Sprawa kultu rozdział 1 część 4
Rozdział 1 część 4-Pierwsza sprawa
Dzień: 24.03.2035
Czas: 09:30
Miejsce: Dzielnica 9-Prywatne liceum Futurum- Obszar sportowy
(Blecken White)
(Ricky podszedł do jakiegoś chłopaka pędzącego jak auto i zaciągnął go do mnie. Chłopak był w wieku Ricky'ego i ubrany w krótkie spodenki, podkoszulek i z jakiegoś powodu miał bluzę założoną luźno na ramiona. Jakim cudem mu nie spadła? To pewnie musiał być ten Jake, inaczej Pan Elitman). To on?
(Ricky Brown)
Tak, to mój kolega z klasy, Jake Elitman.
(Blecken White)
(Dyrektor wspominał o nim. Czyli był wczoraj w szkole gdy wydarzyła się zbrodnia. Będę mógł mu zadać parę pytań).Miło mi poznać Panie Elitman, jestem Blecken White, detektyw.
(Jake Elitman)
Pan detektyw? Więc to Pan znajdzie drania, który zabił Viole?
(Blecken White)
Um, tak.(Spróbuje przynajmniej).
(Jake Elitman)
Ricky mordo już lubię tego gościa, tylko czemu jest z tobą?
(Ricky Brown)
Jest nowym detektywem w agencji wujka. Poprosił mnie, abym pokazał mu szkołę.
(Jake Elitman)
Czyli Pan Brown zagania cię do pracy? Ładnie, czyli do ciebie też mogę mówić Panie detektywie?
(Ricky Brown)
Weź przestań człowieku.
(Jake Elitman)
Sam przestań, powinieneś przemyśleć co chcesz robić w życiu. Za rok kończymy szkołę. Nie chcę, aby mój najlepszy kumpel został jakimś żulem żebrający o jakiegoś taniego winiacza.
(Ricky Brown)
Skąd ci się biorą takie pomysły w ogóle?
(Blecken White)
(Zakładam, że Ricky se szkoły jest niezdecydowany do swojej przyszłości. Zaczyna mi się już mylić, które informacje o tym dzieciaku są prawdziwe. Naprawdę to taki sekret, że Ricky jest spokrewniony z Szefem? Porozmawiam o tym z nim później, ale najpierw). Panie Elitman może mi Pan powiedzieć coś o sobie?
(Jake Elitman)
Czemu od razu tak oficjalnie? Mordeczko, wystarczy Jake.
(Blecken White)
W takim razie, czy powiesz coś o sobie więcej, Jake?
(Jake Elitman)
No to co mogę powiedzieć? Jestem najlepszym biegaczem w klubie lekkoatletycznym. Mam najszybsze nogi na wyspie.
(Blecken White)
Ale Pana Peritverta nie możesz złapać, co?
(Jake Elitman)
Ten drań to inny poziom. Przy okazji Ricky w przyszłym tygodniu razem pilnujemy Pana Philiba.
(Ricky Brown)
Przyjąłem. Zanim zapytasz Blecken, w szkole działa tajne ugrupowanie, które broni dziewczyn przed Panem Pervertem.
(Blecken White)
(Nie komentuje). Więc ty i Ricky się przyjaźnicie? (Nie sądziłem, że ma jakiś przyjaciół).
(Jake Elitman)
Taa, ja i Ricky jesteśmy normalnie jak bracia, co nie?
(Ricky Brown)
Skoro tak twierdzisz.
(Jake Elitman)
Widzisz stary? Wierzę, że gdybym rzucił się w ogień, to Ricky zrobiłby dokładnie tak samo.
(Blecken White)
(Lub nagrywał jak się palisz z szerokim uśmiechem na ustach).Musicie być sobie bliscy w takim razie.
(Jake Elitman)
No a jak? Znamy się od początku liceum i jesteśmy nierozłączni. Blecken, stary mówię ci, ile my przygód razem mieliśmy, to normalnie nie da się tego policzyć. Nawet pomagamy sobie nawzajem, gdy jeden ma kłopoty. Przykładowo wczoraj rano Ricky pomagał mi robić inwentaryzacje w składziku. Gościu jesteś najlepszy.
(Blecken White)
(Popatrzyłem na Ricky'ego, jego twarz przedstawiała zniesmaczenie. W momencie gdy tylko zobaczyłem tą minę moją głowę ogarnęła jedna myśl. Dobrze ci tak nieletni draniu, to karma za naśmiewanie się ze mnie).
(Jake Elitman)
W ogóle wybieracie się gdzieś chłopacy? Wyglądacie jakbyście byli zajęci.
(Ricky Brown)
Blecken bada morderstwo, więc oczywiste, że jest zajęty, a tak poza tym szukamy Whitney.
(Jake Elitman)
A idź Pan z nią.
(Blecken White)
Zrobiła ci coś?
(Jake Elitman)
Poza byciem totalną suką to nic.
(Blecken White)
(Popatrzyłem na Ricky'ego wzrokiem zadającym pytanie "przetłumacz". Na szczęście Ricky zrozumiał moje pytanie).
(Ricky Brown)
Whitney jak wiesz jest przewodniczącą. Przez ten fakt jest dosyć arogancka. Dodatkowo jest jedną z lepszych uczennic w całej szkole. Z tego powodu patrzy na każdego z góry, no może poza mną.
(Blecken White)
Czemu? (Nie mówcie, że ta historia z fankami to prawda).
(Jake Elitman)
Ricky jest najlepszy w szkole. Ten typek dosłownie rozwala każdy test z palcem w nosie. Dlatego laska gardzi Ricky'im jakby był co najmniej najgorszym śmieciem.
(Blecken White)
(Kto by pomyślał, że dzieciak jest tak pilnym uczniem).
(Jake Elitman)
Gościu jestem zasdrosny, nie dość, że jesteś dobry w nauce i sportach, to jeszcze przystojny jesteś. Posiadanie własnego fanklubu powinno być zbrodnią. Jesteś jakimś bóstwem tej szkoły czy jak?
(Ricky Brown)
Opanuj się proszę. Tak jakbym tego chciał.
(Blecken White)
(Dobra poddaje się. Nie wierzę, że ta część z fankami musiała okazać się prawdą. Dobrze, że się z nim nie zakładałem o nic). W każdym razie, jeśli chodzi o Panne Smith, widziałeś ją wczoraj może po lekcjach?
(Jake Elitman)
...Proszę nie mów o Violi.
(Blecken White)
(Więc jest w żałobie, mogę go zrozumieć, ale naprawdę potrzebuje informacji). Jake, proszę postaraj się odpowiedzieć, w zamian ja dopilnuje, żeby sprawcę dopadła najgorsza kara.
(Jake Elitman)
...Rozumiem, w takim razie pomogę ci, Panie detektywie. Wczoraj koło 17 miałem umówione spotkanie Violą.
(Blecken White)
(Czyli wczoraj Jake miał się widzieć z ofiarą).W jakiej sprawie jeśli mogę wiedzieć?
(Jake Elitman)
Nie wiem dokładnie, wczoraj rano podeszła do mnie i spytała czy nie moglibyśmy pogadać koło 17 w jednej z sal na czwartym piętrze. Mogłem się wymknąć po trener szedł do dyrektora o 17.
(Blecken White)
(Na czawrtym piętrze doszło do zbrodni, tam jest sala plastyczna).Dałbyś radę pokazać na diagramie gdzie byłeś?
(Jake Elitman)
No raczej.
(Blecken White)
Czyli byłeś stałeś na korytarzu, widziałeś kogoś podejrzanego?
(Jake Elitman)
Byłem tam kompletnie sam, chociaż gdy wracałem na trening minąłem się z Whitney.
(Ricky Brown)
Z przewodniczącą? Co ona robiła na czwartym piętrze?
(Jake Elitman)
Też się zastanawiałem. Mineliśmy się bez słowa, ale coś było dziwnego.
(Blecken White)
Co takiego?
(Jake Elitman)
Whitney miała ze sobą wózek.
(Blecken White)
Wózek?
(Jake Elitman)
No wózek ręczny, a na nim taki wielkaaaachny karton.
(Blecken White)
Powiedziałeś, że z Panną Case się po prostu minąłeś, więc nie wiesz co mogłoby być w pudle?
(Jake Elitman)
Coś dużego i ciężkiego na pewno. Może jej zepsuta rzeźba.
(Ricky Brown)
Chciałbym zobaczyć jak nasza dumna przewodnicząca grzebie w śmieciach.
(Jake Elitman)
Ja też.
(Blecken White)
Co ma rzeźba do śmieci?
(Ricky Brown)
Mówiłem ci już, że nauczyciel plastyki walił z młota w rzeźby. Gruzy naszych arcydzieł rzucamy do reszty śmieci. Zresztą na diagramie ode mnie możesz je zauważyć.
(Blecken White)
I twierdzisz, że specjalnie wygrzebała gruzy swojej nieudanej pracy tylko po to, aby ją posklejać?
(Jake Elitman)
Ziomuś, ty jej jeszcze nie znasz, laska zrobi wszystko, żeby zdobyć lepszą ocenę niż Ricky. Dla nauczycieli jest prawdziwym wrzodem na dupie. A dla nas uczniów wrogiem numer 2, 1 jest Pan Philib.
(Blecken White)
(I to jest dobry przykład jak rywalizacja przeradza się w obsecje. Gdyby jeszcze była odwzajemniona). Z ciekawości, jak przychodziłeś na miejsce spotkania, czy zaglądałeś do sali plastycznej?
(Jake Elitman)
Tak. Pomyślałem, że skoro Viola chciała się widzieć akurat na tym piętrze, to może będzie w sali plastycznej, ale gdy przyszedłem nikogo nie było.
(Blecken White)
(Dziwne, według raportu autopsji ofiara zmarła o 16.30, to oznacza, że Jake raczej zobaczyłby ciało Violi. Czy on kłamie? Wyjaśni się to gdy porozmawiam z Whitney).Dobra, to chyba wszystko z mojej strony, w razie czego nie opuszczaj szkoły.
(Jake Elitman)
I tak nie możemy.
(Blecken White)
Tym lepiej dla mnie, w każdym razie, dzięki za informacje Jake.
(Jake Elitman)
Teraz jesteś bliżej do znalezienia mordercy Violi?
(Blecken White)
Tak.
(Jake Elitman)
Blecken... Ty naprawdę swój chłop jesteś! Dawaj z siebie 1000% a przebijesz nawet Pana Browna. Bez urazy Ricky.
(Ricky Brown)
Spoko.
(Blecken White)
Dzięki za tak miłe słowa, musimy już iść, na razie.(Poszliśmy w swoją stronę zostawiając Jake'a samego sobie. Gdy byliśmy już na tyle daleko, że nikt nas nie usłyszy mogłem odzywać się do normalnego Ricky'ego).Nie sądziłem, że masz Przyjaciół i to jeszcze takich. Jake to naprawdę dobry chłopak.
(Ricky Brown)
Hmph, nie nazwałbym go przyjacielem.
(Blecken White)
A jak? Mimo momentów kiedy wyglądałeś jakbyś chciał umrzeć, mogłem zobaczyć coś w twojej ekspresji. Wydawałeś się szczerze zadowolony, gdy rozmawialiśmy z nim, pomijając fakt o czym dyskutowaliśmy. Chcę powiedzieć, że szczęścia nawet ty nie możesz udawać. Podoba ci się szkolne życie, prawda?
(Ricky Brown)
...Idiota.
(Blecken White)
Huh?
(Ricky Brown)
Co ty właściwie o mnie wiesz, Blecken? Znamy się mniej niż dwa tygodnie, a i tak większość naszych rozmów kończy się kłótnią. Przykładowo dopiero dzisiaj dowiedziałeś się jak mam na nazwisko.
(Blecken White)
Idąc tym tropem, co ty o mnie wiesz?
(Ricky Brown)
Dosyć dużo. Na przykład to, że rozwiązałeś w młodości sprawę księdza pedofila.
(Blecken White)
Skąd ty...? Opowiadałem o tym tylko Szefowi, więc skąd? Powiedział ci?
(Ricky Brown)
Sit nie musiał. Powiedzmy, że sposób w jaki zdobywam informacje jest idealny. Dane osobowe każdego człowieka na wyspie mogę łatwo sprawdzić przez hakerke.
(Blecken White)
Ale ja jestem przyjezdnym, więc jak?
(Ricky Brown)
Sit nam powiedział o kimś nowym, więc shakowałem komputer Ace'a, aby zdobyć o tobie informacje.
(Blecken White)
I nikt o tym nie wiedział? Jesteś niezły, to muszę ci przyznać. Co jeszcze o mnie wiesz?
(Ricky Brown)
Mogę ci powiedzieć dlaczego zostałeś detektywem. Tu nie chodzi o twoją umiejętność. Twój powód jest dosyć zabawny, a równocześnie pokazuje jak żałosny jesteś.
(Blecken White)
Huh?
(Ricky Brown)
Ale może powiem ci innym razem. Masz jeszcze jedno pytanie do mnie, prawda?
(Blecken White)
Tak, czy to Jake kupił od ciebie wymiary Panny Smith?
(Ricky Brown)
Zrobiłem mu przysługę w ten sposób. Gdy usłyszał, że Viola ma kogoś załamał się, jak wiesz. Właśnie dlatego zdobyłem jej wymiary dla niego. Cieszył się jakby wygrał conajmniej na loterii.
(Blecken White)
Pomimo tego, że jesteś okropny, to było nawet miłe. Jesteś pewny, że się nie przyjaźnicie?
(Ricky Brown)
Na 100%, ten typ łazi za mną od rozpoczęcia liceum. Próbowałem go do siebie zrazić, ale podchocił coraz bliżej i tak jakoś wyszło, że uważa się za mojego kumpla.
(Blecken White)
Rozumiem też, że okłamałeś mnie odnośnie zapłaty za wymiary nieletniej dziewczyny.
(Ricky Brown)
To nie ma nic wspólnego ze śledztwem, więc mogłem sobie na to pozwolić. Dałem mu je za darmo.
(Blecken White)
(Naprawdę jest okropny).
(Ricky Brown)
Kończąc ten temat, jest jedna rzecz, która sprawia mi radość. To jest oczywiście śmierć.
(Blecken White)
(Pokręcony smarkacz).Co ty masz ze śmiercią.
(Ricky Brown)
Później ci o tym powiem, ponieważ jesteśmy na miejscu.
(Blecken White)
(Ricky otworzył drzwi bez pukania i wszedł do pokoju. Wyrasta na kompletnego chama, który nie szanuje prywatności. Wszedłem za nim, poza Rickym w pokoju była młoda dziewczyna w żeńskim mundurku, to była pewnie Panna Case. Panna Case wyglądała na zszokowaną i zawstydzoną w tym samym momencie. To pewnie dlatego, że jej największy wróg i obcy facet weszli do jej pokoju bez pukania akurat w momencie gdy trzymała męską bielizne- Zaraz co)?
(Ricky Brown)
Nie wiedziałem, że nosisz męską bieliznę, Whitney.
(Whitney Case)
To nie moje!
(Ricky Brown)
A czyja? Bleckena?
(Blecken White)
Nie mieszaj mnie w to!
(Whitney Case)
To jest.... Mojego chłopaka.
(Ricky Brown)
O kurde! Więc powiedzenie "każda zmora znajdzie swojego adoratora" jest prawdziwe.
(Whitney Case)
Ty dupku! Po co tu w ogóle przyszedłeś, Brown? I kim jest ten aktor niemych filmów?
(Ricky Brown)
Te niezłe, w sumie tak wyglądasz, Blecken.
(Ricky Brown)
W każdym razie, pozwólcie, że przedstawię was sobie. Blecken, to przewodnicząca o której mówiliśmy, Whitney Case. Whitney, to detektyw z agencji wujka, Blecken White.
(Blecken White)
Miło cię poznać, Panno Case.
(Whitney Case)
Spadaj.
(Blecken White)
(Czemu każdy jest dla mnie niemiły? Co ja wam ludzie zrobiłem)? Um, mogę Pannie Case zadać kilka pytań do sprawy?
(Whitney Case)
Nie.
(Ricky Brown)
Whitney, durna babo, to co robisz do łamanie prawa. Pamiętaj, że utrudnianie pracy detektywa grozi zatrzymaniem.
(Whitney Case)
Jeszcze czego. Pan Laizard powiedział mi o moich prawach. Powiedział, że nie muszę z wami rozmawiać, więc brecz mi stąd.
(Blecken White)
Chyba nie mamy wyjścia, co Ricky? Skoro nas wyprasza, to musimy iść.
(Ricky Brown)
Jeśli nie ma wyjścia, to trzeba sobie zrobić jedno. Zrobimy tak Whitney, ty ładnie odpowiesz na pytania Bleckena, a ja nikomu nie powiem o tych gadziach. Sama wiesz, że to trochę słabo wygląda jak przewodnicząca zabawia się z chłopakiem w akademiku, prawda Pani poważna?
(Whitney Case)
To szantaż.
(Ricky Brown)
Ależ nie, to tylko prosta wymiana, więc jak załatwiamy tą sprawę? Po dobroci? A może po złości?
(Whitney Case)
....Jesteś chujem Ricky. Pan White, prawda? Co chcę Pan wiedzieć?
(Blecken White)
(Niezły szatnażysta jest z Ricky'ego, ale przynajmniej jest pomocny). Dyrektor Owel powiedział mi, że to Pani odkryła ciało Panny Smith. Może Pani coś więcej o tym powiedzieć?
(Whitney Case)
A co mogę o tym powiedzieć? Przyszłam rano do sali, aby zrobić rzeźbę na plastykę jeszcze raz, najlepsza średnia sama się nie zdobędzie, prawda?
(Blecken White)
Możliwe, że tak.(Zbyt ambitna jest jak dla mnie).
(Whitney Case)
Gdy weszłam do sali prawie zawału dostałam, ciało Violi leżało w kałuszy krwi.
(Blecken White)
I co Pani wtedy zrobiła?
(Whitney Case)
Krzyknęłam tak głośno jak tylko umiałam, po chwili przyszedł stróż. To on wezwał policje a przy okazji odstawił mnie do pokoju socjalnego.
(Blecken White)
Czemu opuściłaś pokój socjalny?
(Whitney Case)
Chciałam wrócić do bezpiecznego pokoju, to tyle.
(Ricky Brown)
Jesteś jak wystraszony kurczak, wiesz?
(Whitney Case)
Zamknij się, Ricky!
(Ricky Brown)
Hahaha!
(Blecken White)
(Przy niej zachowuje jakoś bardziej swobodnie, chyba szydzenie z ludzi to jego druga natura). Zauważyłaś coś dziwnego na miejscu zbrodni?
(Whitney Case)
Nie, a powinnam?
(Blecken White)
Tak tylko się pytam.
(Whitney Case)
Coś jeszcze Pan potrzebuje?
(Blecken White)
Tak, Pan Elitman, powiedział, że się z Panią wczoraj minął około 17 na piętrze gdzie doszło do morderstwa, jak Pani to skomentuje?
(Whitney Case)
O czym ten Jake pieprzy? Na czwartym piętrze byłam jedynie w trakcie plastyki, zresztą jak reszta naszej klasy.
(Blecken White)
Czyli Pani zaprzecza w to co widział Pan Elitman?
(Whitney Case)
Może pomylił mnie z kimś innym lub kłamie w żywe oczy, wszystko jedno, to i tak nie mój problem.
(Blecken White)
Skoro Pan Elitman nie widział Panią, to gdzie Pani była?
(Whitney Case)
W pokoju rady uczniowskiej. Musiałam załatwić trochę papierkowej roboty, którą skończyłam dopiero o 18, a potem wróciłam bezpośrednio do pokoju.
(Blecken White)
Ktoś może to potwierdzić?
(Whitney Case)
Stróż, aby wrócić do akademika musiałabym go minąć.
(Blecken White)
A wcześniej ktoś cię widział tak koło 17?
(Whitney Case)
Nikt, zamknęłam się w pokoju rady, aby nikt mi nie przeszkadzał.
(Blecken White)
Rozumiem.(Czyli mam dwie wersje zdarzeń. Każda ma jeden zasadniczy problem, brak świadków. W wersji Jake'a, gdzie mijał się z Whitney problem jest taki, że nikt nie może tego potwierdzić. To samo w przypadku zeznań Whitney. Będę musiał to wyjaśnić).Pani była w klasie z ofiarą, nie? Jakie miałyście ze sobą stosunki, Panno Case?
(Whitney Case)
Hmm, Viola była mi obojętna. Jedyne w czym była dobra to malowanie obrazów. Chociaż można powiedzieć, że byłyśmy rywalkami.
(Blecken White)
Rywalkami? W sensie, że malarstwie?
(Whitney Case)
W miłości, zakochałyśmy się w tym samym chłopaku, jakiś z tym problem?
(Blecken White)
A kim jest ten szczęściarz?
(Whitney Case)
Nie twoja sprawa Panie White.
(Ricky Brown)
Czyżby we mnie?
(Whitney Case)
Nawet jeśli byłbyś ostatnim mężczyzną na ziemi, nie wybrałabym ciebie, rozumiesz to Ricky?
(Ricky Brown)
I tak byś nie miała szans.
(Blecken White)
Um, trochę słyszałem o waszej relacji, ale spytam wprost za pozwoleniem. Dlaczego Pani nie lubi Ricky'ego?
(Whitney Case)
Nie lubię? Nie znoszę go! Ja sobie żyły wypruwałam, żeby zdobyć wszystko co mam, a on? Kiedy czegoś chce zdobywa to bez najmniejszego trudu. Wiedział Pan, że on miał być przewodniczącym?
(Blecken White)
Co?
(Whitney Case)
Wszyscy wybrali jego, ale on nie chciał, więc od biedy byłam drugim wyborem.
(Ricky Brown)
Weź tak na mnie nie patrz, Whitney. Robię to co chcę, ponieważ taki mam styl bycia.
(Whitney Case)
Musi być fajnie mieć te same geny co największa gwiazda, prawda?
(Ricky Brown)
Geny... Na końcu są bezwartościowe.
(Whitney Case)
Słucham?
(Ricky Brown)
Ja i wujek Sit, dzielimy tylko nazwisko, to czego chcemy różni się. Nie staram się o uwagę ludzi, dlatego mogę być spokojnie sobą. Właśnie dlatego będę robił co chcę, ponieważ to JA.
(Whitney Case)
Jesteś wkurzający.
(Ricky Brown)
Ale mam przynajmniej przyjaciół.
(Whitney Case)
...Skończyliście? Jeśli tak do wynocha.
(Blecken White)
Przepraszamy za najście, Panno Case.(Wyszliśmy z pokoju Whitney).Czasem naprawdę nie potrafie zrozumieć o czym mówisz i myślisz.
(Ricky Brown)
Ponieważ nie jesteś telepatą.
(Blecken White)
A ty nie jesteś aktorem. Jesteś zwykłym kłamcą.
(Ricky Brown)
Prawda czy fałsz? Czym się na końcu różnią według ciebie Blecken? Bo dla mnie niczym. Jedyne co ma znaczenie w życiu, to dowód i śmierć.
(Blecken White)
Gadasz coraz bardziej bez sensu.
(Ricky Brown)
Może, ale to właśnie-
(Blecken White)
(Wypowiedź Ricky'ego została przerwana przez dźwięk powiadomienia z telefonu. Ricky sprawdził telefon, a jego mina spoważniała).
(Ricky Brown)
Leć szybko do sali plastyczniej, ale już.
(Blecken White)
Co się stało?
(Ricky Brown)
Dyrektor napisał, Laizard cię ubiegł i ma podejrzanego.
(Blecken White)
Jak to?
(Ricky Brown)
Nie zapomniałeś o Bobie Guardzie? Laizard go zatrzymał, są teraz z dyrektorem w sali plastycznej, więc biegnij.
(Blecken White)
Nie idziesz ze mną?
(Ricky Brown)
Zrobię ci przysługę i ściągnę ekipe. W między czasie wyślę ci informacje o oskarżonym. Postaraj się wytrzymać do mojego przybycia, cholerny anemiku.
(Blecken White)
Przyjąłem.(Zacząłem biec w kierunku wyjścia, więc Laizard był krok przede mną? Nie chcę w to wierzyć, więc muszę temu zaprzeczyć. To oczywiste wyzwanie w moją stronę, a to co będę musiał zrobić jest oczywiste. Będę musiał wskazać prawdziwego sprawcę).
Część 4 Koniec
Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia




Komentarze
Prześlij komentarz