Rozdział 7 część 1

Rozdział 7 część 1-Współwinna?

(PERSPEKTYWA UNMEI)

(Unmei)

(Masuku został spalony. Ciekawym jest fakt, że robiliśmy tym razem za tło. Chociaż taką bitwę grzechem byłoby zakłócać. Masuku walczył dzielnie i dał z siebie wszystko, ale to na końcu było bez znaczenia. Prawda o nim była dosyć przygnębiająca. Bądź co bądź widocznie chciał być szczęśliwy. To nie tak, że staram się usprawiedliwić mordercę. Tylko... Sama nie wiem, jak to nazwać. Prawdopodobnie stałam się bardziej empatyczna przez ten upadek. Dobrze! Zróbmy analizę zysków i strat z tego piętra. Jeśli chodzi o martwych straciliśmy Masuku, którego mi prawie nie szkoda i Kage, który był największą ofiarą z wszystkich uwzględnionych w analizie. Straciliśmy też Shinigamiego i Hebi, którzy są zdrajcami, więc walić ich. Zyskali za to piękną mnie! Czy to im jakoś pomaga? Raczej nie. Nie mam niczego co mogłoby pomóc grupie, więc będę robiła absolutne minimum. Dobrze teraz czas na ostatni blok. Zostało naprawdę niewiele, jesteśmy coraz bliżej wydostania się stąd. Prawie dwa tygodnie tutaj siedzimy. Pora się odezwać, w końcu trzeba spytać czy możemy już jechać).Porywaczu?

(Ekran)

Co tam Unmei?

(Unmei)

Możemy jechać na kolejne piętro?

(Ekran)

Obawiam się, że musicie poczekać z tym do jutra.

(Taoreta)

Słucham? Po co marnować czas?

(Ekran)

Pragnę, abyście odpoczęli. Przesuńmy to przynajmniej do jutra, proszę was o to.

(Futashika)

Co się stało z tobą? Czemu nas prosisz o coś takiego?

(Ekran)

To rada ode mnie. Chcę, żebyście byli w pełni sił na kolejne piętro. Na następnym piętrze was los nie będzie zależał tylko ode mnie.

(Hōrō-sha)

Co masz na myśli?

(Ekran)

Hmph, jutro się przekonacie. W każdym razie nie puszczę was teraz, do jutra.

(Mirai)

Widocznie mamy resztę dnia dla siebie.

(Unmei)

Prawda, chcecie coś porobić?

(En)

Unmei, nie myślę, że to zbyt dobre wyczucie czasu. Wiesz dopiero zginęły dwie osoby.

(Unmei)

Dlatego powinniśmy zrobić coś wspólnie. Miejmy zabawę tyle ile możemy. To w końcu może być ostatni raz, kiedy będziemy mieli szanse.

(Sora)

Po prostu róbmy co chcemy.

(Unmei)

Okej. Jeśli będziecie potrzebować mnie, to będę robiła kółka wokół piętra.(Wyjechałam z namiotu cyrkowego i zaczęłam spełniać swoje postanowienie. Po kilku godzinach robienie okrążeń zobaczyłam Mirai, która robiła gest ręką jakby łapała stopa. Zatrzymałam się).Co jest Mirai?

(Mirai)

Dalej robisz kółka?

(Unmei)

Oczywiście. Za nim przyszliście to była jedyna z paru rzeczy, którą robiłam.

(Mirai)

Jakie były inne?

(Unmei)

Oglądanie was na tablecie, gadanie z porywaczem i ćwiczenia.

(Mirai)

Jak się czujesz po powrocie?

(Unmei)

Co ja mogę powiedzieć? Trochę dziwnie, ale też czuję się lepiej. Przynajmniej mogę rozmawiać z kimś innym niż ekran.

(Mirai)

Um, ale czy ty rozmawiałaś z kimś innym niż ja, Sora i Kage?

(Unmei)

Nie, ale jestem pewna, że to może mieć coś wspólnego z jedną rzeczą. Tym, że przeżyłam.

(Mirai)

To właśnie dobrze, nie?

(Unmei)

Normalnie tak, to dobrze, ale ich perspektywa może być inna niż reszty, nie? Pamiętaj jakimi oni są ludźmi. Wszyscy mają charaktery, które są bardzo odmienne i odbiegające od wszelkich norm. Tak jak i ja. Z trzeciej osoby można powiedzieć, że tylko ty jesteś tą "normalną".

(Mirai)

Prawda, wszyscy są specyficzni, ale w jakimś stopniu normalni.

(Unmei)

(Nie wierzę, że może to mówić poważnie. Jakaś połowa ludzi tutaj są psychopatami lub mordercami. Druga połowa ma jakąś dziwną przeszłość lub są po prostu dziwni).Może.

(Mirai)

Według ciebie czy uda nam się przetrwać kolejne piętro?

(Unmei)

Co masz na myśli?

(Mirai)

W sensie, że zdrajcy je przygotowali. Wszystkiego możemy się spodziewać, prawda?

(Unmei)

Czy uda nam się przetrwać? Ciężkie pytanie, szczerze nie wiem, ale wiedz jedno. Nie mam zamiaru umrzeć z rąk zdrajców ani nikogo innego. Postanowiłam, że przeżyje i tego zamierzam się trzymać.

(Mirai)

Bardzo dobre myślenie. W każdym razie nie będę ci już zawracać głowy. Do jutra.

(Unmei)

Do jutra.(Widocznie jest zmęczona. Cóż to był dosyć długi i ciężki dzień dla reszty. Myślę, że też powinnam odpocząć. Pojechałam do swojej przyczepy. Po przeczołganiu się do łóżka poszłam spać).

*

(Unmei)

(obudziłam się i wróciłam na wózek. Pojechałam do namiotu cyrkowego, tam byli już prawie wszyscy. Brakowało tylko En).Czyli tylko na panią szermierz czekamy?

(Machigainai)

Że jeszcze każe nam na siebie czekać, upierdliwe.

(Taoreta)

Machigainai, nie bądź taki szorstki. Dla En to może być ciężkie.

(Shīrudo)

Racja. En dzisiaj zakończy swój zbór z Shinigamim. To jest najważniejszy dzień jej życia, dlatego nie ma nic dziwnego w tym, że się denerwuje.

(Shin'en)

Pamiętajmy, że jedno z nich nie wróci cało na końcu. Stawiam, że wygra Shinigami.

(Nogareru)

Bądźmy za naszymi. Nie mam zamiaru kibicować zdrajcy, dlatego En musi wygrać.

(En)

Wybaczcie, że musieliście czekać.

(Machigainai)

Co tak długo?

(En)

Musiała jeszcze coś zrobić. Teraz czuję się przygotowana na to co będzie. Chodźmy po nasze zwycięstwo.

(Unmei)

(Taki wzrok mi się podoba. Wzrok En pokazuje płomienną determinacje, która mówi "nie przegram". To pokazuje, że nie mamy się o co martwić).

(En)

Porywaczu, możemy iść?

(Ekran)

Już możecie. Być może dzisiaj to wszystko się zakończy. To piętro nie powinno wam zbyt długo zająć, ale co ja będę mówił? Sami zobaczycie. Wejdźcie do komory, ona was zawiezie na nowe piętro. Trochę mało miejsca, ale powinniście się zmieścić. Głównie Unmei zajmuje miejsce grupowe.

(Unmei)

Hej!

(Ekran)

Taki żarcik. Teraz wchodźcie.

(Unmei)

(Weszliśmy do komory, było bardzo ciasno, ale to musi nam wystarczyć. Zaczęliśmy jechać na górę).

(Ekran)

Jak mówiłem, tym razem was los nie jest zależny tylko ode mnie. Wyjaśnię teraz dlaczego. Moje umowa z Shinigamim poza pieniędzmi zawierała jeszcze parę rzeczy. Siła Shinigamiego pochodzi z operacji, którą mu zrobiłem. W skrócie mówiąc, zwiększyłem jego możliwości fizyczne do maksimum. Jeśli by chciał do przy użyciu 100% mógłby bez problemu zniszczyć cały blok, który jest wzmacniany. Jednakże ceną byłoby jego życie.

(Hōrō-sha)

Po co nam to mówisz?

(Ekran)

Czy to nie jest oczywiste? Chwalę się pracownikiem. Gdyby mnie zdradził, miałbym problemy. Wracając, dałem mu jeszcze dwie rzeczy. Pozwoliłem mu wybrać jedną osobę, która jest tutaj z wami. Chodzi o En. Drugą rzeczą jest piętro. Przedostatnie piętro jest własnością Shinigamiego i on je kontroluje. Wymyślił zasady, ma nad nim pełną kontrolę, zaprojektował je. Ja będę tylko w roli wsparcia technicznego i nadzoru. Tyle słowem wstępu, oddaje ci głos Shinigami.

(Shinigami)

Dzięki szefie. Siema ludziska! Trochę się nie słyszeliśmy, co? Chociaż to była bardzo krótka chwila.

(En)

Shinigami?

(Shinigami)

Ciebie też miło słyszeć En. Pozwólcie, że powiem wam trochę o tym piętrze. Motywem przewodnim tego piętra jest labirynt. Kiedy dojedziecie traficie, że tak powiem do poczekalni. Tam będziecie mieli troje drzwi, każde prowadzące do innej części labiryntu. W całym labiryncie jest pięć pomieszczeń, które mogą was zainteresować. Kilka pomieszczeń jest powiązana z waszym porywaczem, a zarazem moim szefem. Reszta jest albo związana z konkretną osobą lub z prośby szefa. Przy okazji do niektórych pomieszczeń nie dostaniecie się przechodząc przez jedne drzwi. Za to wszystkie drogi będą prowadziły do wyjścia z labiryntu. To tak dla jasności. Teraz zasady, te stare:

1.Ważym głównym zadaniem jest ucieczka.

2.Każde piętro ma własne zasady.

3.Niszczenie ekranów jest zabronione.

Teraz będzie nowa:

1.Przetrwanie.

To wszystkie zasady.

(Futashika)

Moment, o co chodzi z zasadą "przetrwanie"?

(Shinigami)

Już wam mówię. Zadaniem tego piętra jest pozbycie się tylu osób ilu tylko będzie można. Waszym zadaniem na tym piętrze jest po prostu przejdźcie labiryntu żywymi. Ja i Hebi będziemy na was polować, aby was zabić. Można w sumie powiedzieć, że to piętro śmierci. Tym razem nie ma głównej gry, więc możecie mnie chwalić. Chociaż pewnie parę osób będzie to robiła z zaświatów. W każdym razie widzimy się później.

(Unmei)

(Komora się zatrzymała. Widocznie już dojechaliśmy. Przeczuwałam, że będzie źle, ale to? To będzie okropne. Shinigami i Hebi będą nas szukać. Miejmy nadzieję, że nas nie znajdą. Wyszliśmy z komory... Cóż ja wyjechałam z niej i rzeczywiście były troje drzwi. Trzy drogi, które zaprowadzą nas do końca).Przez, które przechodzimy?

(Mirai)

Dobre pytanie. Te drzwi wyglądają dokładnie tak samo.

(Machigainai)

...Hej, co wy na to, żeby podzielić się na grupki?

(En)

Grupki? Powiedz więcej.

(Machigainai)

Mamy trzy ścieżki do wyboru. Jeśli chcemy sprawdzić wszystkie bez wracania się to jest dobre rozwiązanie.

(Nogareru)

Skąd pomysł, że chcemy sprawdzać wszystkie? Przecież każda droga prowadzi do wyjścia, nie?

(Taoreta)

Nogareru, święta racja. Po co tak ryzykować?

(Futashika)

W sumie to może być niezły pomysł. Skoro tylko Shinigami i Hebi będą nas gonili to oznacza, że jedna grupka będzie bezpieczna.

(Machigainai)

Właśnie. O ile nie ma żadnej połączonej drogi, czy czegoś takiego. Chociaż bardziej chodziło mi o możliwość poznania porywacza. Kilka miejsc w labiryncie jest związana z nim. Nie jesteście ciekawi kim on jest? Nie wiem jak wy, ale ja chcę poznać jego motywacje.

(Shin'en)

Racja Machigainai. Jestem szalenie ciekawa tego kim jest. Kiedy się rozdzielimy to będziemy mogli poznać go trochę bardziej.

(Shīrudo)

Jest nas jedenastu, więc co powiedzie na dwie czwórki i jedną trójkę? Jeśli chodzi o grupy.

(Hōrō-sha)

Brzmi dobrze. No to jak się podzielimy?

(Unmei)

(Po dziesięciu minutach debaty o to kto z kim idzie w końcu mamy odpowiedź).No to podsumowując w mojej grupie jest Machigainai, Shin'en, Hōrō-sha i ja. My idziemy do tych drzwi najbardziej na prawo.

(Taoreta)

Ja, En, Futashika i Shīrudo idziemy przez środkowe drzwi.

(Nogareru)

Więc ja będę opiekunką tej dwójki. Idziemy lewym przejściem.

(Machigainai)

Chodźmy już. W razie czego widzimy się na końcu. Postarajcie się przeżyć.

(Sora)

To samo można powiedzieć tobie.

(Unmei)

W każdym razie do później.(Przeszliśmy naszą nową grupką przez prawe drzwi. Korytarz za nimi był stylizowany chyba na starożytne ruiny. Podłoga mimo, że wyglądała na popękaną to była gładka. Co jest dla mnie dużym ułatwieniem. Zaczęliśmy eksplorować korytarze. Było dosyć dużo rozwidleń, co dawało mi wrażenie, że się już zgubiliśmy. Ta niezręczna cisza też nie pomagała. Dzięki Bogom Shin'en postanowiła ją przerwać).

(Shin'en)

Według was jakie mogą być te pomieszczenia?

(Hōrō-sha)

Znając życie to pewnie nic dobrego. W ogóle mamy jakiś plan, jeśli nas zaatakują?

(Machigainai)

Improwizujemy.

(Hōrō-sha)

Słucham?

(Shin'en)

Czyli nie mamy żadnego planu?

(Machigainai)

W takiej sytuacji nie można mieć konkretnego planu. Przeanalizujmy wrogów i terytorium. Najpierw pole bitwy. Jesteśmy w cholernym labiryncie, który został zaprojektowany przez samego Shinigamiego. Nie wiemy nawet jak długi jest, a oni? Shinigami pewnie zna go jak własną kieszeń. Hebi miała około dnia na zapoznanie się ze strukturą i mapą. Jak nie to, są jeszcze chipy. Pewnie mają jakiś nadajnik, którym sprawdzają nasze pozycje. Teraz przejdźmy do wrogów. Jeśli spotkamy Shinigamiego to koniec. Siła, szybkość, technika i umiejętności są u niego na najwyższym poziomie. Zobaczyłem to na własne oczy, kiedy nas zaatakowali w lesie. Musiał nas wtedy wytrobić po śladach. Zaś jeśli chodzi o Hebi to sprawa może być jeszcze gorsza. Nie znamy jej dokładnych umiejętności fizycznych, ale wiemy, że jest bardzo sprytna. Możemy zakładać, że Hebi dobrze sobie radzi z ukrycia, dodajmy do tego jej spryt. Kombinacja może być zabójcza dla nas. Liczmy na szczęście po prostu.

(Unmei)

(Ta analiza była pierwszorzędna. Machigainai jednak jest dobry).Czyli polegamy na szczęściu, co? Chyba ja swój zapas trochę wyczerpałam.

(Hōrō-sha)

No to licz na nasz zapas.

(Shin'en)

Spójrzcie na to.

(Unmei)

(Shin'en zwróciła uwagę na elegancko wyglądające drzwi. Wydawały mi się w jakiś sposób znajome. Weszliśmy przez nie. Ciemno czerwone ściany, a na nich głowy egzotycznych zwierząt, podłoga pokryta brązową wygładziną. Ten wystrój był strasznie obciachowy, przynajmniej dla mnie. Było też duże drewniane biurko z dużą ilością dokumentów na nim. Także można było zobaczyć metalową szafę na dokumenty. Po całym pomieszczeniu były również jakieś pamiątki. Na przeciwko drzwi przez, które weszliśmy były kolejne takie same, ale one muszą prowadzić do innej części labiryntu. Rozglądając się po pomieszczeniu już rozumiem dlaczego poczułam coś znajomego. To jego biuro).

(Shin'en)

To twoje biuro Hōrō-sha?

(Hōrō-sha)

Nie, skąd w ogóle takie przypuszczenie?

(Shin'en)

Shinigami mówił, że są pomieszczenie powiązane z porywaczem i z nami.

(Hōrō-sha)

Więc myślisz, że to biuro porywacza? Lub kogoś z naszych?

(Unmei)

To biuro mojego ojca.

(Shin'en)

Skąd to wiesz?

(Unmei)

Głupie pytanie. Czasem przychodziłam do biura ojca. Głównie wtedy, kiedy mnie potrzebował.

(Machigainai)

Hm? Interesujące, przeszukajmy to miejsce. Kto wie? Może dowiemy się czegoś o twoim ojcu.

(Unmei)

(Czemu mam wrażenie, że chodzi mu o coś kompletnie innego? No, ale co mogę powiedzieć? Jeśli to replika jego biura, być może uda mi się czegoś o nim bardziej dowiedzieć. Mimo bycia jego córką, to nie czuję się związana z nim za bardzo. Część mnie wciąż ma żal do niego za to, że mnie zmusił, abym została jego następczynią. Jeśli chodzi o to, niech wie, że policzę się z nim później. Nasza mała grupka rozdzieliła się na różne strony biura. Machigainai grzebał w biurku, Shin'en zaczęła przeszukiwać szafę, a Hōrō patrzył na pamiątki. Może spytam się po co to robi).Hōrō lubisz odcięte głowy zwierząt?

(Hōrō-sha)

Co? Oczywiście, że nie.

(Unmei)

To po co je tak oglądasz?

(Hōrō-sha)

Widzisz Unmei, osobiście nie rozumiem tego zwyczaju u swoich kolegów po fachu. W sensie, że kolekcjonują pamiątki, dzieła sztuki i głowy zwierząt. Co prawda ja też mam wypełnione biuro takimi rzeczami, ale to są pamiątki z czasów kiedy podróżowałem.

(Unmei)

Między innymi?

(Hōrō-sha)

Skóra niedźwiedzia na ścianie mojego biura.

(Unmei)

Że co?!(Chyba nawet nie chcę wiedzieć jak ją zdobył).

(Hōrō-sha)

Szybko tłumacząc. Kiedyś przechodziłem przez jakiś las, po jakimś czasie zaatakował mnie niedźwiedź. Co mogę więcej powiedzieć? Albo on albo ja, sama rozumiesz, nie?

(Unmei)

Taaaaak.(Szybko muszę zmienić temat, po jeszcze skończy się na słuchaniu historii z życia Hōrō).Dużo tych pamiątek, co nie?

(Hōrō-sha)

Twój ojciec musiał być niezłym kolekcjonerem.

(Unmei)

Chyba.(Zawsze był wkurzony, kiedy dotykałam jego rzeczy. Jakie dziecinne).W każdym razie tutaj nie ma nic interesującego. Przejdę dalej.(Odeszłam od Hōrō i podeszłam do Shin'en. Przekartkowywała teczki z dokumentami bardzo szybko).W ogóle możesz coś z tego wyczytać?

(Shin'en)

Tak. wbrew pozorom dosyć szybko czytam.

(Unmei)

To coś ciekawego?

(Shin'en)

Głównie faktury. Z ciekawości, gdyby twój ojciec oddałby ci firmę, to oznaczałoby, że biuro byłoby twoje?

(Unmei)

Raczej tak.(Chociaż jeśli chodzi o ojca, to nie mogę być niczego pewna).

(Shin'en)

Masz zmieszany wyraz twarzy, Unmei. Co cię martwi?

(Unmei)

Nic co mogłoby cię interesować.(Wiem do czego Shin'en jest zdolna. Widziałam atak na Taorete w pokoju dyrektora. Także wiem co ma w notesie. Muszę być ostrożna, kiedy z nią rozmawiam).

(Shin'en)

Ale mnie to bardzo interesuję. Osoba, która przeżyła i postanowiła zmianę. To zawsze mnie interesuje. Powiedz mi proszę?

(Unmei)

Po co? Przyłożysz mi skalpel do szyi? Zastraszysz mnie? Zrobisz mi analizę w notesie? Pamiętaj, że wiem o tobie więcej niż inni.

(Shin'en)

?! O co ci chodzi? Czy w ogóle o czymś rozmawiałyśmy?

(Unmei)

I tego się trzymajmy.(Widzę, że ona nie znalazła nic ciekawego. Zostaje tylko Machigainai, on wygląda, że coś znalazł i czeka na mnie. Podjechałam do niego).

(Machigainai)

Witam Unmei. Czekałem, aż do mnie przyjedziesz. Muszę z tobą coś ustalić.

(Unmei)

Co jest?

(Machigainai)

Podczas twojej głównej gry, Shinigami dał teorie. Teorie, która mówiła, że twój ojciec nas tu sprowadził. Co jeśli Shinigami miał rację?

(Unmei)

Co?

(Machigainai)

No przynajmniej był blisko.

(Unmei)

Mów, o co ci chodzi?

(Machigainai)

Zdobyłem dowód, który pokazuję nam nowy wniosek, chcesz posłuchać?

(Unmei)

Gadaj.(Już mogę powiedzieć, że znowu będę o coś oskarżana).

(Machigainai)

Na początek powiem swoją teorie. Twój ojciec ma cos wspólnego z porywaczem.

(Unmei)

Co? Skąd wziąłeś ten pomysł?

(Machigainai)

Popatrz na to.

(Unmei)

(Dał mi potwierdzenie przelewu na dużą kwotę).Czego to dowodzi?

(Machigainai)

Przelew ma nazwę "Eksperyment". Widziałaś to na tablecie, prawda? Moment kiedy porywacz mówił nam o swojej genezie. Mówił, że był obiektem badań, a na takie rzeczy trzeba sporych funduszy. Myślę, że twój ojciec finansował projekt przed pięciu lat.

(Unmei)

Masz tylko tą kartkę, coś jeszcze? Skoro masz taką pewność co do tego, to oznacza, że masz dowód, prawda?

(Machigainai)

Tak. Ostatni dokument przyszedł pięć lat temu. Z tego co widzę przelewy zaczęły przychodzić jeszcze wcześniej. Myślę, że to powinno być wystarczające, ale jeśli cię to nie zadowoli mogę wyciągnąć coś jeszcze. Trzeba mieć astronomiczne fundusze, żeby można było zbudować te bloki. Dodatkowo to, że jest tutaj takie pomieszczenie coś mówi, czyż nie?

(Unmei)

W sensie?

(Machigainai)

Musimy zadać sobie pytanie, to biuro jest bardziej powiązane z tobą, czy porywaczem?

(Unmei)

(Rozumiem! Wiem do czego zmiesza).Czy chodzi ci o to, że porywacz ma żal do mojego ojca?

(Machigainai)

Dokładnie. Według mnie było tak: Twój ojciec musiał finansować jakiś projekt w którym porywacz był badany. Porywacz się o tym dowiedział i chciał zemsty, więc wymyślił pewien plan. Zrobił własne badania, które sfinansował twój ojciec. Pewnie groził mu Shinigamim, więc średnio miał wybór. To oznacza, że twój ojciec może być przyczyną dlaczego tu jesteśmy. Ciekawi mnie czy to czyni cię współwinną?

(Unmei)

Nie jestem współwinna.(Czy mój ojciec może być aż tak zły? Teoria Machigainaia wydaje się być solidna. Nie, nawet bez niej, wiem jaki on jest ojciec. Mogę być pewna, że on jest winny zemsty porywacza).

(Machigainai)

Mogę ci tylko wierzyć. Nie jesteś współwinną, przynajmniej na teraz. Dopóki nie ma dowodów, to tylko taki wniosek możemy wysunąć. Ciesz się.

(Unmei)

Bez znaczenia. Chodźmy dalej.

(Machigainai)

Jak chcesz. Hōrō-sha, Shin'en idziemy dalej.

(Shin'en)

Już, już. Idziemy.

(Unmei)

(Ruszyliśmy dalej przez korytarze labiryntu. Było dziwnie spokojnie, ciekawi mnie jak radzi sobie reszta? Po jakimś czasie znaleźliśmy kolejne drzwi. Te drzwi były metalowe i trochę zakrwawione. Co może się za nimi kryć? Weszliśmy do pomieszczenia. Pomieszczenie do którego weszliśmy było okropne. Wygląda, że jesteśmy w sali tortur. Wszędzie były poustawiane jakieś narzędzia tortur i broń palna. Na środku była duża, ale niska dziura, a bo bokach niej dwie piły tarczowe. Naprzeciwko pomieszczenia były drzwi. Nagle się otworzyły, a przez nie przeszły znajome twarze. Shīrudo, Taoreta, Futashika i En znaleźli się w tym samym pomieszczeniu co my).

(Taoreta)

Ach! To wy!

(Futashika)

To była krótka chwila, co?

(Hōrō-sha)

Racja?

(En)

Sala tortur?

(Shīrudo)

Pierwszy pokój do jakiego trafiamy i od razu taki? Ciekawe jakie są inne?

(Shin'en)

Jednym jest biuro ojca Unmei.

(Futashika)

Biuro ojca Unmei? Opowiedzcie mi o tym więcej. Przy okazji sprawdzimy to pomieszczenie.

(Unmei)

(Po wytłumaczeniu im co znaleźliśmy w biurze i przeszukiwaniach sali tortur zatrzymaliśmy się, aby pomyśleć co dalej).

(Hōrō-sha)

Mówicie, że było jeszcze jedno przejście w rozwidleniu tak?

(Taoreta)

Tak. Kiedy będziecie szli tym wyjściem to pójdźcie prawo przy pierwszym rozwidleniu.

(Shin'en)

Tak zrobimy. Dzięki.

(Futashika)

No to chodźmy.

(Shinigami)

Nie tak szybko.

(En)

Shinigami.

(Shinigami)

Co tam En? Nie możesz się doczekać naszej walki? Ja bardzo, dlatego patrz uważnie.

(Unmei)

(Nagle w jednej ze ścian zrobiło się przejście).

(Shinigami)

Przejdź przez nie, a się spotkamy. Czas to zakończyć raz, a dobre.

(Futashika)

Nie słuchaj go! To niebezpieczne!

(En)

.............To moja walka, nie wasza, więc zostawcie mnie w spokoju.

(Unmei)

(En wbiegła w głąb przejścia, a one szybko się zamknęło).Szlag.

(Shinigami)

Taka rada ode mnie, idźcie sobie jeśli chcecie żyć.

(Futashika)

Ehhhh, chyba nie mamy wyboru, co?

(Unmei)

(Nasze grupki poszły do różnych drzwi. Chociaż jedna osoba z mojej ciągle stała w miejscu. Machigainai stoi w miejscu, gdy my jesteśmy w korytarzach).Wszystko dobrze, Machigainai?

(Machigainai)

Futashika mam sprawę. Podejdziesz?

(Futashika)

Co jest?

(Unmei)

(Futashika i Machigainai stoją naprzeciw siebie w okręgu. Czemu mam złe przeczucie z tyłu głowy)?

(Machigainai)

Powiedziałem parę dni temu Sorze jedną rzecz. Obiecałem mu, że zabiję ciebie i go. Zamierzam dotrzymać słowa.

(Futashika)

Huh?!

(Unmei)

(Machigainai wziął jeden z pistoletów i wycelował w stronę Futashiki. Obie grupy spróbowały zareagować, ale drzwi się zamknęły jakby były kontrolowane. Ostatnie co zauważyłam to jak kula pistoletu przeszywa głowę Futashiki).


Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 1 część 1

Rozdział 1 część 4

Postacie