Rozdział 6 część 1

Rozdział 6 część 1-Ponury cyrk

(PERSPEKTYWA SHIN'EN)

(Shin'en)

(Na szczęście wygraliśmy. Teraz szybko opuścimy to piętro. Mimo, że zazwyczaj widzę ohydne rzeczy w pracy to wciąż mam ograniczenia. Maou i Gādian okazali się o niebo ciekawsi niż mogłam się spodziewać. Szkoda, że odeszli za nim mogłam to odkryć. Ciekawi mnie jaka byłaby ich reakcja na odkrycie prawdy przez nas. Ciekawe też jaki był prawdziwy Maou. Niestety jedyne co jest w nim pewne to ten dziennik. Boże, ale to ekscytujące, gdybyśmy mogli tylko ich poznać takimi jacy byli miałabym dobre obiekty do badań. No to teraz powrót do naszej szarej, smutnej rzeczywistości, tym razem nikogo nie straciliśmy, co jest złym znakiem. Rzeczy dosyć mocno się zmieniły od czasów opuszczenia przez nas piętra z procesem. Czuję, że napięcie zaczyna narastać w grupie, co może być i raczej będzie katastrofalne w skutkach. Moim zadaniem będzie uratowanie siebie i ewentualna pomoc medyczna innym).

(Ekran)

Wyjdźcie na zewnątrz.

(Shin'en)

(Wyszliśmy z sierocińca. Widać po niektórych, że się cieszą z opuszczenia tego piętra. Nie minął nawet pełen dzień odkąd przybyliśmy tutaj. Tak na dobrą sprawę szybko poszło z tym piętrem. Ciekawe ile ich jeszcze zostało? O ile pamiętam Kage robił mapę, pytanie jest, czy ciągle ją ma? Jak będę miała chwilę pogadam z nim o tym. Nagle usłyszeliśmy mechaniczny dźwięk, a w suficie zrobiła się dziura. Z dziury sufitu wysunęła się drabina. Widać już jak się dostaniemy na kolejne piętro. Ciekawe jak Muku z kulą by sobie poradziła).

(Masuku)

Nie stać było cię na schody?

(Ekran)

Spadaj Masuku. Kolejna wada tego piętra: Nie było miejsca na schody, więc kazałem zamontować drabinę.

(Hebi)

W takim razie czemu nie dałeś windy? Chyba byłoby łatwiej, nie?

(Ekran)

Może i łatwiej, ale skąd ci wezmę tak wielkie drzewo?

(Hebi)

A co z tą windą, która nas tu zabrała? Nie łatwiej byłoby, abyś ją połączył z jeszcze kolejnym piętrem?

(Ekran)

Maruda się znalazła. Szybko wspinać się po drabinie, ale już! Mam dość tego piętra.

(Shin'en)

(Zaczęliśmy się wspinać po drabinie. Trwało to dosyć długo, ale po jakiś dziesięciu minutach natrafiliśmy na klapę).Hej, Shinigami! Ta się otworzyć?

(Shinigami)

Oczywiście, że się ta.

(Shin'en)

(Shinigami rozsunął klapę i zaczęliśmy przez nią wychodzić. Kiedy skończyliśmy, Shinigami odłożył klapę na swoje miejsce. Rozejrzałam się po okolicy. Widocznie kolejne piętro będzie zabawne lub przerażające. W końcu co innego może nam przynieść cyrk jak nie uśmiech lub traumy. Okazuje się, że wyszliśmy gdzieś w środku straganów. Nigdy nie byłam w cyrku, ale oglądałam kilka horrorów gdzie akcja się tam toczyła. To oznacza, że mniej więcej powinnam wiedzieć co się tam robi. Miejmy nadzieje, że nic nam nie wypełźnie spod powozu. Wracając do oglądania. Wokoło nas rozciągają się stragany z jedzeniem i różnymi grami. Widocznie tym razem nie będziemy martwić się o jedzenie i nudę. Osobiście chętnie spróbuje kilka z tych rzeczy. Na każdym ze straganów był ekran. Jeśli pójdziemy na przód dojdziemy do wielkiego biało, czerwonego namiotu cyrkowego. Ciekawe ile materiału potrzeba było, aby zrobić taki namiot? Niebo tutaj kontrastuje z tym, które było na piętrze ze stadionem. Tam było krystalicznie błękitne niebo, a tutaj ponuro szare. Szare niebo robi dla scenerii cyrku ciekawy klimat, szczególnie, że wokół rozciągał się ciemny las. Miejmy nadzieję, że to tylko sceneria, ponieważ mam dosyć lasów na jakiś czas. Spojrzałam raz jeszcze na klapę. Widocznie ona wtopiła się w tło, moment? Trochę wstyd, że nie zauważyłam, ziemia tutaj ma ślady kół, które rozciągają się wszędzie).

(En)

Czy to kolejna "wada architektoniczna"?

(Machigainai)

Skąd u diabła wzięły się ślady kół?

(Hōrō-sha)

Powiesz nam coś na ten temat?

(Ekran)

Szukajcie, a znajdziecie. Po za tym, witam was na nowym piętrze. Mam nadzieje, że to piętro będzie lepsze niż poprzednie.

(Taoreta)

Biorąc pod uwagę, że na poprzednim piętrze musieliśmy walczyć o przetrwanie, czytać dziennik guru sekty i oglądać martwe ciała dzieci w piwnicy, to ja także mam taką nadzieję.

(Ekran)

Cieszy mnie, że się rozumiemy. Pozwólcie, że przedstawię wam zasady:

1.Ważym głównym zadaniem jest ucieczka.

2.Każde piętro ma własne zasady.

3.Kiedy przechodzicie na kolejne piętro musicie odpowiedzieć na pytanie związaną z osobą, której dotyczy piętro.

4.Niszczenie ekranów jest zabronione.

Z kolei nowe zasady wyglądają następująco:

1.Po piętrze są porozrzucane klucze.

2.Zakaz niszczenia zamkniętych drzwi.

3.Zakaz włamywania się do zamkniętych pomieszczeń.

4.Do zamkniętych pomieszczeń można dostać się tylko za pomocą określonego klucza.

Koniec jeśli chodzi o to, jakieś pytania moi drodzy?

(Futashika)

Dodatkowe zasady na tym piętrze dotyczą tylko zamków i kluczy, czemu?

(Ekran)

Sami się dowiedzie. Powiedzmy, że na tym piętrze jest coś co sprawi niezłe widowisko. Osobiście to piętro jest moim drugim ulubionym.

(Shīrudo)

Jakie jest pierwsze?

(Ekran)

Piętro z procesem. W każdym razie, życzę wam miłej zabawy. Do usłyszenia później.

(Shin'en)

(Ekran wyłączył się).

(Kage)

Um, na koniec i tak nam nie odpowiedział o śladach kół.

(Sora)

To oznacza, że sami musimy się dowiedzieć.

(Machigainai)

Pamiętam, jak mówiłeś mi, że mieszkałeś w cyrku, czyż nie Masuku?

(Masuku)

Um... Tak.

(Taoreta)

Coś się stało Masuku? W twoim głosie pojawiła się niepewność.

(Masuku)

Jest w porządku. Po prostu poczułem trochę nostalgii. W końcu to piętro jest repliką cyrku mojej rodziny.

(Nogareru)

Więc wychowałeś się w cyrku? Robiłeś tam za klauna, czy jak?

(Masuku)

W sumie zgadłeś. Robiłem tutaj za klauna. Ludzie dosłownie płakali ze śmiechu na moich pokazach.

(Hebi)

Jesteś pewien, że śmiali się z twojego pokazów, czy po prostu z ciebie?

(Masuku)

Wybieram trzecią opcje, z ciebie Hebi. W każdym razie, skoro to mój teren oprowadzę was. Na razie zostawimy stragany i pójdziemy dalej. Zobaczymy na nie kiedy indziej. To tak, aby zaoszczędzić trochę czasu. Za mną ludziska!

(Shin'en)

(Poszliśmy za Masuku. Na początek zaprowadził nas do namiotu cyrkowego. Kiedy weszliśmy do namiotu zrobiło się ciemniej).Masuku, czy tak powinno być?

(Masuku)

Spokojnie, to normalne. O ile pamiętam, to zaraz-Ach!

(Shin'en)

(Nagle światła się zapaliły. To widocznie trochę oślepiło naszego przewodnika).

(Mirai)

Wszystko w porządku?

(Masuku)

Trochę zapomniałam o tym. Reflektory z tego co pamiętam działały na czujnik ruchu.

(Kage)

Um, ludzie zobaczcie co stoi przed nami?

(Hōrō-sha)

Komora?

(Shin'en)

(Na środku areny cyrkowej stała komora. Światła reflektorów padały centralnie na nią, jakby była głównym punktem show. W sumie jest. Na logikę osoba, która będzie wtedy w komorze stanie się głównym punktem show. W takim razie Masuku będzie chyba naszą gwiazdą. Spojrzałam na podłogę, tutaj też były ślady kół. Było ich dużo, to oznacza, że tym "pojazdem" sporo się poruszano. Rozejrzałam się po arenie. Były tam dwa wielkie czerwone filary, a z sufitu coś wystawało).Masuku co to jest?

(Masuku)

Trapez. Pamiętam, że robiło się na nim zabawne akrobacje.

(Mirai)

Ty też jakieś robiłeś?

(Masuku)

Kiedyś chciałem, ale rodzice mi nie pozwolili.

(Shin'en)

Widać, że byłeś dosyć żywiołowym dzieckiem.(W pewnym sensie dalej jest żywiołowy. Bo bokach areny rozciągały się drewniane trybuny. Zauważyłam też drewniane drzwi na drugim końcu areny).Co jest za tymi drzwiami?

(Masuku)

Między innymi składzik, garderoby, także stamtąd można się dostać do przyczep.

(Nogareru)

Po co nam mapy jak mamy ciebie? Kto by pomyślał, że masz tak dobrą pamięć?

(Masuku)

Co ja mogę powiedzieć? Pamiętam to co jest przyjemne. Każdy tak ma, prawda? Chodźmy.

(Shin'en)

(Poszliśmy do tych drzwi. Masuku otworzył je, a my przez nie przeszliśmy. Dostaliśmy się do korytarza, gdzie były trzy pokoje. Po lewej był składzik. Po prawej była garderoba. Na wprost było wyjście. Poszliśmy do składzika, niezła tam była graciarnia. Normalnie jak w chlewie. Wszędzie były porozrzucane jakieś przybory cyrkowe. Ciekawe były zwierzęta w klatkach, lwy, tygrysy, niedźwiedzie).

(Mirai)

Czy one są prawdziwe?

(Machigainai)

Nie, prawdopodobnie są mechaniczne. Wystarczy pomyśleć, kto by je karmił?

(En)

Hmm... Tak naprawdę nigdy się nie zastanawialiśmy o tym kto tutaj pracuje?

(Shīrudo)

Kto normalny w ogóle by chciał? Ciekawi mnie kto to zbudował?

(Shinigami)

Także, co się stało z budowlańcami?

(Masuku)

Znając porywacza to prawdopodobnie są martwi.

(Mirai)

Proszę, tak nie mów.

(Masuku)

Ha ha, wybacz.

(Shinigami)

Zmieniając temat. Mieliście w ogóle pozwolenie, aby trzymać te zwierzęta?

(Masuku)

Oczywiście, że.... nie.

(Nogareru)

W sumie można było się spodziewać.

(Shin'en)

Masuku, umiesz żonglować?

(Masuku)

Hm? Ach! Taa, umiem, a co?

(Shin'en)

Zrobisz nam pokaz?

(Masuku)

Heh heh, może później. Na razie skończmy przeszukiwać.

(Futashika)

Masuku ma rację, ale może zobaczymy cię w twoim kostiumie klauna?

(Masuku)

Proszę, nie. Chodźmy.

(Shin'en)

(Poszliśmy do garderoby. Pierwsza rzecz, która rzuciła mi się oczy była wielka dziura w namiocie).Coś się zapadło, czy jak?

(Kage)

Um, Masuku nie mów mi, że to było normalne?

(Masuku)

Oczywiście, że nie. To musi być kolejna błąd w konstrukcji.

(Sora)

Lub coś musiało rzeczywiście spaść. Coś żywego. Patrzcie na to.

(Shin'en)

(Sora pokazał nam przewrócone pudło z kostiumami).

(Masuku)

Co jest w tym dziwnego?

(Sora)

Poza tym wszystkim, spójrz uważnie, a zauważysz krew. Na kostiumach jest krew. To musi oznaczać, że coś tutaj spadło prosto do tego pudła i się wyczołgało przewracając je.

(Machigainai)

Innymi słowy twierdzisz, że ktoś jeszcze jest z nami na tym piętrze.... Masz rację, tym razem zgadzam się z tobą. Tylko jest jedno pytanie: Co lub kto to jest?

(Futashika)

Co to by nie było znajdziemy naszego gościa prędzej czy później. W końcu z piętra nie ma wyjścia poza główną grą.

(Hebi)

Co to jest?

(Shin'en)

Hm?(Hebi pokazała nam klucz z brelokiem w kształcie małego ludzika).Widocznie to jeden z rozrzuconych kluczy. Dokąd może prowadzić?

(Masuku)

Nie jestem pewny, ale to prawdopodobnie klucz do pracowni mojego młodszego braciszka. On robił przedstawienia lalek, rodzice z tego powodu dali mu jedną przyczepę jako pracownie.

(En)

Czyli wiemy co sprawdzamy następne. Przyczepy, idziemy do nich.

(Hōrō-sha)

Prowadź, Masuku.

(Masuku)

Tak jest.

(Shin'en)

(Wyszliśmy z garderoby i co za tym idzie opuściliśmy namiot. Wyszliśmy na zewnątrz, niebo dalej było ponuro szare. Ponury cyrk byłby idealną nazwą dla tego miejsca. Z tyłu cyrku stało kilka białych przyczep).Sprawdzamy wszystkie przyczepy, czy tylko pracownie?

(Taoreta)

Bez przesady, na razie sprawdźmy to co jest ciekawe. Chodźmy prosto do pracowni. Masuku, jak ona wygląda?

(Masuku)

Jego pracownia jest pomalowano na czarno.

(Taoreta)

W takim razie, czy ty mnie okłamałeś? Rozmawialiśmy kiedyś o twoim zamiłowaniu do zimna i powiedziałeś, że to przez brata.

(Masuku)

Rozumiem, że chodzi o siedzenie w zimnie. Nigdy nie mówiłem gdzie je robił. To po prostu twoje dopowiedzenie.

(Taoreta)

....Chyba masz rację, wybacz.

(Masuku)

Spoko. Chodźmy pogrzebać w rzeczach mojego brata, on naprawdę tego nienawidził.

(Shin'en)

(Zaczęliśmy szukać czarnej przyczepy. Spojrzałam na podłogę, kolejne ślady kół, to trochę straszne, że ktoś jest z nami tutaj. Po chwili znaleźliśmy przyczepę. pod dziurką na klucz był rysunek małego ludzika. To oznacza, że mamy dobry klucz. Masuku przekręcił klucz w otworze, co sprawiło, że mogliśmy wejść. Kiedy otworzył nam drzwi poczuliśmy walę zimna).

(Masuku)

Przywitajcie potencjalne odmrożenia.

(Shin'en)

(Weszliśmy do tej chłodni. Dziwie się, że Masuku bez problemu może tu być w krótkim rękawie. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Było dosyć ciemno, a z sufitu zwisały lalki mniej lub bardziej dokończone).Z ciekawości, dlaczego w ogóle jest tutaj taki ziąb?

(Masuku)

To dlatego, że lalki szybciej wysychają w zimnie. Jak on je robił? Sam nie wiem, mówił nam, że to jego sekretny przepis.

(Shin'en)

Rozumiem. Tam na końcu jest jego stanowisko, prawda?(Na końcu przyczepy stało biurko z narzędziami i lampka biurowa. Pod biurkiem było dużo kawałków drewna).

(Shīrudo)

Twój brat robił lalki z drewna?

(Masuku)

Tak. Średnio jedną lalkę robił w jakiś tydzień, więc pokazy zmieniały się co miesiąc. Bardziej ważne jest to co znajduje się w tym biurku. Spójrzcie.

(Shin'en)

(Masuku wyciągnął z biurka kolejny klucz, tym razem brelok miał lustro).

(Masuku)

Pamiętam, że mieliśmy też labirynt luster. Ten klucz musi otwierać labirynt. Chodźmy tam.

(Futashika)

Co tutaj jeszcze zostało to zobaczenia?

(Masuku)

Poza labiryntem został jeszcze teatr. Zostały tylko te dwie atrakcje. Szybko nam pójdzie, więc chodźmy.

(Shin'en)

(Poszliśmy do labiryntu luster, ale tam nie weszliśmy, ponieważ to byłoby zbyt ryzykowne. W końcu moglibyśmy się zgubić. Poszliśmy do teatru, ale on był zamknięty. To oznacza, że prawdopodobnie ostatni klucz jest w gabinecie luster. Kiedy skończyliśmy usłyszeliśmy głos porywacza).

(Ekran)

Rozumiem, że już skończyliście badać, prawda?

(Machigainai)

O co chodzi z tym piętrem? Czemu są tu ślady kół? Czemu jest dziura w namiocie? Czemu w garderobie jest krew? Ktoś tutaj jest, prawda? Odpowiadaj.

(Ekran)

Bardzo chętnie. Przyjdźcie do namiotu cyrkowego. Ta osoba trochę na was czekała. Kazałem jej się ukryć, żeby nie robiła zamieszania. Idźcie do namiotu cyrkowego, a uzyskacie odpowiedź przynajmniej na to.

(Shin'en)

(Porywacz się wyłączył).

(Mirai)

Powinniśmy iść?

(Nogareru)

Co nam szkodzi właściwie?

(Sora)

Trochę wredne kazać osobie, która długo czekała wyczekiwać jeszcze dłużej. Powinniśmy iść, już.

(Taoreta)

Nie idziesz przodem?

(Sora)

Mówiłem, że od teraz będę współpracował, czyż nie?

(Mirai)

Starasz się poprawić, cieszy mnie to.

(Sora)

Chodźmy.

(Shin'en)

(Poszliśmy do namiotu cyrkowego. Kiedy światła się zapaliły, zamarliśmy).

(???)

Hej, to wy! Naprawdę trochę minęło, co nie? Miło jest was znowu zobaczyć.

(Shīrudo)

Jakim cudem? To jest niemożliwe.

(???)

Hahahaha! Spodziewałam się takiej reakcji, naprawdę.

(Shin'en)

(Zagadka kół, które były na tym piętrze została rozwiązana. Odpowiedzią był wózek inwalidzki. Tej osobie musiało się coś stać z kręgosłupem lub nogami, więc pewnie stąd jest krew w garderobie. Na końcu dowiedzieliśmy się kto na nas czekał... Unmei jakimś sposobem przeżyła upadek i siedzi tutaj uśmiechając się od ucha do ucha).


Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia

Komentarze

  1. Przeżycia umnei szło się domyślić już w momencie wejścia do garderoby

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 1 część 1

Rozdział 1 część 4

Postacie