreta)

Ugryzł mnie w palce, kiedy mu je wsadzałam, żeby wywołać odruch-

(Machigainai)

Zmieniam zdanie, nie chcę wiedzieć. Zapomnijmy, że mieliśmy w ogóle taką rozmowę. Na razie.

(Taoreta)

Moment.

(Machigainai)

Hm?

(Taoreta)

Coś się stało, prawda?

(Machigainai)

Prędzej czy później i tak byście się dowiedzieli, więc powiem. W sali kinowej i składziku były czerwone plamy, pewnie krwi.

(Taoreta)

Sala kinowa i składzik? Trochę mało powiązane. Możesz powiedzieć coś więcej?

(Machigainai)

W sali kinowej była jedna duża plama na podłodze i mały szlaczek prowadzący do jednego z krzeseł. W składziku panel był zakrwawiony, ale na kilku klawiszach. Konkretnie "I, A, L, N". Czemu czuję, że ma to coś wspólnego z Maou?

(Taoreta)

Chodzi pewnie o linę, Maou próbował się powiesić.

(Machigainai)

Od jednej próby samobójczej do drugiej? Aż tak bardzo życie mu zbrzydło?

(Taoreta)

Kto wie? Bardziej zastanawia mnie, dlaczego nie ma aż tak dużego tłumu.

(Machigainai)

Resztę pewnie też zastanawiały te plamy krwi albo mieli to gdzieś.

(Taoreta)

Jesteś nieczuły.

(Machigainai)

Ja nieczuły? Spójrz na siebie, to ty wsadzałaś palce do ust niedoszłego samobójcy. Na dodatek możesz mówić o tym ze spokojem. Prawda powiedziałem i zrobiłem trochę rzeczy przez które mogą mnie tak nazywać, ale jakby ci to powiedzieć? Ja mogę.

(Taoreta)

Czemu?

(Machigainai)

Czy to nie oczywiste? Ponieważ jestem doskonały?

(Taoreta)

Mylisz się. Gdybyś był to byś nie przegrał wtedy zakładu z Sorą, a Kemono by żył.

(Machigainai)

To były wygłupy, nie byłem poważny. Od teraz będę pokazywał wszystko co najlepsze.

(Taoreta)

Jesteś adoptowany, nie?

(Machigainai)

Tak, ale co to ma do rzeczy?

(Taoreta)

Twoja karnacja jest na tyle jasna, że wyglądasz na Amerykaninie lub Europejczyka, ale włosy widocznie są farbowane. Zrobiłeś to, aby się upodobnić?

(Machigainai)

Do czego zmierzasz?

(Taoreta)

Prawdopodobnie zostałeś osierocony i jakaś bogata rodzina cię wzięła, a ty starałeś się ze wszystkich sił, aby ich usatysfakcjonować. Mylę się?

(Machigainai)

Zamknij się! Co ty możesz wiedzieć?

(Taoreta)

Nie zaprzeczyłeś, czyli mogę mieć rację.

(Machigainai)

Idę i tak zajęłaś zbyt dużo mojego czasu.

(Taoreta)

Jeśli uraziłam cię, to przepraszam, ale zbyt łatwo się ciebie czytało.

(Machigainai)

Zamknij się!

(Taoreta)

(Machigainai odszedł do prawego skrzydła. Rozmowa z nim była brew pozorom owocna. Potwierdziłam jedną ze swoich teorii wobec niego i znalazłam sobie zajęcie. Ciekawią mnie te plamy krwi, składzik i sala kinowa? Na początek ciekawy jest fakt, że to w obu przypadkach pewnie był Maou. W składziku szukał liny, ale czemu odwiedził sale kinową? Dziwne. Dziwnym jest też fakt, że Machigainai nie wspomniał też o innych plamach krwi. Składzik i sala kinowa są dwóch różnych skrzydłach, więc dziwne, że Maou nie zostawił śladów krwi. Zabawa w detektywa może być pomocna, na później. Szczerze wątpię, że nie starzy się morderstwo, szczególnie po teraz. Poszłam w stronę lewego skrzydła, głównie dlatego, że wątpię, aby Machigainai chciał mnie teraz widzieć. Doszłam do sali kinowej. Akurat leciał jakiś film, chyba komedia, osobiście wolę kryminały. Zobaczyłam na widownie kto ogląda. Masuku, Muku i En oglądali. po tej dwójce bym się spodziewała, ale En to już inna historia).

(Muku)

Hej Taoreta, chcesz obejrzeć z nami?

(Taoreta)

Chyba trochę przegapiłam.

(Masuku)

Spoko, to tylko początek, jeśli chcesz mogę cofnąć.

(Taoreta)

(Lepiej chyba będzie zostać i pooglądać z nimi niż ich przepędzić).Jeśli mogłabym cię prosić.(Przysiadłam się do nich. Film był nawet zabawny, kilka razy się nawet uśmiałam. En jak zwykle była spokojna, ale parę ryza widziałam, że tłumi śmiech. O Masuku i Muku nawet nie będę się wypowiadać, czułam, że za chwilę zaczną płakać ze śmiechu. To nie był stracony czas, ale muszę zrobić to po co przyszłam).

(En)

Więc, Taoreta zostajesz jeszcze chwilę?

(Taoreta)

Tak, chcę przyjrzeć się tym plamom.

(Masuku)

Plamy jak plamy, Maou pewnie tutaj był podczas jego dyżuru. Wciąż powodzenia.

(Taoreta)

Dzięki.(Kiedy ta trójka wyszła przyjrzałam się największej plamie. Wygląda na to, że już zdążyła wyschnąć więc usunięcie jej byłoby trudne. Plama wyglądało trochę... Dziwnie? Wygląda jakby ktoś ją próbował wytrzeć. Gdyby Maou tutaj był to by tego raczej nie próbował, ze względu na jego ręce. Pamiętam, że ledwo mógł nimi ruszać, a co dopiero coś nimi posprzątać. Poszłam po śladach krwi. Ślady prowadziły do jednego z miejsc, ostatnia plama ze szlaku wydaje się większa, więc może Maou spędził tam trochę więcej czasu. Jeśli chodzi o tutaj, to jest osoba która może mieć z tym coś wspólnego. Gādian. To ona miała dyżur przez większość nocy i była na nim cały czas, w przeciwieństwie do Masuku. Prawdopodobnie to ona próbowała wytrzeć plamę i oczywiście widziała Maou. Jeśli Gādian tu była, minęła by Maou. To oznacza, że muszę z nią porozmawiać. Poszłam jeszcze do składziku, ale tam był tylko zakrwawiony panel o którym mówił Machigainai. Poszłam, więc do jadalni, żeby porozmawiać z Gādian. W jadalni nie widziałam jej, ale była Mirai).Hej Mirai, mogę zająć chwilę?

(Mirai)

Jasne, co się stało?

(Taoreta)

Widziałaś może Gādian?

(Mirai)

Gādian? A tak, powiedziała, że idzie wynieść pranie, po zapomniała.

(Taoreta)

Więc pewnie jest w pralni.

(Mirai)

A po co jej potrzebujesz?

(Taoreta)

Nic. Muszę jej po prostu o coś zapytać.

(Sora)

...................

(Taoreta)

(Zauważyłam, że Sora zaczął się na nas patrzyć).Co jest Sora?

(Sora)

Nic. Zupełnie nic.

(Taoreta)

Jasne.(Ten jego wzrok, był dziwny, ale nieważne. Poszłam do pralni. Kiedy weszłam od razu zauważyłam Gādian, która wkładała ciuchy do kosza. Obróciła głowę w moją stronę).

(Gādian)

Jak się miewasz Taoreta? Mogę w czymś pomóc?

(Taoreta)

W sumie jest jedna sprawa.

(Gādian)

Och, chętnie pomogę, ale mam nadzieję, że nie zajmie to zbyt dużo czasu. Muszę pilnować Sory i Mirai. Piekarnik już jest zniszczony, więc lepiej nie ryzykować.

(Taoreta)

Ale to ty go zepsułaś.

(Gādian)

Nie ta się ukryć. Wracając, o czym chcesz porozmawiać?

(Taoreta)

(O czym chcę z nią porozmawiać? To oczywiste).Opowiesz mi o swoim dyżurze z wczoraj?

(Gādian)

Jasne, ale czemu o to pytasz?

(Taoreta)

Po prostu. Chyba, że masz problem z powiedzeniem mi?

(Gādian)

Nie. W takim razie co chcesz wiedzieć?

(Taoreta)

(Zacznę od czegoś neutralnego).Czy działo się coś dziwnego podczas dyżuru?

(Gādian)

Nie. Było normalnie.

(Taoreta)

Normalnie? Możesz rozwinąć?(Nagle zaczęła mówić krócej. Coś jest nie tak. Muszę ją przycisnąć).

(Gādian)

Ja i Masuku chodziliśmy przez całą noc. Ja byłam cały czas w lewym skrzydle, a Masuku w prawym. Nic się nie działo przez całą noc.

(Taoreta)

Ale ten stan rzeczy trwał jedynie to 2:00 w nocy, nie? Potem przez resztę nocy byłaś sama.

(Gādian)

Niestety tak. Nie mam tego za złe Masuku, ale mógłby być bardziej odpowiedzialny. Musiałam przez 4 godziny chodzić w tą i z powrotem.

(Taoreta)

I nikogo nie widziałaś?

(Gādian)

Nie. Nikogo nie widziałam aż do naszej porannej pogawędki.

(Taoreta)

(To chyba będzie to).Skoro nikogo nie widziałaś, to musi oznaczać, że plamy w składziku i sali kinowej wzięły się znikąd.

(Gādian)

Eh? Plamy?

(Taoreta)

Nie wiesz o co chodzi?

(Gādian)

Pierwszy raz o tym słyszę, wytłumaczysz mi?

(Taoreta)

(Mam pomysł jak to rozegrać).Tak jedna duża plama w sali kinowej i krwawe plamy składziku. Jak je wytłumaczysz?

(Gādian)

Może plamy pojawiły się przed moim dyżurem?

(Taoreta)

Gdyby tak było, ktoś by zwrócił na nie uwagę. Sama wiesz ile ludzi chodzi po korytarzach.

(Gādian)

Prawda. Pamiętaj jednak, że Masuku może i krótko, ale był na dyżurze.

(Taoreta)

Czyli jak spytam Masuku nic się nie stanie?

(Gādian)

................

(Taoreta)

(To moja szansa).Gādian, czy byłaś wczoraj w sali kinowej?

(Gādian)

.......Widzę, że masz wyrobiony rozum.

(Taoreta)

To oznacza, że tak?

(Gādian)

Tak, masz rację moja droga, ale co z tego? Skąd miałam wiedzieć o plamach? Lub to, że Maou je zostawił?

(Taoreta)

(To musi chodzić o coś związanego z plamą).Największa plama w sali kinowej, wyglądała jakby próbowano ją zmyć, to oznacza, że ktoś musiał przy niej grzebać.

(Gādian)

Skąd pomysł, że to ja? Skoro próbowałam usunąć te konkretną plamę to czemu nie zajęłam się krwawym szlakiem?

(Taoreta)

(To jest to)!Skąd wiesz o krwawym szlaku?

(Gādian)

Huh? A nie mówiłaś o nim?

(Taoreta)

Nie. Mówiłam o jednej dużej plamie, nic nie wspominałam o szlaku. Jednakże skoro ty o nim wiesz, musi oznaczać, że go już widziałaś. Mówiłaś, że dowiedziałaś się o plamach dopiero ode mnie, więc jaka jest prawda?

(Gādian)

Ah! To znaczy...

(Taoreta)

(Widzę to! Jest wytrącona z równowagi, to jest moja szansa).Pomijając ten fakt jest jeszcze jedno. Twoja samowolka podczas dyżuru! Cała akcja musiała być po drugiej, ponieważ Masuku już wtedy nie było, ale ty byłaś. Jako jedyna osoba na korytarzu usłyszałabyś wszystko, co oznacza, że zainteresowały cię dźwięki kroków, nie? Pomijając to fakt, że plamy były dwóch skrzydłach oznacza niemożliwość minięcie się z Maou. Musiałaś minąć go przynajmniej raz!

(Gādian)

...Masz mnie. Jak na przyszłego psychologa przystało, umiesz czytać ludzi. Tym razem opowiem o wszystkim co chcesz.

(Taoreta)

(Jest! Mam to! Teraz muszę zadać właściwe pytania. Mimo, że podejrzewałam Gādian jest jedna rzecz która mnie ciekawi. Po co Maou robił szlak do jakiegoś losowego krzesła)?Co stało się w sali kinowej?

(Gādian)

Szczerze nie wiedziałam o plamach znalezionych w składziku. Za to trochę wiem o tych ze sali kinowej. To było około 3.30, byłam w bibliotece, kiedy wychodziłam usłyszałam pisk z lewego skrzydła. Kiedy poszłam sprawdzić źródło dźwięków wydawało mi się, że z prawego skrzydła skręca coś do korytarza z pokojami. Pewnie to był Maou. Wracając, gdy weszłam do sali kinowej. Zauważyłam plamy i osobę, która siedziała w sali. To był Kage, wyglądał dosłownie jak trup. Coś musiało go przestraszyć. Kiedy go obudziłam pytał się o Maou, więc jeśli chcesz wiedzieć więcej radzę pytać Kage. Potem jak wyszedł spróbowałam zająć się plamami, ale nic to nie dało, więc odpuściłam sobie. To wszystko. Teraz muszę wracać, to Sory i Mirai, więc za pozwoleniem.

(Taoreta)

(Gādian poszła. Teraz mam obraz sytuacji. Teraz muszę spytać Kage o szczegóły, ale chyba się jeszcze nie obudził. Mam jeszcze trochę czasu do obiadu, więc sprawdzę co u Maou. Poszłam do przychodni. Chcąc nie chcąc muszę zapytać Shin'en o stan Maou. Weszłam do przychodni, tam na jednym z łóżek leżał Maou. Wyglądał blado, ale miał otwarte oczy, którymi mrugał co jakiś czas, więc chyba jest dobrze).

(Shin'en)

Czy dobrze z nim? No tak średnio bym powiedziała.

(Taoreta)

Umiesz czytać w myślach?

(Shin'en)

Nie. Po prostu miałaś wypisane swoje myśli na twarzy.

(Taoreta)

W każdym razie, co się dzieje?

(Shin'en)

Okazuje się, że w tej wodzie była trucizna. Może nie jakaś silna, ale na tyle mocna, że zabić by dała radę na dłuższą metę. Na szczęście Maou, woda ją rozcieńczyła, co dało mu więcej czasu.

(Taoreta)

To rzeczy.

(Shin'en)

Nie owijasz w bawełnę, co? Maou stracił mowę. Ma uszkodzone struny głosowe. Czy w przyszłości odzyska mowę? Nie wiem.

(Taoreta)

Rozumiem.

(Shin'en)

Tylko tyle? W sumie jak jesteś w tym trybie nie mogłam się spodziewać niczego innego.

(Taoreta)

"W tym trybie"?

(Shin'en)

Nie wiesz o co mi chodzi? Postanowiłam dać ci trzy tryby. Tryb neutralny, to jest jak jesteś teraz. Tryb wesoły, to ty z piętra ze stadionem. Tryb gbura, to z poprzedniego piętra. Co ty na to?

(Taoreta)

Po co ja tu w ogóle przychodziłam?

(Shin'en)

Oj nie bądź już taka. Pozwól, że spytam, mogę obejrzeć twoją bliznę?

(Taoreta)

Skąd ty-

(Shin'en)

Więc to prawda. Prawdopodobnie masz ją na twarzy, biorąc pod uwagę naszą rozmowę w biurze dyrektora. Wyprzedzę twoje pytania. Jak ciebie nie było włamałam ci się do pokoju. Tam miałaś maść do blizn. Jak na to odpowiesz?

(Taoreta)

Następnym razem muszę pamiętać o jakieś barykadzie.

(Shin'en)

Teraz nie masz wyjścia, musisz mi powiedzieć.

(Taoreta)

Rozumiem, że nie przestaniesz mnie nękać, tak?

(Shin'en)

Żebyś wiedziała.

(Taoreta)

Okej. Mam bliznę z wypadku przed pięciu lat. Zadowolona? Jeśli tak to żegnam.(Wyszłam z przychodni, nawet nie patrząc na nią. Powiedziałam jej to co chciała najbardziej ogólnikowo jak się dało. Teraz miejmy nadzieje, że nie będzie mnie nękać. W co szczerze wątpię. Poszłam do jadalni czekając na jedzenie. Podczas obiadu rozmawialiśmy i uzgadnialiśmy dyżury na jutro. Między 12 a 18 jest mój z Shīrudo. Też było trochę o Maou. Kiedy skończyliśmy poszłam do siebie, czekając aż Sora obudzi Kage, żebym mogła działać. Około 20.00 poszłam na korytarz, aby spytać się Sory).Gdzie Kage?

(Sora)

Maluje mi sufit w pokoju.

(Taoreta)

Ale twój pokój był zamknięty.

(Sora)

Okazuje się, że ma dobrą wentylacje.

(Taoreta)

(Poszłam do pokoju Sory i weszłam tam. Było ciemno, ale padało światło z sufitu. Spojrzałam na sufit, który wyglądał jak nocne niebo z gwiazdami i różnymi konstelacjami. To wszystko wyglądało jakby było prawdziwe. Czuję się, że zaraz zobaczę całą galaktykę, ale jest coś jeszcze. Z tych gwiazd wylewa się jedna rzecz. Radość).Piękne.

(Kage)

Ten obraz nazwałem "Konstelacja radości". Od jakiegoś czasu czułem, że chcę namalować gwiazdy, ale nie miałem dobrego płótna, ale teraz? Jestem wdzięczny Sorze, że dał mi okazje namalować dzieło. To dzieło powstało na podstawie mojej wielkiej pasji i radości. Chociaż jeszcze wymaga trochę pracy. Gwiazdy i konstelacje zrobiłem z farby fluorescencyjnej, ale wydają się trochę za bardzo ostre i zbyt odległe, więc muszę je powiększyć.

(Taoreta)

Widocznie lubisz gadać o swojej pracy, Kage?

(Kage)

Ahh! T-Taoreta, co ty tu robisz?

(Taoreta)

(Więc nie stawał sobie sprawy z mojej obecności).Chcę zadać ci parę pytań i mam nadzieję, że na nie odpowiesz.

(Kage)

Hu... h? Um... Co chcesz?

(Taoreta)

Byłeś w sali kinowej wczoraj między 2.00 a 3.30, co tam robiłeś?

(Kage)

Um... Więc rozmawiałaś z Gādian, nie? Um, jak wiesz robiłem mapę pięter, a przez to nie spałem trochę, więc w końcu padłem wykończony. Obudziłem się w środku nocy i nie mogłem zasnąć z powrotem, więc pomyślałem, że coś porobię, więc poszedłem do sali kinowej.

(Taoreta)

Czy działo się coś dziwnego? Czułeś, że coś było nie tak? Jeśli tak opisz mi jak najszczegółowiej.

(Kage)

Um, nie wiem która konkretnie była, ale z pewnością był dyżur Gādian i Masuku. Jednak nikogo nie było na korytarzu, uznałem to za dziwne, ale i tak poszedłem do sali kinowej. Puściłem sobie jakiś horror dla klimatu.

(Taoreta)

To wszystko?

(Kage)

Um... Musiałem usnąć i Gādian mnie obudziła, potem wróciłem do pokoju.

(Taoreta)

(Wiem, że to jest błędne. Dziwnym jest fakt snu. Dziwne jest też, przeczucie, że Kage nie mówi mi wszystkiego)?Kage, co to był za sen?

(Kage)

Um, koszmar.

(Taoreta)

(Teraz jestem pewna, Kage coś ukrywa. Pewnie chodzi o Maou).Kage bądź szczery, ten "koszmar" był o Maou?

(Kage)

...! Um... Tak.

(Taoreta)

Czemu nie chciałeś powiedzieć?

(Kage)

Um, Sora powiedział, że lepiej będzie jak nie będę o tym mówił, ponieważ mogę być przez to podejrzany. Chociaż nie wiem nawet o co.

(Taoreta)

Chwila, czyli on ci nie mówił?

(Kage)

Um, ale o czym?

(Taoreta)

Maou dwa razy prawie umarł. Rano znaleźliśmy go kiedy prawie się powiesił, a chwilę po tym wypił zatrutą wodę.

(Kage)

..............Co? Boże, co mu jest?

(Taoreta)

Żyje, tylko nie może mówić. Dlatego masz mi powiedzieć co się stało.

(Kage)

...Dobrze, postaram się. Kiedy oglądałem film, pojawiła się sylwetka, której coś skapywało z palców. Po chwili podeszła do mnie, byłem przygotowany na najgorsze, ale to było coś jeszcze gorszego.

(Taoreta)

Gorszego?

(Kage)

To był Maou. Z palców leciała mu krew i wydawało mi się, że widzę jego kości. To było okropne, potem zaczął mówić jak opętany, kiedy skończył poszedł sobie, a ja chyba zemdlałem. Gādian mnie obudziła, jak spytałem się o Maou, ona powiedziała, że go nie widziała. Pomyślałem, że to sen. Jak wychodziłem zobaczyłem dużą plamę, chyba to była krew, sam już nie wiem.

(Taoreta)

Spokojnie Kage. Co powiedział ci Maou?

(Kage)

Co mi powiedział? Mówił chyba coś w stylu, że czuje się jakby miał popełnić największy grzech lub inną podobną rzecz. Och! Pamiętam, że mówił: "Gdy nadejdzie czas. Gdy nadejdzie ten dzień, kiedy już zostanę całkowicie pokonany, proszę was powstrzymajcie mnie", to właśnie powiedział.

(Taoreta)

(Rozumiem, więc wszystko się układa. Maou widocznie doznał jakichś problemów psychicznych lub już je dawno miał. Poczuł, że coś zrobi, więc postanowił skończyć ze sobą. Dzisiejszej nocy, Maou musiał najpierw pójść do sali kinowej gdzie był Kage, powiedzieć co trzeba i odejść. Potem musiał iść do składzika po linę. Kiedy wracał do pokoju Gādian go zobaczyła. Następnego dnia Maou zdecydował się ze sobą skończyć, chciał odebrać sobie życie przez powieszenie. Jak to nie zadziałało, próbował się otruć, wię- Moment... Skąd wzięła się ta trucizna? Ani Kage, ani Gādian słowem nie wspomnieli o truciźnie. A litery z panelu były zakrwawione tylko tak, aby układały się na linę. Zresztą w składziku nie ma trucizn, tak samo w przychodni. Osobiście to wczoraj sprawdziłam, nie ufam Shin'en, jeśli chodzi o takie rzeczy. To oznacza, że ktoś miał własną truciznę. To również oznacza, że ktoś próbował zabić Maou. To mógł być każdy, wystarczy, że wymknął się z pokoju między 2.00 a 3.30. Oznacza to, że jedną zagadkę wyjaśniłam, ale pojawiła się druga. O wiele mroczniejsza).W każdym razie dzięki Kage.

(Kage)

Um, w porządku.

(Taoreta)

Jeszcze jedno. Konstelacja radości jest wspaniała.(Wyszłam z pokoju Sory i poszłam do swojego. Jutro muszę coś wymyślić, aby odkryć sprawcę. Jedyne co mogę zrobić to użycie moich umiejętności, więc tak zrobię. Położyłam się).

                                                                            *

Dzień 4

(Taoreta)

(Mój dzień był dosyć chaotyczny, dzisiaj musiałam przeprowadzić rozmowę z każdym. Zrobiłam profile psychologiczne większości, zostali mi tylko Hebi, Sora, Shīrudo, Futashika i Masuku. Zbliża się obiad, więc ludzie będą w jadalni, to będzie idealna okazja do rozmowy z Shīrudo. Wszyscy oprócz Shinigamiego poszli na obiad).

(Shīrudo)

Nie uważasz tego za dziwne? Tego, że Shinigami zawsze stara się być sam? Nawet Sora stał się bardziej otwarty na nas.

(Taoreta)

Dziwisz się? On nas uznaje tylko jako dekoracje, mu chodzi o En. Dziwne, że się nie pozabijali na ich dyżurze.

(Shīrudo)

O Shinigamim można powiedzieć wiele złego, ale nie można mu odmówić sumienności. Jeśli chodzi o niego, to spokojnie. Cały czas staram się być blisko. Chociaż teraz nie muszę, ponieważ samemu nic nie zrobi. Jak się czujesz w ogóle?

(Taoreta)

Co masz na myśli?

(Shīrudo)

Wczoraj byłaś jedną z tych, którzy zobaczyli Maou w takim stanie i ty mu uratowałaś życie. Z jednej strony cię podziwiam, ale jednocześnie współczuje ci.

(Taoreta)

Czego tu współczuć? Zrobiłam to co musiałam.(Naprawdę nie chcę mi się oglądać więcej trupów).Zresztą, podziwiać mnie?

(Shīrudo)

Zrobiłaś, coś czego ja nie mogłem. Uratować jednego z naszych.

(Taoreta)

Ciągle obwiniasz się za Unmei?

(Shīrudo)

Bardziej żałuje, że nie mogłem jej pomóc. Jakiś czas temu miałem koszmary z nią w roli głównej, ale po rozmowie z En przestały się pojawiać.

(Taoreta)

Rozumiem, pewnie zaakceptowałeś fakt, że nie dałeś rady. Chociaż nie powiem, chęć uratowania wszystkich sprawia, że zasługujesz na tytuł ochroniarza z obsesją.

(Shīrudo)

Nie nazwałaś mnie tak od pierwszej próby. W ogóle, co to znaczy?

(Taoreta)

Na naszej pierwszej próbie mówiłeś, że mnie ochronisz i staniesz się moją tarczą. Jako nawigator wydawałeś dosyć dokładne instrukcje, więc ci zaufałam, ale tytuł już otrzymałeś.

(Shīrudo)

Więc dlatego.

(Taoreta)

Powiedz Shīrudo, myślałeś o tym, co zrobisz jak się stąd wydostaniesz?

(Shīrudo)

Poszukam nowej roboty i mieszkania, ponieważ pewnie mnie już wyrzucono z obu. Przez jakiś czas, będę musiał zamieszkać u rodziców. Będę musiał przyzwyczaić się znowu do salutów.

(Taoreta)

Salutów? W sensie wojskowych?

(Shīrudo)

III Rzeszy. Moi rodzice są nazistami. Hymn znam na pamięć.

(Taoreta)

Jesteś z Niemiec, prawda?

(Shīrudo)

Tak.

(Taoreta)

Wiele tłumaczy.

(Shīrudo)

A ty, co zrobisz?

(Taoreta)

Wrócę do szkoły. Muszę dać z siebie wszystko na uczelni. Powiedz, te protezy są inne?

(Shīrudo)

A, tak. Jak widzisz te wyglądają bardziej ludzko, znalazłem je w pokoju. De facto są takie same jak te poprzednie, ale różnią się tylko wyglądem.

(Taoreta)

Rozumiem, więc dzięki nim czujesz się kompletnie?

(Shīrudo)

Szczerze, bez znaczenia jak by były podobne, nigdy nie będę się czuł kompletny. W każdym razie idę poszukać Shinigamiego. W końcu nie mogę go zostawić zbyt długo samego.

(Taoreta)

Ja zostanę tutaj.(Shīrudo poszedł w stronę lewego skrzydła. Plan jest taki, że jak ludzie wyjdą, to porozmawiam z Futashiką. Ludzie po jakimś czasie zaczęli wychodzić. Wzrokiem spotkałam się z Maou. Wyglądał jak trup. Kiedy ostatnia osoba wyszła, weszłam do jadalni. Tam była tylko Futashika).Gdzie Muku?

(Futashika)

Um... Poszła się przebrać. Ubrudziła się podczas gotowania.

(Taoreta)

Co było na obiad?

(Futashika)

Rissoto. Um... Taoreta to nie tak, że chcę cię wyprosić, ale potrzebujesz czegoś. Nie wydaje mi się, że chcesz zjeść.

(Taoreta)

(Rozgryzła mnie? Zawsze zachowywała się jakoś dziwnie, więc coś w tym jest).Futashika, co dostałaś do swojego pokoju?

(Futashika)

Um, nowe okulary.

(Taoreta)

Racja, nawet nie zauważyłam.

(Futashika)

T-To w porządku. Przyzwyczaiłam się.

(Taoreta)

Rozumiem, ale czy się można do tego przyzwyczaić?

(Futashika)

...Nie wiem?

(Taoreta)

No co ty. Proste pytanie tak lub nie, więc jak?

(Futashika)

..........Zmieńmy temat, w porządku? Proszę?

(Taoreta)

Uciekasz? Jeśli tak, to myślę, że imię Nogareru powinno należeć do ciebie, czyż nie?

(Futashika)

...Ha ha, ciężko się nie zgodzić.

(Taoreta)

Futashika, mów normalnie.

(Futashika)

Um... Mogę?

(Taoreta)

(Nawet pyta się o pozwolenie. Chyba robi się beznadziejnie).Oczywiście, że możesz. Nie pytaj się o takie rzeczy.

(Futashika)

Dobrze... Będąc szczera, czuję się, że po prostu mnie przesłuchujesz. Prawdopodobnie dalej badasz sprawę plam. Prawda Maou próbowano zabić, ale to bez znaczenia. Ważne, że żyje nie?

(Taoreta)

Chwila, skąd wiesz, że próbowano go zabić? Shin'en mówiła, że po prostu wypił truciznę.

(Futashika)

Um, ale skąd się wzięła trucizna? Przychodni ani w składziku nie ma trucizn, więc pewnie ktoś dostał ją. Wykluczyłabym Maou, ponieważ wątpię, że z jego rękami dałby radę. Na obiedzie trzeba było go karmić.

(Taoreta)

Skąd ty to wiesz? Robiłaś śledztwo?

(Futashika)

Huh? Pomyślałam tak, po tym co usłyszałam. Chociaż sądząc po twojej reakcji, pomyślałaś o tym samym.

(Taoreta)

(Ona się wszystkiego domyśliła z samego słuchania? Futashika jest tak mądra? Nic na to nie wskazywało).Futashika, przyznaj się. Tak naprawdę jesteś na podobnym poziomie, co Machigainai i Sora.

(Futashika)

Ktoś taki jak ja? To był przypadek. Teraz możesz iść?

(Taoreta)

Tym razem mogę, mam jeszcze coś do zrobienie, więc zjem później, ale muszę ci powiedzieć. Bądź bardziej pewna siebie.(Wyszłam z jadalni. Futashika ma taki potencjał, ale wygląda na to, że boi się go używać. Jej problem w takim razie. Gdybym ja posiadała jej inteligencje, to bym ją lepiej wykorzystała. Wychodzi na to, że geniusze mają inne problemy. Wracając, muszę pamiętać, że ona też może być podejrzana o zatrucie Maou. Z kim teraz porozmawiać? Może z Masuku? W sumie z nudniejszych osób tylko on został, więc czemu nie? Poszłam do jego drzwi i zapukałam. Po chwili otworzył mi Masuku, a przy tym poczułam lodowate powietrze).

(Masuku)

Siemka, Taoreta. Co tam?

(Taoreta)

Możemy porozmawiać?

(Masuku)

Niczego nie zrobiłem, więc proszę oszczędź mnie.

(Taoreta)

O czym ty gadasz?

(Masuku)

Zapomniałaś? W takim razie, to nieważne.

(Taoreta)

(Szczerze mało mnie interesuje o co mu chodziło).Mogę wejść? Chciałabym porozmawiać.

(Masuku)

Jeśli ci nie straszne zimno, to w porządku. Wejdź.

(Taoreta)

(Weszłam do środka. Było strasznie zimno, w jego pokoju. Jakim cudem on wytrzymuje. Poza tym, że jest mróz, to jego pokój niczym się nie różni od mojego).Czemu masz tu tak zimno?

(Masuku)

Dostałem piloty do zmiany temperatury. Chyba jako jedyny, więc mam luksusy, co nie?

(Taoreta)

Jakim cudem wytrzymujesz to zimno?

(Masuku)

Normalnie. Szczerze, lubię siedzieć w zimnie. Zawsze pomagało mi się uspokoić i ochłonąć. Także musiałam się przyzwyczaić przez młodszego brata.

(Taoreta)

Młodszego brata?

(Masuku)

Chyba o tym mówiły nasze profile. Posiadam brata. Młodszego brata bliźniaka konkretniej. Przez jego robotę musiałam przyzwyczaić się do zimna.

(Taoreta)

Robotę?

(Masuku)

Nasi rodzice prowadzili cyrk. Oczywistym jest, że pomagaliśmy w nim. Ja robiłem jako klaun, a on wolał bawić się lalkami. Konkretnie, robił przedstawienia używając własnoręcznie robionych lalek. On je uwielbiał, mógł siedzieć godzinami w zimnie tylko po to, aby skończyć kolejną lalkę. Czaiś go? Naprawdę był dziwakiem, nie?

(Taoreta)

Czemu cały czas mówisz o nim w czasie przeszłym?

(Masuku)

Znasz odpowiedź, nie? Jesteś z tych mądrych.

(Taoreta)

Czyli umarł. Jaki był?

(Masuku)

Pomijając twój spokój, to pomyślmy... Najłatwiej jest porównać go do Kage.

(Taoreta)

Kage?

(Masuku)

Tak. Szczerze czasem myślę, że są jak dwie krople wody. Co mnie trochę boli, ponieważ myślę o nim. Głównie dlatego droczę się z Kage.

(Taoreta)

To twój mechanizm radzenia sobie ze stresem, prawda? Widząc Kage, który przypomina ci twojego młodszego brata, zachowujesz się wobec niego co najmniej oschle.

(Masuku)

Wiedziałem, że zrozumiesz.

(Taoreta)

Dostałeś coś oprócz pilota?

(Masuku)

O ironio maskę. W sumie popatrz.

(Taoreta)

(Masuku wyciągnął ze swojego biurka maskę. Maska miała wyraz żalu).

(Masuku)

Brat zrobił mi ją do jednego przedstawienia. Raz zrobiliśmy przedstawienie łącząc nasze talenty. Zrobiłem występ udając jedną z jego lalek.

(Taoreta)

Byłeś bardzo blisko z bratem.

(Masuku)

Mimo wielkiej różnicy w osobowościach, zawsze byliśmy razem.

(Taoreta)

Rozumiem, ale pamiętam, że w twoim profilu było, że nie lubisz cyrku.

(Masuku)

Ponieważ on mi przypomina o nim. W każdym razie na dzisiaj skończmy. Zrobiłem się trochę przygnębiony, zrozumiesz chyba?

(Taoreta)

Oczywiście.(Wyszłam z jego pokoju. Muszę jeszcze porozmawiać z Sorą i Hebi).

(Sora)

Chcesz ze mną pogadać?

(Taoreta)

Ah! Nie strasz.(Ten dzieciak jakby wyrósł z ziemi, ale w jednym miał racje).Tak.

(Sora)

Chodź do mnie w takim razie.

(Taoreta)

(Poszłam do pokoju Sory. Konstelacja radości wygląda inaczej).

(Sora)

Kage skończył ją. Ciekawie wygląda przy zgaszonym świetle. Teraz czego chcesz?

(Taoreta)

(Od razu do tematu. Dobrze, z nim nie mam ochoty na dłuższe rozmowy).Powiedz coś o sobie.

(Sora)

Nie.

(Taoreta)

Możesz współpracować?

(Sora)

Mogę powiedzieć wszystko co nie jest o mnie. Nie ufam tobie, Taoreta. Chociaż lepszym określeniem byłoby, że nie ufam "wam".

(Taoreta)

Ciekawie się składa. Ja nie ufam za to tobie.(Nie mam zamiaru się z nim patyczkować. Dodatkowo mówi jakoś dziwniej niż zazwyczaj).Pierwsze pytanie, czemu kazałeś Kage milczeć?

(Sora)

Proste, nie chciałem, aby wzbudzał podejrzenia. Jakby nie patrzeć, posiadanie informacji o której wierz tylko ty, jest ryzykowne. Jeśli umiesz wykorzystać wiedzę, to nie robi ci różnicy. Jednakże jeśli nie umiesz czeka cię koniec.

(Taoreta)

Innymi słowy, troszczyłeś się o Kage i próbowałeś go chronić.

(Sora)

Ani się waż wkładać swoje słowa w moje usta. Nienawidzę marnować czasu, a jeśli Kage by o tym powiedział, to osoby takie jak ty byłyby upierdliwe. Zaczęły drążyć temat, a na końcu się rozczarować.

(Taoreta)

W skrócie, robisz wszystko co jest ci na rękę.

(Sora)

Jak każdy człowiek. Moja kolej, co uważasz o Futashice? Niesamowite, jak szybko rozwiązała zagadkę plam, czyż nie?

(Taoreta)

Skąd ty?

(Sora)

Skąd to wiem? Odpowiedź jest prosta. Wiem to, ponieważ odpowiedź jest oczywista. Ja, ona i Machigainai z samego słuchania wiemy co się stało. Chociaż tylko ja wiem, kto jest osobą, która chciała otruć Maou.

(Taoreta)

Kto to?!

(Sora)

Sama pomyśl. Nie będę wykonywał tak prostych rzeczy za ciebie. To byłaby po prostu zdrada czasu.

(Taoreta)

Więc tacy są geniusze? Machigainai jest arogancki. Futashika niepewna, a ty po prostu jesteś dupkiem. Informacja kto chciał zabić Maou może być pomocna, więc czemu nie mówisz? Czy życie nic dla ciebie nie znaczy?

(Sora)

Życie? Śmierć? To jedno i to samo dla mnie. Obie te rzeczy są dla bezwartościowe. Odzierałem się o śmierć tyle razy, że mógłbym na spokojnie konkurować z ilością ofiar podczas wojny II światowej. Ja martwię się tylko o siebie.

(Taoreta)

Kim ty właściwie jesteś?

(Sora)

Kim jestem? Jestem anomalią, taką samą jak ty lub wszyscy tutaj.

(Taoreta)

Anomalią?

(Sora)

Nie stałaś sobie z tego sprawy? W takim razie nic dalej nie powiem. Mam jedno pytanie. Jak to jest żyć z roztrojeniem jaźni?

(Taoreta)

Huh?

(Sora)

Nie udawaj zaskoczonej. Po tym co robiłaś, tylko idiota by się nie skapnął. Biorąc twoją reakcje pod uwagę, mam rację. Zrobimy tak. Nikomu nie powiem o twoim sekrecie, a ty zapomnisz tą rozmowę. Myślę, że to uczciwe. Oddam ci też teczkę z profilami. Zrobiłem i tak z niej wystarczający użytek, więc teraz teczka jest bez użyteczna. Wiem, że ona będzie miała dla ciebie zastosowanie. Łap.

(Taoreta)

(Rzucił mi teczkę pod nogi. Podniosłam ją).

(Sora)

Teraz idź z mojego pokoju.

(Taoreta)

(Wyszłam bez słowa. On jest straszny. Kim on jest do jasnej cholery. Skąd wie o tym, że mam świadomość moich sióstr? W każdym razie wiem co muszę zrobić. Poszłam w głąb korytarza w poszukiwaniu Hebi. Siedziała na basenie).Mam propozycje.

(Hebi)

Zamieniam się w słuch.

(Taoreta)

Zrobisz dla mnie listę przedmiotów, które dostaliśmy w pokojach.

(Hebi)

To oznacza, że muszę się włamać do każdego pokoju. Zbyt ryzykowne, jeśli nie masz nic wartego zachodu, to spadaj.

(Taoreta)

Teczka z danymi może być?

(Hebi)

... Ależ oczywiście. Interesy z tobą to przyjemność.

(Taoreta)

Tam ci ją po robocie, w porządku?

(Hebi)

Niech będzie.

(Taoreta)

(Wystawiła mi dłoń, żeby ją uścisnąć. Uścisnęłyśmy sobie dłonie. Teraz nie ma odwrotu. Dzięki Hebi znajdę sprawcę i nie przegram z nimi. Ja i moje siostry nie przegramy z tymi geniuszami).


Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 1 część 1

Rozdział 1 część 4

Postacie