Rozdział 4 część 5
Rozdział 4 część 5-Tragedia
Dzień 5
(PERSPEKTYWA SHINIGAMI)
(Ekran)
Witam was w porannym ogłoszeniu. Ogłaszam, że jest 6.00 rano, a co za tym idzie kończy się cisza nocna. Życzę miłego dnia.
(Shinigami)
(Wstałem. Dzisiaj nie mam dyżuru na niczym, więc mogę robić co chcę. Usiadłem do biurka. Jestem teraz zajęty robieniem kombinezonu. To mojego pokoju dostałem swoje narzędzia pracy, więc jestem stanie stworzyć coś mocnego. W składziku był poliester, a on pomoże z poruszaniem się. Coś Lekkiego i rozciągliwego będzie dobre dla mnie. Może będzie cięższej oddychać, ale to nie będzie problemem. Muszę też zrobić rękawice. Mam pomysł, żeby pazury były wysuwane, a one sama były nasączone w truciźnie. Jeśli przędne skórę, to będzie oznaczało bezpośrednie zatrucie, a trucizna jest nawet mocna. Jej charakterystyczną oznaką jest piana z ust podczas przyjmowania. Ta trucizna nie ma nazwy, ponieważ jest stworzona przeze mnie. Przydałaby się też jakaś kurtka lub bluza, żebym mógł chować swoją broń. W wewnętrznych kieszeniach miałbym ostrza i pistolety. W dolnej części miałbym zapasowe magazynki. Też na plecach miałbym kosę. Jaki byłby ze mnie żniwiarz bez kosy? Z takim wyposażeniem En będzie martwa mniej niż w sekundę. Jeśli ona zginie, nie będę musiał dłużej być żniwiarzem. Chyba będę musiał znaleźć nowe zajęcie, ale bez wykształcenia ciężko będzie mi. Może założę własną grupę yakuz? Grupa Shinigami? Dla mnie brzmi dobrze. Odstawiając plany na bok, najpierw muszę skończyć kombinezon. Potrzebuje materiałów, więc chyba muszę wyjść. Ciekawe czy ten ochroniarz dalej będzie za mną łaził. Tak naprawdę jedyną osobą która mnie interesuje jest En, więc czemu się boją? Nie rozumiem. Wyszedłem z pokoju i skierowałem się do składzika, kiedy wychodził z niego on).Czy nie masz teraz dyżuru, Machigainai?
(Machigainai)
Spokojnie Shinigami. Na chwilę poszedłem sprawdzić panel.
(Shinigami)
Panel sam się nie wyczyści od samego patrzenia na niego, wiesz?
(Machigainai)
Bardzo zabawne.
(Shinigami)
Z ciekawości, Maou jeszcze żyje nie? To czemu dalej interesujecie się tym? Aż tak wam się nudzi?
(Machigainai)
Samego Maou mam gdzieś, ale coś ciągle jest nie tak.....
(Shinigami)
Cokolwiek to jest, raczej uda ci się odgadnąć odpowiedź. W końcu to twoje imię oznacza nieomylny.(Wszedłem do składzika i wpisałem na zakrwawionym panelu wszystko co chciałem. Kiedy skończyłem wróciłem do pokoju i zacząłem pracować. Po paru godzinach mam sam kombinezon, więc jest w porządku. Usłyszałem burczenie w brzuchu. To znak, że czas na posiłek. Poszedłem do jadalni. Tam byli tylko Gādian i Maou).Maou, więc żyjesz.
(Gādian)
Shinigami, ale wiesz, że Maou nie może odpowiedzieć.
(Shinigami)
I oto chodzi.
(Gādian)
Wybacz, że to powiem, ale jesteś śmieciem Shinigami.
(Shinigami)
Nie ty pierwsza mi to mówisz. Mogę wziąć sobie coś to jedzenia?
(Gādian)
Co chcesz?
(Shinigami)
Coś jadalnego. Może być wszystko po czym nie dostanę sraczki.
(Gādian)
No to chwila.
(Shinigami)
Maou jeśli trucizna nie odebrała ci też słuchu możesz mi podać coś do jedzenia?
(Maou)
......................................
(Shinigami)
Co z nim?
(Gādian)
Nikt, tego nie wie. Odkąd Shin'en wróciła z nim jest jakiś nieobecny. W każdym razie trzymaj.
(Shinigami)
Owsianka?
(Gādian)
Chciałeś coś jadalnego, czyż nie?
(Shinigami)
Tak, ale-
(Gādian)
To dzisiaj było na śniadanie, więc proszę nie narzekać.
(Shinigami)
(Jakim cudem ten dzieciak z nią wytrzymuje? Cóż chyba moja wina, że nie powiedziałem czego konkretnie chcę).Dzięki, zjem u siebie.
(Gādian)
Bardzo proszę.
(Shinigami)
(Wyszedłem z owsianką i poszedłem w głąb korytarza. Poczułem na sobie czyiś wzrok).Daś mi spokój Shīrudo?
(Shīrudo)
Wybacz Shinigami, ale jesteś niebezpieczny, więc muszę cię pilnować.
(Shinigami)
Porównując mnie zresztą to niby ja jestem niebezpieczny?
(Shīrudo)
Co masz na myśli?
(Shinigami)
Hebi wykorzystała te kobietę Kugutsu, a jak przestała jej być potrzebna po prostu skończyła z nią. Dodatkowo ona zawsze coś kombinuje.
(Shīrudo)
Ale to ty zmasakrowałeś En. Kto wie co zrobisz z nami?
(Shinigami)
Nic wam nie zrobię. Chyba, że zaczniecie mi przeszkadzać w zabiciu En.
(Shīrudo)
Co? Myślisz, że ci się uda?
(Shinigami)
Tak. Pojutrze odliczanie się skończy, a prawie na pewno zostaniemy tutaj.
(Shīrudo)
Skąd masz pewność?
(Shinigami)
Czy to nie oczywiste? Ta beznadziejna kobieta jest zbyt przerażona, aby wybrać coś innego. Waszą jedyną szansą jest nadzieja, że ktoś zmieni stanie, ale to się nie stanie. Wiesz dlaczego? Ponieważ wszyscy jesteśmy zbyt uparci lub przerażeni do zmiany zdania. Wszyscy ludzie tutaj są beznadziejni, ja też się to tego typu zaliczam.
(Shīrudo)
.................
(Shinigami)
Kot ci odgryzł język czy co? Może zaniemówiłeś, ponieważ dobrze wiesz, że mam racje?
(Shīrudo)
Śmieć.
(Shinigami)
Kolejna osoba, która mnie tak nazywa? Cóż co mnie to? Jedyną osobą, która mnie interesuje na tym świecie jest En. Pojutrze ona zginie.
(En)
Nie wybiegaj tak daleko w przyszłość, Shiro.
(Shinigami)
Pamiętasz nasz ostatni pojedynek, nie?
(En)
Patrz uważnie.
(Shinigami)
(W ułamek sekundy En wyciągnęła swój miecz i przecięła moje śniadanie).Nieźle, stałaś się szybsza w tak krótkim czasie. Chociaż mam do ciebie żal, to miało być moje śniadanie.
(En)
Twój problem.
(Shinigami)
No nie bądź taka, nawet ja też muszę jeść.(Chyba muszę przyjść do nich na obiad. Poszedłem sobie do swojego pokoju i zacząłem pracować dalej nad kombinezonem. Po paru godzinach skończyłem go, pojutrze będę mógł walczyć na poważnie. Zaraz powinni mieć obiad, więc się przejdę. Wyszedłem z pokoju i skierowałem się do jadalni mijając Nogareru, który był o dziwo trzeźwy i przerażająco energiczną Muku. Gdy się zorientowali kto wszedł nagle zapadła cisza).Więc w takich warunkach jedzie? Nie powiem dosyć ciekawe nawyki sobie wyrobiliście.
(Masuku)
Stary, ale wiesz, że En możesz zabić dopiero pojutrze?
(Mirai)
Nikt nie będzie nikogo mordować.
(En)
Tylko ja jego.
(Mirai)
Co?
(Hōrō-sha)
Spokojnie. Shinigami przyszedłeś zjeść z nami?
(Shinigami)
(Przynajmniej niektórzy nie są histerykami).Tak, co na obiad?
(Gādian)
Lazania. Maou podasz mi pomidory?
(Maou)
.....................
(Shinigami)
(Maou odwrócił się i podał tej kobiecie pomidory kiedy ona dziwnie poruszała rękami).
(Hebi)
Dobrze ci?
(Gādian)
Po prostu się rozciągam.
(Kage)
Um, tak dziwnie?
(Gādian)
Tak, nawet nie wiedzie jak bycie w ciągłym ruchu po tak długiej bez czynności.
(Futashika)
Myślałam, że pracownicy sierocińca mają dobrą kondycje. W końcu dzieci są dosyć energiczne.
(Gādian)
Tak, ale nigdy nie sprawiają kłopotów.
(Taoreta)
Z profili pamiętam, że masz dość sporą rodzinę, nie Futashika?
(Futashika)
Um, Tak mam.
(Taoreta)
Jacy oni są?
(Futashika)
Um... Mili. Tak moje rodzeństwo jest dla mnie miłe.
(Shin'en)
W razie czego Gādian, chętnie obejrzę twoje ręce jak by się coś działo.
(Gādian)
Zapamiętam sobie. Dziękuje za troskę Shin'en.
(Machigainai)
Dobra, jeśli już sobie pogadaliście, mogę zacząć? Zanim przyjdzie obiad chciałbym uzgodnić dyżury na jutro.
(Shinigami)
(Posłuchałem jak negocjują kto będzie miał jaką pracę. Wychodzi na to, że idę jutro ze śmieciami. Ciekawe czy uznają za morderstwo jak wrzucę En do zsypu. W końcu trawi tam gdzie zasługuje, ale chyba tak to nie działa, a szkoda. Po jakimś czasie podano obiad. Jedzenie było smaczne, a pustka w żołądku zniknęła. Podziękowałem za posiłek i wyszedłem z jadalni. Przy wyjściu zaczepił mnie Nogareru).
(Nogareru)
Co tam Shinigami?
(Shinigami)
Kolejny co mnie stalkuje? Weź nie kradnij roboty ochroniarza.
(Nogareru)
Co ty, żeby po skończeniu dyżuru poszli się napić. Ty, ja i Muku.
(Shinigami)
W porządku, ale to tego jeszcze półtora godziny.
(Nogareru)
Zobaczysz szybko zleci.
(Shinigami)
Tylko, żeby nie skończyło się jak ostatnio. Nie mam zamiaru taszczyć cię do pokoju.
(Nogareru)
Spokojnie nie będzie tak samo. Najwyżej będziesz musiał zanosić mnie i Muku.
(Shinigami)
Zrób tak, a rozwalę ci ten łeb.
(Nogareru)
Dawaj i tak nic nie poczuje będąc pod wpływem. Wracając, równo osiemnasta w barze, zrozumiano?
(Shinigami)
Tak, tak do później.(Poszedłem w głąb korytarza. Coś muszę robić przez te półtora godziny. Może coś sobie poczytam. Poszedłem do biblioteki gdzie siedział ten ponury dzieciak. Nie czytał, tylko leżał na jednym z biurek).Nie masz pokoju?
(Sora)
Mam.
(Shinigami)
Więc czemu leżysz?(Jego głos zrobił się ostatnio bardziej melancholiczny).
(Sora)
Zastanawiam się co zrobić.
(Shinigami)
Z czym?
(Sora)
Niefortunnie jest możliwość, że będziemy zmuszeni opuścić to piętro.
(Shinigami)
Czemu?
(Sora)
Głos Futashiki.
(Shinigami)
Tym się martwisz? Nie trzeba, ta kobieta raczej wybierze zostanie tutaj. W końcu jest zbyt przerażona, aby iść dalej.
(Sora)
Jesteś pewien?
(Shinigami)
Huh? Oczywiście, że tak. Dzięki niej będziemy mogli zostać, a ja zabije En.
(Sora)
Twoja obsesja na punkcie zamordowania En, przesłania ci prawdę.
(Shinigami)
Co masz na myśli?
(Sora)
To oczywiste. Myślisz, że jest zbyt przerażona, aby podjąć działanie, ale to błędne założenie. Tak naprawdę, Futashika znajduje się w stagnacji. Nie może się zdecydować co zrobić. Z jednej strony się boi, ale z drugiej chcę iść dalej. Przez to wciąż jest prawdopodobieństwo, że wybierze pójście dalej. A to będzie na moją przeszkodę.
(Shinigami)
(Twierdzi, że Futashika jest w stagnacji? Może i ma racje, ale szczerze mam to gdzieś. Jakby nie patrzeć, nawet jeśli pójdziemy dalej, wciąż będę mógł zabić En. Wracając do tego co on mówi).Na twoją przeszkodę? Rozwiń. Dobrze znam twoje podejście do życia, więc nawet nie zaczynaj z tym gównem o chęci przeżycia.
(Sora)
Masz rację. Jeśli reszta osób przeżyje w tym ja, będę musiał podjąć decyzje. Decyzje gdzie pójdę dalej.
(Shinigami)
Gdzie pójdę dalej? Jeśli ja miałbym na to odpowiedzieć, z pewnością tam gdzie jest En albo w poszukiwaniu pracy.
(Sora)
Pytałem cię o zdanie?
(Shinigami)
Nie, ale tak na dobrą sprawę mamy jedną wspólną cechę. Obaj jesteśmy bezczelni.
(Sora)
Racja.
(Shinigami)
Nie wiesz co chcesz robić po wyjściu, tak?
(Sora)
Na początek miałem zamiar wrócić do podróżowania, ale potem oni zaczęli składać mi propozycje.
(Shinigami)
Kto i jakie?
(Sora)
Podczas szukania materiałów do głównej gry Unmei, było małe zajście pomiędzy mną a resztą pamiętasz?
(Shinigami)
Tak zacząłeś się przepychać, a reszta zaczęła na ciebie narzekać. W tym ja.
(Sora)
Tak. Niedługo po tym jak wszedłem do pokoju grupa ludzi w tym Gādian zaczęła do mnie gadać. Po krótkiej rozmowie Gādian zaproponowała, żebym wrócił z nią i zamieszkał u niej w sierocińcu.
(Shinigami)
Czyli możesz zamieszkać z tak miłą kobietą i być otoczonym takimi jak ty? Brzmi nieźle.
(Sora)
Jakiś czas później pod koniec naszego pobytu na piętrze Kugutsu Hōrō-sha mnie zaczepił. On chcę, abym ja został jego następcą.
(Shinigami)
On, czyli właściciel największej firmy na świecie, chcę dać to wszystko bezdomnemu dzieciakowi.
(Sora)
To samo powiedziałem jemu. Powiedział, że jestem odpowiedni. Powiedział o osobie, która dała mu szanse za młodu, a on chcę zrobić to samo dla kogoś podobnemu sobie. On zrobił wszystko już w życiu i nic mu nie zostało do zrobienia. Poza przekazania jego osiągnięć dalej. Wybrał mnie, abym przedłużeniem jego woli. To nudne.
(Shinigami)
Dzieciaku nie wiesz o czym mówisz, prawda? Życie prawie nigdy nie daję wyboru, a ty jeszcze wybrzydzasz? Życie to nie koncert życzeń, bierz co dają. Możesz mieć spokojne życie w sierodzińcu lub stać się człowiekiem sukcesu. Jeśli ci to nie odpowiada możesz także wrócić na ulicę i liczyć na siebie przez resztę życia.
(Sora)
Dlaczego mam problem z podjęciem wyboru? Normalnie to się nie zdarza. Odkąd tu trawiłem, robię się coraz bardziej.... Chyba przestaje być sobą.
(Shinigami)
Nie po prostu stajesz się bardziej ludzki.
(Sora)
Bardziej ludzki? To ohydne uczucie.
(Shinigami)
Ludzie są ohydni.
(Sora)
Skoro tak, to czemu rozmawiasz z nimi i przyjmujesz na nich zlecenia?
(Shinigami)
Ponieważ muszę zabijać czas. Nie ma tu nic do roboty, co by mnie interesowało, więc muszę coś robić.
(Sora)
Nie wybrzydzaj jak masz wybór. W końcu to nie koncert życzeń.
(Shinigami)
(Używa mojej broni, nieźle).Przyjmuje zlecenia, ponieważ lubię zabijać.
(Sora)
Lubisz?
(Shinigami)
Kiedy rodzina En uczyła mnie zabijać odkryli, że mam do tego talent. Wraz z postępem treningu moja sympatia do zabijania również zaczęła wzrastać. Nigdy nie czułem nic strasznego w zabijaniu, więc było mi łatwiej.
(Sora)
Rozumiem, słyszałem od nawalonego Nogareru twoją historie z En, więc trochę mi się rozjaśniło z tobą.
(Shinigami)
Rozumiem.(Drań mnie w chwile przesłuchał i wyciągnął co chciał).Przypominasz jednego z moich wcześniejszych pracodawców, wiesz?
(Sora)
Czyżby?
(Shinigami)
Tak, wydaje mi się, że jesteście jak dwie krople wody. W końcu oboje jesteście chytrzy.
(Sora)
Nie jestem chytry. Jestem Sora. A ty nie jesteś Shiro, śmieciem lub żniwiarzem. Jesteś Shinigami.
(Shinigami)
(Szanuje jego umiejętności, ale czasem gada co najmniej jak pojebany. Cóż nieważne, chyba każdy ma swoje dziwactwa. Mam jeszcze trochę czasu do spotkania z Nogareru i Muku. Gadaliśmy sobie dopóki nie zbliżyła się pora chlania i zapominaniu o zdrowym rozsądku. Wyszedłem z biblioteki i poszedłem do baru tam już na mnie czekali).
(Muku)
Hej Shinigami, jednak przyszedłeś.
(Shinigami)
No trochę się zobowiązałem do przyjścia, więc to byłoby trochę średnie nie przyjść.
(Nogareru)
Ważne, że jesteś.
(Shinigami)
Co pijemy?
(Nogareru)
Whisky może być?
(Muku)
Osobiście wolałabym czerwone wino, ale whisky też może być.
(Nogareru)
Co nam szkodzi tego też wypić. Shinigami po whisky pijemy wino.
(Shinigami)
Czy powinniśmy mieszać?
(Muku)
A kogo to obchodzi? Najwyżej zwrócimy.
(Nogareru)
Chociaż to co dobre się zmarnuje.
(Shinigami)
(Czy mogę jeszcze uciec? Ale cóż, ta dwójka jako jedna z nielicznych traktuje mnie tak samo. To nie tak, że mnie obchodzą takie sprawy).Nogareru polewaj.
(Nogareru)
No i prawidłowo.
(Shinigami)
(Nogareru polał mnie, sobie i Muku. Wypiliśmy niemal jednocześnie gorzki napój. Poczułem ciepło w żołądku).W ogóle jak się czujesz bez kuli, Muku?
(Muku)
Ha ha ha, dobre pytanie Shinigami. Czuje się świetnie! Nic nie uwiera w chodzie, mogę biegać, a nawet skakać.
(Shinigami)
A w kuli nie mogłaś?
(Muku)
Huh? O czym ty bredzisz?
(Nogareru)
Hahaha! Shinigami, czy jesteś już zrobiony po jednym? Jak na kogoś tak groźnego masz strasznie słaby łeb.
(Shinigami)
To wyzwanie?(Cholera. Zapomniałem, że tylko ja mam "to". Na kolejny raz muszę być bardziej ostrożny).
(Muku)
Gdy porównuje swoje życiem z waszym to chyba jestem nudna.
(Shinigami)
Hm, czemu?
(Muku)
Ty Shinigami jesteś niesamowitym zabójcą, a Nogareru komendantem policji. To musi być fajne.
(Shinigami)
Bycie zabójcą jest najlepsze. Kocham to.
(Nogareru)
Shinigami, ty cwelu. Jak śmiesz nazywać mordowanie najlepszym. Mam cię zastrzelić?
(Shinigami)
(Nogareru wyciągnął pistolet z pod koszuli. Sprawdziłem go wzrokiem. Był widocznie wstawiony, a obok niego leżała pusta butelka po whisky. Ta sama, którą mieliśmy rozpijać wspólnie. Pijak jeden).Odłóż tą zabawkę po się skaleczysz.
(Nogareru)
A co? Chcesz tym dostać?
(Muku)
Ale weźcie się uspokójcie.
(Shinigami)
Spokojnie, ten typ nie ma jaj, żeby strzelić nawet do muchy.
(Nogareru)
Chcesz się przekonać?
(Shinigami)
Jasne, chętnie.(Przyłożyłem głowę do lufy pistoletu).Przekonajmy się na co cię stać, panie władzo.
(Nogareru)
...Hej, ale no wiesz... Jesteś no ten tego.... Pewien? Mogę cię zabić, wiesz?
(Shinigami)
Tak wiem.(Poczułem na czole, że jego chwyt stał się bardziej luźny i niepewny. To moja szansa. Szybkim ruchem wyrwałem mu pistolet i zrobiłem zamianę miejsc. Teraz to ja przykładałem lufę do jego głowy).Zdajesz sobie sprawę, że każdy bardziej doświadczony może wykorzystać twoją słabość i niepewność?(Oddałem mu broń).
(Nogareru)
Przepraszam cię Shinigami, nie wiem co we mnie wstąpiło. Pewnie jakiś demon lub gorzała. Pewnie gorzała.
(Shinigami)
W porządku, ale jak wyjdziesz zapisz się do jakiegoś AA, czy coś.
(Nogareru)
Nie mogę. Jako stróż prawa nie mogę pokazać słabości. Zresztą u mnie nie ma już AA. Głównie dlatego, że bawiliśmy się nielegalnymi fajerwerkami, które kazałem zrekwirować ruskiej mafii, gangsterom i dzieciaką z liceum. To były czasy, ale no cóż zniszczyłem siedzibe AA i zwaliłem to na ruską mafie i gangsterów. Licealistów oszczędziłem. Nie chciałem niszczyć życia młodym ludziom, ale zagroziłem im, że jak jeszcze raz to zrobią wyśle ich do najgorszego więzienia. A to tego wystarczyła butelka bimbru wujaszka. Praca pod wpływem jest o tyle dobra, że w więkrzości zapominaś co robiłeś. Gorzej tylko jak sobie przypomnisz, ponieważ wtedy zaczynasz czuć falę wstydu i smutku. No cóż zdrówko.
(Shinigami)
(Nogareru próbował wziąć łyk wódki, ale zabrałem mu butelkę).Ci chyba już wystarczy, nie uważasz Muku?
(Muku)
Tak. Chociaż będąc szczerą, to było dosyć zabawne.
(Nogareru)
Co nie?
(Shinigami)
Chyba było.
(Muku)
Shinigami, nie bądź taki wstydliwy. Przecież widać, że i ty dobrze się bawisz z nami.
(Shinigami)
Tak, masz rację.
(Nogareru)
No to przyjacielu, weź mi oddaj tą magiczną buteleczka, abyśmy mogli uczcić naszą przyjaźń.
(Shinigami)
Niech będzie, ale jeśli zaczniesz rzygać ty to sprzątasz.(Zaczęliśmy pić i gadać o niczym szczególnym. To uczucie, to ciepło, ten spokój. Nie czułem go od dzieciństwa i dorastania z En. Od tej pamiętnej nocy już nigdy nie czułem tych rzeczy, aż do teraz. Nogareru i Muku wasza dwójka... Jesteście moimi pierwszymi prawdziwymi przyjaciółmi. Po paru godzinach dobrej zabawy usłyszeliśmy komunikat).
(Ekran)
Witam was tego wieczoru. Ogłaszam, że jest 22.00 wieczorem, a co za tym idzie rozpoczyna się cisza nocna. Dobranoc.
(Muku)
Chyba... już na nas... pora.
(Nogareru)
Taaaak.
(Shinigami)
Jakim cudem mogliście się upić.(Na barze leżało jedynie około dwunastu butelek, różnych alkoholi, to wychodzi po cztery dla każdego. Trochę za mało, żeby doprowadzić się do takiego stanu, ale to może tylko ja mam taki łeb).
(Muku)
Shinigami, nie wiesze, że możesz mieć taką mocną głowę. Proszę pomóż nam dostać się do łóżek.
(Shinigami)
Jasne, jasne.(Wziąłem tą dwójkę po ramiona i zacząłem iść w kierunku pokojów. Mineliśmy Sore, który tylko się patrzył. Gdy znaleźliśmy się na korytarzu z pokojami zobaczyłem Hōrō-she).
(Hōrō-sha)
Widzę, że dobrze się bawiliście.
(Shinigami)
Tak. Dobranoc.(Poszedłem odstawić te dwójkę do pokojów, a gdy skończyłem położyłem się spać).
*
Dzień 6
(Ekran)
Witam was w porannym ogłoszeniu. Ogłaszam, że jest 6.00 rano, a co za tym idzie kończy się cisza nocna. Życzę miłego dnia.
(Shinigami)
Moja głowa.(Trochę mnie boli głowa. Jednak chyba trochę przesadziliśmy, ale tylko trochę. Ciekawe czy mają coś na kaca. Poszedłem do łazienki, aby opłukać sobie głowę zimną wodą. Trochę pomogło, ale to za mało. Wyszedłem w takim stanie z pokoju. Teraz powinni mieć dyżur Kage i Masuku. Ciekawe jest, że Kage też robi dzisiaj w kuchni. Ciekawe co zrobi teraz? Będzie musiał wybrać kogo porzuci na rzecz dyżuru lub zacznie latać w jedną i drugą stronę. Zobaczyłem Masuku, ale nie Kage, więc pewnie jest w kuchni. Wreszcie byłem w jadalni).Dajcie mi coś na kaca.
(Hōrō-sha)
Masz na ladzie.
(Shinigami)
Dzięki, życie mi ratujesz.(Podszedłem do lady. Na ladzie stały trzy butelki soku pomidorowego).Sok pomidorowy?
(Hōrō-sha)
Dobry na kaca.
(Shinigami)
Czemu trzy?
(Hōrō-sha)
Dla cibie, Muku i Nogareru.
(Shinigami)
Rozumiem, a co na śniadanie?
(Hōrō-sha)
Nie wiem. Ja i Kage nie umiemy gotować, więc szukamy coś łatwego do zrobienia. Kage znalazłeś coś?
(Kage)
Nie.
(Shinigami)
(Aż przypomina mi się jak ja gotowałem z Machigainaiem. Nie wiem o co im chodziło? Przecież dało się to zjeść, więc nie ma problemu, prawda? Porównując z tym co jadłem po opuszczeniu japonii, to były niemal luksusy).Trzeciej szafce po twojej lewej Hōrō masz toster. Wystarczy, że wsadzisz do tego chleb z dodatkami w środku i będzie dobrze. Tylko ich nie spalcie.
(Hōrō-sha)
Dzięki.
(Shinigami)
(Usiadłem przy jednym ze stolików i zacząłem pić swój sok. Średnio smakował, ale nie mam co narzekać jak ma mi pomóc, nie? Czekając na jedzenie kątem oka zacząłem patrzeć na wejście. Po jakimś czasie zaczeli się zjawiać. Moi wczorajsie kompani przywidali się ze mną, a ja z nimi. Zaproponowali, żebyśmy powtórzyli ostatni wieczór, ale im odmówiłem, ponieważ muszę się rozgrzać przed jutrem. Po tym jak skończyłem śniadanie i poszedłem sobie w swoją stronę zauważyłem, że drzwi do mojego pokoju są lekko otwarte. Na pewno je zamknąłem, więc ktoś tam jest. Szybko wszedłem do swojego pokoju, tam była Hebi, która aż poskoczyła na mój widok).Co robisz w moim pokoju?
(Hebi)
...Wpadka.
(Shinigami)
Jedyną wpadką jaką widzę jesteś ty.
(Hebi)
Jaki cham.
(Shinigami)
Raz jeszcze zapytam, co tu kurwa robisz?
(Hebi)
To co robię najlepiej. Włamuje się, ale tym razem nie kradne.
(Shinigami)
Po co się włamujesz?
(Hebi)
Po prostu jestem ciekawa, co kto dostał do pokoju. Jestem ciekawska, wiesz?
(Shinigami)
I co mnie to obchodzi? Spieprzaj stąd.
(Hebi)
Widzę, że ty dostałeś swoją broń. Używasz głównie ostrzy, ale jest też trochę pistoletów. Nie używasz trucizny? Myślałam, że jest użyteczna w zabijaniu?
(Shinigami)
No cóż niestety jej nie mam, ale zawsze możesz mi ją dać. W końcu jesteś żmiją.
(Hebi)
Wężem. W ogóle co to za kompinezon?
(Shinigami)
Mój nowy strój. Dzisiaj będę w nim trenował, żebym się przyzwyczaił. Zrobiłem go wczoraj.
(Hebi)
Niesamowity. Więc, to jest twoja sztuczka na En. Osobiście z waszej dwójki wolę ciebie. Ty przynajmniej nie zachowujesz się jak jakiś święty.
(Shinigami)
Nie podlizuj się. Wciąż jestem wkurzony za włamanie mi się do pokoju.
(Hebi)
W sumie jakie to włamanie, jeśli drzwi są otwarte? Kim trzeba być, aby nie dać zamka w drzwiach?
(Shinigami)
Mądrym. Każdy może zabić cię we śnie, a to potęguje paranoje o życie. porywacz jest inteligętny. Widziałaś co zrobił?
(Hebi)
Osobiście uważam, że oszukuje.
(Shinigami)
A to czemu? Myślę, że zrobił dobrze. Używa swoich zasad, aby pozbyć się tego co jest niewygodne. Uważasz tak, ponieważ zniszczył twój plan. W ogóle on na czym polegał? Jak skłoniłaś Kugutsu do współpracy?
(Hebi)
Kugutsu była łagodnie mówiąc głupia. Widziałam w jej oczach, że domyśliła się tego co ją czeka dopiero w połowie ostatniej głównej gry. Jak ją skłoniłam do współpracy, pytasz? To oczywiste, gdy powiedziałam jej o planie i zagwarantowałam przeżycie prawie od razu się zgodziła. Ta kobieta była żałosna. Wierzysz, że mimo bycia o wiele starszą dała się oszukać?
(Shinigami)
Tak kończą ludzie, którzy mieli wszystko od urodzenia.
(Hebi)
Właśnie.
(Shinigami)
A moje pierwsze pytanie?
(Hebi)
Chciałam was wszystkich zabić. Utrudniając na każdym kroku eliminując jednego po drugim, aż zostałabym sama. Porywacz wyraśnie coś z nami robi, ale co? I czemu wybrał ludzi takich jak my? Jesteśmy od siebie zbyt różni, jesteśmy z różnych części świata, a o niektórzy wyglądają jakby nie istnieli. Co tu się do cholery dzieje? Czym jest to miejsce?
(Shinigami)
Może naszym gropem.
(Hebi)
Bardzo zabawne. A tak na poważnie?
(Shinigami)
Jestem poważny. Dla mnie to miejsce jest gropowcem w którym umierają ludzie. Odpowiedziałaś na moje pytania, a teraz idź sobie. Muszę się przebrać.
(Hebi)
Jasne.
(Shinigami)
(Gdy ona wyszła. Przebrałem się w kompinezon, a po tym zacząłem szukać Shīrudo. Był w pralni z Maou).Potrzebuje cię.
(Shīrudo)
Po co? I co to za debilny strój?
(Shinigami)
(Ja ci tam debilny).To treningu.
(Shīrudo)
Treningu?
(Shinigami)
Tak. Jutro będę walczył z En, więc potrzebuje rozgrzewki.
(Shīrudo)
A czemu ja?
(Shinigami)
Jesteś prawdopodobnie najsilniejszym z żywych mężczyzn po mnie.(Tak lepszy byłby Kemono, ale on jest martwy).
(Shīrudo)
Pomyślałeś o Kemono?
(Shinigami)
Tak. Umiesz czytać w myślach?
(Shīrudo)
Po prostu jak powiedziałeś z żywych mężczyzn, to mi się skojarzyło. Pamiętasz mecz? Ty i Kemono walczyliście na całego.
(Shinigami)
(Na całego to bym go zabił jednym strzałem. Chociaż skłamałbym mówiąc, że Kemono nie wywarł na mnie wrażenia. Jego siła kopnięć dorównywała moim 20%, a wtedy mogłem używać zaledwie 15%. Teraz mogę użyć nawet 30%, więc jakbyśmy grali znowu to bym wygrał).W każdym razie co ty na to?
(Shīrudo)
Ale walczymy na całego?
(Shinigami)
Możesz używać czego chcesz. Ja za to będę mógł używać wszystkiego co mam w kombinezonie.
(Shīrudo)
.....Zgoda. Zawalczmy Shinigami.
(Shinigami)
(Widać, że jest mężczyzną).
(Shīrudo)
Gdzie walczymy?
(Shinigami)
Siłownia może być?
(Shīrudo)
Jak nie ma gdzie to tak.
(Shinigami)
(Poszliśmy do siłowni. Stanęliśmy po dwóch stronach pokoju).Na mój znak zaczniemy.(Muszę tak walczyć, aby go nie zabić, więc 10% wystarczy. Z En walczyłem 15%, więc jest podobnie). Zaczynajmy!(Shīrudo pobiegł w moją stronę. Jest dosyć wolny, ale to pewnie przez protezy. Z tego co pamiętam one trochę ważą, a on bez problemu nimi porusza. Zamachnął się, aby mnie uderzyć, ale zrobiłem łatwo unik).Tylko tyle? Wiem, że stać cię na więcej.(Kopnąłem go w brzuch. Trochę go wyrzuciło na koniec siłowni. Tak jak wtedy En).
(Shīrudo)
.....Skąd....Ty.......Masz......Tą......Siłę?
(Shinigami)
Gdybym ci powiedział musiałbym cię zabić. A co? Już wymiękasz? Wiedz, że En traktowałem bardziej na serio, a ona nawet nieźle sobie radziła.
(Shīrudo)
Nie mogę być gorszy.
(Shinigami)
(Shīrudo złapał protezą za ciężarek i rzucił nim we mnie z niezłą prędkością. Skręciłem w prawo unikając ciężarka, ale poczułem pięść na twarzy. On może się tak poruszać? Niesamowite. Odrzucił mnie kawałek w bok. Zrobił to samo co ja En. Czy ona powiedziała im jak ja walczyłem? Zaczyna robić się ciekawie).Wybacz Shīrudo, widocznie cię zlekceważyłem. Od teraz będę walczył z tobą na poziomie En.(15%. Podbiegłem do Shīrudo i uderzyłem go w twarz jak on mnie).
(Shīrudo)
Przyśpieszyłeś?!
(Shinigami)
(Kombinezon jest niezły. Ciekawe czy wytrzyma do walki z En? Teraz czas na kolejny test. Rękawic nie mogę użyć ze względu na truciznę, ale ostrzy? Wyciągnąłem z kurtki dwa noże i podbiegiem do niego).Pokaż mi coś więcej jeśli chcesz wyjść z tego cały.(Zręcznie unika moich ataków, ale co powie na to? podciąłem mu lewą nogę. Przez co stracił równowagę. Kopnąłem go w lewy bok, a on odbił się przez to od ściany. Wygrałem).Co ty na to?
(Shīrudo)
Nie dziwie się, że doprowadziłeś En do tamtego stanu. Chociaż myślę, że dawałeś mi fory.
(Shinigami)
Musiałem. Ciebie nie chcę zabić. Tą, która zginie jutro jest En.
(Shīrudo)
Naprawdę jest konieczna ta walka.
(Shinigami)
Tak. Muszę ją zabić, aby moja zemsta była kompletna.
(Shīrudo)
Rozumiem. W każdym razie, pomógłbyś mi dostać się do Shin'en?
(Shinigami)
Tak.(Zaniosłem Shīrudo do Shin'en. Doktorka zaczęła mówić, że chyba zmiękłem od ostatniej walki z En. Nie krzywdziłem go za bardzo, ponieważ moim celem jest ktoś inny. Shīrudo skończył z paroma siniakami i zadrapaniami. Kombinezon jest w dobrym stanie, więc będę mógł walczyć normalnie. Na obiedzie Machigainai powiedział, że na wszelki wypadek nie będziemy ustalać dyżurów na jutro. Jutro dopiero o 13.00 będziemy musieli zagłosować, więc czy się opłaca robić dyżury? Innymi słowy ostatni dyżur jest dzisiaj. A ostatni patrol jest o 24.00 do 6.00. Należy do Sory i Gādian. Po obiedzie wyniosłem śmieci do zsypu, gdy go obejrzałem po raz pierwszy zdecydowałem, że będzie dobrym miejscem na walkę. Pusta, duża przestrzeń, która ma dziurę do której wrzucę martwą En. Czy można prosić o coś lepszego? Wróciłem do pokoju gdzie trenowałem na jutro, a potem poszedłem spać).
*
Dzień 7
(Ekran)
Witam was w porannym ogłoszeniu. Ogłaszam, że jest 6.00 rano, a co za tym idzie kończy się cisza nocna. Chciałbym wam także ogłosić, że wreszcie tydzień się skończył. O 13.00 w jadalni dacie mi waszą odpowiedź. Życzę miłego dnia. Chociaż ja już wiem, że będzie wspaniały.
(Shinigami)
(Trochę dziwne to ogłoszenie, ale co mi tam. Wyszedłem z pokoju, a pod nim czekała na mnie En).Gotowa?
(En)
Tym razem będzie inaczej. Zabije cię Shiro!
(Shinigami)
To samo mówiłaś ostatnio, a wiesz jak się skończyła twoja pewność siebie? Jedyną która tu zginie jesteś ty.
(En)
Gdzie walczymy?
(Shinigami)
Zsyp na śmiecie będzie odpowiedni.
(En)
Moment, ale go nie widziałam.
(Shinigami)
Do chodźmy go teraz zobaczyć. Przez zasady musimy odłożyć na jeszcze trochę walkę. Teraz go zobaczysz, abyś mogła zobaczyć, gdzie zostaniesz zabita.
(En)
Jak już to twoje miejsce. A tak brzmi dobrze.
(Shinigami)
(Poszliśmy do prawego skrzydła. Poszliśmy przez korytarz. Z każdym krokiem czułem dziwne uczucie. Czułem jak jest coś nie tak. Kiedy dotknąłem klamki od drzwi zsypu, poczułem znajomy zapach. Zapach, który czułem od zawsze. Odór krwi. Otworzyłem drzwi, a tam).
(Ekran)
Ciało zostało odkryte. Proszę się udać do zsypu na śmieci w prawym skrzydle. Gdy tam przyjdziecie wszystko wam wyjaśnię.
(Shinigami)
(Właśnie. Śmierć wreszcie przyszła po nich. Maou, Gādian i Sora leżeli w kałuży krwi).
Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia. Życzę także wesołych świąt.
Komentarze
Prześlij komentarz