Sprawa kultu rozdział 1 część 3
Rozdział 1 część 3-Pierwsza sprawa
Dzień: 24.03.2035
Czas: 09:00
Miejsce: Dzielnica 9-Prywatne liceum Futurum- Sala plastyczna
(Blecken White)
(Tyle wspaniałych kolorów, aż sam nie wiem od którego zacząć. Może po prostu będę sprawdzał wszystko pokolei. Podszedłem do pierwszej rzeczy, która rzuciła mi się w moje szare oczy).
(Blecken White)
(Młot dwuręczny, który miał cztery mniej lub bardziej piękne kolory. rękojeść była na górze praktycznie czarna, ale dół prezentował się lepiej. Brązowy to kolor drewna, pasuje. Jedna z stron młota była pofarbowana pięknym karmazynem. Innymi słowy Viola została uderzona tym młotem). Ricky, czy ten młot jest normalnie w tej sali?
(Ricky Brown)
Taa używamy takich młodów.
(Blecken White)
Po co wam młody dwuręczne w szkole?
(Ricky Brown)
A jak inaczej mielibyśmy pozbywać się niezaliczonych rzeźb?
(Blecken White)
(W sumie fakt. Młot na oko wydawał się ciężki). Ile tak mniej więcej waży ten młot według ciebie przynajmniej?
(Ricky Brown)
Może 2 lub 3 kilo na pewno by było. Wyobrażam sobie ten dźwięk rozpijającej się czaski.
(Blecken White)
(Fetyszysta). Co sądzisz o kolorach?
(Ricky Brown)
Ty się lepiej skup na śledztwie, a nie o kolory się pytasz.
(Blecken White)
Po prostu odpowiedz.
(Ricky Brown)
Ech, co sądzę? Gdybyś to nie był ty, powiedziałbym, że pytanie jest dziwne i dosłownie z nikąd, ale biorąc pod uwagę pytającego... Odpowiedziałbym, że są czymś zwyczajnym dla mnie.
(Blecken White)
A dla mnie są czymś niezwykłym.
(Ricky Brown)
W końcu ty je rzadko widzisz. Pewnie między innymi dlatego zdecytowałeś się na pracę w świecie zbrodni.
(Blecken White)
Tak, będąc szczerym, kocham kolory całym sercem. Dlatego malarze są dla mnie niesamowici, w sposób jaki posługują się kolorami jest piękny.(Chociaż nie mogę zobaczyć ich obrazów).
(Ricky Brown)
Kolorowy fetyszysta.
(Blecken White)
(Czyli mamy te same zdanie o sobie. Tylko, że ja jestem tym normalnym w tym wypadku). Zmieniając temat, czemu ofiara została zabita tutaj?
(Ricky Brown)
Może dzisiaj było spotkanie klubowe. Viola należała do klubu artystycznego.
(Blecken White)
(Czyli ofiara spędzała dużo czasu w sali plastycznej). Panna Smith byłą z tobą w klasie, nie? Możesz mi powiedzieć wszystko co o niej wiesz?
(Ricky Brown)
Co chcesz wiedzieć? Mam ci podać jej trzy wymiary? Już to robiłem, więc w porządku.
(Blecken White)
W życiu! Chwila robiłeś już to?! Czemu?
(Ricky Brown)
Odpowiedź jest prosta, pieniądze. Naprawdę dobre pieniądze.
(Blecken White)
(Brak mi na niego słów. Czuję, że zaczynam z nim wariować! Czy wywiozą mnie stąd w białym kaftanie)?! Komu to sprzedałeś?
(Ricky Brown)
Tajemnica handlowa.
(Blecken White)
A możesz mi może powiedzieć coś normalnego o Pannie Smith?
(Ricky Brown)
Hmmm, nie byłem nią jakoś specjalnie zainteresowany, ale mógłbym ją określić jako szarą myszkę w klasie. Poza tą jedną cechą to nie wyróżniała się za bardzo na tle klasy.
(Blecken White)
Moment, skoro nie byłeś nią zainteresowany, to skąd masz jej wymiary?
(Ricky Brown)
Przeanalizowałem każdą osobę w szkole, aby zrobić statystykę, kto miałby najwiekszę szansę na popełnienie morderstwa.
(Blecken White)
Czyli rozumiem, że ofiara wypadła dosyć nisko w twoim rankingu, tak?
(Ricky Brown)
Niestety. Wiesz jak wspaniałą Viola mogłaby być morderczynią? Takie jak ona zawsze są interesujące, widocznie to wyjątek od reguły.
(Blecken White)
(Od słuchania go zaczyna boleć mnie głowa. Podsumowując, Viola Smith należała do klubu artystycznego, możliwe, że dzisiaj miała zajęcia. Została uderzona młotem dwuręcznym. Potem próbowała pewnie uciec, ale poszedł kolejny cios, który okazał się śmiertelny. Niedaleko młotu jest duża plama wspaniałej czerwieni).
(Blecken White)
(Moment, ta plama jest dziwna... Rozumiem to dwie plamy w jednej. Wnioskuje tak, ponieważ większość plamy jest jasno czerwona, a mniejszość karmazynowa. Czemu tylko są dwie plamy tutaj? Moment, skoro to plama na plamie, czy można powiedzieć, że ofiara zmarła w następujący sposób? Ktoś wylał pewnie farbę podczas zajęć szkolnych, a ofiara musiała przypadkowo zostać zabita właśnie na niej)? Ricky, czy miałeś może wczoraj plastykę tutaj?
(Ricky Brown)
Taa, ostatnie trzy godziny. Robiliśmy rzeźby tak w ogóle.
(Blecken White)
Z ciekawości, zdałeś?
(Ricky Brown)
No tak średnio bym powiedział, nasz nauczyciel wkurzył się na nas i zaczął walić młotem.
(Blecken White)
Boże, nikomu nic się nie stało?
(Ricky Brown)
Poza nauczycielem to nie, odłamki zniszczonych rzeźb złamały mu nogę, aktualnie jest w szpitalu.
(Blecken White)
To źle.
(Ricky Brown)
Zależy dla kogo, w szpitalu nie może nam wpisać jedynek.
(Blecken White)
Jesteś okropny.
(Ricky Brown)
A to dopiero początek moich zalet. W każdym razie, zapytałeś o plastykę, aby się dowiedzieć tej jednej rzeczy. Kiedy pojawiła się druga plama, prawda?
(Blecken White)
(Czy on czyta mi w myślach)? Podsumowując, plama musiała się pojawić po waszych lekcjach, tak?
(Ricky Brown)
Tak.
(Blecken White)
Innymi słowy to jest bardzo prawdopodobne, że w czasie gdy wydarzyła się zbrodnia, sprawca musiał rozlać farbę. A to co? (W rogu sali znajdowała się przepiękna niebieska płachta).
(Ricky Brown)
Plandeka.
(Blecken White)
Do czego jest używana? (Wspaniały jest ten niebieski, w końcu jakaś różnica od czerwonego).
(Ricky Brown)
Używamy jej zazwyczaj do chowania obrazów Violi.
(Blecken White)
Pani Smith jest malarką?
(Ricky Brown)
I to bardzo uzdolnioną. Byłem na kilku jej wystawach jako wycieczki szkolne. Pamiętasz, że mówiłem o Violi jako szarej myszce, nie? Powiedziałem również, że niewyróżniała się poza jedną rzeczą. Tą rzeczą jest jej wysokie umiejętności artystyczne.
(Blecken White)
Skoro wczoraj robiliście rzeźby to oznacza, że nie było powodu do używania planteki, prawda?
(Ricky Brown)
Cóż, jeśli Viola wczoraj nie koszystała z sali to tak.
(Blecken White)
Tylko dlaczego użyto plandeki? Czy może zabójca chciał przykryć zwłoki. Wtedy ta czerwona plama miałaby sens. Jak myślisz, Ricky?
(Ricky Brown)
Cóż, kto wie? To twoje śledztwo, Blecken. Chociaż musisz pamiętać dwóch ważnych rzeczach. Co to jest za plama na plantece? Pamiętaj, że to może być krew, farba lub inna czerwona maś. Drugą kwestią będę zeznania Whitney Case. W końcu to ona jest świadkiem, który odnalazł te piękne zwłoki.
(Blecken White)
Co ty masz z tymi zwłokami, psychopatyczny dzieciaku?
(Ricky Brown)
Spisz się, a może ci odpowiem, cholerny anemiku.
(Blecken White)
W każdym razie, gdzie trzymacie zazwyczaj plandekę?
(Ricky Brown)
W schowku tam na tyłach.
(Blecken White)
(Podszedłem do schowka, nie było tam nic ciekawego. Tylko bałagan, ale to sala od plastyki, więc można wybaczyć. Gdy już miałem odchodzić jakieś piękne kolory na podłodze przykuły moją uwagę).
(Blecken White)
(Kilka ciemno czerwonych plam było na podłodze. Teraz jest pytanie, czy to mogą być plamy farby, a może krwi. Jedynie dalsze śledztwo wyjaśni tę zagadkę).Hej Ricky... Gdzie się ukryłeś?
(Ricky Brown)
Na balkonie siedzę!
(Blecken White)
(Podbiegłem na balkon, a tam Ricky po prostu siedział wpatrzony w banknot 20 dolarowy).
(Ricky Brown)
Moje 20 dolków. Myślałem, że je zgubiłem. Jednak dobrze, że Viola umarła.
(Blecken White)
(Mam taką ochotę trzasnąć go tym młotem, że sam nawet nie wiem, ale myśl pójścia do więzienia za niego hamuje mnie).Po co wam balkon?
(Ricky Brown)
Służy nam do widoków oraz jako schody pożarowe.
(Blecken White)
Naprawdę?
(Ricky Brown)
Jeśli nie wierzysz, to trzymaj dwa diagramy.
(Blecken White)
Ale wiesz, że jeśli diagram służy jako dowód to ja go widzę. Tylko swoich nie jestem wstanie zobaczyć.(Jeden z diagramów przestawia piętro na którym się znajdujemy. Drugi pokazuje jak biegną schody pożarowe).Po co dałeś mi diagram piętra?
(Ricky Brown)
Żebyś się nie zgubił. Skończyliśmy tutaj?
(Blecken White)
Tak, tylko została jedna rzecz do wyjaśnienia.
(Ricky Brown)
Dawaj.
(Blecken White)
Co to jest za obrys na ścianie? Jakby ktoś umarł na niej.
(Blecken White)
Co o tym sądzisz?
(Ricky Brown)
Hej Blecken... Ale tam nic nie ma... Nie mów, że widzisz rzeczy nadprzyrodzone. Zupełnie jakbyś widział upiora.
(Blecken White)
O czym ty mówisz?
(Ricky Brown)
Mógłbyś mi powiedzieć jak widzisz ściany w sali?
(Blecken White)
Są dla mnie jasno szare.
(Ricky Brown)
A obrys?
(Blecken White)
Czarny.
(Ricky Brown)
W rzeczywistości ściany są żółte, a żadnego obrysu tutaj nie ma.
(Blecken White)
Czemu nagle jesteś taki poważny.(Co się dzieje z Ricky'im)?
(Ricky Brown)
Już rozumiem, więc tak daleko sięga twoja umiejętność, nawet mnie to zdziwiło, muszę ci to przyznać. Dobra twoja Blecken. Chodźmy w końcu do pokoju socjalnego.
(Blecken White)
(Nie wygram z jego upartym stylem bycia. Chyba muszę robić to co on mi każę. Po opuszczeniu miejsca zbrodni poszliśmy do pokoju socjalnego, ale tam nikogo nie było).
(Ricky Brown)
Hm, zmyła się.
(Blecken White)
Wiesz gdzie może być?
(Ricky Brown)
Pewnie wróciła do swojego pokoju.
(Blecken White)
No to musimy iść do akademika dziewczyn, tak?
(???)
Nie na mojej zmianie.
(Ricky Brown)
O nie... Tylko nie ty.
(Blecken White)
(Za drzwi wyszedł na oko 40 letni mężczyzna w podkoszulku i spodniach dresowych. Na twarzy miał krzaczaste wąsy i brodę. Na moje oko monochromaty bardziej przypomina mi żula, ale to pewnie nauczyciel).
(???)
No, no, no, a kogo my tu mamy? Ricky Brown i anemiczny wampir.
(Blecken White)
(Anemiczny wampir? Nawet Ricky tak mnie nie nazwał, chociaż pewnie teraz zacznie).
(???)
Po co chcecie iść do żeńskiego akademika, zboczeńcy? Idę z wami na tą przygodę, Panowie.
(Ricky Brown)
Prędzej piekło zamarznie niż cię tam wpuścimy Panie Philibie Pervert!
(Philib Peritvert)
To jest Peritvert Ricky i jak ty się do swojego nauczyciela odzywasz?
(Ricky Brown)
Musiałbym mieć jeszcze do ciebie jakikolwiek szacunek. Takich jak ty powinno się na stosie palić. Kij ci w oko, a w plecy kotwicę.
(Philib Peritvert)
Heh, to młodość w pełnej okazałości, jestem z ciebie dumny Ricky.
(Blecken White)
...............(Czego ja jestem świadkiem w tej chwili? Może jednak trafię do domu wariatów na koniec tej sprawy).Kto to jest, Ricky?
(Ricky Brown)
Największy zboczeniec jakikolwiek postawił nogę na Crime Island, Philib Peritvert. Nie wiedzieć jakim cudem dostał posadę nauczyciela wuefu.
(Philib Peritvert)
Serdecznie miło mi Pana poznać, szybkie pytanie, ma Pan może ładną siostrę?
(Blecken White)
Nie, jestem jedynakiem.
(Philib Peritvert)
Pieprz się Pan w takim razie.
(Blecken White)
....................
(Philib Peritvert)
Ricky, kim jest ten anemik?
(Blecken White)
Nie jestem anemikiem.
(Philib Peritvert)
Jeśli tak to ja jestem gejem.
(Ricky Brown)
Nazywa się Blecken White, jest detektywem przypisanym do sprawy Violi.
(Philib Peritvert)
Ach, Viola, ładna z niej dziewczyna była, nie sądzisz Ricky?
(Ricky Brown)
Nie w moim typie tak szczerze.
(Philib Peritvert)
A jaki jest twój typ dokładnie? Podzielmy się swoimi najgłębszymi tajemnicami, jak kumple, którymi jesteśmy od 30 lat.
(Blecken White)
(Również jestem tego ciekaw).
(Ricky Brown)
Nie będę dzielił się swoimi preferencjami co do kobiet z kimś kto powinien siedzieć w kryminale i od jakich 30 lat? Ledwo żyje ponad trochę połowę tego.
(Philib Peritvert)
Od razu tam w kryminale. Ja po prostu lubię licealistki.
(Ricky Brown)
Dlatego nikt cię nie szanuje Panie Pervert.
(Philib Peritvert)
To Peritvert, Ricky.
(Blecken White)
Um, mogę zadać Panu parę pytań do sprawy?
(Philib Peritvert)
Tylko szybko, muszę pocieszyć uroczą Whitney, musi być biedaczce ciężko po zobaczeniu takiej sceny, już ja ją pocieszę.
(Ricky Brown)
Tylko się do niej zbliż, a zawołam chłopaków.
(Philib Peritvert)
Tylko nie bijcie mnie znowu.
(Blecken White)
(Chwila, czy pobicie nauczyciele nie liczy się jak atak na policjanta)? Um, możemy wrócić do tematu?
(Philib Peritvert)
Tak, tak, tylko szybko Panie nie-anemiku, miejmy już za sobą te pytania.
(Blecken White)
Um, więc co Pan wczoraj robił po 16?
(Philib Peritvert)
Od 16 nadzorowałem moich chłopaków. Jestem opiekunem klubu lekkoatletycznego. Przy okazji Ricky, Jake cię szukał.
(Ricky Brown)
Gdzie jest?
(Philib Peritvert)
Trenuje. Teraz pewnie robi 3 setne okrążenie. Z tego chłopaka będą ludzie. Jestem dumny z Jake'a Elitmana i z ciebie Ricky.
(Blecken White)
Czemu on trenuje w takiej chwili?
(Philib Peritvert)
Zostaw chłopaka w spokoju, każdy przechodzi żałobę na swój sposób.
(Blecken White)
Huh?
(Ricky Brown)
Viola podobała się Jake'owi... W sumie nadal podoba, jednak został odrzucony. Z tego co mi mówił, to Viola ma chłopaka. Uwierz mi Blecken, Jake był po tym tak załamany, że myślałem, że sobie coś zrobi. Ciekawe jak będzie teraz? Oby nie dołączał do niej w krainie umarłych.
(Blecken White)
(Wiem, że udajesz zmartwionego, ale bądź z tym bardziej naturalny i nie uśmiechaj się tak).
(Philib Peritvert)
Też byłem załamany, również myślałem nad skończeniem tego wszystkiego.
(Ricky Brown)
Tyle, że ty powinieneś to zrobić.
(Philib Peritvert)
Sztyletujesz serce swojego nauczyciela.
(Ricky Brown)
Jake powiedział Panu, czego potrzebuję?
(Philib Peritvert)
Nie, ale pewnie szykuję się kolejna męska przygoda, więc idę z tobą. W końcu nasz trójka przyjaźni się od 50lat, jesteśmy jak trzej muszkieterowie.
(Ricky Brown)
Nie wciskaj nas do swojego chorego świata, Panie psycho Pervert. Zresztą teraz zwiększyłeś okres naszej rzekomej znajomości. Teraz to wygląda tak, że zdecytowałeś się nas nękać na długo zanim jeszcze zostałeś poczęty. Blecken, proszę zadaj mu kolejne pytanie.
(Blecken White)
(Miło słyszeć, że Ricky też ma jakąś słabość). Więc Pan od 16 pilnował swoich podobiecznych, czy cały czas tak było?
(Philib Peritvert)
Nie, o 17 musiałem porozmawiać z dyrektorem na temat spraw budżedowych. Po 20 minutach skończyliśmy, a potem będąc załamany wróciłem do domu.
(Blecken White)
Czym się Pan załamał?
(Philib Peritvert)
Dyrektor myśli, że nie uda się chłopakom wygrać zawodów między kontynentalnych, więc chcę zrobić nam cięcia w budżecie. Ta wiadomość mnie załamała, więc poszedłem wcześniej do domu w poszukiwaniu sposobu na uratowanie pieniędzy, które miały pójść, abym mógł kupić łóżko wodne. Ricky, w imieniu całego klubu, błagam cię dołącz do nas. Z tobą wygramy każde zawody. Taki geniusz jak ty trafia się raz na 100 lat. To przeznaczenia, że cię spotykam. Zrobię dla ciebie wszystko, nawet zmienię orientacje.
(Ricky Brown)
...Błagam umrzyj wreszcie, stary zboku.
(Blecken White)
(Miło widzieć Ricky'ego pokonanego, to dobry widok. Nie mam zamiaru komentować tego co powiedział Pan Peritvert, ale powiedział coś ważnego. Między 16-17 pilnował swoich uczniów podczas zajęć klubowych, a od 17:00-17:20 rozmawiał z dyrektorem Owelem. Widać, że ma alibi). Panie Peritvert, mam kolejne pytanie. Może Pan powiedzieć coś o ofierze, Pannie Violi Smith?
(Philib Peritvert)
Viola, piękna dziewczyna, w sumie jak wszystkie tutaj. Ona jako jedna z nielicznych była dla mnie miła, więc w imię młodości musi Pan znaleźć sprawcę, czaisz? Inaczej skończysz w worku.
(Blecken White)
Taa...(Jakim cudem on jest nauczycielem? W sumie co mi szkodzi zapytać go o to)? Dlaczego i jakim cudem zdecytował się Pan uczyć w szkolę?
(Philib Peritvert)
Aby być blisko dziewcząt. Licealistki są najlepsze.
(Ricky Brown)
Myślisz, że Pan Laizard jest w pobliżu? Niech zabiera tego chorego zwyrola.
(Philib Peritvert)
Również dlatego, że chcę wychować pokolenie najlepszych sportowców.
(Blecken White)
Huh?
(Philib Peritvert)
Minęło wiele lat odkąd przeszedłem na sportową emeryturę, więc zdecydowałem się obrać ścieżkę edukacji. Moim marzeniem jest, aby ten, którego uczyłem wygrał puchar świata w jakimkolwiek sporcie. Oczywiście poza graniem w gry.
(Blecken White)
(Więc Pan Peritvert potrafi rozmawiać o czymś innym niż licealistki).
(Philib Peritvert)
No cóż Panowie, miło się gadało, ale muszę iść. Sprawcę czy morderca nie czai się w damskiej toalecie.
(Ricky Brown)
Tylko spróbuj.
(Blecken White)
(Pan Peritvert odszedł wolnym krokiem. Ja i Ricky zostaliśmy w ciszy jeszcze przez chwilę. Ricky odezwał się dopiero wtedy. Pewnie czekał na dobry moment, aby móc wrócić do swojego normalnego charakteru).
(Ricky Brown)
Dziwne.
(Blecken White)
Co dziwne?
(Ricky Brown)
Jego sposób poruszania był dziwny. Zazwyczaj biega jak na maratonie, dlatego nie możemy go złapać i zaciągnąć do dyrka. Plus nie ma na sobie tej bluzy.
(Blecken White)
Przecież jesteś detektywem? Pamiętam jak Szef mówił, że mamy uprawnienia na poziomie policjanta. To oznacza, że sam możesz go aresztować. I o jaką bluzę chodzi?
(Ricky Brown)
Nie mogę zatrzymać Philiba Perverta z trzech powodów. Po pierwsze, nikt nie może dowiedzieć się, że jestem detektywem. Po drugie, z tymi uprawnieniami to już nie całkiem. Po trzecie, nie chcę mi się.
(Blecken White)
Nie chcę ci się?!
(Ricky Brown)
Blecken, mnie interesują jedynie morderstwa. Dopóki ten zboczek nie gwałci uczennic mogę mieć to legalnie gdzieś.
(Blecken White)
I ty nazywasz się detektywem.
(Ricky Brown)
Jestem detektywem specjalizującym się głównie w morderstwach. Chociaż na polecenie Sita mogę robić też inne rzeczy. Teraz nie widzę powodu, aby działać. To wszystko.
(Blecken White)
Jesteś nienormalny.
(Ricky Brown)
Ja jestem nienormalny? A co powiesz o tym wuefiście? Nawet prywatnie działa mi na nerwy. Z chłopakami nie możemy nic zrobić, po dobrze się kryje i szybko zwiewa.
(Blecken White)
A o co chodziło z tą bluzą?
(Ricky Brown)
Pan Pervert przegrał zakład ze mną gdy byłem jeszcze w pierwszej klasie. Przegrany miał nosić przez 4 lata codziennie bluzę z twarzą zwycięscy na plecach. Ten drań złamał umowę, którą sam zaproponował, później z chłopakami dojedziemy go za to.
(Blecken White)
Ja już nic nie mówię, chodźmy dalej. Idziemy do Panny Case?
(Ricky Brown)
Wolałbym najpierw mieć Jake'a z głowy, więc chodźmy teraz do niego. W sumie, żeby pójść do Whitney musimy wyjść na zewnątrz, więc wyjcie nam na jedno.
(Blecken White)
Spoko, kolejność i tak nie ma znaczenia. (I tak nie dostanę już większego bólu głowy. Wyszliśmy z budynku szkolnego i przeszliśmy do obszaru sportowego).
Część 3 Koniec
Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia

.png)






Komentarze
Prześlij komentarz