Rozdział 6 część 3
Rozdział 6 część 3-Powtórzenie
(PERSPEKTYWA MIRAI)
(Mirai)
(Głowa mnie boli od tych wszystkich informacji. Czy to nie było trochę za dużo, jak na jeden raz? Moment, ważniejsze teraz jest co innego. Co teraz zrobimy? Shinigami i Hebi poszli na inne piętro o którym nic nie wiemy. Czuje, że podróż na kolejne piętro może się źle skończyć. Ciekawe co na to reszta)?Co zrobimy?
(Machigainai)
Głupie pytanie. Gonimy ich. Masuku kiedy komora wróci natychmiast do niej wchodzisz.
(Masuku)
Spadaj, na pewno nie teraz.
(Machigainai)
Samolubie jeden, siedź cicho i pozwól nam działać.
(Masuku)
Kemono skończył w grobie przez to działanie.
(Machigainai)
Ofiara konieczna.
(Masuku)
Coś ty powiedział?
(Shīrudo)
Spokój.
(Masuku)
Shīrudo weź mu coś powiedz.
(Shīrudo)
Zachowujecie się jak dzieci. Uspokójcie się i zacznijmy myśleć jak należy. Ma ktoś jakieś sugestie?
(Sora)
Powinniśmy odpocząć.
(En)
Czy to dobry pomysł, Sora?
(Machigainai)
Nie mamy czasu na odpoczynek, rozumiesz?
(Shin'en)
Zgadzam się, musimy zacząć działać.
(Sora)
A na czym to działanie ma konkretnie polegać? Załóżmy, że udaje nam się przejść przez główną grę z żywym Masuku, ale tak czy siak będziemy na terenie wroga. Nie wiemy nic o kolejnym piętrze, więc z góry będziemy na przegranej pozycji.
(Masuku)
Będziemy mieli przewagę liczebną. Shinigami i Hebi nie dacą rady trzynastu osobom.
(Sora)
Te trzynaście osób będzie w kiepskiej kontycji. Pamiętajcie co nas dzisiaj spotkało. Najpierw główna gra tej dwójki, potem informacje od porywacza. Dzień się właściwie zaczął, a już był pełen wrażeń. Powinniśmy do wszystkiego podejść na spokojnie.
(Hōrō-sha)
Zgadzam się. Pójście bez przygotowania na terytorium wroga nigdy dobrze się nie kończy.
(Nogareru)
Byliśmy na nim od początku, wiesz?
(Kage)
Um, to co robimy?
(Futashika)
Zróbmy sobie przynajmniej dzisiaj wolne. Sora ma rację, dzisiaj było intensywnie, więc powinniśmy trochę ochłonąć. Możemy robić cokolwiek o ile to nie będzie łamanie zasad, prawda? Wykorzystajmy ten czas na relaks, ponieważ możemy go już nie mieć, co wy na to?
(Machigainai)
....Ehhhh. Niech będzie.
(Mirai)
(Podeszłam do Sory).Chcerz coś porobić?
(Sora)
Może później, na razie chcę porozmawiać z Unmei.
(Unmei)
Ze mną? W porządku.
(Sora)
Pogadamy później, Mirai.
(Mirai)
Rozumiem.(Wyszłam z namiotu cyrkowego i zaczęłam się zastanawiać co porobić. Jest tutaj dużo atrakcji, ale samej to trochę nudno coś robić. Zauważyłam Taorete, może będzie chciała pospędzać czas ze mną. Podeszłam do niej).Hej, Taoreta, co tam?
(Taoreta)
Mirai? Potrzebujesz czegoś?
(Mirai)
Chcesz coś porobić?
(Taoreta)
Masz na myśli coś konkretnego?
(Mirai)
Przyjacielskie spędzanie czasu.
(Taoreta)
Od kiedy jesteśmy przyjaciółkami?
(Mirai)
Od początku. Traktuje przyjacielsko wszystkich.
(Taoreta)
Nawet Shinigamiego, czyli płatnego zabójcę? Nawet Machigainaia, który próbował cię udusić?
(Mirai)
No może trochę przesadziłam.(Ona także jest dobra jeśli chodzi o punktowanie. Dogadała by się z Sorą).
(Taoreta)
Jeśli nie masz nic konkretnego, to możemy porozmawiać, może być?
(Mirai)
Jasne, oczywiście. W takim razie-
(Taoreta)
O, pozwól proszę, że to ja będę zadawać pytania.
(Mirai)
W porządku, więc?(Ciekawe jakie pytania mi może zadać Taoreta. Miejmy nadzieję, że to nie będzie mi robic badań).
(Taoreta)
Jakie jest twoje samopoczucie?
(Mirai)
(To brzmi jak wstęp do diagnozy).Dobre.
(Taoreta)
Mimo tego, co się stało? Masz się dobrze pomimo tylu śmierci i przykrych widoków? Do psychiatryka z tobą.
(Mirai)
Co?!
(Taoreta)
Spokojnie, to ostatnie miało być jako żart, ale na poważnie teraz. Nikt normalny nie może mieć dobrego samopoczucia po tym wszystkim, nawet ty. Chociaż to też może być mój pesymizm.
(Mirai)
Może masz rację. Oczywiście chodziło mi z samopoczuciem.(Chociaż mogłaś nie używać pesymizmu w rozmowie lub diagnozie).
(Taoreta)
W takim razie opisz mi proszę co niszczy twoje dobre samopoczucie.
(Mirai)
Pomyślmy.(Trochę się tego nazbierało chyba).Może od początku zacznę.
(Taoreta)
Lepszy początek niż środek.
(Mirai)
Nie wiedziałem, że lubisz żarty.
(Taoreta)
Jakoś trzeba poprawić nastrój pacjentowi. Teraz na poważnie spróbujmy.
(Mirai)
Na początku byłam zdezorientowana tym mocno. W końcu obudziłam się w jednym pokoju z chłopakiem, który wyglądał jak bezdomny gangster.
(Taoreta)
Przez bezdomnego gangstera rozumiem, że masz na myśli Sore, prawda?
(Mirai)
Tak, ha ha ha, tylko mu nie mów, proszę.
(Taoreta)
Uznajmy, że to będzie tajemnica lekarska.
(Mirai)
Dzięki.
(Taoreta)
Co dalej?
(Mirai)
Nie pamiętałam imienia ani nazwiska, co pogłębiło obawy. Sora w tym też nie pomógł, pamiętasz jaki był na samym początku.
(Taoreta)
Oj pamiętam dobrze, a wciąż to ty byłaś osobą, która się go trzymała, czemu?
(Mirai)
Był moim rówieśnikiem, więc pomyślałam, że będzie lepiej jak będę z nim blisko. Dodatkowo trochę, aby go chronić, wiesz jaki on jest. Mógłby się w coś wpakować gdyby nie ja i Gādian.
(Taoreta)
To było na samym początku, tak?
(Mirai)
Tak. Moje obawy były jednak zbędne. Już w czasie pierwszej głównej gry Sora pokazał co umie. Byłam pod wrażeniem i skończyło sie na tym, że to on mnie chyba chroni.
(Taoreta)
Poważnie?
(Mirai)
Chyba.
(Taoreta)
To trzeba mieć talent. Co było następne?
(Mirai)
Rosyjska ruletka, wiedząc teraz kim byli pozostali ludzie, czuję się trochę winna.
(Taoreta)
Robotnicy bez pamięci, to oni zbudowali ten budynek. Nie przestrasz się, ale uważam, że porywacz zrobił dobry ruch. Po wykorzystaniu ludzi pozbył się ich, co za tym idzie świadkowie przestali istnieć. Zapewne pozbył się też ich rodzin. Ciekawe ile to planował?
(Mirai)
Pięć lat, nie?
(Taoreta)
Wydarzenie z przed pięciu lat pojawia się często. Kiedy będzie tane nam je poznać?
(Mirai)
Prawdopodobnie na końcu. Czyli dosyć niedługo, nie?
(Taoreta)
Biorąc pod uwagę jak szybko zaczęła przebiegać historia, to tak. Tutaj masz rację Mirai. Chyba ty podczas ruletki kogoś zabiłaś, prawda?
(Mirai)
Tak.
(Taoreta)
Jak się z tym czujesz?
(Mirai)
Źle. Oczywiście, że źle.(Jednakże twoje słowa Sora pomagają mi jakoś z tym).
(Taoreta)
Miło słyszeć, że ty też masz serce. Po ruletce były zapoznania, co uważałaś o nas wtedy?
(Mirai)
Uważałam was za ciekawych ludzi. Teraz też tak myślę. Miałam gdzieś status i to czym się zajmujecie.
(Taoreta)
To, że niepatrzyłaś na status jest dobre. Na zawód już powinnaś, jedna piąta grupy to kryminaliści, pamiętasz?
(Mirai)
Pamiętam. A ty co uważałaś o nas?
(Taoreta)
Dziwacy.
(Mirai)
Jesteś bez pośrednia, co?
(Taoreta)
Lepiej to niż owijać w bawełnę, prawda?
(Mirai)
Masz rację.
(Taoreta)
Opowiedz mi o pierwszej próbie twojej i Sory.
(Mirai)
Co ja mogę powiedzieć? Bałam się, ale Sora wszystko zrobił.
(Taoreta)
Sora był u was nawigatorem, prawda? Wiesz czemu kazał ci kłamać?
(Mirai)
Chciał oszczędzić sobie kłopotów.
(Taoreta)
Czasem jest bardziej przewidywalny niż na to wygląda.
(Mirai)
Ale wciąż jest niesamowity.
(Taoreta)
Osobiście nie przepadam za nim, ale to muszę mu przyznać. W sumie każdy o tym wie. Chociaż każdy miał go dość już na początku, prawda? O ile pamiętam wywiązała się awantura o niego podczas przeszukiwania tych czterech pokoi.
(Mirai)
Tak. Wtedy też Gādian pokazała swoją opiekuńczą stronę.
(Taoreta)
Jesteś pewna, czy nie obsecyjną?
(Mirai)
Szczerze do teraz ciężko stwierdzić o czym myślała. Jedno było pewne, chciała chronić mnie i Sore.
(Taoreta)
Nawet zabijając kogoś?
(Mirai)
W każdym razie ona złożyła propozycje Sorze, aby poszedł z nią jak uciekniemy.
(Taoreta)
I co?
(Mirai)
A jak myślisz? On nie chciał, ale wtedy można było zobaczyć pierwszy raz, że także czuję jak człowiek.
(Taoreta)
Rozumiem. Chociaż nie powiem, aby traktować go jak robota? Wredne z twojej strony Mirai.
(Mirai)
Nie miałam tego na myśli.
(Taoreta)
Jak według ciebie przebiegała główna gra?
(Mirai)
Chaotycznie, co chwilę zmienialiśmy temat. Nie jestem pewna do teraz czy wszystko zrozumiałam, jednak kilka rzeczy na pewno zapamiętałam.
(Taoreta)
Jakie?
(Mirai)
Kiedy Machigainai zasugerował, że osoby, które były nawigatorami powinny nie być brane pod uwagę podczas głosowania Hōrō temu zaprzeczył. Hōrō wyglądał dla mnie trochę gburowato na początku, ale szybko zmieniłam swoje zdanie o nim. Shinigami, który wkroczył do akcji i zaczął oskarżać Unmei był też interesujący.
(Taoreta)
Gdyby się tak zastanowić, to tylko na początku Shinigami był poważny z główną grą. Potem zaczął łamać zasady, aby się wymigać z brania udziału w niej. Tylko na ostatnim piętrze wziął udział, ale nie był tak aktywny jak za pierwszym razem. To pewnie miało coś wspólnego z tym, że był zdrajcą.
(Mirai)
Jak myślisz, czy następne piętro będzie aż tak złe?
(Taoreta)
Przygotowują je w tym momencie zdrajcy, więc kolorowo na pewno nie będzie. Musimy być gotowi na wszystko. Po tej dwójce możemy spodziewać się wszystkiego. Wracając, co sądzisz o planie Hebi i Kugutsu?
(Mirai)
Szczerze to nie zrozumiałam go. Nie wiem po co kraść informacje, które mogą pomóc w zabiciu człowieka.
(Taoreta)
Jeśli przeżyjemy wytłumacze ci. Chyba, że do tego czasu sama zrozumiesz.
(Mirai)
Nie możemy też zapomnieć o wyczynie Sory. Pokonał Shinigamiego i Machigainaia w pojedynkę.
(Taoreta)
Sora wygrał, ponieważ miał rację, to wszystko. Unmei przeżyła i opuściliśmy to piętro. Za nim zaczniesz mówić dalej mam parę rzeczy do omówienia. Po pierwsze, dużo mówisz o Sorze, to już zaczyna przypominać fanatyzm, czemu?
(Mirai)
Nie wiem.(Sora jest kimś w kogo po prostu wierzę. Mimo wszystko nie ma zbyt dużej różnicy między nim, a resztą. Przynajmniej w tak myślę).Może po prostu lubię to jak szczery jest w tym co robi.
(Taoreta)
Hm? Cóż rozumiem, ale pamiętaj, że powinnaś mówić o rzeczach z twojej perspektywy bardziej. Ta diagnoza zaczyna wyglądać jak opowieść o Sorze i jego dokonaniach. Drugą jest to, że twoje zmartwienia zaczynają się od samego początku. Czemu czuję, że skończy się na podsumowania wszystkiego do teraz?
(Mirai)
Moment, czyli to jednak diagnoza?
(Taoreta)
Przesłyszałaś się. Zapomnieliśmy o czymś powiedzieć?
(Mirai)
O jednej rzeczy.
(Taoreta)
Jakiej?
(Mirai)
Machigainai prawie mnie zabił.
(Taoreta)
.........Pamiętałam, ale chciałam to pominąć. W końcu to trochę ciężki temat. Chcesz o nim pogadać?
(Mirai)
Tak.
(Taoreta)
W takim razie jak to było?
(Mirai)
Machigainai kłócił się z Sorą, a ja powiedziałam, że on jest mądrzejszy od nieomylnego, wtedy mnie złapał. Chwycił mnie za gardło i zaczął krzyczeć. Sora co prawda mi pomógł, ale już to zobaczyłam.
(Taoreta)
To? Co to było?
(Mirai)
Widziałam w oczach Machigainaia kipiącą nienawiść. On naprawdę chciał mnie zabić.
(Taoreta)
Osoba, którą świat uważa za najinteligentniejszą dusi nieletnią. Gdybyśmy byli na powierzchni i to rozpowszechnili jego reputacja poszłaby na dno. Boisz się go?
(Mirai)
Tak. Nie wiem jak przetrwałam dyżur z nim. Może dlatego, że był w środku dnia.
(Taoreta)
Nie masz się czego bać. Machigainai to zwykły śmieć. Zresztą on jest bardziej zainteresowany Sorą niż tobą.
(Mirai)
To pocieszające.
(Taoreta)
Opowiedz mi o twoich wrażeniach względem drugiego piętra.
(Mirai)
Chodzi ci o stadion, prawda? Na początku przestrażyłam się, ponieważ Kemono nagle krzyknął i pobiegł przed siebie.
(Taoreta)
Tak na dobrą sprawę także byłam zaskocznona.
(Mirai)
Ale piętro, które okazało się jednym wielkim stadionem to przebiło.
(Taoreta)
Co racja. Potem wytłumaczono nam zasady, sprawdziliśmy szatnie, a skończyło się na drugiej próbie.
(Mirai)
Druga próba była ciekawa.
(Taoreta)
Jej zadaniem było pokazanie pomysłowości.
(Mirai)
Podobno Shīrudo użył swojej protezy, aby aktywować drugi czujnik. Shīrudo jest pomysłowy.
(Taoreta)
Tch, przyznaje, że jest.
(Mirai)
Ty też byłaś dobra. Pamiętam ciebie z wtedy. Dlaczego już taka nie jesteś?
(Taoreta)
Odrzucam to pytanie, idziemy dalej.
(Mirai)
Na drugiej próbie myśleliśmy, że straciliśmy Unmei.
(Taoreta)
Z Shīrudo musi być już lepiej. W końcu to on pozwolił jej spaść.
(Mirai)
O ile pamiętam to po prostu zapomniał protezy.
(Taoreta)
Kim trzeba być, aby zapomnieć własnej ręki?
(Mirai)
Roztrzepanym?
(Taoreta)
To było pytanie retoryczne Mirai? Oczywiście, że idiotą.
(Mirai)
Mocne słowa. W ostateczności wygraliśmy, ale straciliśmy Unmei. Przynajmniej do teraz tak myśleliśmy.
(Taoreta)
Wygląda, że miała się dobrze, lepiej niż można było się spodziewać. Wracając, po drugiej próbie chłopacy zagrali mecz, jakie masz do niego wrażenia?
(Mirai)
Nie interesuje się za bardzo sportem, więc to było ciekawe. Przez połowę meczu w drużynie Sory tylko Shinigami coś robił, reszta stała. Cud, że stracili tylko cztery bramki.
(Taoreta)
Dla mnie cudem było jak wyrównali. Potem rozbili sufit.... Jakkolwiek to nie brzmi.
(Mirai)
Idąc tym tropem to krajobraz za nami musi też być ekranem.
(Taoreta)
Oby tak, nienawidzę lasów przez ostatnie wydarzenia.
(Mirai)
Jaką Shinigami musiał mieć siłę, aby kopnąć piłką tak wysoko?
(Taoreta)
Jego zdolności fizyczne to coś czego nikt nie umie wyjaśnić. Następnie Machigainai robił śledztwo i przeprowadził główną grę, którą przegrał. Co o tym myślisz?
(Mirai)
Machigainai wtedy wyglądał na naprawdę samotnego.
(Taoreta)
Samotnego?
(Mirai)
Nie wiem czy to dobre słowo, ale czuje, że jest samotny gdy na niego patrzę.
(Taoreta)
Chciał cię zabić.
(Mirai)
Wiem, ale też ma serce jak my. Czy to możliwe, że mógłby się dogadać ze wszystkimi, jak Sora?
(Taoreta)
To tylko od niego zależy.
(Mirai)
Machigainai przegrał główną grę, ale to Kemono był największym przegranym. Stracił życie.
(Taoreta)
Ponieważ dał swój los w łapy Machigainaia.
(Mirai)
Może on po prostu w niego uwierzył. Kemono dażył dużym szacunkiem Machigainaia.
(Taoreta)
Co spowodowało, że zginął.
(Mirai)
Jesteś dosyć surowa wobec Machigainaia.
(Taoreta)
Nie lubię go po prostu. Po tym jak Kemono zginął, porywacz powiedział nam, że mamy zdrajcę. Kto to był według ciebie? Miałaś jakieś podejrzenia?
(Mirai)
Chyba nie miałam kogoś kogo podejrzewałam. Wierzyłam we wszystkich.
(Taoreta)
Ja podejrzewałam Hebi szczerze mówiąc.
(Mirai)
Czemu ją?
(Taoreta)
Wydawała się najbardziej optymalnym wyborem. Widocznie pomyliłam się tylko w czasie.
(Mirai)
Chyba tak. Jak myślisz, co jest tak ważnego dla Hebi na zewnątrz, że posunęła się do zdrady nas?
(Taoreta)
Szczerze nie wiem. Mało mnie to interesuje. To co zrobiła Hebi jest jedynie jej problemem. Nie mam zamiaru jej współczuć jeśli zostanie oszukana przez porywacza lub Shinigamiego. Czy było coś co cię martwiło na trzecim piętrze.
(Mirai)
Trzy rzeczy. Gra w prawdę, walka Shinigamiego z En i główna gra Kugutsu.
(Taoreta)
Rozumiem. Co cię martwiło podczas gry w prawdę?
(Mirai)
To jak walczyliśmy używając naszych sekretów. Ty też brałaś w tym udział. Dodatkowo zachowywałaś się dziwnie. Powiedziałaś, że nie lubisz Machigainaia, a współpracowaliście, co się stało?
(Taoreta)
Eh, coś czuję, że przed tym ci nie ucieknę, prawda? Mogę ci zaufać, że nikomu nie powiesz?
(Mirai)
Oczywiście.(Przynajmniej się postaram).
(Taoreta)
Nikomu tego nie mówiłam, ale Shin'en mnie zaatakowała przed twoją imprezą. Dlatego chciałam jej trochę udrzeć nosa. Chciałam się zemścić. Nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa.
(Mirai)
Co? Jesteś pewna czy nic ci się nie pomyliło? Shin'en jest-
(Taoreta)
Jedną wielką kłamczyni. Ona prowadzi własną grę za kulis. Musiała wiedzieć o Shinigamim, słyszałaś Hebi? Hebi, Shinigami i Shin'en są związani z jedną mafią. Skoro Hebi stała sobie sprawę, to Shin'en też musiała.
(Mirai)
Nienawidzisz ją?
(Taoreta)
Oczywiście, że tak. Niech umiera.
(Mirai)
(Życzenie komuś śmierci? To oznacza, że Taoreta naprawdę jej nienawidzi, ale chyba trochę przesadza ze słowami).Opowiesz mi o tym?
(Taoreta)
Siedziałam sobie w biurze dyrektora czytając rachunki. Po jakimś czasie ona przyszła i zaczęła ze mną rozmawiać. Byłam podejrzliwa co do niej i się nie myliłam. Ona mnie zaatakowała przykładając skalpel do gardła. Robiła mi przesłuchanie. Nie powiem na jaki temat.
(Mirai)
To straszne.
(Taoreta)
Wracajmy do ciebie. Gra w prawdę skończyła się zwycięstwem Masuku. Potem mówiłaś o Walce Shinigamiego i En.
(Mirai)
(Widać, że nie chcę o tym mówić. Cieszę się jednak, że zechciała się z tym ze mną podzielić).Shinigami i En mają zbór. Nogareru mówił mi o nim, wychodzi na to, że oni mają dwie różne wersje wydarzeń. Teraz pytanie, która jest prawdziwa? Tego nikt nie wie właściwie. Ta dwójka nienawidzi się za krzywdy z przeszłości i są gotowi pozabijać się nawzajem. Shinigami prawie zabił En na trzecim piętrze tylko dla swojej zemsty. En dosłownie uratowało ogłoszenie. Mimo, że En prawie zginęła jest gotowa znowu walczyć. Walka tej dwójki jest niedługo.
(Taoreta)
Martwisz się zborem, który ciebie nie dotyczy? Dziwne.
(Mirai)
Po prostu nie jestem wstanie zrozumieć.
(Taoreta)
Nie jesteś częścią ich konfliktu. To ich sprawa i tylko oni mogą ją załatwić.
(Mirai)
Prawda.
(Taoreta)
Mówiłaś też o głównej grze, co z nią?
(Mirai)
Jej rezultat. To kim okazała się Kugutsu, przebieg gry. To było okropne.
(Taoreta)
Ciężko zaprzeczyć. Kugutsu była zepsuta do szpiku kości. Ta chciwa kobieta zabiła swoją matkę, a nawet nie czuła skruchy związku z tym. Powodem tego były pieniądze. Absolutnie nie zasługuje na sympatie. Przebieg głównej gry też nie należał do przyjemnych. Sześć osób z nas dało się przekonać Hebi, co pozwoliło jej wygrać.
(Mirai)
Hebi powiedziała Kugutsu, że straciła użyteczność. Zrobiła z Kugutsu jakąś zabawkę, którą można wyrzucić, kiedy się znudzi. Także mnie zdziwiło, że coś pokroju "jest głupia" przeszło.
(Taoreta)
Widać, że jesteś zdenerwowana. Chodzi mi o pierwszą część. Co do drugiej, to akurat był fakt, więc mogliśmy z niego korzystać jak leci.
(Mirai)
A ty jakbyś się czuła gdybyś została oszukana i poświęcona?
(Taoreta)
Jesteś specyficzną osobą Mirai, wiesz? Reagujesz emocjonalnie na wydarzenia z którymi nie jesteś związana. Chociaż na logikę, to każde wydarzenie jest związane jako, że siedzimy tutaj razem.
(Mirai)
(Kiedy się rozgada to potrafi być niezłą filozofką).
(Taoreta)
Ach, wybacz rozgadałam się, znowu.
(Mirai)
W porządku.
(Taoreta)
Następnie było czwarte piętro. Pomijając wszystko co krwawe to trzeba przyznać, że mieszkać mogłoby się tam idealnie.
(Mirai)
Przez pierwsze kilka dni dobrze się tam bawiłam mimo paru zgrzytów.
(Taoreta)
Racja, wybacz. Nie byłam wtedy w najlepszym nastroju.
(Mirai)
Spokojnie rozumiem.
(Taoreta)
Mam parę pytań do ciebie Mirai, co sądzisz o morderstwie, procesie, ofiarach i skazanej?
(Mirai)
Morderstwo było oczywiście okropne. Znaleźliśmy Maou, Gādian i Sore leżących we krwi. Potem Sora wstał jakby nigdy nic z nożem w brzuchu. To nie jest normalne. To, że głównie Gādian zaplanowała całą zbrodnie było czymś w co nie mogłam na początku uwierzyć. Wierzyłam w jej dobre intencje mimo, że czasem dziwnie się zachowywała, ale...
(Taoreta)
Ale nigdy byś jej nie przypuszczała o zabicie drugiej osoby, co? Gādian była szalona, sama o tym wiesz, prawda? Ona nie jest niczym więcej jak niebezpieczną psychopatką.
(Mirai)
Tak, ale mimo to czuję, że mogłoby to się skończyć inaczej. Wracając, Maou jako ofiara był dosyć oczywisty. Osobiście miałam nadzieję, że zginie.
(Taoreta)
Co?
(Mirai)
Um, nie to miałam na myśli Taoreta. Chodzi mi o to w jakim był stanie. Palce obgryzione do kości, dwie nieudane próby samobójcze i utrata głosu. On tyle wycierpiał, że zasłużył na odpoczynek. Szczególnie, że on tego chciał.
(Taoreta)
Chciał tego?
(Mirai)
Powinnaś to wiedzieć najlepiej. W końcu robiłaś śledztwo. Kage też mówił nam o prośbie Maou, prawda? Widać było wtedy, że Maou próbował walczyć z tym co miał w głowie.
(Taoreta)
Istnieje taka możliwość Mirai. Maou tak jak Gādian był szalony. Tak naprawdę jedynego Maou, którego poznaliśmy był ten, który został przeprogramowany. On był naszym sojusznikiem, tego możemy być pewne.
(Mirai)
Prawda. Jeśli chodzi o proces, to on był straszny, ale też trochę ciekawy. Walczyliśmy razem, aby znaleźć mordercę, który się przyznał na końcu.
(Taoreta)
Do teraz jestem zaskoczona Futashika na procesie.
(Mirai)
Sora ma dobre oko do ludzi.
(Taoreta)
Kolejna cecha, której nie mogę mu odmówić. Twoja opinia do Muku?
(Mirai)
Tak naprawdę znalazła się w środku tego wszystkiego przypadkiem. Kiedy została oskarżona przyznała się bez problemu. Dlatego mimo bycia morderczynią jej współczuje tego jak skończyła. Prawda, której chciała tak bardzo dała jej więcej pytań. Zginęła z żalem i ciekawością. To smutne.
(Taoreta)
Ale prawdziwe. Po procesie porywacz zarządził dzień wolnego, aby Sora mógł się obudzić. Po tym jak dołączył zostaliśmy skuci kajdankami. Twoją parą był Nogareru, jak się wtedy czułaś?
(Mirai)
Z jednej strony byłam sceptyczna wobec niego. Zwłaszcza, że czasem się ze mnie nabijał, ale z drugiej strony czułam spokój. Może to dlatego, że mimo jego skorumpowanie jest dalej w środku dobrym człowiekiem.
(Taoreta)
Skąd takie przypuszczenie?
(Mirai)
Racja, was nie było z nami kiedy to się działo. Shinigami z En zaatakowali na samym początku Sore i Machigainaia. Sora został otruty, a Shinigami chciał przekazać mu berka. Ja z Nogareru przyglądaliśmy się temu dalej. Nagle usłyszałam wystrzał, Nogareru strzelił prosto w Shinigamiego, jednak En przecięła pocisk. Twarz jaką Nogareru miał wtedy pokazywała grobową powagę. Zazwyczaj jego twarz pokazuje odwrotność powagi, ale tym razem był inny. Potem zaczął kłócić się z Shinigamim, co dało czas na ucieczkę Machigainaiowi. Skończyło się na tym, że poszliśmy wszyscy w swoje strony. Po jakimś czasie znaleźliśmy kilka par i siedzieliśmy razem do końca czasu. W między czasie Machigainai przyniósł Sore, więc Shin'en starała się mu pomóc.
(Taoreta)
Nie wiedziałam, że Nogareru może być taki bohaterski. Chyba nie można oceniać książki po okładce.
(Mirai)
Co nie?(Wybacz Taoreta, ale nie powiem ci o tym co się stało po tym jak odeszliśmy z Nogareru. To co powiedział sprawiło, że trochę się zrozumieliśmy. Dwa lata temu jego żona i córka zostały zabite przez gangsterów. Po tym wydarzeniu zmienił swój sposób działania. "Prawo nie zawsze ci pomoże, więc musisz liczyć na siebie", tak mi powiedział. On robi co chcę tylko, aby utrzymać porządek w swoim mieście i to musi działać. Jego zabandażowana ręka jest pewnie wynikiem samookaleczania się z winy. Alkohol pomaga mu radzeniem sobie ze stratą. Jak spytałam się czemu mnie tak traktuje, powiedział mi, że kogoś mu przypominam. To oczywiste o kogo mu chodziło. W oczach Nogareru jestem jego martwą córką. Ona musiałaby być teraz w tym samym wieku co ja. Współczuje ci Nogareru tego co przeszedłeś).
(Taoreta)
Taka ciekawostka w ostatnich minutach Shinigami i En zaatakowali moją grupę. Jak możesz się spodziewać wygraliśmy.
(Mirai)
Miło to słyszeć.
(Taoreta)
Po tym jak dostaliśmy mapy poszliśmy do tego sierocińca. Tam odkryliśmy prawdę o Maou i Gādian. Ta prawda i widoki były przerażające tak samo jak ohydne. Jedyną dobrą rzeczą było to, że Sora zaczął współpracować.
(Mirai)
Dziwie się, że postanowił nam zaufać.
(Taoreta)
Nie możemy mu pozwolić, aby stracił do nas zaufanie. Z jego pomocą mamy większe szanse na ucieczkę. W każdym razie to nas sprowadza do teraz. Unmei żyje, odkryliśmy zdrajców. Dodatkowo znamy strukturę budynku, lokalizacje i to ile go zostało. Tak źle nie będzie, co?
(Mirai)
Jeszcze chyba nie możemy iść tak bardzo na przód, nie?
(Taoreta)
Trochę pomarzyć można. To wszystko?
(Mirai)
Tak. Dzięki tobie udało mi się trochę bardziej poukładać wszystko. Dziękuje ci.
(Taoreta)
Nie ma sprawy. Ja tobie też dziękuje za towarzystwo. Chociaż nasza rozmowa skończyła się na tym, że opowiedzieliśmy o wszystkim ważnym co miało miejsce.
(Sora)
Hej Mirai dalej chcesz coś porobić? Skończyłem gadać z Unmei.
(Mirai)
Oczywiście.(Pożegnałam się z Taoretą i poszliśmy na jakieś atrakcję z Sorą).
(Sora)
Więc o czym gadałyście?
(Mirai)
Przypominałyśmy sobie wszystko co się działo. Trochę tego było.
(Sora)
Prawda. Także prawdą jest to, że trochę tego jeszcze będzie.
(Mirai)
A ty i Unmei?
(Sora)
Jednak nic ciekawego. Trochę poopowiadała o sobie, ale nic wartego uwagi.
(Mirai)
Przynajmniej mógłbyś udawać, że to było interesujące. W końcu druga osoba podzieliła się z tobą swoją historią. Myślałam, że współpracujesz?
(Sora)
Współpracuje. Jednak współpraca nie nakazuje mi bycia miłym. Ty nie masz problemu z moim charakterem, racja? W końcu nie chciałabyś spędzać razem czasu gdyby było inaczej.
(Mirai)
Racja.(Jak zwykle przenikliwy. Spojrzałam na twarz Sory, wyglądał jakby o czymś myślał).Coś się stało?
(Sora)
Nic... Po prostu przypomniało mi się nasze pierwsze spotkanie.
(Mirai)
Nie należało ono do przyjemnych.
(Sora)
Na to już nic nie poradzimy.
(Mirai)
Chyba.
(Sora)
Dziewczyna w szarym płaszczu.
(Mirai)
Słucham?
(Sora)
Tak się do ciebie zwracałem w myślach. Zanim poznaliśmy nasze tymczasowe imiona. Mimo wszystko jakie by ci imię nie dali dla mnie zawsze będziesz dziewczyną w szarym płaszczu.
(Mirai)
Mimo, że go od dawna nie mam?
(Sora)
Tak. Podejrzewam jak ty o mnie myślałaś. Pozwól, że zgadnę "bezdomny gangster"?
(Mirai)
................(Zgadł)
(Sora)
Twoje milczenie oznacza, że mam rację, prawda?
(Mirai)
Wybacz.
(Sora)
W porządku nie ty pierwsza mnie tak nazywasz.
(Mirai)
(Jego przenikliwość poza zaletą jest również wadą Sory. Poszliśmy poszukać z Sorą jakiś innych atrakcji).
Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia
Komentarze
Prześlij komentarz