Rozdział 8 część 2
Rozdział 8 część 2-Szkoła
(PERSPEKTYWA MIRAI)
(Mirai)
(Czemu od rana słyszę jakieś stukanie do okna? Co to może być? Mało możliwe, aby to było coś innego niż ptak, w końcu mój pokój jest na piętrze. Eh, to na pewno tylko ptak. Jeszcze sobie pośpię, cztery- Nie jeszcze tylko pięć minut. Nagle usłyszałam huk rozbijającego się szkła, to mnie natychmiast obudziło. Rozejrzałam się po pokoju, na podłodze leżała cegła i kawałki mojego okna. Ktoś wybił mi okno? Zwłaszcza o tej porze. Ostrożnie ominęłam szkło i spojrzałam przez dziurę w oknie. Sora stał pod moim domem i patrzył się prosto na mnie).
(Sora)
Cześć.
(Mirai)
Dlaczego wybiłeś mi okno?
(Sora)
Moim celem było, abyś wstała, więc zacząłem rzucać w twoje okno kamieniami, żebyś się obudziła, widocznie to był dobry pomysł.
(Mirai)
Tata przyślę ci rachunek za okno.
(Sora)
To już do Gādian.
(Mirai)
Dalej nie rozumiem czemu mówisz do swojej matki i naszej wychowawczyni po imieniu?
(Sora)
Po pierwsze, matki adopcyjnej. Po drugie tak jest łatwiej. Po trzecie schodź tu, jak już jestem, możemy pójść razem do szkoły.
(Mirai)
Która w ogóle jest?
(Sora)
Za kwadrans zaczynają się lekcje, więc szybko jeśli chcesz być na czas. Mi tam spóźnienia nie robią różnicy, więc to będzie twój problem.
(Mirai)
(Jak zwykle obojętny na wszystko. No może poza mną i resztą naszej grupy. Ja i Sora znamy się ze szkoły, chodzimy razem do jednej klasy. Do teraz pamiętam, jak pierwszego dnia przyszedł spóźniony, a gdy nauczyciel zwrócił mu uwagę, powiedział, że ma go gdzieś. Pierwszy dzień i wizyta u dyrektora? Tylko Sora umie coś takiego).
(Sora)
Zostało ci czternaście minut.
(Mirai)
Nie poganiaj mnie, daj mi chwilę.(W chwilę ubrałam się i spakowałam do szkoły. Przy okazji powiedziałam rodzicom o wybitej szybie, kazali mi przekazać dla Sory dwie wiadomości. Kiedy wyszłam z domu Sora dalej tam stał wpatrując się w moje dziurawe okno).
(Sora)
Masz osiem minut, co zrobisz?
(Mirai)
Biegniemy?
(Sora)
To ty biegnij, ja wziąłem rower. Chciałem cię zabrać ze sobą, ale skoro wolisz biegi, co poradzę?
(Mirai)
(Wsiadłam na bagażnik od roweru Sory).Jedziemy.
(Sora)
Trochę chamsko tak wsiadać komuś bez zapowiedzi, ale w porządku. Tylko uważaj, w końcu nie masz kasku.
(Mirai)
Tak samo jak ty.
(Sora)
Słuszna uwaga.
(Mirai)
(Sora wsiadł na rower).
(Sora)
Trzymaj się.
(Mirai)
(Odjechaliśmy z mojej posesji).Moi rodzice kazali ci przekazać dwie wiadomości, jedną dobrą, a drugą złą, którą wybierasz?
(Sora)
Wszystko mi jedno, może być ta dobra.
(Mirai)
Mama zaprasza cię i Gādian na obiad w weekend, chcecie?
(Sora)
Jasne, że tak. Darmowe jedzenie zawsze mile widziane, a ta zła?
(Mirai)
Tata powiedział, że jak przyjdziecie chcę widzieć kasę za okno. W innym przypadku dzwoni na policje.
(Sora)
Dobrze, że nie wie o naszej znajomości z Nogareru.
(Mirai)
Wątpię, że tym razem to zadziała.
(Sora)
Spróbować zawsze warto.
(Mirai)
To oczywiste, ale jak się nie uda? Jak zdobędziesz pieniądze?
(Sora)
Za dwa dni mam urodziny, więc poproszę Gādian o pieniądze jako prezent. Oczywiście zakładając, że przyjdziemy w niedziele. Dodatkowo mam trochę własnych oszczędności, więc jakoś kasę skombinuje. Przy okazji, wybacz za okno.
(Mirai)
Moment?! Ty masz urodziny w sobotę i się nie chwalisz?
(Sora)
Po pierwsze, nie krzycz gdy jadę, ponieważ możemy jeszcze umrzeć. Po drugie, a jest czym? Czy to są moje urodziny szczerze nie mam pojęcia.
(Mirai)
Huh? Co to jest w takim razie za data?
(Sora)
Gādian mnie adoptowała pięć lat temu. Nie pamiętam zbyt wiele z swojego życia przed adopcją, wliczając w to datę swojego urodzenia. Gādian postanowiła, że dzień w którym mnie adoptowała będzie dniem moich "urodzin".
(Mirai)
Nie miałam pojęcia.
(Sora)
To oczywiste, w końcu znamy się niecały rok. Wciąż nie wiesz o mnie zbyt wielu rzeczy i w sumie to nawet dobrze.
(Mirai)
Czemu?
(Sora)
Wolę mieć dystans pomiędzy mną, a resztą ludzi.
(Mirai)
Ale dla mnie i reszty naszej grupy robisz wyjątek.
(Sora)
Ty i pozostali to wyjątek. Was nawet lubię.
(Mirai)
To uczucie, kiedy średnia wieku twoich przyjaciół wynosi 27.
(Sora)
Oni i tak są lepsi od tych śmieci zwanych klasą.
(Mirai)
Nie mów tak, klasa też jest w porządku.
(Sora)
Może dla ciebie. W ogóle kiedy mamy zakończenie roku?
(Mirai)
Jutro.
(Sora)
A dzięki, teraz będę pamiętał... Lub Gādian mi przypomni.
(Mirai)
Dziwie się, że mimo pasożytowania na niej, ona wciąż cię kocha jak syna.
(Sora)
Też się jej dziwie. Dojechaliśmy.
(Mirai)
(Sora zatrzymał się przed bramą).
(Sora)
Dwie minuty, nawet niezły czas. Idź przodem Mirai, ja jeszcze muszę odstawić rower.
(Mirai)
Dzięki za podwózkę, widzimy się w klasie.
(Sora)
Mirai, chwila.
(Mirai)
Huh? Co jest?
(Sora)
Łap, nie masz śniadania, prawda?
(Mirai)
(Sora wyjął i rzucił mi torbę z piekarni. Były w niej dwie suche bułki).Dzięki, ale wiesz, że nie mogę zaakceptować tego jako zapłaty za okno, prawda?
(Sora)
Cholera jasna, mówi się trudno. Przy okazji masz minutę.
(Mirai)
Huh!?(Pobiegłam do klasy z prędkością, godną maratończyka. W ostatniej chwili pojawiłam się w klasie. Dzisiaj zaczynamy matematyką).Dzień dobry.
(Futashika)
Dzień dobry, Mirai. Usiądź proszę, zaczynamy lekcje.
(Mirai)
Tak, proszę pani.(Usiadłam na swoje miejsce i rozpakowałam się. Po dziesięciu minutach lekcji, Sora wszedł do klasy i usiadł na swoim miejscu koło mnie).
(Futashika)
Dzień dobry Sora, nie masz mi czegoś do powiedzenia?
(Sora)
Hm? Cześć Futashika, co tam?
(Mirai)
(Klasa zrobiła tak zdziwione miny, że można by je porównać do karykatury. W sumie powinni się przyzwyczaić, Sora zawsze mówi nauczycielom po imieniu).
(Futashika)
...........?
(Sora)
Coś się stało? Potrzebujesz iść do pielęgniarki.
(Futashika)
Klaso, mam wspaniały pomysł. Napiszę dla naszego ulubieńca Sora przykład, który dostają maturzyści. Jeśli źle go zrobi, nie zdaje roku, co wy na to?
(Sora)
Spoko, może to będzie jakieś wyzwanie. Szczerze mówiąc matma w pierwszej klasie jest tak żałośnie łatwa, że wole spać niż cię słuchać Futashika. Bez obrazy oczywiście.
(Mirai)
(Udało mi się zobaczyć jak wychodzi żyła na czole Futashiki. Teraz jak o tym myślę, to jutro mamy zakończenie roku, więc czemu normalne lekcje? Spytam się o to później wychowawczyni... Lub w tym tempie dyrektora. Nie wiedzieć czemu, jak Sora jest wzywany do gabinetu Hōrō to ja muszę iść z nim, dlaczego)?
(Futashika)
Dobrze rozwiązane zadanie. Powiedzmy, że przemilczę twój język i spóźnienie.
(Sora)
W porządku, dzięki. Co jak co, ale to mi się przyda. Znając moje życie i tak zostanę do niego wezwany za coś co jest tylko pomówieniem.
(Futashika)
Udam, że tego nie słyszałam. Teraz tak na marginesie, ty i Mirai zostaniecie chwilę po lekcji, porozmawiamy.
(Mirai)
Oczywiście.(Nawet nie zwróciłam uwagi, kiedy zrobił to zadanie. Szybki jak burza w maju, co Sora? Szczęście mnie rozbiera, gdy widzę, że przynajmniej z nauką nie ma problemu. Ale wkurza mnie ta nasza odpowiedzialność zbiorowa. Nie rozumiem czym ja teraz zawiniłam)?
(Sora)
No mogę poczekać chwilę.
(Futashika)
Dobrze, więc wracając do lekcji.
(Mirai)
(Reszta lekcji szybko minęła. Gdy rozbrzmiał dzwonek na przerwę ja i Sora podeszliśmy do biurka Futashiki. Odezwała się dopiero gdy miała pewność, że każdy poza nami wyszedł).
(Futashika)
Po pierwsze........Gratulacje! Gratuluje dobrych wyników w nauce. W samej klasie Sora zdobył pierwsze miejsce, a Mirai z kolei piąte. Na całym roku, Sora również był pierwszy, a Mirai dwudziesta. To naprawdę dobre wyniki, gratuluje waszej dwójce.
(Mirai)
Bardzo ci dziękujemy. Osobiście myślę, że mogłam to osiągnąć tylko i wyłącznie przy pomocy Sory.
(Sora)
Nie gadaj bzdur Mirai. To nie ma ze mną nic wspólnego, po prostu uczyliśmy się razem. Reszta to tylko twoja zasługa.
(Mirai)
Ja myślę, że to i tak twoja zasługa. W końcu to ty mi wyjaśniałeś materiał. Ty się w ogóle nie uczyłeś.
(Sora)
Nigdy się nie uczę.
(Futashika)
A mimo to masz perfekcyjne oceny. Coś czuję, że będziesz dumą tej szkoły. Tylko popracuj nad zachowaniem i językiem.
(Sora)
Przecież nie masz nic przeciwko, abyśmy mówili ci po imieniu, prawda?
(Futashika)
Prywatnie nie. Publicznie tak. W szkole mamy relacje nauczyciel uczeń. No, ale cóż, biorąc pod uwagę, że poza Mirai, twoimi jedynymi znajomymi są pracownicy szkoły lub miasta co się dziwie?
(Sora)
Przypominam ci Futashika, że to też twoi znajomi.
(Futashika)
No tak, a przy okazji na wszelki wypadek miałam wam coś przekazać.
(Mirai)
Co takiego?
(Futashika)
Dyrektor, organizuje imprezę z okazji zakończenia roku, jesteście zaproszeni. Będzie darmowe jedzenie.
(Sora)
Idziemy Mirai.
(Mirai)
Zależy kiedy będzie. Muszę mieć jeszcze zgodę rodziców.
(Futashika)
Jutro wieczorem. Gdyby były jakieś problemy to porozmawiam z twoimi rodzicami. W razie czego odwiedzę cię do domu.
(Mirai)
Byłoby miło.
(Futashika)
Dobra, możecie już iść, przerwa się zaraz skończy, więc szybko. Nie każcie Kage czekać.
(Mirai)
Do widzenia.(Wyszliśmy z klasy).Pamiętasz jaka była Futashika, wiesz na początku roku?
(Sora)
Niestety.
(Mirai)
Świeżo upieczona nauczycielka, która nie wiedziała jak obchodzić się z uczniami. To był smutny widok.
(Sora)
Ten żałośnie smutny widok zmusił nawet mnie to działania. Była niepewna swoich kompetencji nauczycielskich, a to sprawiło, że uczniowie robili z nią to co chcieli. Wkurzyło mnie to.
(Mirai)
Czyżby?(Miło z jego strony, że pomógł, ale sposób w jaki to zrobił był co najmniej dziwny. W grudniu, Sora został oskarżony o morderstwo, a Futashika miała go bronić. W ostateczności jego plan zadziałał, ale w szkole zaczęto go jeszcze bardziej unikać).Przy okazji, jeśli chodzi o twoją rozprawę, w jaki sposób zostałeś oskarżony?
(Sora)
Kiedy poszedłem do sklepu przypadkowo dotknąłem narzędzia zbrodni i jakoś tak wyszło.
(Mirai)
Jakiego trzeba mieć pecha.
(Sora)
Szczęście? Pech? Obie te rzeczy są mi obojętne.
(Mirai)
Przyznaj się, że nie chcesz tego przyznać.
(Sora)
Co teraz mamy?
(Mirai)
Plastykę.
(Sora)
Ostatnia lekcja z Kage.
(Mirai)
Wasza dwójka się dobrze dogaduje, prawda?
(Sora)
Kage to swój chłop. Ja i on mamy trochę wspólnego.
(Mirai)
Chociaż słaby jesteś z plastyki.
(Sora)
Pyskata się zrobiłaś, co?
(Mirai)
Ha ha ha! Pośbierzmy się, zaraz dzwonek.
(Sora)
Dobra, tym razem ci odpuszczę.
(Mirai)
(Poszliśmy do pracowni plastycznej. Jak zwykle byliśmy jedyni).
(Kage)
Sora, Mirai, witam swoich ulubionych uczniów.
(Sora)
Jesteśmy ulubieńcami, ponieważ jako jedyni chodzimy na twoje zajęcia?
(Kage)
Niestety tak, widać, że zajęcia z aktorstwa Masuku są lepsze od mojej plastyki, ale przynajmniej mam was. Dla jasności nie tylko dlatego jesteście moimi ulubieńcami. Jesteście moimi przyjaciółmi, więc zawsze cieszę się z okazji zobaczenia i pogadania z wami.
(Mirai)
Tak samo jest u nas. Ty też jesteś naszym przyjacielem, Kage.
(Sora)
A przy okazji najlepszym artystą jakiego znam.
(Kage)
Miło mi to słyszeć. Przy okazji, czemu się spóźniłeś na matmę, Sora?
(Sora)
Kage, chyba zaczynasz się truć oparami z tych swoich farb. Ja nigdy w życiu bym się nie spóźnił, a tym bardziej na matematykę. Przecież matematyka to królowa nauk. Tylko heretyk by się na nią spóźnił.
(Kage)
Słaba wymówka, widziałem cię jak wchodziłeś po schodach grubo bo dzwonku, więc?
(Sora)
Dobra, akurat dojechaliśmy z Mirai do szkoły prawie na styk, ale ja jeszcze musiałem odstawić rower. Trochę mi zeszło na szukaniu miejsca parkingowego. Dużo ludzi teraz przyjeżdża na rowerze.
(Kage)
Zajęło ci dziesięć minut szukanie miejsca dla roweru? Przecież mamy w szkole duży parking. Szczerze mówiąc, parking uczniów jest większy niż ten nauczycieli, czemu?
(Sora)
Ponieważ Hōrō-sha budował tą szkołę?
(Kage)
W sumie miałoby to sens.
(Mirai)
Ale pamiętacie, że klasy mają podsłuch?
(Kage)
........Co?
(Mirai)
Pamiętacie tą akcje z szantażem jednego z uczniów? Hōrō w tym celu zamontował podsłuch w klasach i na korytarzu.
(Kage)
Przepraszam proszę pana! Nic nie mówiłem, lubię nasz mały parking! Proszę mnie nie zwalniać!
(Mirai)
Um... Kage, ale ja tylko żartowałam.
(Kage)
................
(Mirai)
(Kage zemdlał).Co ja narobiłam?
(Sora)
Umarł. Spoczywaj w pokoju, przyjacielu.
(Mirai)
Czemu go od razu uśmiercasz?
(Sora)
Dobra, tak na serio zanieśmy go do Shin'en.
(Mirai)
Pielęgniarka to będzie dobry pomysł.(Zanieśliśmy Kage do gabinetu pielęgniarki, ale nikogo tam nie było. Może spróbuje zawołać).Dzień dobry Shin'en.
(Shin'en)
Huh? Dzień dobry, to ty Mirai, nie? Co cię tu sprowadza.
(Mirai)
Właściwie...
(Sora)
Rusz się i sama zobacz.
(Shin'en)
O i słyszę Sore, już idę.
(Mirai)
(Shin'en wyszła... W sumie sama nie wiem skąd).Gdzie byłaś?
(Shin'en)
Po pierwsze, byłam na zapleczu. Szukałam czegoś. Po drugie, czemu Kage jest nieprzytomny? Znowu?
(Sora)
Mirai go przestraszyła tak bardzo, że aż zemdlał.
(Shin'en)
Co to musiało być?
(Mirai)
Powiedziałam, że klasy i korytarze mają podsłuch przez który dyrektor nas pilnuje.
(Shin'en)
Kto normalny dałby się na to nabrać? Tak na marginesie, czy naprawdę są?
(Mirai)
Szczerze nie wiem. Chyba nie, w końcu Hōrō łamałby wtedy prawo, prawda?
(Shin'en)
Oj Mirai, ty jeszcze nie wiesz o ważnej życiowej zasadzie.
(Mirai)
Jakiej?
(Shin'en)
Dopóki nikt cię nie zobaczy to możesz robić wszystko.
(Mirai)
Mówisz jak przestępca.
(Shin'en)
Wydaję ci się.
(Sora)
Shin'en, gdzie możemy go odłożyć? Kage mimo wszystko jest dosyć lekki, ale nie chcę mi się go trzymać całą lekcje.
(Shin'en)
O ile pamiętam to on nawet nie waży nawet 50kg. W sumie z waszej trójki to ty Mirai ważysz najwięcej.
(Mirai)
Co?
(Shin'en)
Sora waży równe 50kg. Kage waży 49kg. Mirai ważysz 56kg.
(Sora)
To ja może zabiorę te bułki z piekarni.
(Mirai)
Jak ty nie przybierasz na wadzę jeśli cały czas jesz?
(Shin'en)
Dziewczyny go nienawidzą. Znalazł sposób na jedzenie bez tycia.
(Sora)
Dużo się ruszam, a ty ciągle masz zwolnienia z wf-u.
(Shin'en)
Pomijając kwestie potencjalnej otyłości, powinnaś Mirai zacząć ćwiczyć na wychowaniu fizycznym.
(Mirai)
No wiem, ale Kemono nas tam katuje.
(Sora)
Nie jest tak źle.
(Mirai)
Pamiętasz jak na lekcje sprowadził prawdziwego byka. Kazał nam być matadorami.
(Sora)
I co się niby stało?
(Mirai)
Przecież prawie umarłeś od tego jak byk w ciebie zaszarżował.
(Sora)
Właśnie, prawie. Poza tym, w czasie kiedy byłem potem nieprzytomny, co się stało z bykiem?
(Shin'en)
Z tego co słyszałam, to Shinigami go zastrzelił.
(Mirai)
Co się dzieje w naszej szkole? Nauczyciel lata z bronią i strzela w żywe istoty.
(Sora)
Skończ z tym hipisostwem Mirai. My albo byk, to oczywiste, że my zwyciężyliśmy. Zresztą Shinigami jest nauczycielem przysposobienia obronnego.
(Shin'en)
Chociaż sam do końca nie wie na czym polega jego przedmiot.
(Sora)
Przynajmniej wiemy jak korzystać z miniguna.
(Shin'en)
Wracając do pierwotnego tematu. Połóżcie Kage na łóżku i wracajcie na lekcje.
(Mirai)
Ale to z Kage mamy lekcje.
(Shin'en)
W takim razie pójdźcie do klasy i czekajcie na dzwonek.
(Sora)
Jasne, do później Shin'en.
(Shin'en)
Na razie.
(Mirai)
(Wróciliśmy do klasy. Teraz ma być przerwa śniadaniowa, więc będę mogła zjeść suche bułki, które dał mi Sora. W sumie to lepsze niż bycie głodnym).Właśnie, co masz na drugie śniadanie?
(Sora)
Spaghetti.
(Mirai)
Czemu Gādian robi ci spaghetti na śniadanie?
(Sora)
Co? Spakowałem sobie resztki z wczorajszego obiadu. Przy okazji, idziesz ze mną do pokoju nauczycielskiego?
(Mirai)
Po co akurat tam?
(Sora)
Ponieważ mają tam mikrofale. No nie powiem, dosyć bogaty ten pokój nauczycielski tam mają.
(Mirai)
Wątpię, że ci pozwolą, ale warto spróbować. Tylko weź to schowaj. Ludzie będą się gapić jeśli wejdziesz do pokoju nauczycielskiego z pudełkiem spaghetti w rękach.
(Sora)
W sumie racja.
(Mirai)
(Sora spakował swoje "śniadanie" do plecaka).
(Sora)
Dobra, chodźmy.
(Mirai)
(Poszliśmy do pokoju nauczycielskiego. Sora wszedł tam jak do siebie. W sumie często odwiedza to pomieszczenie. Jedyną osobą w nim był Masuku).
(Masuku)
Hm? Cześć młodzieży, co was tu sprowadza? Co znowu zrobiłeś Sora?
(Sora)
Mogę użyć mikrofali? Muszę sobie odgrzać spaghetti.
(Mirai)
(Czyli nawet nie skomentuje oskarżeń skierowanych w jego stronę? W sumie dobre rozwiązanie. Szczególnie biorąc pod uwagę, że jak coś się dzieje to zazwyczaj Sora jest z tym powiązany).
(Masuku)
Ta, jasne możesz.
(Mirai)
(Sora włożył pudełko ze spaghetti do mikrofali i ją włączył).
(Masuku)
W ogóle kto u was robi jedzenie, ty czy Gādian?
(Sora)
To jest dosyć zmienne. Raz ja, a innym razem ona. Szczerze mówiąc to nie mamy jakiegoś określonego podziału obowiązków. Ten kto jest akurat wolny robi dane zadanie. Na przykład ja wczoraj robiłem obiad.
(Masuku)
Taki podział przypomina mi moje dni spędzone w cyrku razem z mojej świętej pamięci bratem. Wzajemna pomoc sobie jest kluczem do dobrego wspólnego życia w rodzinie.
(Sora)
Chyba racja.
(Mirai)
Masuku ma rację Sora. Relacje z rodziną są ważne.
(Sora)
Może.
(Mirai)
(Mikrofala wydała dźwięk, który oznaczał, że posiłek jest gotowy. Sora wyjął pudełko z mikrofali. Następnie wyjął z plecaka widelec).
(Sora)
Nie będzie problemem jeśli sobie tutaj zjem, prawda?
(Masuku)
A jedz sobie.
(Sora)
Dzięki.
(Mirai)
To ja również sobie zjem.
(Masuku)
No to skoro wszyscy.
(Mirai)
(Ja i Masuku wyjęliśmy swoje śniadania i zaczęliśmy je jeść. Po kilku minutach skończyliśmy).
(Masuku)
Dzięki za towarzystwo dzieciaki, ale musimy już iść. Macie teraz z Machigainaiem, a ja muszę lecieć na zajęcia. W przeciwieństwie do Kage, ja mam dużą publiczność. Osobiście jest mi go trochę szkoda. Raz byłem na jego zajęciach i były dosyć ciekawe, ale z drugiej strony to jego wina. W końcu mógłby być bardziej zachęcający, wtedy może miałby więcej uczniów. No cóż, mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie miał więcej niż dwóch uczniów. W każdym razie chodźmy.
(Mirai)
(Wyszliśmy najedzeni z pokoju nauczycielskiego. Sora i ja poszliśmy do sali komputerowej na lekcje Machigainaia. Słowa Masuku dały mi do myślenia. Plastykę mamy tylko w tym roku. Na początku roku dostaliśmy wybór, mogliśmy uczyć się aktorstwa u Masuku lub plastyki u Kage. Ja i Sora jako jedyni pierwszoroczni wybrali plastykę, ale ona już się technicznie skończyła. To oznacza, że Kage będzie sam we wrześniu. Chyba, że ktoś będzie chciał się uczyć plastyki, ale to wątpliwe. Porozmawiam o tym z Kage jutro na imprezie. Doszliśmy z Sorą do sali komputerowej i zajęliśmy swoje miejsca).
(Machigainai)
Dzień dobry klaso. Z okazji tego, że jutro jest zakończenie roku dzisiaj róbcie co chcecie. Sora i Mirai, przysiądźcie się do mnie, mam sprawę.
(Mirai)
Już.(Usiedliśmy koło Machigainaia).
(Machigainai)
Sora, co powiesz na małą grę w szachy?
(Sora)
Z tobą? Zawsze jestem gotowy.
(Machigainai)
Świetnie to słyszeć.
(Mirai)
(Machigainai wyciągnął z pod biurka pudełko z szachami).
(Machigainai)
Ja białymi.
(Sora)
Więc chcesz mieć pierwszy ruch? Niech będzie, ale potem zamiana.
(Machigainai)
Dobre rozpoczęcie jest kluczowe w każdej bitwie. Czy to wojna, czy to szachy, początek zawsze jest ważny.
(Sora)
Święte słowa, Machigainai.
(Mirai)
(Rozpoczęli swoją grę. Mimo, że oboje byli bardzo skupieni, to mogłam zobaczyć jedną ważną rzecz. Obaj dobrze się bawili. Po dwudziestu minutach gry, Sora wygrał).
(Machigainai)
Szlag, znowu wygrałeś. Dobra gra, Sora.
(Sora)
Ty też byłeś świetny. Gdybyś wtedy tą więżą zrobił inny ruch zwycięstwo byłoby twoje.
(Machigainai)
Skoro tak mówisz oznacza, że byłeś gotowy na taką ewentualność i miałeś przygotowany plan w razie czego, prawda?
(Sora)
Bystry jak zawsze. Jesteś jedyną osobą z którą mogę walczyć na poważnie.
(Machigainai)
A ty jedyną, która może mnie w czymkolwiek pokonać.
(Mirai)
Miło słyszeć, że się dogadujecie. To na pewno lepsze niż akcje, które robiliście sobie w listopadzie.
(Machigainai)
Weź nie przypominaj nawet.
(Sora)
Co, nie chcesz tego pamiętać? Tego jak próbowałeś mnie wrobić w nielegalną hodowle świnek morskich? Niestety ich hodowla nie może być nielegalna. Jedyny plus tej sytuacji był taki, że miałem obiad.
(Mirai)
Chwila to ty je naprawdę zjadłeś?
(Sora)
Oczywiście, że tak. Pieczona świnka morska w Peru jest przysmakiem.
(Mirai)
Ja nic nie mówię.
(Machigainai)
A ty Sora pamiętasz akcję, którą zrobiłeś mi na lekcji? Ściągnąłeś koparkę krypto walut na wszystkie komputery w mojej sali. Uniknąłeś kary tylko dlatego, że dużo na tym zarobiliśmy. Właściwie nigdy mi nie powiedziałeś czemu to zrobiłeś?
(Sora)
Gādian mi dała karę i przestała dawać kieszonkowe, więc jakoś zarobić musiałem.
(Mirai)
Za co dostałeś karę?
(Sora)
Za organizowanie nielegalnych walk w szkolę.
(Machigainai)
Moment, to była twoja sprawka?
(Mirai)
Wiesz coś na ten temat?
(Machigainai)
Tak, całe grono pedagogiczne było ich fanami. Nie mogliśmy się doczekać walki Kemono kontra Shinigami. Zakłady były absurdalnie duże. Niestety policja wkroczyła, a ja ledwo co uciekłem. Przy okazji straciłem trochę kasy. Ile z tego zarobiłeś?
(Sora)
Całe nic. Wszystko poszło na łapówkę dla policji, aby mnie wypuścili, ale musieli zawiadomić Gādian. Reszty historii można się samemu domyślić.
(Mirai)
Jakim cudem nie wyrzucili cię jeszcze ze szkoły?
(Machigainai)
Pewnie dlatego, że każdą sytuacje obraca na swoją korzyść.
(Sora)
Nie musisz mnie tak chwalić.
(Mirai)
To chyba nie był komplement.
(Machigainai)
Posłuchaj mnie teraz uważnie Sora. Zająłeś pierwsze miejsce w tym roku, ale ciebie to nie zadowoli, prawda? Wiem, że chcesz i możesz o wiele więcej. Daj z siebie wszystko, abyś był najlepszy w kraju, a potem na całym świecie. Mówię ci to, ponieważ nie chcę, żebyś przyniósł mi wstydu. Jako twój nauczyciel i przyjaciel będę cię wspierał w twoim celu. Wiem, że reszta też powiedziałaby to samo.
(Sora)
Rozumiem. Spokojnie Machigainai, na mnie możesz liczyć.
(Machigainai)
Heh, żebyś tylko miał rację.
(Sora)
Jasne, masz to jak w banku.
(Machigainai)
To dobrze. Przy okazji, dostałem wiadomość od Kugutsu.
(Sora)
Co napisała?
(Machigainai)
Ma do ciebie sprawę i pyta czy może przyjść. Po mnie macie religię z Maou, czy ktoś na nią chodzi poza wami?
(Mirai)
Nikt.
(Machigainai)
Jedyni porządni ludzie z pierwszaków, co? Wasze pokolenie schodzi na psy.
(Sora)
Mogło być gorzej. Wracając, napisz jej, że może.
(Machigainai)
W porządku, ona już jest na terenie szkoły. Napisałem jej gdzie jest wasza sala, więc idźcie.
(Mirai)
Ale wciąż jest lekcja.
(Machigainai)
Puszczam was szybciej, więc uważajcie. Jeśli się wam coś stanie to ja odpowiadam.
(Sora)
Dzięki, widzimy się jutro na imprezie.
(Machigainai)
Liczę na rewanż wtedy.
(Sora)
Na to będziemy mieli całe wakacje.
(Machigainai)
Co racja.
(Mirai)
(Wyszliśmy z sali komputerowej. Poszliśmy do biblioteki, ponieważ tam mamy religię z Maou. Widocznie dyrektor oszczędza na salach. Skoro mamy w bibliotece, to przy okazji przywitamy się z Muku. Weszliśmy do biblioteki. Muku, Kugutsu i Maou już tam byli).Dzień dobry.
(Maou)
Dzień dobry Sora. Dzień dobry Mirai.
(Muku)
Cześć.
(Kugutsu)
Dobrze, że jesteś Sora.
(Sora)
Tak bez przywitania?
(Kugutsu)
Nie mamy czasu na to. Teraz mamy coś ważnego to zrobienia.
(Sora)
Skoro używasz "mamy" to oznacza, że nie mogę odmówić, prawda?
(Kugutsu)
Oczywiście, że nie.
(Sora)
Szlag, z czym mam ci pomóc?
(Kugutsu)
Pomożesz mi w kampanii wyborczej.
(Sora)
W życiu.
(Kugutsu)
Płacę gotówką.
(Sora)
Zamieniam się w słuch.
(Kugutsu)
Potrzebuje twojego talentów do nieszablonowych rozwiązań, abym mogła zostać burmistrzem tego miasta.
(Muku)
Więc sobie odpuściłaś zostanie prezydentem?
(Kugutsu)
Tak, stałam sobie sprawę, że ojciec mnie oszukiwał przez cały ten czas.
(Maou)
Ale wiesz, że my cię ostrzegaliśmy?
(Kugutsu)
Naprawdę? Chyba niedosłyszałam.
(Mirai)
(Kugutsu naprawdę czasem jest jak skończona oszustka. Chyba nie powinna tyle czasu spędzać z Hebi).
(Kugutsu)
To jak Sora? Pomożesz mi?
(Sora)
Jasne, ale mam jedno pytanie. Dlaczego nie zapytasz Hebi?
(Kugutsu)
Mówiła, że w poniedziałek wyjeżdża z siostrą na wakacje. Mogłam porozmawiać z Hōrō, aby nie dawał jej wcześniejszego urlopu. Z drugiej strony byłoby to samolubne, prawda? Dlatego proszę ciebie.
(Sora)
Czyli byłem drugim wyborem?
(Kugutsu)
Nie obrażaj się Sora. Masz, tutaj jest zaliczka za pomoc. Trochę mało, ale od czegoś musimy zacząć, nie?
(Mirai)
(Sora wziął od Kugutsu pieniądze).Hej Sora, chyba tyle wystarczy za okno.
(Maou)
Okno?
(Sora)
Bez znaczenia. Wracając Kugutsu, kiedy mam zacząć?
(Kugutsu)
Najlepiej jak najszybciej.
(Sora)
Będę dostępny dopiero w poniedziałek.
(Kugutsu)
Tak późno? Co może być ważniejszego?
(Sora)
Dzisiaj mam jeszcze lekcje. Jutro jest zakończenie roku i impreza. W sobotę mam urodziny, więc Gādian będzie chciała zarezerwować cały dzień. W niedziele idę z Gādian na obiad do Mirai. Innymi słowy, jestem wolny dopiero od poniedziałku.
(Kugutsu)
Rzeczywiście będziesz trochę zajęty.
(Muku)
Nawet nie wiedzie jak się cieszę, że od jutra macie wakacje.
(Mirai)
Naprawdę? Czemu?
(Muku)
Jako główna księgowa musiałam na polecenie Hōrō kryć twoje wyczyny w finansach. przykładowo te nagłe zarobki na koparkach krypto walut. Ledwo udało mi się skłamać skarbówce, że to od sponsora. Na szczęście Unmei mi pomogła.
(Maou)
Unmei musi być ciężko prowadzić firmę.
(Kugutsu)
Ale z tego co wiem, ona czasem do was przychodzi.
(Maou)
Tak, pograć sobie na fortepianie.
(Kugutsu)
Co?
(Muku)
Ja i Unmei znamy się dzięki mojej poprzedniej pracy jako księgowa w z-martach.
(Kugutsu)
Co ma piernik do wiatraka?
(Muku)
To, że przez akcje tego młodego przestępcy musiałam uruchomić kontakty ze wszystkimi osobami, które mogłyby nam pomóc. Unemi się zgodziła w zamian za możliwość korzystania z fortepianu.
(Kugutsu)
Bogacze są strasznie dziwni.
(Maou)
Nie nam to oceniać.
(Muku)
Mam do was pytanie?
(Mirai)
Coś się stało?
(Muku)
Skoro już wszyscy tutaj jesteście pomożecie mi z robieniem porządków w bibliotece. Głupi Hōrō robi ze mnie bibliotekarkę.
(Sora)
Masz coś przeciwko Maou?
(Maou)
Absolutnie nie. My i tak nic byśmy nie zrobili dzisiaj.
(Kugutsu)
Czemu?
(Maou)
Ponieważ nie mam dzisiaj sił na debatowanie z Sorą, czy Bóg istnieje.
(Muku)
Przyznaje, że ciekawą macie tą religie.
(Mirai)
Co nie?
(Maou)
Po prostu zacznijmy.
(Mirai)
(Akurat skończyliśmy na koniec lekcji. Po pożegnaniu się z nimi, poszliśmy na kolejną lekcje. Teraz będziemy mieli godzinę wychowawczą z Gādian).
(Gādian)
Dzień dobry dzieci.
(Mirai)
Dzień dobry, proszę pani.
(Gādian)
Sora i Mirai, dyrektor was wzywa.
(Sora)
Za co tym razem? Przecież jeszcze niczego nie zrobiłem.
(Gādian)
Klaso poczekajcie tutaj chwilę, niedługo wrócę, więc bądźcie grzeczni.
(Mirai)
(Wyszliśmy z klasy).
(Sora)
Co znowu zrobiłem?
(Gādian)
Spokojnie Sora, dyrektor chcę z tobą po prostu pogadać.
(Sora)
Już się boję.
(Mirai)
Skoro chcę porozmawiać z Sorą, to dlaczego ja też idę?
(Gādian)
Ponieważ wy jesteście najlepszym duetem uczniów w tej szkole. En i Shinigami wygrywają w kategorii nauczycielskiej.
(Sora)
Przy okazji, Gādian, mam pytanie?
(Gādian)
O co chodzi?
(Sora)
Matka Mirai zaprasza nas na obiad w weekend. Możemy do nich pójść w niedziele?
(Gādian)
Oczywiście, cieszę się, że chcesz.
(Sora)
To nic wielkiego.
(Gādian)
Mirai, chcesz przyjść do nas na urodziny Sory?
(Mirai)
Mogę?
(Gādian)
Oczywiście.
(Mirai)
Bardzo chętnie. Co ty o tym myślisz, Sora?
(Sora)
Wszystko mi jedno.
(Gādian)
Czy to oznacza, że się cieszysz?
(Sora)
Możesz wrócić do tych nudnych ludzi. To nie jest chyba problem, żebyśmy poszli do Hōrō-shy sami, prawda?
(Gādian)
Żaden. No to widzimy się w domu synku. Przy okazji ja dzisiaj robię obiad.
(Sora)
W porządku, cześć.
(Mirai)
(Gādian wróciła do klasy).Widać, że się dogadujecie.
(Sora)
Na swój sposób owszem. Możemy już iść dalej?
(Mirai)
Tak.(Po chwili chodzenia dodarliśmy do gabinetu dyrektora. Sora do niego wszedł pierwszy, a ja po nim. W gabinecie byli Unmei i dyrektor).
(Hōrō-sha)
Dzień dobry, cieszę się, że tak szybko przyszliście.
(Mirai)
Cześć Unmei, trochę minęło odkąd się ostatnio widziałyśmy, nie?
(Unmei)
Rzeczywiście trochę minęło. Miło widzieć, że dobrze się macie.
(Sora)
Z firmą jest w porządku? Musiałaś mieć tam niezły dym, że nie przychodziłaś.
(Unmei)
Oj miałam, ale na szczęście się uspokoiło.
(Mirai)
Dobrze to słyszeć. Przyszłaś, żeby pograć na fortepianie?
(Unmei)
Owszem, dawno nie grałam, a bardzo lubię jego dźwięk. Ale nie tylko po to, chciałam też się przywitać.
(Sora)
Miło z twojej strony. Zmieniając temat, czego chcesz Hōrō-sha?
(Hōrō-sha)
Mam do waszej dwójki prośbę, a właściwie kilka.
(Sora)
Jak chcesz mnie tym razem wyzyskać?
(Hōrō-sha)
Od razu tam wyzyskać. Potrzebuje tylko, żebyście przynieśli raport finansowy od Kemono, En i Hebi. Normalnie kazałbym to zrobić Muku, ale ona jest zajęta biblioteką, a ja nie chcę jej przeciążać pracą.
(Sora)
Więc bierzesz dwójkę uczniów? Wiesz, wpadło mi do głowy idealne pytanie, czemu ty tego nie zrobisz?
(Hōrō-sha)
Ponieważ muszę dopiąć kilka ostatnich rzeczy na jutro.
(Unmei)
Właśnie, ponieważ jutro jest zakończenie roku. Nawet nie wiedzie ile bym dała za dwa miesiące wakacji.
(Hōrō-sha)
Wieczorem też jest impreza, jesteś zaproszona Unmei.
(Unmei)
Dzięki, od wieków nie byłam na żadnej imprezie. Zarezerwuje sobie jutrzejszy wieczór.
(Hōrō-sha)
A co to waszej dwójki, słyszałem, że mieliście dzisiaj dziwne lekcje.
(Mirai)
Poza matematyką to tak.
(Hōrō-sha)
W sumie to pewnie się przyzwyczailiście. Zatrudniłem dosyć specyficzne osoby na stanowisko nauczycieli, ale nie żałuje. Przynajmniej jest dzięki nim o wiele zabawniej. W sumie dużo komedii jest też dzięki tobie Sora.
(Sora)
Czyżby?
(Hōrō-sha)
Każdy rok był niezwykły, ale po tym jak dołączyłeś do nas, to poziom absurdu wzrósł jeszcze bardziej.
(Unmei)
Szkoda, że się nie uczyłam tutaj. Coś czuję, że byłoby to naprawdę świetne.
(Mirai)
Dowiedziałaś się o tej szkole od Muku, prawda?
(Unmei)
Tak, później muszę jej podziękować.
(Hōrō-sha)
W każdym razie, Sora i Mirai liczę na was. W zamian będziecie usprawiedliwieni za nieobecność na reszcie lekcji. Jeśli się szybciej wyrobicie, będziecie mogli pójść wcześniej do domów.
(Unmei)
W ostatni dzień i tak się przeważnie nic nie robi.
(Sora)
Matematykę mieliśmy normalną.
(Unmei)
Futashika ciśnie was do samego końca?
(Mirai)
Ha ha, tak.
(Sora)
Mirai, skończmy to jak najszybciej. Unmei, Hōrō-sha do jutra.
(Hōrō-sha)
Tak jest, liczę na was.
(Unmei)
Życzę miłego dnia.
(Mirai)
Do widzenia.(Wyszliśmy z gabinetu dyrektora).No to Sora od kogo zaczniemy?
(Sora)
Pomyślmy... Może od Kemono?
(Mirai)
Kemono? Niech będzie, powinien być na hali.(Wyszliśmy z głównego budynku szkoły i poszliśmy na jego tyły. Na tyłach znajduje się mniejszy budynek, który służy jako hala sportowa. Weszliśmy do niej i zobaczyliśmy znajomię bolesny widok. Uczniowie, którzy wylewają siódme poty podczas ćwiczeń. Uczniowie, którzy zaczynają płakać przez ćwiczenia. Temu widokowi przygląda się mężczyzna. Ten mężczyzna ma zadowolony wyraz twarzy. Widocznie musi czuć się dumny z siebie. Tym mężczyzną jest Kemono).
(Kemono)
OH! Kogo moje oczy widzą?! Mój najlepszy zawodnik, Sora i jego leniwa przyjaciółka, Mirai. Co was sprowadza, przecież dzisiaj nie mamy treningu.
(Sora)
Hōrō-sha przysłał nas bo raport finansowy.
(Kemono)
A! Zapomniałem szczerze mówiąc, chodźcie za mną. Jeśli chodzi o was słabeusze, to jeszcze sto pompek!
(Mirai)
(Biedni chłopacy. Poszliśmy do kantorka Kemono. Po kilku minutach szukania w szafkach znalazł ważne dla nas dokumenty i je nam dał).
(Kemono)
Proszę, czy to są te?
(Sora)
Chyba tak, sam dokładnie nie wiem.
(Kemono)
Jakie macie plany na wakacje? Wyjeżdżacie gdzieś?
(Sora)
Raczej zostanę w mieście. Znając życie ktoś będzie chciał mnie w coś dziwnego wciągnąć.
(Kemono)
Bez przesady.
(Sora)
Kugutsu już mnie wynajęła, żebym pomógł jej w kampanii.
(Kemono)
Dobra, cofam to. A ty Mirai gdzieś jedziesz?
(Mirai)
Prawdopodobnie z rodzicami pojedziemy do dziadków.
(Kemono)
Rozumiem, jakbyście się nudzili to zapraszam, będę organizował letnie treningi.
(Sora)
Rozumiem, że chcesz, żebym był ich częścią.
(Kemono)
Z twoim talentem? Oczywiście, że tak.
(Sora)
Jak będę miał czas i ochotę, to czemu nie?
(Kemono)
I to się rozumie, HAHAHA! W każdym razie, muszę jeszcze skończyć z nimi, więc żegnam.
(Sora)
Nara. Chodźmy dalej, Mirai. Kolejna będzie Hebi.
(Mirai)
Wiesz gdzie jest?
(Sora)
Właśnie piszę w tej sprawię do Hōrō-shy....... Hebi jest u Taorety.
(Mirai)
Gabinet psychologa?
(Sora)
Może dostała załamania nerwowego?
(Mirai)
Sprawdźmy to.(Poszliśmy szybko do gabinetu psychologa. Konkretniej do gabinetu Taorety. Z tego co nam opowiadała Shin'en, Taoreta kończyła szkołę rok przed tym jak my dołączyliśmy. Kiedy o to pytaliśmy się Taorety, ona powiedziała, że przez jeden wypadek musiała zrobić rok przerwy od nauki. Taoreta jest tutaj na praktykach. Weszliśmy do gabinetu Taorety. Hebi, Taoreta i Shīrudo byli w pomieszczeniu).
(Taoreta)
Więcej gości? Herbaty?
(Mirai)
Podziękujemy, mamy sprawę do Hebi.
(Hebi)
Co jest?
(Mirai)
Raport finansowy.
(Hebi)
Jasna cholera! Zupełnie o nim zapomniałam.
(Shīrudo)
Na szczęście masz jeszcze czas, prawda?
(Sora)
Do końca dnia, Hōrō-sha chcę mieć wszystkie dokumenty.
(Hebi)
Zaraz i tak będę szła, więc przy okazji podrzucę Hōrō te papiery.
(Taoreta)
Już wychodzisz? Szkoda.
(Hebi)
Spokojnie Taoreta, jeszcze sobie pogadamy. Na przykład jutro w czasie imprezy.
(Shīrudo)
Właśnie, wy też przychodzicie, Sora i Mirai?
(Sora)
Dopóki jest darmowe jedzenie, jestem i ja.
(Mirai)
Jutro będzie dobra zabawa.
(Taoreta)
Co racja.
(Mirai)
Hebi, to prawda, że w poniedziałek jedziesz gdzieś z siostrą?
(Hebi)
Tak, nad morze. Skąd to wiedzie?
(Mirai)
Od Kugutsu.
(Hebi)
Kugutsu? Spotkaliście ją? Jest w szkole?
(Mirai)
Widzieliśmy się z nią, ale czy nadal jest w szkole to nie wiemy.
(Hebi)
Rozumiem, co chciała od was?
(Sora)
Wynajęła mnie, żebym pomógł jej z wyborami.
(Hebi)
Boże, więc nęka nawet dzieci? Jak bardzo zdesperowana musi być?
(Sora)
Jest w porządku, zapłaci mi, więc będzie dobrze.
(Shīrudo)
Masz jakiś pomysł na jej kampanie?
(Sora)
Coś się wymyśli.
(Taoreta)
Z ciekawości, byście głosowali na Kugutsu?
(Hebi)
Nie.
(Shīrudo)
W życiu.
(Mirai)
Raczej nie.
(Sora)
Nigdy.
(Taoreta)
Widzę, że jesteśmy w tym zgodni.
(Sora)
W każdym razie, skoro tutaj skończyliśmy, to oznacza, że możemy iść dalej. Hebi, pamiętaj o dokumentach.
(Hebi)
Ehh, tak, możesz na mnie liczyć.
(Sora)
Skoro tak, to jeszcze napiszę do Hōrō-shy, żeby cię z tym przypilnował.
(Hebi)
Teraz to na pewno mi się uda.
(Mirai)
No to my idziemy. Pa wszystkim. Chodź Sora.(Wyszliśmy z gabinetu Taorety. Teraz została nam jeszcze En).
(Sora)
Czego właściwie uczy Hebi?
(Mirai)
BHP.
(Sora)
Nie spodziewałbym bym się po niej.
(Mirai)
Czemu?
(Sora)
Raz prawie ukradła mi portfel.
(Mirai)
Czy to nie było podczas tematu obrony przed złodziejami?
(Sora)
Wiesz, że nawet nie wiem? Przecież śpię na jej zajęciach.
(Mirai)
Nie licząc wf-u śpisz na prawie każdej lekcji.
(Sora)
W sumie racja. Zmieniając temat ciekawe czemu był też tam ten ochroniarz? Czy się obija w robocie?
(Mirai)
Nie nam to oceniać. Chodźmy, En powinna być w pokoju klubowym.(Poszliśmy do pokoju klubowego En. En była opiekunem klubu kendo, więc członkowie mieli szczęście, że trafili na taką nauczycielkę. En także uczy wf-u, ale ona jest z tym bardziej normalna. Weszliśmy do pokoju klubowego, nikogo w nim nie było poza En i Shinigamim. Odkąd się pogodzili Sora uwielbia żartować sobie z Shinigamiego. Ciekawie do czego się teraz przyczepi)?
(Sora)
Cześć Shinigami, mój ty ulubiony pantoflu, co tam?
(Shinigami)
Zamknij się.
(En)
Sora i Mirai, co was tu sprowadza?
(Mirai)
Dyrektor prosi o raport finansowy.
(En)
Przepraszam, że zmarnowałam wam czas.
(Mirai)
Huh?
(En)
Jakieś dziesięć minut temu mu dałam ten raport.
(Shinigami)
Potwierdzam, byłem przy tym.
(Sora)
Niczym wierny pies przy swoim panie, czyż nie? Albo, żebyś zrozumiał, hau hau?
(Shinigami)
Jeszcze jedno słowo, a cię zastrzelę.
(Sora)
Spróbuj szczęścia, Shinigami.
(En)
Shiro, proszę odpuść.
(Shinigami)
Prosiłem, żebyś mnie tak nie nazywała kiedy jesteśmy w pracy.
(En)
Spokojnie, przy przyjaciołach można.
(Sora)
No właśnie.
(Shinigami)
Fajny mi przyjaciel.
(Sora)
No weź, Shiro.
(Shinigami)
Dobra En, gdzie mi schowałaś granatnik? Zabije tego małego gnoja.
(En)
Zostaw go w spokoju. Jeśli go zabijesz wyrzucą cię, a przy okazji mnie.
(Mirai)
Czemu?
(En)
Hōrō-sha kazał mi pilnować Shiro. Prawdopodobnie przez to, że zastrzelił tego byka.
(Shinigami)
No wybacz En, ale musiałem okłamać Hōrō, że moja broń to tylko repliki. Taki plan awaryjny.
(Sora)
Innymi słowy dostałeś wybór, albo jesteś posłuszny En lub wyrzucają cię, coś takiego?
(Shinigami)
Można tak powiedzieć.
(Sora)
No to powodzenia. Będę trzymał za ciebie kciuki.
(Shinigami)
Wypierdalaj mi stąd!
(Sora)
Dobra uciekamy Mirai, dopóki jeszcze możemy.
(Mirai)
Do jutra.(Wybiegliśmy z pokoju klubowego).No to chyba skończyliśmy.
(Sora)
Zaniosę dokumenty, a ty weź mój rower i czekaj przed wejściem.
(Mirai)
Okej, gdzie go zaparkowałeś?
(Sora)
Szukaj w krzakach.
(Mirai)
Ha! Niezły żart, a teraz na poważnie, gdzie masz rower?
(Sora)
Ale ja mówię na serio, szukaj w krzakach. Jeśli chcesz bardziej precyzyjnie, to szukaj wokół parkingu.
(Mirai)
Ja już tego nawet nie komentuje.
(Sora)
To nie komentuj, a teraz idź. Ja zaraz dołączę.
(Mirai)
(Poszłam na parking dla rowerów i zaczęłam przeszukiwać krzaki wokół niego).
(Nogareru)
Młoda? Co ty robisz?
(Mirai)
Huh? Nogareru, co tutaj robisz?
(Nogareru)
Pierwszy zadałem pytanie.
(Mirai)
Sora poprosił mnie, abym poszukała mu roweru.
(Nogareru)
Nie mów mi, że on rzucił rower do krzaków.
(Mirai)
Widocznie tak.
(Nogareru)
Czego mogłem się po nim spodziewać?
(Mirai)
Co tutaj robisz?
(Nogareru)
Hōrō, potrzebuje ze mną dogadać parę rzeczy związanych z jutrzejszą imprezą.
(Mirai)
Też na niej będziesz?
(Nogareru)
Oczywiście, że tak. To impreza na której będzie cała nasza dwudziestka.
(Sora)
Cześć, Nogareru.
(Nogareru)
Kim trzeba być, żeby chować rower w krzakach?
(Sora)
Mną.
(Nogareru)
Czasem się dziwie, że jeszcze żyjesz lub cię nie aresztowali.
(Sora)
Nie tylko ty. Wielu ludzi tak ma. Masz mój rower?
(Mirai)
Nie mogę go znaleźć.
(Sora)
Hmmm, mogliśmy zrobić na odwrót.
(Mirai)
(Sora w chwilę znalazł swój rower).
(Sora)
Mamy już wolne, jedziemy?
(Mirai)
Tak. Do zobaczenia jutro Nogareru.
(Sora)
Pa.
(Nogareru)
Na razie. Jedźcie ostrożnie, udam, że nie widziałem braku kasków.
(Sora)
To się ceni.
(Mirai)
(Wyjechaliśmy ze szkoły. Dzisiejszy dzień był nawet miły. Pogadaliśmy ze wszystkimi, nawet jeśli to była chwila. Czasem mam wrażenie, że niektórych z tych ludzi nie widziałam od wieków. Mimo, że kilku z nich można uznać za psychopatów, to wciąż są najlepsi).
(Sora)
Hej Mirai.
(Mirai)
Co jest?
(Sora)
Podobał ci się dzisiejszy dzień?
(Mirai)
Bardzo, było zabawnie
(Sora)
Jutro jest zakończenie roku, prawda?
(Mirai)
Tak, ale co z tego?
(Sora)
Po wakacjach spróbuj żyć bardziej swoim życiem.
(Mirai)
Co masz na myśli?
(Sora)
To twój idealny świat, więc powinnaś być główną postacią, nie? Tymczasem wszystko układa się tak, że ja jestem protagonistą twojej historii. To chore, nie sądzisz?
(Mirai)
O czym ty mówisz?
(Sora)
Więc nawet nie wiesz o co chodzi? Nie skoro to mówię, musi oznaczać jedno. Podświadomie wiesz, że to nie jest prawdziwe. Czas się obudzić Mirai. Przestań polegać na mnie. Bądź sobą, odetnij się ode mnie. Powstrzymaj porywacza, jesteś wstanie to zrobić.
(Mirai)
Czekaj co...?
(Sora)
Wiesz... Mi też się podobał dzisiejszy dzień.
(Mirai)
(Nagle Sora skręcił na ulicę i zaczął jechać w stronę ciężarówki).
Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia
Komentarze
Prześlij komentarz