Sprawa kultu rozdział 1 część 1

Rozdział 1 część 1-Pierwsza sprawa 

Dzień: 24.03.2035   

Czas: 08:00  

Miejsce: Dzielnica 25-Agencja detektywistyczna Browna 


(Blecken White) 

(Minęły prawie dwa tygodnie, odkąd przypłynąłem na wyspę morderstw zwaną Crime Island. Przez ten czas asystowałem legendarnemu detektywowi, jakim jest Sit Brown przy jego sprawie. Podczas sprawy trochę straciłem panowanie i się pokłóciłem z nim, ale na końcu zostałem przyjęty. Detektywi w agencji są naprawdę niesamowici, ale chyba wszyscy, no może poza Robin mają coś z głową. Nie licząc tego dzieciaka, naprawdę ich szanuje, więc czemu? Czemu ja się pytam). Czemu ciągle czyszczę kibel w agencji?! 

(Ricky) 

Wszyscy to robiliśmy, kiedy zaczynaliśmy, nawet Sit.  

(Blecken White) 

Dobra, ale nie sądzisz, że to dziwne? Czemu pracownicy muszą to robić? Nie można zamówić serwisu sprzątającego? 

(Ricky) 

Budynek agencji ma w sobie rzeczy, których zwykli ludzie nie mogą zobaczyć. 

(Blecken White) 

Na przykład? 

(Ricky) 

Wiedziałeś, że w piwnicy trzymamy chińskich imigrantów, aby zasilali nam budynek? 

(Blecken White) 

Serio?! 

(Ricky) 

Nie, żartowałem. Chciałem z ciebie się pośmiać po prostu. 

(Blecken White) 

Och, pieprz się. (O tego dzieciaka mi chodziło, nazywa się Ricky... jakie on ma nazwisko? W sumie teraz to nieważne. Z tego co Szef mi mówił to on dołączył do agencji w wieku ośmiu lat. Szef również powiedział, że umiejętności Ricky'ego są zbliżone do jego własnych, co w szczerze wątpię. Ten dzieciak mocny jest jedynie w gębie). 

(Ricky) 

Hej Blecken, skoro widzisz jedynie biel, czerń i szarość, to jak wybierasz ciuchy? Z tego co widziałem to wszystkie twoje ubrania są właśnie w takich kolorach. 

(Blecken White) 

Gdy idę kupić ubrania, to pytam się o kolor. 

(Ricky) 

Ale czy to nie jest ironiczne? Ubierasz się na jedyne kolory jakie potrafisz zobaczyć, to w pewnym sensie jest przezabawne. 

(Blecken White) 

(Irytujący). Nie masz dzisiaj szkoły? 

(Ricky) 

Jest sobota. 

(Blecken White) 

Nie musisz siedzieć w internacie? 

(Ricky) 

Jestem na przepustce. 

(Blecken White) 

To czemu nie pójdziesz gdzieś z przyjaciółmi? (O ile jakiś masz). Lub nie pójdziesz na randkę, czy cokolwiek co robią normalni nastolatkowie? 

(Ricky) 

Jestem teraz w pracy Blecken. Zresztą, siedzę z kolegami w internacie, a jeśli chodzi o dziewczyny to nie jestem zainteresowany związkami. Chociaż fanki mam. 

(Blecken White) 

Bo ci uwierzę. 

(Ricky) 

Wiesz w sobie co chcesz. 

(Blecken White) 

(Mam wrażenie, że cały czas pluje mi w twarz swoją wyższością. On nawet nie ma umiejętności, więc czemu się tak wywyższa? Jego beztroski ton głosu jest upierdliwy. Nie mogę go rozgryźć). W ogóle, czemu mnie zaczepiasz? Nie masz roboty? 

(Ricky) 

Mam, ale w dzień nie mogę jej wykonać. 

(Blecken White) 

Czemu? 

(Ricky) 

Pamiętaj, ile mam lat, gdyby wydał się mój staż w agencji mogłyby być z tego kłopoty. Właśnie dlatego wolę pracować w nocy, ale na miejsca zbrodni wysyłam policjantów, aby ich pilnowali. 

(Blecken White) 

A co, jeśli sprawca próbowałby uciec z wyspy? 

(Ricky) 

Niemożliwe. Crime Island jest dosyć specyficzne, pamiętasz? Przez wysoce rozwiniętą technologię jesteśmy dosyć łakomym kąskiem dla reszty świata. Z tego powodu wyspa jest prawie odcięta od świata. Łatwo jest przypłynąć, ale trudniej odpłynąć. Góra obawia się, że sekrety wyspy zostaną ujawnione, więc opuszczenie wyspy jest kłopotliwe. Za nielegalną próbę ucieczki grozi kara śmierci. 

(Blecken White) 

Rozumiem, z tego powodu moja karta sim w telefonie też nie działa? 

(Ricky) 

Tak. Wyspa produkuje wszystko własne, mamy nawet Crimetube'a. Można powiedzieć, że dla tych co urodzili się tutaj na Crime Island, wyspa jest całym światem. 

(Blecken White) 

Huh? Proszę rozwiń, zaciekawiłeś mnie. 

(Ricky) 

Na logikę Blecken. Jeśli miałbyś w jednym miejscu wszystko czego potrzebujesz, to po co miałbyś gdziekolwiek iść? Taka jest mentalność tych co urodzili i się tutaj wychowali. 

(Blecken White) 

Twoja też? 

(Ricky) 

Trochę, chociaż tak szczerze, to czasem ciekawi mnie jak wygląda świat za oceanem. 

(Blecken White) 

Jest czarny, biały i szary. 

(Ricky) 

Właśnie dlatego nigdy się ciebie nie zapytam o krajobrazy. 

(Blecken White) 

To po co poruszasz ten temat? 

(Ricky) 

Z nudów. 

(Blecken White) 

Nie mów mi, że chciałeś mnie o to podpytać? 

(Ricky) 

Ciebie? Nigdy. 

(Blecken White) 

(Co to teraz za zachowanie)? Wiesz Ricky, jeśli chcesz to mogę ci opowiedzieć o zewnętrznym świecie, ale przestań zachowywać się chamsko wobec mnie. Dla mnie taki warunek brzmi uczciwie, nie sądzisz? 

(Ricky) 

Dostanę co chcę, jeśli będę dla ciebie miły? 

(Blecken White) 

Tak. (Może uda mi się naprawić relacje z tym dzieciakiem. Gdy się nie wywyższa i mówi normalnie jest całkiem znośny). 

(Ricky) 

Zapomnij, zbyt duża cena. 

(Blecken White) 

(Nie. Z tym dzieciakiem nie da rady się dogadać. Niech się pieprzy). 

(Ricky) 

Na razie nie potrzebuję wiedzieć, jak wygląda prawdziwy świat. W końcu najpierw powinienem lepiej poznać swój. 

(Blecken White) 

Co to znaczy? 

(Ricky) 

To, że jesteś głupi. 

(Blecken White) 

Zaraz cię zdzielę szczotką do kibla, psychopatyczny dzieciaku. 

(Ricky) 

Spróbuj szczęścia, cholerny anemiku. 

(Sit Brown) 

Uspokoicie się obaj? 

(Ricky) 

Co tam, Sit? 

(Blecken White) 

Szef? (To Sit Brown, mój Szef i legendarny detektyw. Zauważyłem, że nadaję się również na legendarnego rasistę. Szanuje swojego Szefa, mimo że niekiedy jest prawdziwym dziwakiem. I przez niekiedy rozumiem prawie zawsze). Co Szef potrzebuje? 

(Sit Brown) 

Mam dla ciebie zadanie Blecken. 

(Blecken White) 

Co znowu umyć? 

(Sit Brown) 

Dzisiaj dostaniesz swoją pierwszą sprawę. 

(Blecken White) 

.........Słucham? 

(Sit Brown) 

Powiedziałem, że przydzielam cię do prowadzenie sprawy, więc odkładaj tą szczotkę i posłuchaj. 

(Ricky) 

Człowieku trochę godności miej i nie płacz. 

(Sit Brown) 

Coś ty mu powiedział Ricky, że zaczął płakać? 

(Ricky) 

Ja? Nic. Jednakże cieszy się co najmniej jakby usłyszał, że jednak nie jest adoptowany. 

(Blecken White) 

Szef nie żartuje? Wreszcie dostanę robotę jako detektyw? 

(Sit Brown) 

Tak, Ricky idziesz z Bleckenem. 

(Ricky) 

Co? 

(Blecken White) 

Właśnie, co? (Ja z nim mam iść? Wiedziałem, że nie może być za dobrze). Może Szef uzasadnić swoją decyzje? Chcę usłyszeć postawy tej decyzji. 

(Sit Brown) 

Co tu wyjaśniać? Potrzebujesz zdobyć doświadczenia, aby być wstanie się utrzymać w branży. Najlepszym na to sposobem będzie nauka pod okiem bardziej doświadczonych kolegów. 

(Blecken White) 

Dobra, ale dlaczego muszę iść z nim? Szef wie jakie mam relacje z Ricky'im, więc czemu? 

(Sit Brown) 

Z trzech powodów, pierwszy jest taki, żebyście się wreszcie dogadali. Drugi, Ricky jest po mnie najlepszym detektywem w agencji, więc dużo się od niego nauczysz. Trzeci jest prosty, morderstwo miało miejsce w jego sektorze. 

(Ricky) 

Morderstwo? Fajnie! 

(Blecken White) 

Moja pierwsza sprawa to morderstwo? Nie ma niczego innego? 

(Sit Brown) 

Dla ciebie nie, inne sprawy są w sektorach Fenda i Robin, ale oni wolą pracować sami. Podjąłem swoją decyzje w oparciu o logikę, więc przestań się kłócić. 

(Blecken White) 

Ricky mówił, że są w jego sektorze inne sprawy. 

(Ricky) 

Taaaaaaaa kłamałem, chciałem mieć wymówkę, żeby cię dalej drażnić. 

(Blecken White) 

.......(Brak mi na niego słów). A sektor Szefa? 

(Sit Brown) 

U mnie prawie nic się nie dzieje. Szczerze mówiąc nie licząc ostatniej sprawy, to pracowałem na poważnie jakieś pół roku temu. 

(Blecken White) 

Ale Szefie, mogę-Ah! (Ricky uderzył mnie w głowy, co mu znowu strzeliło do tego łba)?! Odbiło ci do reszty? 

(Ricky) 

Bierzemy zlecenie Sit, gdzie się wydarzyło to wspaniałe morderstwo? 

(Sit Brown) 

W twojej szkole, więc możesz tam iść bez przebrania. Jesteś nawet w swoim mundurku. 

(Ricky) 

Tak jest! 

(Blecken White) 

Która to dzielnica? 

(Ricky) 

9, wszystko już wiemy, więc chodź do garażu Blecken. 

(Blecken White) 

(Ricky pobiegł, chyba też powinienem). Dam z siebie 200% Szefie. 

(Sit Brown) 

...Bleckenie, mam dla ciebie radę zanim pójdziesz. 

(Blecken White) 

Jaką? 

(Sit Brown) 

Jest spora szansa, że spotkasz nowego komendanta, więc uważaj na niego. Powiedzmy, że jest dosyć specyficznym człowiekiem. 

(Blecken White) 

(Bardziej od Pana Copa chyba się nie da). Dziękuje za radę Szefie, trzymaj się. (Wyszedłem z toalety i poszedłem do garażu. Ricky czekał na mnie koło skutera). To twój? 

(Ricky) 

Taa, kupiłem go rok temu. 

(Blecken White) 

Jaki kolor? (Dla mnie był czarny). 

(Ricky) 

Czarny, pewnie taki jak myślałeś. 

(Blecken White) 

Dlaczego mnie znowu uderzyłeś? 

(Ricky) 

Żebyś przestał gadać głupoty i zostawił Sita w spokoju. Obecnie dla niego wysłuchiwanie twoich kaprysów jest ostatnią potrzebną rzeczą. 

(Blecken White) 

Co to znaczy? 

(Ricky) 

Domyśl się. 

(Blecken White) 

(W sumie Szef wydawał się czymś przygnębionym, czy to może być przez... Oh). 

(Ricky) 

Wskakuj na tył i pokaż wreszcie swoją wartość, cholerny anemiku. 

(Blecken White) 

Tch, licz się ze słowami dzieciaku, pokaże ci na co mnie stać. (Wsiadłem na tylne siedzenie i ubrałem zapasowy kask, a następnie ruszyliśmy. To czas na twój debiut Bleckenie White. Pokaż wszystkim z jakiej gliny jesteś ulepiony). 


Część 1 Koniec


Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 1 część 1

Rozdział 1 część 4

Postacie