Rozdział 5 część 4

Rozdział 5 część 4-Sierociniec diabłów

(PERSPEKTYWA HEBI)

(Ekran)

Koniec czasu! Osobami, które miały berka po dziesięciu godzinach są Shinigami i En! To oznacza, że oni za jakiś czas zakwaczą. Na razie jednak przechodzimy do drugiej część programu.

(Hebi)

(Z nieba wyleciała mapa, szybko ją chwyciłam. To pewnie miejsce gdzie musimy iść dalej.

(Masuku)

Masz zwinne ręce, co Hebi?

(Hebi)

Lepiej powiedzieć, że mam lepkie ręce.(Spojrzałam na Shin'en, wstrzykiwała młodemu jakieś antidotum. Płyn w strzykawce wyglądał dosyć podejrzanie, więc nawet ja trochę mu współczułam).Czy to na pewno bezpieczne?

(Shin'en)

Raczej tak.

(Hōrō-sha)

Raczej?

(Shin'en)

Co ja mogę powiedzieć? Machigainai twierdzi, że zostali zaatakowani przez Shinigamiego, a to nie wróży dobrze. Prawdopodobnie neurotoksyna została zrobiona przez samego Shinigamiego, więc dosyć kłopotliwe będzie zneutralizowanie niej. Objawy są dosyć podobne do kilku konkretnych toksyn.

(Mirai)

W takim razie czemu nie użyjesz jakiegoś leku?

(Shin'en)

Nie skacz do wniosków Mirai, taj mi dokończyć. Wracając ma też objawy paru toksyn, które się wykluczają. Nogareru ty i Mirai widzieliście wszystko, nie? Shinigami coś mówił o truciźnie? Ty też spróbuj sobie coś przypomnieć Machigainai.

(Nogareru)

Pomyślmy..... Chyba nie.

(Machigainai)

Okazuje się, że neurotoksyna jest jedną z niewielu rzeczy, które mogą coś mu zrobić. Przynajmniej według Shinigamiego.

(Shin'en)

Czyli nawet on nie ma słabości.

(Hebi)

(Ten jej uśmieszek, który zazwyczaj pokazuje jest ochytny. Wygląda teraz jakby chciała przeprowadzać eksperymenty na nim. W sumie bym się nie zdziwiła).Po prostu mu to wstrzyknij i chodźmy.

(Shin'en)

Hebi poczekaj chwile.

(Masuku)

Jeśli ci się nie podoba to sama idź.

(Hebi)

Ty kretynie, przecież jestem przykuta do niej.

(Masuku)

A racja, wybacz.

(Hebi)

Ślepy czy jak?

(Hōrō-sha)

Przestańcie się kłócić, to jeszcze bardziej męczące, wiedzie? Nawet nie wiedzie jak mi się chcę spać. Mam nadzieję, że miejsce gdzie mamy iść ma w wyposażeniu jakieś łóżko.

(Masuku)

Hōrō, to chyba cud, że nas nie złapali, skoro ty co chwilę byłeś śpiący.

(Hōrō-sha)

Gdybyś tyle pracował co ja, to chętnie byś odespał, nie?

(Masuku)

No niby tak, ale idąc tą logiką, to ile do cholery pracowałeś, że musisz co chwilę odsypiać?

(Hōrō-sha)

Stanowczo za długo.

(Mirai)

Hōrō, jeśli będzie wolne łóżko to wolałabym, aby Sora się do niego położył i odpoczął.

(Hōrō-sha)

Nie szkodzi, możemy spać obaj w tym samym łóżku. Dla mnie to nie problem. Zmieszamy nasze ciepło i będzie nam wygodniej.

(Machigainai)

Zmieszamy? To jest to! Co jeśli trzeba zmieszać antidotum?

(Nogareru)

Skąd taki pomysł w ogóle?

(Machigainai)

Skoro ma kilka różnych objawów, to może Shinigami połączył kilka różnych toksyn. Spróbuj zmieszać lekarstwa.

(Shin'en)

Czemu nie? Najwyżej tylko on zginie.

(Mirai)

A czy Machigainai też nie zginie? W ogóle, czy ta się mieszać?

(Hebi)

Technicznie próba się skończyła, ale wciąż mamy kajdanki, więc masz jaja, aby tak ryzykować?

(Machigainai)

Chodźmy i spytajmy Shinigamiego o to. Bezpieczeństwa nigdy za wiele, co nie?

(Hebi)

(Hah! Jaki ten blondas jest żałosny, a jeszcze niedawno zachowywał się jakby był co najmniej jakimś Bogiem. Jestem wdzięczna temu dzieciakowi, że tak go robi, przynajmniej jest zabawniej. Shin'en skończyła robić z nim to co robiła i wstała wreszcie).

(Shin'en)

Wybacz, że kazałam ci czekać.

(Hebi)

Nic się nie stało.(Dzięki temu wydarzeniu wrazie czego będę miała plan na niego. Jedyny problem będzie ze zdobyciem neurotoksyny, ale miejmy nadzieje, że Shinigami "pożyczy" mi ją).Chodźmy.

(Shin'en)

Machigainai, weź Sore pod pache i chodźcie za nami.

(Machigainai)

Jakbym miał jeszcze wybór.

(Masuku)

Ciekawe czy reszta też utworzyła grupke, tak jak my.

(Mirai)

Co ważniejsze miejmy nadzieje, że wszyscy są bezpieczni.

(Hebi)

(Zaczęliśmy iść razem w stronę miejsca zaznaczonego na mapie. Widocznie te mapy musiały być zrobione praktycznie w chwili kiedy skończył się czas. To albo były przygotowane wcześniej, my się długo nie ruszaliśmy z miejsca, nie wiem jak tamci).

(Shin'en)

Co uważasz?

(Hebi)

O czym?

(Shin'en)

O wyniku, coś musiało się stać, że Shinigami i En przegrali, czyż nie?

(Hebi)

Hmm, kiedy tak to mówisz rzeczywiście się coś nie zgadza.

(Shin'en)

Ciekawe co się stało? Futashika zrobiła na nich pułapkę? Shīrudo zaatakował ich z zaskoczenia? Jest tyle możliwości.

(Hebi)

Chyba.(Naprawdę czasem jest dziwna).

(Shin'en)

Jak tam z twoją ręką Hebi?

(Hebi)

Od dawna jest z nią wszystko dobrze. To dzięki tobie, jestem ci wdzięczna.

(Shin'en)

Przyjemność leży po mojej stronie. Cieszę się, że mogłam pomóc.

(Hebi)

Ciekawe co by się stało gdybyś mi tego nie wyciągnęła?

(Shin'en)

Dostałabyś prawdopodobnie zagażenia. Skończyłoby się na tym, że musieliby ci odciąć rękę.

(Hebi)

Żartujesz teraz?

(Shin'en)

Kto wie?

(Hebi)

(Do diabła z nią. Do diabła też ze mną za brak jakiejkolwiek wiedzy medycznej. Kiedy jestem chora to Emma się mną zajmuje. Widocznie sama sobie jestem winna.... Ciekawe co się z tobą teraz dzieje, młoda? Jackson lepiej ją pilnuj, po jak stąd wyjdę i dowiem się, że jej coś jest, zabije cię. Ech, myślenie o nich teraz jest upierdliwe. Skupiłam się z powrotem na drodze. Po dłuższej chwili chodzenia, zobaczyliśmy coś co robi wrażenie. Wielki drewniany budynek, który był pomalowany na niebiesko, wyglądał trochę zaniedbanie, ale to dodawało mu uroku, przynajmniej według mnie. Przed wejściem była tabliczka z napisem "Sierociniec". Dlaczego do głowy przychodzi mi ta kobieta)?

(Mirai)

To piętro jest stylizowane jako sierociniec Gādian?

(Nogareru)

Skąd to wiesz?

(Mirai)

Gādian kiedyś mi wspominała, że jej sierociniec leży w środku lasu.

(Machigainai)

W mniej podejrzanym i strasznym miejscu nie łaska było stawiać budowli?

(Hōrō-sha)

Wiesz ile kosztuje wybudowanie takiego budynku? Brew pozorom i tak się nieźle trzyma.

(Shin'en)

Szkoda, że Gādian zginęła, tak to byśmy ją spytali.

(Machigainai)

Jeśli ją chciałaś, to czemu jej nie wzięłaś ze sobą?

(Shin'en)

Szczerze rozważałam, ale nie mogłam znaleźć żadnej tak dużej torby. Dodatkowo już zaczęła śmierdzieć, więc sami wiedzie.

(Machigainai)

Żałuje, że w ogóle spytałem. Wchodzimy?

(Hōrō-sha)

Poczekajmy trochę na resztę.

(Machigainai)

Czemu? Dogonią nas.

(Ekran)

A co? Sora jest taki ciężki? Wiedz, że jest jedną z bardziej lekkich osób tutaj. Chociaż dla takiego chuderlaka jak ty, nawet to musi być wyzwaniem.

(Machigainai)

Po co się odzywasz!?

(Ekran)

Nie trzeba się unosić Machigainai, chciałem tylko was powitać. Myślałem, że ktoś umrze, a tu taka niespodzianka.

(Shīrudo)

Wybaczcie, że musieliście czekać.

(Masuku)

Spoko, nic się nie stało....

(Hōrō-sha)

Boże, co wam się stało?

(Hebi)

(Shīrudo, En, Shinigami, Kage i Futashika byli cali w kuszu i ziemi, tylko Taoreta była czysta, co jest dziwne).Jakim cudem ty jesteś czysta?

(Taoreta)

Shīrudo odczepił sobie rękę, więc byłam wolna przez chwilę.

(Nogareru)

Nie wiedziałem, że tak można.

(En)

My tym bardziej, to nas zaskoczyło. To, że nie potrafiliśmy przewidzieć tego co się stało było naszym gwoździem do trumny.

(Ekran)

Jak się czujecie z przegraną?

(Shinigami)

Nie wiem jak En, ale ja się czuje normalnie. Tylko przyśbieszyliśmy to co nieuniknione, prawda En?

(En)

Tak, ale naprawdę przegrać o sekundę? To jest okropne.

(Shinigami)

Wytrzymasz.

(Masuku)

Czy mi zdaje, ale mam wrażenie, że oni się dogadują.

(Mirai)

Masz rację. Co się stało podczas próby?

(Futashika)

Co z Sorą?

(Machigainai)

Co z Kage?

(Futashika)

Nieprzytomny, Shinigami go znokautował.

(Machigainai)

Otruty, także przez niego. Shinigami jak można go uleczyć?

(Shinigami)

Właściwie, to mamy problem, sam nie wiem jak go uleczyć.

(Mirai)

Co?!

(Hōrō-sha)

Jakim cudem nie wiesz? Przecież to ty robiłeś te truciznę.

(Shinigami)

Neurotoksyne. Mam otrutke na moją zwykłą trucizne, ponieważ już ją robiłem wcześniej. Zabawa z neurotoksyną jest dla mnie nowa. Osobiście wymieszałbym kilka antidotum i liczył, że zadziałają.

(Shin'en)

W sumie na to samo wpadliśmy.

(Hōrō-sha)

Skoro już wszyscy jesteśmy możemy wejść? Także co mamy zrobić z kajdankami?

(Ekran)

Drzwi macie odblokowane, więc możecie już wchodzić. Jeśli chodzi o same kajdanki to sami musicie je otworzyć.

(Masuku)

Drań. Shinigami możesz je otworzyć?

(Shinigami)

Jasne.

(Hebi)

Znam subtelniejszy sposób na otwarcie, popatrzcie.(Wyciągnęłam z kieszeni dwie cienkie igły. Włożyłam jedną z nich do dziurki na klucz w moich kajdankach i zaczęłam poruszać. Jedną ręką trochę ciężko się to robi, ale mam już doświadczenie. Po chwili skończyłam, a ja i Shin'en mogłyśmy cieszyć się znowu wolnością ruchu).Gotowe.

(Shin'en)

Przyznaje, posiadanie złodzieja w grupie jest przydatne.

(Machigainai)

Teraz mi! Czuje się obrzydzony od tak długiego kontaktu z tą włuczęką.

(Hebi)

A magiczne słowo?

(Machigainai)

Abrakadabra, a teraz otwieraj do cholery.

(Hebi)

Tak chamsko się zwracać do kobiety? Jak ci nie wstyd, za to idź do Shinigamiego po pomoc. Shinigami odetnij mu łapę.

(Shinigami)

Z wielką chęcią.

(Machigainai)

Nie rób tego. Proszę cię Hebi, uwolnij mnie.

(Hebi)

A przeprosiny za chamskie zachowanie?

(Machigainai)

Przepraszam cię najmocniej.

(Hebi)

Dobry piesek. Teraz zaszczekaj.

(Machigainai)

Nie przeginaj.

(Hebi)

Niech stracę.(Otworzyłam mu kajdanki jak i reszcie. Zabawne jest takie zaczepianie go).

(En)

Jesteśmy ci wdzięczni za pomoc Hebi, możemy już iść, prawda?

(Hebi)

(Zaczeliśmy iść w stronę wejścia. Kiedy weszliśmy zauważyłam, że dom jest o wiele bardziej zadbany w środku niż na zewnątrz. Duży salon z brązową drewnianą podłogą, którą pokrywał trochę mniejszy biały dywan. Wielka czerwona kanapa na dywanie. Zauważyłam, że było również dużo obrazów na ścianach. Na obrazach była Gādian w różnym wieku i dzieci wokół jej. Od jak dawna tutaj mieszkała? Wydaje mi się, że chyba całe życie, jak na to patrzę. Po lewej stronie była chyba jadalnia, a po prawej były schody na górę. Po środku były drewniane drzwi, ciekawe dokąd mogły prowadzić? Piwnica? Składzik)?

(Futashika)

Sierociniec jest dosyć spory, więc może użyjemy starego dobrego pomysłu z rozdzieleniem się?

(Masuku)

Brzmi nieźle, więc jak się dzielimy?

(Machigainai)

Jest nas po równo, więc siódemki?

(Taoreta)

Ale dwóch z nas jest nie osiągalna. Zabawne jest, że Shinigami to spowodował.

(Shinigami)

Moja wina? Jestem łowcą.

(Shin'en)

Pokoje są na górzę, czy jak?

(Ekran)

Są.

(Shin'en)

No to ja, Shinigami, Kage, Sora na pewno pójdziemy. Ty Shinigami będziesz mi potrzebny w kwestii neurotoksyn. Wracając, ktoś chcę iść z nami?

(Mirai)

Ja pójdę.

(Futashika)

Jeśli nie macie nic przeciwko to ja też.

(Hebi)

(Będę potrzebowała spytać o coś Shinigamiego, więc...).Liczcie na mnie.

(Shin'en)

No to postanowione, więc chodźmy. Shinigami weź Sore i Kage.

(Shinigami)

Spoko.

(Hebi)

(Poszliśmy schodami na górę. Długi korytarz z ścianami oklejoną zieloną tapetą w figury geometryczne wyglądał dosyć ponuro z słabym oświetleniem. Żarówki są pewnie w słabym stanie, ciekawi mnie jak mieli prąd w środku lasu. Weszliśmy do najbliższego pokoju jaki był. Widać, że to piętro w budynku należy do dzieci patrząc na łóżka piętrowa, kufry z zabawkami i temu podobne).

(Shin'en)

Shinigami połóż tą dwójke na osobne łóżka i powiedz mi czego użyłeś do zrobienia tej toksyny.

(Shinigami)

Zrobiłaś się dosyć władcza.

(Shin'en)

Władcza to nie jest najlepsze słowo, ale co mi tam. Dziewczyny wy idźcie przeszukać resztę piętra, dobrze?

(Mirai)

Jasne.

(Hebi)

(Wyszłyśmy z pokoju i zaczęłyśmy sprawdzać resztę pomieszczeń. Niestety w nich były inne pokoje albo łazienki. Nigdy nie byłam w sierocińcu, ale wydaje mi się, że coś jest dziwnego. Czemu czuje niepokój)?

(Mirai)

Skoro skończyłyśmy, wrócimy do Shin'en?

(Futashika)

Zanim to, zastanawia mnie jedna rzecz. Gdzie jest pokój Gādian?

(Hebi)

Właśnie, nie było go na tym piętrze.

(Futashika)

Biorąc pod uwagę to, że nie ma tu schodów, a budynek musi mieć coś jeszcze u góry, sprowadza nas do jednego stwierdzenia. Pokój Gādian jest na strychu. Tutaj musi być jakieś przejście do niego, poszukajmy go szybko.

(Mirai)

Mamy patrzeć na sufit, racja? Wydaje mi się, że na końcu korytarza widziałam jakiś sznurek, który wystawał z sufitu.

(Hebi)

Jesteś bardziej spostrzegawcza niż można było przypuszczać, niezła robota młoda.

(Mirai)

Heh heh, dziękuje.

(Hebi)

(Poszłyśmy tam gdzie wskazała nam Mirai. Rzeczywiście na suficie był sznurek. Chyba to działało tak, że jak pociągniemy za sznurek wysuną się schodki).Sznurek jest trochę za wysoko, jak ona sobie radziła?

(Futashika)

Pewnie miała drabine jakąś, czy coś. Wracając, Hebi pomożesz mi się tam dostać?

(Hebi)

Jasne.(Podsadziłam Futashike tak, aby mogła chwycić za sznurek. Kiedy to zrobiła obniżyła schodki tak, aby można je wyciągnąć nawet bez pomocy. Po chwili nasza trójka znalazła się na strychu. Jej pokój nie był w żaden sposób ozdobiony, właściwie przypominał trochę graciarnie. Pod małym okrągłym okienkiem stało biurko, a obok niego łóżko. Poza tym, po strychu były rozrzucone jakieś grady i kartony).Jedyną interesującą rzeczą tutaj może być jej biurko.

(Futashika)

Racja, ale pominięcie reszty rzeczy byłoby głupstwem. Mirai możesz zobaczyć co jest w kartonach?

(Mirai)

Nie ma problemu.

(Futashika)

Hebi chodźmy razem do biurka, okej?

(Hebi)

(Ten błysk w jej oku mówi mi, że będzie coś chciała. Czuje się jakby mi rzucała wyzwanie. Co mi tam, przyjmuje wyzwanie).Jasne, chodźmy.(Poszłyśmy na drugi koniec strychu).Więc co chciałaś?

(Futashika)

Zapytać się o parę rzeczy. Między innymi chciałam wrócić do sprawy Kugutsu.

(Hebi)

Hmm? To niej? To tej żałosnej kobiety? Myślałam, że już o niej zapomnieliście.

(Futashika)

Ja tak łatwo nie zapomnę. Mogłam uratować ją i wygrać główną grę wtedy, ale nie zrobiłam tego, ponieważ się bałam. W jakimś stopniu czuje się odpowiedzialna za nią.

(Hebi)

Nie ma potrzeby żałować jej losu. Wiesz Futashika, że nie wyjdzie ci na dobre martwienie się o innych.

(Futashika)

Wracajmy do tematu. Chciałam się spytać o wybór Kugutsu jako kozła ofiarnego.

(Hebi)

A jak ty myślisz?

(Futashika)

Pewnie wybrałaś ją na postawie drogi eliminacji. Na początku byliśmy ciągle razem, więc ciężko było porozmawiać prywatnie, ale był moment kiedy mogłaś porozmawiać z Kugutsu. Wasza pierwsza próba, wtedy ona musiała coś powiedzieć, że zobaczyłaś okazje. Kugutsu była typem człowieka, który zrobi wszystko dla swojego dobra, więc współpraca w zamian za przeżycie nie jest tak trudna do wyobrażenia. Wybrałaś ją, ponieważ była łatwa do manipulacji, czyż nie Hebi?

(Hebi)

(Naprawdę jest niezła).Zgadłaś tylko używając przypuszczeń... Naprawdę stałaś się kimś. Mam pytanie, po co chciałaś to wiedzieć?

(Futashika)

Miałam jeszcze parę pytań, ale przejdę do setna. Po co to wszystko robisz?

(Hebi)

(Jej wzrok mówi mi, że nie ma zamiaru odpuścić, więc mogę jej powiedzieć).Pamiętasz, że w naszych profilach jest zmianka o rodzinie, nie? Mam młodszą siostrę do której muszę wrócić tak szybko jak się ta. Robię to co robię, ponieważ muszę ją raz jeszcze zobaczyć.

(Futashika)

Ale macie jeszcze matkę, czy nie powinnaś martwić się najpierw o siebie?

(Hebi)

Kochasz swoje rodzeństwo? A przynajmniej dogadujesz się z nim?

(Futashika)

Ciężko stwierdzić, ale chyba nie bardzo.

(Hebi)

Czyli nie zrozumiesz. Jeśli nie zrozumiesz oznacza, że powiedzenie ci będzie stratą czasu. Wracajmy do sprawdzania.

(Futashika)

Pozwól, że zadam ostatnie pytanie. Masz zamiar zacząć współpracować ze zdrajcą, nie?

(Hebi)

(Rozumiem, więc do tego dążyła, hę? Naprawdę była wygodniejsza kiedy zachowywała się niepewnie).Nawet jeśli to co? Dzięki profilom wiem kim jest zdrajca, więc chcę to wykorzystać. Wolę już przejść na stronę wroga niż bawić się z wami. Przetrwam nawet jeśli będę musiało to zrobić samotnie.

(Futashika)

......................

(Hebi)

(Otworzyłam biurko, w szufladzie znalazłam skurzany dziennik, który był zakluczony. Spróbowałam użyć mojego wytrychu, ale nic to nie zadziałało. Wygląda na to, że potrzebuje znaleźć kluczyk. Może jest gdzie indziej).Zobacz co znalazłam. Powinniśmy wracać do reszty, czyż nie Futashika?

(Futashika)

Mirai, wracajmy!

(Mirai)

Tak jest!

(Hebi)

(Zaczęłyśmy wracać z powrotem do Shin'en i reszty. Rozmowa z Futashiką dała mi do myślenia. Dla niej jestem wstanie zrobić wszystko. Będę musiała znaleźć dobry moment na rozmowę z nim).


Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 1 część 1

Rozdział 1 część 4

Postacie