Rozdział 5 część 1

Rozdział 5 część 1-Więzy losu

(PERSPEKTYWA SORA)

(Sora)

(Pokój jest pogrążony w ciemności. Jego jedynym źródłem światła jest lampa sufitowa oświetlająca biurko przy którym siedzę. Całkowicie mnie obezwładnili. Wpakowali mnie w kaftan. Myślą, że jestem szalony? Niebezpieczny? Hahaha! Mają absolutną racje. Gdyby nie to, zabiłbym ich wszystkich już dawno. Nie zabijałem odkąd mnie tu zamknęli, więc kilka dni już powinno minąć. Nie rozumieją jednej rzeczy. Próba zatrzymania mnie przed mordowaniem jest daremna. Zabije każdego człowieka. Do pokoju weszło dwóch mężczyzn. Oboje byli nieźle wyposażeni. Kamizelki kuloodporne, pistolety, paralizatory. Czuję się, że jestem trochę lekceważony, czemu? Jeśli bym chciał mógłbym bez problemu ich zabić, co zresztą zrobię. Oni są mało ostrożni. Nie mają pojęcia, że mam ze sobą długopis. Naostrzyłem go tak, że przednie kaftan, a po tym zdarzy się rzeź. Chociaż czuję, że muszę uważać na osoby za lustra weneckiego. Choć z drugiej strony jest czego? To muszą być tchórze skoro się chowają).

(Strażnik ofiara 1)

Więc to tego mamy mierzyć? To jakiegoś... Ile ty w ogóle masz lat dzieciaku?

(Sora)

Ja? Siedem, a ty? Wygląda staruszek jakby był z prehistorii.

(Strażnik ofiara 1)

Coś powiedział, gówniarzu?!

(Sora)

Hahahaha!(Zaczął celować do mnie bronią).Dalej! Zabawmy się!

(Strażnik ofiara 2)

Uspokój się. Może i jest dzieckiem, ale wciąż... trzeba pamiętać co zrobił. To co zrobił zabiera mu w moich oczach wszystko całe człowieczeństwo. Jeśli będzie to wymagane nie bój się strzelać, ale celuj w kończyny.

(Sora)

No nie bądź taki. Przecież to była tylko zabawa.

(Strażnik ofiara 1)

Tyle żyć... Ty to nazywasz zabawą!?

(Sora)

A nie? Co jest złego w tym, że chciałem się bawić?

(Strażnik ofiara 2)

Szefie, możemy zaczynać? Wątpię, czy długo wytrzymamy bez zastrzelenia go.

(Tchórz za lustrem)

Spokojnie. Pamiętajcie, że jeśli on zginie, to wszyscy zdradzimy głowy, więc spokojnie.

(Sora)

Ooo! Więc moje życie jest tyle warte? Na pieniądze ile by to było? Biorąc pod uwagę moją sytuacje, to pieniądze się przydadzą, nie?

(Strażnik ofiara 1)

Możemy przynajmniej go uciszyć, aby był bardziej znośny? Takiej gaduły już dawno nie widziałem.

(Tchórz za lustrem)

Dobra chłopaku, odpowiesz mi na parę pytań, w porządku?

(Sora)

Oczywiście proszę pana.

(Tchórz za lustrem)

Zatem zacznijmy. Pierwsze pytanie, opowiedz coś o sobie.

(Sora)

No to tak naprawdę jestem kosmitą z odległej planety. Planety którą czekała zagłada, w ostatnich chwilach mój ojciec wysłał mnie rakietą na ziemie. Rozpiłem się na wsi, a jacyś ludzie potem mnie przygarnęli-

(Strażnik ofiara 1)

Kurwa mać! Przestań opowiadać historie bohatera z komiksów. Dajcie mi proszę pozwolenie, abym mógł zastrzelić tego pojeba.

(Sora)

Dawaj! Hahaha!

(Strażnik ofiara 2)

Boże daj mi siły.

(Tchórz za lustrem)

Proszę uwierzcie mi, nie tylko wy chcecie się przez niego zabić. Ja z nim spędzę o wiele więcej czasu. Wracając, możesz przynajmniej mówić szczerze?

(Sora)

Szczerze? Przecież mówię.

(Tchórz za lustrem)

W takim razie pozwól, że ja ci coś powiem. Jesteś dzieckiem urodzonym w jakieś Bóg wie gdzie wiosce, która została zniszczona, a mieszkańcy zamordowani. Za to ty? Ty jesteś sprawcą tego wszystkiego. Jesteś mordercą tych wszystkich ludzi. Swoich przyjaciół, rodziców, wszystkich. Zostałeś przez nas złapany wtedy kiedy mój szef przejeżdżał. Zabiłeś kilku jego ludzi, a potem trafiłeś tutaj. Ciężko uwierzyć, że tego dokonał siedmioletnie dziecko.

(Sora)

Hahahahaha! Co nie?! Pamiętam ten dzień tak dobrze! Jedna noc wystarczyła, abym mógł tak dobrze się bawić.

(Tchórz za lustrem)

Zabawa? Uważasz za zabawę to, że odebrałeś życia tylu osobom? Coś ci one zrobiły? Wierze, że nic nie dzieje się bez przyczyny, dla tego powiedz. Powiedz, czy był powód tych wszystkich działań?

(Sora)

...Nie.

(Tchórz za lustrem)

Słucham?

(Sora)

Dzieci tam były naprawdę miłe, bawiliśmy się razem całe dnie. Czułem, że więzi z nimi były prawdziwe. Rodzice bardzo mnie kochali, a ja ich. Wszyscy w wiosce byli mi bliscy.

(Tchórz za lustrem)

Więc dlaczego?

(Sora)

Czy to nie oczywiste? Ponieważ śmierć jest taka wspaniała! Uwierzcie mi, to była najlepsza noc mojego krótkiego życia! Nie obchodzi mnie co się ze mną stanie! Bo takiej zabawie!? Nie ma nic co mogłoby to przebić! Śmierć jest najlepsza! Hahahaha!

(Tchórz za lustrem)

Boże święty... Czy czujesz żal za to?

(Sora)

Żal...? Tak... Żałuje, że nie mogę zabić ich jeszcze raz!

(Tchórz za lustrem)

..............................

(Strażnik ofiara 2)

..............................

(Strażnik ofiara 1)

..............................Czym ty do diabła jesteś?

(Sora)

Ja? Jestem zwykłym dzieckiem, które po prostu kocha zabijać. A właśnie.(Rozciąłem kaftan i rzuciłem się na strażnik, który zadał pytanie. Był irytujący, więc zabije go z przyjemnością. Dźgnąłem go kilka razy w gardło. Nagle usłyszałem wystrzały w moją stronę, zasłoniłem się zwłokami strażnika. Dobrze, że mam dobry czas reakcji. Po chwili poczułem ukłucie w szyi. Ostatnie co zobaczyłem to strzykawka. Widocznie byli bardziej przygotowani niż sądziłem, mój błąd).

*

(Sora)

(Obudziłem się. Co to był za sen? Jak nie biały pokój, to takie rzeczy? Co się ze mną dzieje? Muszę się pozbierać, ale jedna rzecz nie daje mi spokoju. Kiedy to było?... W sumie nie ważne. Spróbowałem wstać, gdy chciałem to zrobić stałem sobie sprawę, że miałem na sobie bandaże. Nie miałem ich podczas procesu, więc Shin'en musiała to zrobić po tym jak zemdlałem. Stałem sobie sprawę z jednej rzeczy. Żyje, to oznacza, że wygrali proces. To oznacza, że Futashika musiała coś zrobić. Nawet nie wiem kiedy, ale miałem uśmiech na twarzy. Coś jest ze mną nie tak? Od przyjścia tutaj zaczynają się dziać ze mną dziwne rzeczy. Co się dzieje)?

(Ekran)

Widzę, że masz się dobrze.

(Sora)

............(Zignorowałem go. Porywacz czy nie, jest dla mnie obojętny. Chociaż ciekawe jak się komunikuje. Nie widziałem żadnego ekranu, więc pewnie ma jakieś ukryte kamery i głośniki. Innymi słowy nic interesującego).

(Ekran)

Widzę, że masz się dobrze skoro mnie ignorujesz.

(Sora)

Czego chcesz?

(Ekran)

Sprawdzić co u ciebie. Rozumiem, że masz parę pytań, więc na nie odpowiem.

(Sora)

(Rzeczywiście, znajdzie się coś).Która jest godzina?

(Ekran)

Już popołudnie. Spałeś ponad dzień. Nie powiem Sora, żebyś okazał się takim śpiochem? Nie znałem cię od tej strony.

(Sora)

(Spałem ponad dzień, co? Bez znaczenia, przynajmniej mogłem się zregenerować).Co to procesu, jak on wyglądał po moim wyłączeniu się?

(Ekran)

Żałuj, że spałeś. Show było niesamowite. To jak Futashika walczyła, rzucała szalonymi teoriami z rękawa tylko po to, aby zwyciężyć. Stworzyłeś potwora Sora. Przewyższyła Machigainaia, więc pewnie będziesz następny.

(Sora)

Bez znaczenia. Muku została skazana, prawda?

(Ekran)

Owszem. Przyznaje, że tego się też nie spodziewałem po tobie. Wiedziałeś, że wraz z śmiercią Maou zdradzicie szanse na mieszkanie tu. Wiedziałeś także, że Maou jest martwy, więc zrobiłeś tak, aby Muku była winna, a przy okazji pomogłeś Futashice. Prawdziwa dobroczyńca z ciebie, wiesz?

(Sora)

To nic. Zabijałem tylko czas.

(Ekran)

Hipokryta.

(Sora)

?

(Ekran)

Pamiętam jak rozmawiałeś z Shinigamim o tym, że Futashika jest w stagnacji, kiedy ty też w niej jesteś.

(Sora)

Co?

(Ekran)

Na początku tylko milczałeś, ale z każdym piętrem pokazywałeś coraz więcej. Pokazałeś wiele od siebie, jesteś niesamowitym człowiekiem. Jesteś bezdomnym nastolatkiem, którego pewnie nie da się zabić normalnymi metodami, a twoja inteligencja jest poza wszelkim zrozumieniem. Nawet ja mam z nią problem. Jednakże do czego nas to prowadzi? Jak myślisz Sora?

(Sora)

(Prawie od razu po przebudzeniu każe mi myśleć? Jaki upierdliwy. Teraz na poważnie, punktuje celnie, do czego mnie to prowadzi? Odpowiedź jest oczywista. Normalny człowiek pewnie zaprzeczałby z wszystkich sił, ale nie ja).Twierdzisz, że jestem anomalią?(Dziwne, rozbolała mnie głowa od powiedzenia tego).

(Ekran)

Tak. Osobiście przyrównałbym cię do półboga. Możesz wiele, ale na końcu jesteś człowiekiem.

(Sora)

Przejdź do setna.

(Ekran)

Twoja zarozumiałość... W końcu pożałujesz, że działasz ciągle sam. Pomagasz tym ludziom jak możesz, ale sam nie chcesz przyjąć pomocy, czemu?

(Sora)

Czy potrzebuje ich? Uważam, że pomoc była wymagana, dlaczego im ułatwiałem, ale teraz już nie muszę.

(Ekran)

Co masz na myśli?

(Sora)

Futashika. Kiedy mają ją, ja nie muszę już im pomagać. De facto mogę mieć wreszcie spokój.

(Ekran)

Rozumiem, więc pomogłeś Futashice tylko dlatego, że mogłeś na tym zyskać.

(Sora)

Oczywiście, jaki miałbym inny powód?

(Ekran)

Czy to nie oczywiste? W głębi chcesz być z nimi, ale jednocześnie boisz się otworzyć, czyż nie?

(Sora)

............(Czemu nie mogę się odezwać? Czy to jest ten słynny "czuły punkt"? Nie wiedziałem, że mam jakiś).

(Ekran)

Widzę, że i ty nie jesteś niezniszczalny. W końcu drawisz na przeszkodę której sam nie pokonasz, co wtedy zrobisz? Nic, ponieważ nie masz sojuszników. A przynajmniej tak uważasz. W każdym razie zostawie cię z tym problemem. Przyjdź do sali procesowej jak najszybciej.

(Sora)

(Wreszcie się wyłączył. Popatrzyłem chwilę w sufit. Konstelacja radości prezentuje się nieźle, ale nie mam czasu na to. Wstałem z łóżka i rozejrzałem się po pokoju. Na biurku leżał mój nóż. Wiem, że przyda mi się, więc biorę go ze sobą. Sprawdziłem szafę, aby poszukać jakiś dresów, jak na złość ich nie było. Ktokolwiek je zabrał pożegna się z kilkoma palcami. Wziąłem pierwsze lepsze ciuchy z szafy. Mirai mówi, że to są mundurki szkolne. Raz przymierzył jeden i było okropnie. Nie dość, że słabo sie nosi, to jeszcze ogranicza ruch. Widocznie nie mam na co narzekać. Musi mi wystarczyć na trochę. Ubrałem go i zdałem sobie sprawę. Jedyną rzeczą, która została z moich pierwszych ubrań stąd są buty. Trochę minęło odkąd je ukradłem niedoszłemu złodziejowi, którego zamordowałem. W sumie to nieważne, po co o tym myślę? Sprawdziłem czy wszystko mam... W sumie nie mam własnych rzeczy, więc głupio zrobiłem. Wyszedłem z pokoju, a tam był ktoś kogo nie chciałem spotkać).

(Machigainai)

Trochę ci zajęło, aby się obudzić, co?

(Sora)

Czego?

(Machigainai)

No co? Nie przywitasz się? Przez chwilę, mogłem cię uznawać za rywala, ale był jeden problem, wiesz jaki? Rywale powinni być sobie równi, a ja cię przewyższam.

(Sora)

(Czy nie jest na odwrót)?Stałeś pod moim pokojem od dłuższego czasu, czy miałeś tylko dobre wyczucie?

(Machigainai)

Czekałem.

(Sora)

(Widocznie mu się nudziło).Potrzebujesz czegoś konkretnego?

(Machigainai)

Przyznam, że wyglądasz wreszcie jak nastolatek. Czysty, schludnie ubrany, z klasą. Chociaż to ostatnie wymaga doszlifowania. Buty mogłeś dobrać do mundurku. Plus w okularach wyglądałbyś lepiej. Czemu je zdjąłeś?

(Sora)

Przeszkadzały. Poza tym lecisz na mnie czy co? To trochę niepokojące, że dorosły facet podrywa nieletniego. Mam zgłosić to Nogareru?

(Machigainai)

Bezczelny śmieć. Powiedz mi Sora, jak się czujesz będąc najlepszy?

(Sora)

Najlepszy? Czyli dałeś sobie już z tym spokój?

(Machigainai)

O nie nie nie, nic z tych rzeczy mój drogi. Według świata wciąż jestem najlepszy i to się nie zmieni. Opinia mniejszości się nie liczy. Prawdopodobnie uznają ciebie i tą kobietę za oszustów. Szczególnie, że ty na takiego wyglądasz.

(Sora)

A ta rozmowa jest po?

(Machigainai)

Po chcę, abyś wiedział, że jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa. Zostałem najlepszy, ponieważ pragnąłem przetrwać. Właśnie dlatego nie mogę pozwolić sobie, aby jakiś dzieciak i kobieta zabrały mi wszystko na co pracowałem przez tyle lat. Przysięgam ci zabiję ciebie i Futashike, ponieważ stoicie mi na drodze. Wszyscy którzy są lepsi ode mnie, nie mają prawa żyć, rozumiesz?

(Sora)

(Rozumiem, że już oszalałeś).W każdym razie miałbym pytania.

(Machigainai)

Ohoho, pytania na które sam Sora nie zna odpowiedzi? Chętnie oświecę cię, co chcesz wiedzieć?

(Sora)

Co stało się po egzekucji?

(Machigainai)

Biorąc pod uwagę, że spałeś nie mogliśmy iść dalej, więc porywacz zarządził przerwę. Przerwa właściwie się skończyła, więc chodźmy. Mam ochotę opuścić to piętro jak najszybciej. Jest tutaj dosyć ponuro, nie sądzisz?. Coś jeszcze?

(Sora)

Co stało się z ciałami Maou i jej?

(Machigainai)

Ich ciała są dalej w zsypie. Nikt nie chciał nawet do nich podchodzić. Skończyłeś? Jeśli tak, chodź.

(Sora)

Idź przodem, mam jeszcze coś do zrobienia.

(Machigainai)

Co, chcesz opluć ich trupy? W porządku, ta szmata prawie nas zabiła, więc rób co chcesz.

(Sora)

(Machigainai poszedł przodem do korytarza. Skręciłem w stronę lewego skrzydła i udałem się do zsypu na śmieci. Tam niesamowicie śmierdziało, a ich ciała coraz mocniej się rozkładały. Podszedłem do nich).Maou, co z tobą było? Wierzyłem, że jesteś kimś o mocnych nerwach. To, że zaczynałeś tracić umysł nie było najlepsze do oglądania. Miejmy nadzieję, że trawisz do swojego pana, czy coś podobnego. Gādian... Dziękuje ci za wszystko. Jest mi dosyć smuto, że musiałaś to zrobić. Musiałaś czuć się źle próbując mnie zabić. Ani ty ani Muku pewnie tego nie zauważyłyście, ale widziałem coś w twoim wyrazie twarzy wtedy. To był żal, nawet ja nie wiem czym był spowodowany. Może tym, że cię zawiodłem i ci nie pomogłem. A może tym, że prawie mnie zabiłaś... W każdym razie przychodzę, aby ci podziękować i powiedzieć ci o czymś. Od teraz wybiorę ścieżkę taką jaką ja uważam za słuszną. Nie chcę, aby nikt decydował za mnie. To moje życie i zrobię z nim co będę chciał, ale wciąż... Jestem ci wdzięczny za to zrobiłaś dla mnie i Mirai. Naprawdę troszczyłaś się o nas i chciałaś nam pomóc. To fakt, którego nic nie może zmienić, nawet bycie mordercą. W każdym razie, to czas abym ruszał dalej. Maou, Gādian spoczywajcie w pokoju.(Wyszedłem z zsypu i poszedłem do korytarza gdzie była sala procesowa. Teraz czas abyśmy wszyscy ruszyli dalej. W końcu trawiłem do sali procesowej. Tam wszyscy żywi byli).

(Mirai)

Sora... Wszystko z tobą w porządku?

(Sora)

Tak, jest dobrze.

(Masuku)

A już myślałem, że naprawdę cię stracimy.

(Taoreta)

Kretynie, czy ty myślisz, że taki karaluch jak on by zginął? Zwłaszcza, że przetrwał jakieś sześć godzin z nożem w brzuchu.

(Sora)

(Więc teraz ma osobowość jak z piętra Kugutsu).

(Shin'en)

Dodaj do tego czas z śledztwa i procesu. Zszyłam mu rany, ale kroplówki z krwią nie dał sobie podpiąć.

(Sora)

(Nie byłem pewny, czy mogę jej zaufać w tej sprawie. Równie dobrze mogła mi pobrać krew do eksperymentów. Patrząc na nią nie zdziwiłbym się. Rozejrzałem się po sali procesowej. Kawałek podłogi był otwarty. Zbliżyłem się, aby zobaczyć co jest w dziurze. Tam było dużo wody, a na tnie była Muku, więc to była jej egzekucja).

(Futashika)

Chciała, abym ci przekazała jej gratulacje. Udało ci się, Sora.

(Sora)

Nie gadaj bzdur. To zwycięstwo należy tylko i wyłącznie do ciebie.

(Futashika)

Racja. Nie wiem czy już słyszałeś, ale pojawiły się interesująca informacja. Chcesz posłuchać?

(Sora)

Pewnie.(Futashika zaczęła opowiadać o tym, co porywacz powiedział Muku. Okazuje się, że porywacz znał Muku wcześniej i pragnął zemsty na niej z jakiegoś powodu. Wydarzenia, które miało miejsce pięć lat temu. Najgorsze dla Muku było to, że nawet nie wiedziała o co chodzi, ponieważ podobno miała wymazane wspomnienia. Ta informacja daję pole do teorii. Czy jesteśmy jakoś związani z porywaczem? Jeśli tak w jaki sposób? Jakby nie patrzeć ja i Mirai jesteśmy nastolatkami, a pięć lat temu mieliśmy zaledwie dziesięć lat. Szczególnie problematyczny jest fakt, że nie ma mnie w żadnej bazie danych, więc skąd wie o moim istnieniu? Jak zwykle pytania. Jakie to jest upierdliwe).Wszystko rozumiem, dzięki za poświęcony czas.

(Futashika)

Nie ma problemu. Według ciebie co będzie na kolejnym piętrze?

(Sora)

A skąd miałbym to wiedzieć? Niestety nie mamy jasnowidza.

(Futashika)

W sumie przydałby się jakiś.

(Sora)

Co prawda mogłoby być interesująca, ale z drugiej strony musiałby mieć jakieś umiejętności. Każdy wróżbita, którego wróżby sprawdzają się w 30% lub tego podobnej skali jest definicją bycia bezużytecznym.

(Futashika)

Ostry dzisiaj jesteś. Wszystko w porządku?

(Sora)

Tak... Chyba, że możemy zaliczyć pogardliwe spojrzenia o tamtych tam.(Shīrudo, Shinigami i Nogareru patrzyli na mnie jakbym był największym złem tego świata. Ciekawe o co im chodzi, aż zapytam).Macie jakiś problem?

(Shīrudo)

Kim ty tak właściwie jesteś?

(Sora)

Jestem Sora.

(Shīrudo)

Nie chodzi o imię. Powiesz nam coś o swojej przeszłości?

(Sora)

Po co? Nie wydaje mi się, aby to była jakaś szczególnie ważna informacja.

(Nogareru)

Ale wiesz, miło jest wiedzieć trochę o drugiej osobie. Nie ma problemu, abyś nam powiedział, prawda?

(Sora)

Co zrobisz jeśli odmówię?

(Shinigami)

Możemy po dobroci, ale osobiście wole pozłości.

(Sora)

(Shinigami wyjął kose za pleców).Teraz wyglądasz jak ponury żniwiarz.

(En)

Uspokójcie się. Sora, nie uważasz, że już należy zjednoczyć siły? Kto jak kto, ale ktoś tak logicznie myślący jak ty powinien wiedzieć, że co będzie najlepsze, nie uważasz?

(Sora)

Macie Machigainaia i Futashike, więc ja już nie jestem potrzebny. Posiadacie ludzi którzy pomogą wam przejść przez to miejsce i przeżyć, rozumiecie? Jeśli tak to dajcie mi spokój.

(Mirai)

Sora, ale-

(Ekran)

Dość już tych rozmów. W końcu zacznijmy to na co wszyscy czekali. Czas przejść na kolejne piętro.

(Sora)

(Ściana przed nami się otworzyła, a jej wnętrze wyglądała jak winda. Na jej środku stał metalowy stół. Na nim coś było).

(Ekran)

Wejdźcie do windy. W niej wytłumaczę co tym razem będziecie robić.

(Sora)

(Zrobiliśmy jak kazał. Na stole stało siedem sztuk kajdanek).

(Hōrō-sha)

Po co nam to?

(Ekran)

Czy to nie oczywiste? Widzę, że się niektórzy z was nie dogadują, więc może jakby zostali połączeni ze sobą, to być może znajdą wspólny język. Przez jakiś czas wasze losy będą połączone. Od razu rozpoczniemy czwartą próbę. Będzie to berek w parach. Będzie siedem par, a jedna z nich dostanie berka. Po dziesięciu godzinach para z berkiem przegra i czeka ich kara.

(Machigainai)

Co to za kara?

(Ekran)

W pewnym momencie para która przegrała stoczy bitwę na śmierć i życie. Tylko jedna osoba z pary wtedy przetrwa.

(Hebi)

Jak przekazać berka?

(Ekran)

Jedna z osób musi dotknąć łańcucha od kajdanek przeciwnika, wtedy berek zostanie przekazany. Gdy dojdziemy na piętro przedstawie wam zasady. Na razie powiem wam jakie będą pary, więc słuchajcie uważnie:

Para 1-Nogareru-Mirai

Para 2-Hebi-Shin'en

Para 3-Masuku-Hōrō-sha

Para 4-Futashika-Kage

Para 5-Shīrudo-Taoreta

Para 6-En-Shinigami

Para 7-Sora-Machigainai

Oto są pary, skujcie się ze sobą.

(Sora)

(Szlag, z nim)?Można zmienić parę?

(Ekran)

Nie.

(Sora)

Nosz kur... Machigainai dawaj te kajdanki.

(Machigainai)

Jasne, dawaj łapę.

(Sora)

(Machigainai nałożył mi kajdanek na prawą rękę. No to przegraliśmy. Będę miał ograniczone pole manewru z tą ręką. Lewą ciężko mi się rusza, więc zbyt gwałtownych ruchów nie mogę wykonywać. Spróbowałem zdjąć kajdanki, ale nie dało się).

(Ekran)

Zapomniałem dodać, że jak raz nałożycie kajdanki to one otworzą się dopiero po zakończeniu próby.

(Sora)

(Cholera. Muszę coś wymyśleć).

(Ekran)

Już jesteśmy u celu naszej podróży, wysiadać.

(Sora)

(Wyszliśmy z windy, a konkretniej.... z drzewa? Rozejrzałem się... Rozumiem, więc to jest nowe piętro. Las).


Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 1 część 1

Rozdział 1 część 4

Postacie