Rozdział 7 część 3

Rozdział 7 część 3-Ostatnia służba

(PERSPEKTYWA NOGARERU)

(Nogareru)

(Przeszliśmy przez drzwi, które były najbardziej na lewo. Ciekawe do czego nas zaprowadzi rozdzielenie się? Jasna cholera, jeśli okaże się, że przez pomysł tego przemądrzałego dupka zginę, to nie wiem co zrobię. Może będę go nawiedzał do końca życia. O ile on też przeżyje. Jeśli nie, to po prostu policzę się z nim w zaświatach. Jestem pewny, że trafimy do tego samego miejsca, czyli piekła. W sumie, to sam nie wiem co musiałbym obecnie zrobić, aby dostać niebo... Lub przynajmniej czyściec, ale co poradzę? Przynajmniej nieźle się bawię tu na ziemi, więc jakąkolwiek kare bym nie dostał, to jestem gotowy. Jeśli jednak przeżyje, to mam zamiar pójść do swojego ulubionego baru, aby uchcić przetrwanie).Hej dzieciaki, co chcecie zrobić po opuszczeniu tego miejsca?

(Mirai)

Wrócę do domu i odpocznę. Prawdopodobnie też zapiszę się na wizytę u psychologa. Na pewno będę chciała zjeść porządny posiłek.

(Sora)

Nie martwisz się o kalorie?

(Mirai)

Raz na jakiś czas można sobie pozwolić, nie?

(Sora)

Oczywiście, tylko nie narzekaj jak będziesz tak gruba, że złamiesz wagę na pół.

(Mirai)

..................

(Nogareru)

Kurde młody, czy ty masz jakiś instynkt samozachowawczy? Gdyby to była każda inna kobieta już byś nie żył.

(Sora)

Niech spróbuje szczęścia. Na pewno nie będzie pierwszą kobietą, która próbowała.

(Mirai)

Możecie przestać o tym mówić? Obrażacie wszystkie kobiety w tym momencie, wiedzie?

(Sora)

Dobrze o tym wiem.

(Mirai)

Bez komentarza. Wracając, a ty Sora co zamierzasz zrobić? Przejmiesz firmę Hōrō?

(Sora)

Ja..... Nie wiem jeszcze. Nogareru, co zrobisz po wyjściu?

(Nogareru)

Czy to nie oczywiste? Odwiedzę bar. Jestem stanowczo zbyt trzeźwy.

(Mirai)

Co na twoja wątroba?

(Nogareru)

Spokojnie, to ty nie wiesz? Wątroba ma bardzo magiczne właściwości, potrafi się zregenerować od każdej ilości alkoholu. Tak przynajmniej myśleliśmy z chłopakami. Biedny Sanchez, na jego pogrzebię pożegnaliśmy go godnie. Konkretnie wlaliśmy do jego trumny parę litrów bimberku.

(Mirai)

...................

(Nogareru)

(Młoda robiła minę jakbym jej zabił psa. Chyba nasza akcja nie jest czymś powszechnym. To lub być może mam doświadczenie z różnicą kulturową).

(Sora)

Naprawdę nasączyliście martwe ciało w jakieś gorzale?

(Nogareru)

Czy ty powiedziałeś w jakieś? Heretyku ty, mam ci pokazać styl pijanej pięści. 

(Mirai)

Co to jest?

(Nogareru)

Sztuka walki, gdzie musisz być pod wpływem alkoholu. Im bardziej użytkownik jest nawalony tym silniejszy się staje. Jedynym efektem ubocznym jest pycie pijanym. Jakiś Japończyk mnie tego rok temu nauczył. W cholerę go nie rozumiałem, ale napiliśmy się, a potem to już z górki. W sumie mogłem spytać się En o ten styl walki.(Przecież nie powiem im, że nauczyłem się tego, ponieważ ten Japończyk mnie pokonał. Na szczęście dzień później go znalazłem i aresztowałem. Załatwiłem mu dożywocie za pobicie mnie).

(Sora)

Jestem na 100% pewny, że uzna cię za pomyleńca. Coś czuję, że będę tego żałował, ale o co ci konkretnie chodziło?

(Nogareru)

A racja, wracając do tego co miałem powiedzieć. To nie jest tak jakaś zwykła gorzała. To jest najlepszy bimber jaki mógłbyś dostać.(Oczywiście tanio).W całych stanach zjednoczonych.

(Sora)

Czemu ja to w ogóle komentuje?

(Mirai)

Spokojnie Sora, nie ma co się denerwować.

(Sora)

Błąd. Jestem śmiertelnie spokojny.

(Nogareru)

No właśnie widzę.(Przypomnijcie mi jakim cudem uformowaliśmy taką grupę? A racja, nikt nas nie chciał w pozostałych dwóch. Innymi słowy jesteśmy resztkami, które zostały. W sumie nasza grupa jest najbardziej do rany przyłóż. Sora działa kiedy mu się chcę, mi został ostatni nabój w pistolecie. Może jednak granie na strzelnicy w cyrku prawdziwą bronią nie było dobrym pomysłem. Mówi się trudno, liczą się wspomnienia, nie? Wracając, Mirai to Mirai, więc oczywiście, że jest bezużyteczna. Poza tym, ona chyba niczego nie zrobiła większego tutaj, nawet ja zro..... Jasna cholera czy ja coś zrobiłem użytecznego? Chwila, uratowałem tyłki Sory i Machigainaia, więc coś się znalazło. Byłby trochę wstyd, gdybym się okazało, że jestem tak samo bezużyteczny jak ona).Ile jeszcze musimy chodzić?

(Sora)

Przestań marudzić, to upierdliwe.

(Mirai)

Dziwie się, że nikt nie chciał wziąć Sora ciebie.

(Nogareru)

Patrząc na jego charakter to wcale nie dziwie się.

(Sora)

Ja też.

(Nogareru)

(Chodziliśmy jeszcze dobre dwadzieścia minut, aż trafiliśmy na pierwsze rozwidlenie. Mieliśmy do wyboru iść dalej do przodu. To lub skręcić w prawo. Jeśli tak wygląda cały labirynt to jestem całkowicie zawiedziony tobą Shinigami. Mogłeś wymyśleć go ciekawszych, a może to tylko nasza trasa była tak pechowa)?Którą drogę wybieramy?

(Mirai)

Nie wiem. Co o tym myślisz Sora?

(Sora)

Po prostu wybierzcie którąkolwiek. Mam osobiście gdzieś, którą drogą pójdę.

(Nogareru)

No to- Co jest?!(Nagle podłoga zaczęła się trząść, a po chwili kawałki sufitu przykryły prostą drogę. Akurat chciałem iść prosto).Walić to, idziemy w prawo. 

(Mirai)

Nie skomentujecie jakoś tego trzęsienia ziemi?

(Nogareru)

Może coś z zewnątrz w nas uderzyło?

(Sora)

Przestańmy tracić czas. Im szybciej przejdziemy labirynt tym mniejsza szansa, że nas zaatakują.

(Nogareru)

Hmph, przyznaje ci rację. Chodźmy.

(Mirai)

Czy tylko ja się martwię o nasze bezpieczeństwo?

(Nogareru)

(Poszliśmy w prawo. Po kilku minutach zobaczyliśmy białe drewniane drzwi. Skądś je znam. Otworzyłem je i przeszliśmy do pomieszczenia, które było moim domem)?Jasna cholera jestem w domu.

(Sora)

Dziwne, nie jesteśmy w barze.

(Nogareru)

Nie w takim domu. To mój dom.

(Mirai)

Więc tak Nogareru mieszka.

(Nogareru)

(Rozejrzałem się po replice swojego domu. W domu było ciemno, ponieważ za zwyczaj zasłaniam okna. Aktualnie znajdujemy się w salonie. Mój dom nie ma przed pokoju, co jest dosyć wygodne dla mnie. Na środku salonu stał mój stary dobry brązowy fotel. Przed nim jest mój stary telewizor. Mój sony może i jest stary, ale chodzi nowy. Kupiłem go sobie dobre dwadzieścia lat temu. Obok telewizora stał mój stary regał na książki. Same kryminały. Spojrzałem w prawo, tam była kuchnia. Przed nami były też schody na górę. Obok schodów były też drzwi prowadzące do piwnicy).

(Mirai)

Mogę ci zadać pytanie Nogareru?

(Nogareru)

Jasne, dawaj.

(Mirai)

Czemu masz tak ciemno domu? Oszczędzasz na prącie?

(Nogareru)

Nie. Po prostu lubię jak jest ciemno. To daję wtedy klimat, szczególnie jak oglądam horrory.

(Sora)

Nie wyglądasz na miłośnika horrorów.

(Nogareru)

A ty jak fanatyk słodyczy.

(Mirai)

A ja na kogo nie wyglądam?

(Sora)

Na faceta.

(Nogareru)

(On naprawdę musi nauczyć się gadać z dziewczynami. W końcu, któraś go naprawdę kiedyś zabiję za takie teksty. W ogóle skąd mam takie myślenie o kobietach? Czyżby moja dała mi tak bardzo bolesną lekcje życia o kobietach? Czy to może z powodu braku ich? Z moich rozmyślań wybił mnie znajomy głos).

(Machigainai)

Sora, słyszysz mnie? Porywacz pozwolił mi dać to ogłoszenie specjalnie dla ciebie. Pamiętasz co ostatnio ci powiedziałem, prawda? Już dopełniłem części tej obietnicy, Futashika jest martwa. Ja ją zabiłem, teraz twoja kolej. Przyjdź jak najszybciej do sali tortur, rozpoznasz ją po metalowych drzwiach z krwią na sobie. Z twojej lokalizacji widzę, że masz dosyć blisko. Czas to zakończyć raz na zawsze. Ja kontra ty. Przyjdź sam, ponieważ to będzie nasz ostatni pojedynek. Mogę powiedzieć ci jedno, ja nie mam zamiaru z tobą przegrać.

(Nogareru)

(Ten świr musiał już skończyć, ponieważ jego głos ucichł)....Co zamierzasz zrobić?

(Sora)

..........Pójdę do niego.

(Mirai)

No to my idziemy z tobą-

(Sora)

Wykluczone.

(Mirai)

Huh?

(Sora)

To sprawa między mną, a Machigainaiem. Kazał mi przyjść samemu, więc muszę to zrobić.

(Nogareru)

Dlaczego chcesz do niego iść? Przecież to oczywista pułapka. Możesz zginąć, wiesz? On już zabił Futashike, ty jesteś jego kolejnym celem. Wiemy wszyscy, że masz dziwne ciało, ale ono nie jest nieśmiertelne, prawda? Jeśli tam pójdziesz zginiesz z rąk tego szaleńca.

(Sora)

....To dlatego muszę iść.

(Nogareru)

Co masz na myśli?

(Sora)

Tylko ja mogę zawalczyć z Machigainaiem. Ten pojedynek pomoże nam się zrozumieć. On i ja.... Jesteśmy do siebie tak podobni, a jednocześnie tacy różni. Powiedział, że nie ma zamiaru przegrać, ale wiedzie co? Ja też nie chcę przegrać. Nogareru, w domu masz jakieś inne drzwi?

(Nogareru)

W kuchni powinny być.(Widzę, że go nie przekonamy. Boże jaki uparty człowiek z niego rośnie).

(Sora)

Widzimy się później.

(Nogareru)

(Sora zaczął iść w kierunku drzwi, ale Mirai go zatrzymała).

(Mirai)

Idę z tobą.

(Sora)

Nie. Ty i Nogareru zostaniecie tutaj. Obiecuję, że wrócę jako zwycięzca. Nogareru chroń ją do tego czasu, w porządku?

(Nogareru)

Możesz na mnie liczyć.

(Sora)

Do zobaczenia.

(Nogareru)

(Sora wyszedł przez drzwi w kuchni. Okazuje się, że one są chyba przejściem do kolejnej części labiryntu. Zostałem sam z Mirai).Naprawdę się zmienił, nie?

(Mirai)

Zmienił... i to na lepsze.

(Nogareru)

(Uśmiechnęła się. Skoro mamy tu czekać, co powinniśmy zrobić? Mój dom nie jest jakoś ciekawy, a jedyne co moglibyśmy zrobić to konkurs picia, ale z nią ten pomysł odpada. Może po prostu oprowadzę ją).Chcesz zobaczyć resztę domu?

(Mirai)

Hm? Jasne. Od czego zaczniemy?

(Nogareru)

Może kuchnia?

(Mirai)

Może być.

(Nogareru)

(Poszliśmy do kuchni. Kuchnia jak kuchnia, nic niezwykłego w niej nie było. Kuchenka, mikrofala z której częściej korzystam, ekspres do kawy, lodówka, stół, rząd butelek po wódeczce, whisky, piwie, winie, bimbrze i kilku innych alkoholi).

(Mirai)

Skąd ty masz taką kolekcje? Lepszym pytaniem jest ile ją zbierałeś, kilka miesięcy?

(Nogareru)

Weź ty mnie nie obrażaj. W tydzień je zebrałem.(Jej zdziwiona mina była bezcenna. Zaś jeśli chodzi o butelki dobrze, że chłopacy z komisariatu tego nie widzą. Jak mógłbym wytłumaczyć taki wstyd? Mało tych butelek. W tygodniu kiedy zostałem porwany miałem trochę obowiązków, więc musiałem ograniczyć picie. Otworzyłem jedną z szafek, tam miałem swój mały barek. Jak się spodziewałem miałem kilka trunków wartych wypicia. Otworzyłem whisky, powąchałem i wylałem do zlewu). 

(Mirai)

Um, Nogareru, jeśli mogę spytać, co robisz?

(Nogareru)

Zapach tego whisky różni się. Whisky pachnie jak dojrzałe owoce, a płyn tutaj wali jak zdechły szczur. Znając życie to trucizna, profilaktycznie wyleje wszystko.(Po wylaniu moich dóbr i zadaniu jeszcze większej ilości ran w sercu, zacząłem się zastanawiać co  mogę jej jeszcze pokazać).Chcesz zobaczyć piwnice czy piętro?(Proszę powiedz, że wybierasz piwnice. Kusi mnie na żart o kotkach w piwnicy. Chociaż dla niej może być za mocny).

(Mirai)

Piętro.

(Nogareru)

(Zepsułaś mi marzenia).No to chodźmy.(Poszliśmy na wyższe piętro mojego domu. Tam była łazienka i pokoje. Kolorystycznie korytarze były takie same jak reszta domu. Łazienka była taka jak każda inna, niczym się nie wyróżniała... No może poza zapachem wymiocin. Muszę przyznać, że naprawdę dobrze odwzorowali mój dom. Poza trucizną w alkoholach jest perfekcyjnie. Potem był mój pokój, ale tam niczego ciekawego nie było. Normalny brudny pokój mężczyzny).

(Mirai)

Mógłbyś tu posprzątać, wiesz?

(Nogareru)

Nie chcę mi się.

(Mirai)

Wychodzę.

(Nogareru)

(Mirai wyszła z mojego pokoju. Jedyny pokój, którego nie sprawdzaliśmy to- O nie).Hej! Nie wchodź tam!(Wybiegłem z pokoju, aby sprawdzić moje przypuszczenia. Mirai już była w jej pokoju).

(Mirai)

Czyi to pokój?

(Nogareru)

Już zapomniałaś o czym ci mówiłem? To pokój mojej córki, Marthy. Nie chciałem do niego wchodzić.

(Mirai)

Ponieważ to bolesne?

(Nogareru)

Ostatni raz byłem w tym pokoju dwa lata temu. Chociaż to można zobaczyć po tym jak zakurzony jest ten pokój, co? Chyba wciąż nie byłem wstanie się pogodzić z stratą jej. Mówiłem ci, że jesteś do niej podobna, nie? Sama zobacz.(Podałem jej zdjęcie mojej córki z jej biurka. Jej oczy się rozszerzyły, znowu. Chyba mam coś w sobie co ją zadziwia. Po chwili oddała mi zdjęcie).

(Mirai)

Jesteśmy jak dwie krople wody.

(Nogareru)

Być może jesteś moją zaginioną córką? Chociaż nie wiedziałem, że moja żona urodziła bliźniaczki.

(Mirai)

Urodziłam się w Paryżu, więc miałabym wątpliwości.

(Nogareru)

W sumie racja, ale nie powiem, zabawnie byłoby mieć bliźniaczki. Już widzę te kawały na Halloween.

(Mirai)

Wolałabym nie pomagać.

(Nogareru)

No weź, byłoby zabaw-

(Hebi)

Halooo! Ktoś jest w domu?

(Nogareru)

(Jasna cholera, to Hebi).

(Mirai)

Co zrobimy?

(Nogareru)

Mam pomysł, rób co mówię.(Złapałem za jeden koniec komody, rzuciłem Mirai wzrok mówiący "rób to samo", widocznie zrozumiała. Wynieśliśmy mebel z pokoju, rozejrzałem się po korytarzu było pusto, więc Hebi jeszcze tutaj nie dotarła. Ukryliśmy się za ścianą obok schodów, to kluczowe miejsce do mojego planu. Usłyszałem kroki na dole, to musi być ona. Dźwięk kroków zaczął się zbliżać, to mi sugeruje, że idzie po schodach. Teraz jest czas na atak).Teraz!(Wynieśliśmy komodę za ściany i zrzuciliśmy ją po schodach. Mina Hebi była bezcenna. W momencie gdy komoda spadała ze schodów Hebi zaczęła zbiegać po schodach. Jednak uciekła, czyli czas na plan B. Kiedy dodarła na dół, to ja bez większego myślenia skoczyłem prosto na nią. To ją na tyle zdziwiło, że sam byłem zaskoczony. Głównie dlatego, że nie sądziłem w udanie się tego planu. Wstałem z nadzieją, że udało mi się ją ogłuszyć).

(Hebi)

Kurwa człowieku to bolało.

(Nogareru)

Szlag. Myślałem, że się uda.

(Hebi)

Zabiję was za to i mówię na serio.

(Nogareru)

(Gdy Hebi wstawała to ja z Mirai próbowaliśmy uciec, ale udało nam się na drugą stronę salonu. Zawsze coś).

(Hebi)

Gdzie się wybieracie?

(Mirai)

Hebi, nie musisz tego robić, prawda? Nie jesteś taka jak Shinigami i porywacz, wiem to.

(Hebi)

Zamkniesz się wreszcie cholerny dzieciaku? Robię to dlatego, że muszę. Nie mam do tego chęci, ale jeśli to pozwoli mi zobaczyć siostrę, jestem gotowa na zostanie morderczynią.... W sumie już ją jestem.

(Nogareru)

(Hebi przybrała pozycje gotowości pokazując nam kosę przy okazji. Jej kosa była zakrwawiona).To twoja krew, czy jak?

(Hebi)

...To krew Shīrudo, zabiłam go. Taoreta mi uciekła, więc to będzie kłopotliwe ją znaleźć. Za to jesteście wy, chociaż także w ograniczonym kronie. Z tego co porywacz mi mówił mam nic nie robić Sorze teraz. Widać, że chcę zobaczyć walkę jego z blondasem.

(Mirai)

Shīrudo jest martwy...? Niemożliwe.

(Hebi)

Jak najbardziej możliwe. Do ostatniego oddechu starał się chronić osobę na której mu zależało... Nogareru lub ty Mirai, bylibyście gotowi oddać za ważną dla was osobę życie? Po ja tak. Jeśli chcecie uciec do próbujcie, nawet z tym żelastwem jestem od was szybsza.

(Nogareru)

(Szybko! Muszę coś wymyśleć. Jeśli wierzyć jej słowom to ucieczka jest śmiertelna. Zostanie tutaj też jest. Mam jeden nabój w pistolecie, a moje celne strzały są podobne do tych pewnego polskiego piłkarza. Innymi słowy strzelanie jest samobójcze).Dasz nam kilka minut przewagi?

(Hebi)

Równie dobrze mogłam was już dawno zamordować, więc ciesz się, że pozwalam wam pomyśleć.

(Nogareru)

(Jest strasznie pewna siebie, więc to ją zgubi... Chyba, że...).Mam plan, Mirai.

(Mirai)

Naprawdę? Jaki?

(Nogareru)

Wybacz Mirai.(Popchnąłem ją w stronę Hebi).Dobra robimy tak: Masz ją, a ja stąd spierdalam, okej?

(Hebi)

Jesteś naprawdę śmieciem Nogareru, ale niech będzie.

(Nogareru)

(Hebi złapała Mirai za rękę i przyciągnęła bliżej).

(Hebi)

Wybacz, że muszę cię zabić młoda. Wiedz, że nie chcę tego, ale mam priorytety.

(Mirai)

Skoro tego nie chcesz to przestań. Proszę cię nie zabijaj mnie.

(Hebi)

Nawet w takim momencie starasz się robić dobrą twarz i nie ronić łez. W pewnym sensie jesteś silniejsza od tego tchórza Nogareru.

(Nogareru)

(Racja jestem tchórzem i śmieciem, ale za to jakim pomysłowym. Skoro przestała zwracać na mnie uwagę to mam szanse. Wyciągnąłem tasak z szuflady w kuchni. Raz się żyje, rzuciłem w nim stronę dziewczyn. Hebi jak go zauważyła odepchnęła Mirai i sama odskoczyła, upuszczając kosę).

(Hebi)

Co ty robisz?!

(Nogareru)

Najbrudniejsze zagrywki. Mirai drzwi od piwnicy!(zaszarżowałem na nią gdy próbowała podnieść kosę z powrotem. Odepchnąłem ją na niezłą odległość. Mirai udało się ją wrzucić do piwnicy. Wziąłem szybko krzesło i zablokowałem nim drzwi).Dobra robota Mirai.

(Mirai)

...Dupek.

(Nogareru)

No wybacz, nic lepszego nie udało mi się wymyślić.

(Mirai)

Zaczynam mieć ciebie dosyć dzisiaj.

(Nogareru)

(Aby dostać focha od piętnastolatki. Ja to też muszę być wybitnie zły w gadaniu z kobietami tak jak ty Sora. Mirai oparła się o brzeg mojego fotela. Widać próbowała się uspokoić).No wybacz.

(Mirai)

Nie chcę cię słuchać. Przez ciebie prawie zginęłam.

(Nogareru)

Ale jednak nie.

(Mirai)

Co byś zrobił gdybyś trafił mnie tym tasakiem?

(Nogareru)

To by się nie stało.(Kuźwa, z moim celem szanse byłyby duże).

(Mirai)

Powiedzmy, że ci wierzę- Ehh?

(Nogareru)

(Kolejne trzęsienie ziemi? Chociaż tym razem jakoś słabsze. Mój regał zaczął się trząść, mam złe przeczucia do tego. Poleganie na przeczuciu opłaciło się. Regał zaczął lecieć na Mirai, jednak udało mi się ją odsunąć, ale we mnie trafiło).

(Mirai)

.......N-Nogareru, wszystko w porządku?

(Nogareru)

...Jasna cholera, niby jak ma być w porządku? Zmiażdżyło mnie w pół.(Regał mnie przygniótł. Pamiętam, że swoje ważył, ale tak? Nie czuje kompletnie nóg. Czy tak musi się czuć na co dzień Unmei)?

(Mirai)

Czujesz to?

(Nogareru)

(Zacząłem wąchać, ponieważ mnie zaciekawiła... Pachnie spalenizną, moment!? Czy coś się pali? Zauważyłem czarny tym na piętrze).O huj, pali się.

(Mirai)

Co?!

(Nogareru)

(Mirai próbowała podnieść regał... Czy ona stara się mi pomóc? Nawet po tym jak ją praktycznie zostawiłem na śmierć? Ona naprawdę jest jak... Martha. Ciekawe czy to przez los spotykam kogoś takiego jak ona. Jeśli stwórca maczał w tym swoje palce i pozwala mi naprawić swój błąd, to muszę z tego skorzystać. Nie byłem wstanie pomóc żonie i córce, ale dla niej mogę coś zrobić. Dla niej i reszty).Weź się nie przemęczaj. Lepiej uciekaj, jeśli zostaniesz tu ze mną to umrzesz. Sora by tego nie chciał, prawda? Kazał mi ciebie bronić.

(Mirai)

Nogareru...... Czy to moja wina?

(Nogareru)

Hej to ja postanowiłem, że cię uratuje.(Mirai spojrzała na mnie smutnym wzrokiem. Po krótkiej chwili z jej oczu zaczęły lecieć łzy. Ehhh, co ze mnie za facet, który pozwala kobiecie płakać? Naprawdę jestem żałosny, co)?Weź nie rób takiej miny.

(Mirai)

Huh?

(Nogareru)

Nie miej żalu, że umrę. Jako policjant to jest naturalne, że ochronię kogoś w potrzebie. Potraktujmy to jako ostatnie zadanie na służbie komendanta policji, Nogareru.(Zdjąłem czapkę ze swojej głowy i włożyłem na jej).Daje ci to jako prezent. To ci przypomni o swoim wybawcy. Mimo, że jest taki bezużyteczny.

(Mirai)

Nogareru ty...?

(Nogareru)

Hebi spytała się, czy jest ktoś dla kogo poświęcilibyśmy życie, nie? Ja oddałem swoje za ciebie. Przypominasz mi ją tak bardzo, że chyba odruchowo zadziałałem, ale to w porządku. Nie byłem wstanie ich wtedy uratować. Chyba przez to taki się stałem. Mogę mieć do ciebie prośbę? Jest szczelina między mną, a regałem. Spróbuj sięgnąć do mojej kieszeni, tam jest pistolet, podaj mi go, proszę.(Mirai zrobiła to co kazałem bez słowa. Miło, że współpracuje, ale liczyłem na jakąś ostatnią rozmowę. Wygląda teraz jak nie ona. Podała mi broń. Ogień był już na schodach).To już ostatni raz kiedy do ciebie mówię, więc żegnaj.

(Mirai)

...Dziękuje za wszystko, Nogareru.

(Nogareru)

(Mirai uciekła... To dobrze, teraz na wszelki wypadek zostanę ja i ona. Poprosiłem Mirai o mój pistolet, ponieważ będę polegał na szczęściu teraz. Po chwili drzwi od piwnicy zostały wyważone, a Hebi się wydostała).

(Hebi)

Widzę, że miałeś pecha. Ten Shinigami powinien bardziej uważać. To już drugi raz kiedy robi coś takiego. Mirai cię zostawiła? Nie dziwię się, zjepałeś sprawę. Giń w piekle gnito.

(Nogareru)

(Ogień był coraz bliżej, a ona sobie spokojnie wychodzi? To ją zgubi, tak myślałem, że nie zauważy broni w mojej ręce. Oddałem swój ostatni strzał. Trafiłem ją w nogę).

(Hebi)

AHH?!

(Nogareru)

(Słyszę jak próbuje się wyczołgać z tego pomieszczenia, ale to już jest bez znaczenia. Teraz oboje umrzemy... Ciekawe czy to pozwoli mi być użytecznym przynajmniej na końcu? Martho...... Czy z takiego ojca byłabyś dumna)?


Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 1 część 1

Rozdział 1 część 4

Postacie