Sprawa kultu rozdział 2 część 2

Rozdział 2 część 2-Sprawa teatru

Dzień: 15.04.2035

Czas: 15:40

Miejsce: Dzielnica 4-Teatr Crime Island

    Dojechaliśmy pod budynek teatru. Wyglądał na bardzo stary i zaniedbany, ale w przeciwieństwie do liceum Ricky'ego robił kiepskie wrażenie. Gdy wysiedliśmy z auta stanęliśmy przed budynkiem. Właściwie po co?

-Hej Robin, czemu nie wejdziemy? - Zapytałem zaciekawiony.

-Koleżanka, o której wspominałam miała po nas przyjść i oprowadzić po budynku - Wytłumaczyła spokojnie Robin, aby w następnej chwili dodać z powagą - Będziemy czekać tu tak długo, aż nie przyjdzie.

-Co?! - Wykrzyczałem zdziwiony.

-Ten twój obowiązkowy styl życia jest upierdliwy - Skomentował Nius - Nie możemy po prostu wejść? Po co komplikować sobie życie.

-Niechętnie, ale zgadzam się z nim - Poparłem Niusa.

-Czekamy tu i koniec - Postanowiła stanowczo Robin.

-Blecken rada od bardziej doświadczonej osoby - Przybliżył się Nius, aby zacząć mówić do mnie szeptem, a przynajmniej tak wyglądało z daleka. W rzeczywistości Nius mówił tak głośno, że zmarły nawet by się przyczepił o hałas - Kiedy kobieta coś postanowi dostosuj się, chyba, że umiesz ją przegadać, ale to rzadko kiedy jest możliwe.

-Jesteś bezczelny, Zane - Skwitowała Robin.

-Wiem, taki miałem zamiar - Odpowiedział Nius pokazując środkowy palec w kierunku mojej koleżanki z pracy.

-Blecken - Robin zaczęła swoją wypowiedź łapiąc mnie za ramię - dzwoń na policję. Powiemy, że Zane zaczął cię molestować. Trafi za to do więzienia jak nic.

-Dlaczego to ja mam być tutaj ofiarą?! - Zareagowałem zszokowany.

-Lepiej ty niż ja. Tata zawsze mi powtarzał, że w razie kłopotów szukaj kozła ofiarnego - Wytłumaczyła spokojnie Robin. Czego ty ją nauczyłeś Szefie!?

-Teraz widzisz Blecken jakie są kobiety. One są groźniejsze niż niejedno dzikie zwierzę - Stwierdził pewnie Nius.

-Przestań natychmiast - Zażądała chłodnym tonem Robin, dodając po chwili - Naprawdę jesteś irytujący.

-Mam tak samo z tobą, wiesz? - Przytaknął wyluzowanie Nius.

-W każdym razie co będziemy robić, dopóki twoja znajoma nie przyjdzie? - Zapytałem będąc skołowanym ich zachowaniem.

-Dalej nie wiesz zbyt wiele o wyspie, prawda? Może cię poduczę w ramach przeprosin za akcję z pistoletem, co ty na to? - Zaproponował Nius z serdecznym uśmiechem. Może to nie jest taki zły pomysł. Możliwe, że mogłem się pomylić co do Niusa.

-W takim razie, od kiedy wyspa ma nazwę Crime Island?

-Hę? - Nius zrobił zniesmaczoną minę. Czemu? - Nie o takie pytanie mi chodziło, blady baranie. Myślałem, że zadasz bardziej konkretne pytanie. Jeśli cię to interesuje do idź poszukać w bibliotece - Sprecyzował pseudo hawajczyk.

-Pomyślmy w takim razie - Zastanówmy się o co mogę go spytać... Może o jego relacje z Robin. Zachowują się jak najgorsi wrogowie, ale widać nić porozumienia - Jak się poznaliście?

-Dobre pytanie zadałeś - Skomentował Nius - Poznali-

-Przy badaniu jednej sprawy dekadę temu ten jełop pojawił się znikąd i zaczął mnie nękać - Przerwała bezlitośnie Niusowi, Robin.

-Zbyt szczera - Skomentowałem patrząc się na Niusa, który wyglądał jakby oberwał sztyletem.

-Widzisz? O tym właśnie mówiłem. Kobiety są straszne - Powiedział Nius przyciszonym głosem. Teraz trochę jest mi go żal.

-Może zadam inne pytanie. Jak trafiłeś na Crime Island?

-Heh, więc pytanie o przeszłość, co? To będzie kosztowało 400 milionów - Wycenił się drogo Nius z ponurym uśmieszkiem na gębie. Wiedziałem, że to jednak śmieć jest!

-Ty zdzierco! - Wykrzyczałem do Niusa - Powiedziałeś, że mnie poduczysz.

-Tak powiedziałem - Przyznał szczerze Nius - ale kto powiedział, że to będzie za darmo?

-Ty chu-

-Dobra przestańcie - Uciszyła nas Robin - Jak z dziećmi w piaskownicy. Blecken jesteś naiwny, wiesz?

-Czemu mi się teraz obrywa?

-Widzę, że nie umiesz rozpoznać oszusta. Zane chcę cię po prostu wykorzystać, abyś wplątał się w jakiś dług. Pewnie będzie chciał cię użyć, aby zdobyć sekrety agencji. Kiedyś się na to dałam, przynajmniej Tata uratował sytuacje.

-Za dużo myślisz - Skwitował Nius - Najwyżej zmusiłbym go do czegoś upokarzającego - Dodał Nius, właśnie w tej chwili zacząłem patrzyć się na niego morderczo. Czemu każdy robi ze mnie popychadło? 

-Nie miej mi tego za złe Blecken, dla mnie to byłby po prostu kolejny interes. Tym razem to nic osobistego.

-Pocieszające, wiesz - Powiedziałem sarkastycznie - Dlaczego tak się cenisz? - Zapytałem przybierając poważną twarz oraz nie rozumiejąc tego jak można być takim człowiekiem.

-A to coś dziwnego? - Odpowiedział pytaniem na moje pytanie Nius będąc lekko zdezorientowany - Te informacje dam ci za darmo, więc posłuchaj dobrze - Nius przybrał poważną minę bez jego charakterystycznego uśmiechu - Na tym świecie najważniejsze są informacje. Jeśli masz informacje możesz wygrać z każdym i kontrolować każdego. W sumie informatorzy i detektywi są to siebie podobni. Używamy informacji, aby przejąć kontrolę nad sytuacją i osiągnąć swoje korzyści. Nawet błahostki takie jak imię czy pochodzenie mogą być kluczowe, więc dlaczego miałbym ci o nich opowiadać za darmo?

-Muszę przyznać, że mimo tego jak długo się znamy też nie wiem zbyt wiele o tobie - Wtrąciła Robin zaciekawiona - Jesteś trochę jak duch, wiesz Zane?

-Jak duch, co? Coś jak Fantom? Ha! - Mruknął ledwo słyszalnie Nius z lekkim uśmiechem na twarzy, co Robin zauważyła i spiorunowała go wzrokiem.

-Hej, o co z tym chodzi? Co to za Fantom? - Zapytałem zaciekawiony.

-Powiem ci później Blecken - Odparła Robin z niepewną miną. Czy to coś trudnego? - Powiedzmy, że Fantom jest dosyć skomplikowany.

-Jest powiązany z agencją, czy z tobą? - Zapytałem z powagą. Robin zamiast odpowiedzieć przez chwile się nad czymś zastanawiała, ostatecznie milcząc.

-Mogę ci powiedzieć Blecken, ale wiesz, że to będzie trochę kosztowało - Wtrącił Nius wywęszając okazje.

-Tobie już podziękuje za informacje.

-Oj, czuję się porzucony, wiesz? - Odparł z szyderczym uśmieszkiem - Dobra, znaj moje dobre serce, mogę ci powiedzieć o moim nowym znajomym. Komendant Clay Laizard wciągnął mnie w małą umowę, wiesz?

-Spotkałeś Laizarda? - Zapytałem zdziwiony.

-Nie tyle spotkałem, jak zostałem wyśledzony - Odparł drapiąc się po głowie - Muszę przyznać, że ma nawet nieźle wyszkolonych ludzi.

-I czego od ciebie chciał?

-Nic wielkiego, chciał mnie aresztować - Odpowiedział lekceważąco Nius przewracając oczami.

-To jest coś wielkiego - Poprawiłem tego nonszalanckiego kretyna.

-Skoro tutaj jesteś, to oznacza, że dobiłeś z nim targu, racja? - Wtrąciła spokojnie Robin patrząc na Niusa badawczo.

-Można tak powiedzieć. Mogę powiedzieć, że musiałem pójść na dosyć spore kompromisy, aby uniknąć odsiadki. W końcu mam co nieco za uszami. Jednakże na pewno muszę mu przyznać, że umie się chłop targować. Mógłbyś wziąć od niego lekcje lub dwie Blecken.

-Nie porównuj mnie do tej gadziny - Powiedziałem zirytowany - Właściwie po czyjej stronie jesteś Nius?

-Po czyjej stronie - Powtórzył patrząc się w niebo. Twarz Niusa była bez wyrazu, kompletnie pusta jak płótno malarskie - Cholernie głupie pytania zadajesz. To oczywiste, że stoję po stronie, która ma mi więcej do zaoferowania. Jeśli chcesz wiedzieć, która to strona chętnie ci powiem, jednak trochę się wykosztujesz.

-Dość tego - Przerwała Robin ze zmęczeniem w głosie.

-Znowu przerywasz mi interesy? - Zapytał się niewinnie Nius.

-Jeśli chcesz się czegoś dowiedzieć mogę ci powiedzieć - Zaproponowała Robin ignorując Niusa -Jednakże to będzie... Jakby to ująć, taka lokalna wiedza. Nie byłam zbyt dobra z historii w szkole. Wolałam przedmioty ścisłe.

-Osoby, które myślą podobnie jak ty, lądują w crimedonaldzie - Skomentował Nius z szerokim uśmiechem.

-Czy ten fast food nie zaczyna się inaczej? - Zapytałem lekko zdziwiony. Crime Island jest dziwne lub niebezpieczne.

-Crime Island przez to, że jest praktycznie zamkniętym obszarem stało się takim drugim światem dla obecnego pokolenia. Z tego powodu Crime Island robi własne podróbki popularnych marek, jak crimedonald, crimebark, a nawet platform internetowych. Przykładowo widziałam jak ostatnio Tata puszczał ci coś na Crimetubie - Wytłumaczyła mi dokładnie Robin.

-A, pamiętam, że Ricky już mi coś mówił na ten temat - Odparłem trochę zniesmaczony, w końcu, gdy pomyślę, że ta dwójka jest kuzynostwem zbiera mi się na wymioty - Byłaś kiedyś poza wyspą?

-Raz jako bobas, nie pamiętam tego za dobrze, ale popłynęliśmy do Europy, aby odwiedzić dziadków w Anglii. Szkoda, że nie mogliśmy zostać dłużej i zobaczyć Japonii. Chociaż z drugiej strony tego też bym nie zapamiętała. Mówiłeś, że urodziłeś się w Waszyngtonie, jak tam było?

-Podobnie jak tutaj, nie licząc tego, że bliżej wyspie do więzienia.

-Nic na to nie poradzisz - Wtrącił znudzony Nius. Pewnie nie mógł wytrzymać, że coś nie kręci się wokół niego - Długo jeszcze zajmie tej kobiecie przyjście? Czy ona znowu śpi? Robin zadzwoń do niej.

-Cóż uważam, że tym razem to nie jest zły pomysł - Powiedziała spokojnie Robin wyjmując z kieszeni marynarki telefon, który miał na odwrocie logo czaszki. To był crimeplle. Gdy już miała dzwonić, drzwi od teatru się otworzyły. Stanęła przed nami zaniedbana kobieta w piżamie ze wzorem gwiazd i z worami pod oczami. Kolejna dziwna osoba, czy jak?

-Cześć Robin, dzwonisz do kogoś? - Przywitała się kobieta siewając i przeciągając się - O widzę, że wzięłaś niezłe ciacha, miło cię znowu widzieć Zane.

-Trochę minęło Dira - Przywitał się dziwnie ciepło Nius.

-A Pana widziałam chyba w telewizji, racja? - Kobieta o imieniu Dira spojrzała na mnie badawczo za okularów- Blecken White, dobrze myślę?

-Zna mnie Pani? - Zapytałem zdziwiony.

-To pan rozwiązał sprawę tego nauczyciela zboczeńca, zgadza się?

-Tak - Odpowiedziałem ze smutkiem w głosie. Być kojarzony właśnie z tej sprawy, to wstyd.

-Jesteś już rozpoznawalny, nieźle Blecken - Wtrącił Nius z uśmiechem. Wiem, że się ze mnie nabijasz.

-W każdym razie, Blecken poznaj moją przyjaciółkę, to jest Dira Rector - Powiedziała Robin wskazując ręką na koleżankę - Mam do ciebie ważne pytania Dira, czemu nie odpowiadałaś na wiadomości i dlaczego jesteś w piżamie?

-Mam odpowiedź na oba te pytania - Zaczęła Pani Rector wyciągając palec wskazujący ku górze jakby miała moment olśnienia - Nie spałam trzy dni, aby skończyć scenariusz i chwilę się zdrzemnęłam. Tak jakoś wyszło.

-Powinnaś sobie lepiej zorganizować czas - Zaznaczyła Robin ze zrezygnowaną miną - Co ważniejsze, nie spałaś trzy dni? Wiesz, jak to wpływa na organizm? Po trzech dniach twój organizm sam się wyłączy... Tak było, racja?

-Jak na detektywa przystało szybko łapiesz - Odpowiedziała Pani Rector pokazując kciuka w górze do Robin.

-Z takim stylem życia szybko się wykończysz, wiesz?

-Sytuacja wymagała poświęceń, ledwo skończyłam ostatnie poprawki do scenariusza.

-Jesteś niemożliwa.

-Dzięki, to oznaka geniuszu, wiesz? - Stwierdziła Pani Rector uśmiechając się pewnie. Przynajmniej jest wesoła i prawie nie obłąkana, a to na tej wyspie wydaję się rzadkością.

-Możemy wejść do środka, Dira? - Zapytał się Nius siewając w dłoń, widocznie zmęczył się ich mini kłótnią - Nie chcesz chyba, żeby przechodnie widzieli cię w piżamie, co?

-Racja, wchodźcie.

    Weszliśmy wreszcie do środka. Wnętrze budynku wyglądało jak jego część zewnętrzna, czyli brudno i ponuro. Przeczuwam, że reszta zespołu musi mieć depresje od atmosfery ich miejsca pracy.

-Posprzątałabyś tutaj trochę - Powiedziała zirytowana Robin - Taki bałagan negatywnie wpłynie na resztę pracowników. Co by powiedział na to Pan Rector?

-Dlaczego wciągasz do tego mojego zmarłego ojca? - Zapytała się nerwowo Pani Rector - Robin, aby posprzątać musiałabym mieć na to czas i energię. Biorąc pod uwagę, że nie mam czasu nawet na sen, to samo wszystko tłumaczy.

-Zmieniając temat, o czym będzie przedstawienie? - Zapytałem rozglądając się w około z nadzieją, że natrafię wzrokiem na coś ciekawego i nie depresyjnego. Tutaj nie było niczego takiego.

-Biorąc pod uwagę, że to moje pierwsze własne przedstawienie zdecydowałam się na historie o początkach Crime Island.

-Czy to nie jest przypadkiem odgrzewany kotlet - Zapytał Nius gapiąc się w telefon.

-Bez telefonu 5 minut nie usiedzisz? - Zapytała zdenerwowanie Robin - Co ty w ogóle robisz?

-Kalkuluje, ile mógłbym zarobić, gdyby mnie tu nie było - Odpowiedział chłodnie Nius z obojętnym wzrokiem.

-Cham - Rzuciła krótko Robin.

-Wypraszam sobie, czy ja wyglądam na szynkę?

-Ha! Niezłe - Powiedziała Dira - Odpowiadając na pytanie z wcześniej, może i jest to sztampowy wybór sztuki. Jednak od czegoś muszę zacząć. Nawiasem mówiąc, mamy trochę czasu, więc macie jakieś pytania? Radzę się szybko decydować, po mogę zasnąć w każdej chwili.

-Więc znasz się z Robin od dłuższego czasu? - Zapytałem zaciekawiony.

-Od czasów liceum, można powiedzieć, że jestem jedyną przyjaciółką Robin ze szkoły.

-Moja wina, że nasi rówieśnicy byli wtedy niedojrzali? - Zapytała się Robin ze skrzyżowanymi rękami.

-Dla nich to bardziej wyglądało, że ty byłaś za dojrzała. W liceum powinnaś się trochę zabawić, a ty cały czas leciałaś według schematu szkoła, agencja, łóżko.

-Więc już wtedy pomagałaś Szefowi w agencji?

-Tata ma to do siebie, że nie zatrudnia pracowników - zaczęła trzymając się za brodę - Mój ojciec ma syndrom ratownika. Jest zdania, że samemu wszystko załatwi i rozwiąże każdą sprawę, takim stylem życia prędzej by się załatwił. Właśnie dlatego w wieku 16 lat zaczęłam pracować w agencji na pół etatu. Z początkowo zajmowałam się dokumentacją, a dwa lata później zaczęłam pracować w terenie.

-Innymi słowy, poświęciłaś licealne życie wyłącznie dla swojego nadopiekuńczego ojca. Chociaż lepiej powiedzieć, że je zmarnowałaś - Skomentował prowokacyjnie Nius.

-To była moja decyzja i nic ci do tego Zane - Odpowiedziała gniewnie na prowokacje Robin.

-W każdym razie - Zacząłem, aby zmienić temat - Więc Pani Rector, zajmujesz się tworzeniem scenariuszy?

-Wystarczy Dira - Sprostowała Dira - A odpowiadając na pytanie, to owszem, mój Ojciec zajmował się tym teatrem przez długi czas, ale jakiś czas temu zmarł, więc je przejęłam.

-Oh, przykro mi.

-Nie trzeba, ten stary piernik zmarł gdzieś indziej niż na scenie - Powiedziała chłodno Dira przyjmując zirytowany wyraz twarzy - Przez niego teatr jest jeszcze mniej warty.

-Nie mów tak! - Krzyknęła niespodziewanie Robin. Mimo, że nie widzę kolorów, to mogę poczuć, tą czerwień na jej twarzy - Powinnaś opłakiwać swojego ojca, a nie przejmować się wartością budynku.

-Ale ty wiesz, jak śmiesznie niska jest tutaj cena gruntu? - Rzucił obojętnie Nius.

-Możesz powiedzieć o tym coś więcej? - Zapytałem się będąc trochę przejęty. Jak Nius powie, że to będzie kosztowało, obiecuję, że jeden z nas nie wyjdzie stąd o własnych siłach. Przysięgam również, że tym kimś nie będę ja.

-Morderstwo z reguły obniża wartość budynków za oceanem, racja? Zakładam, że to dlatego, iż miejsce, gdzie ktoś kopnął w kalendarz jest słabą opcją do mieszkania. Jednakże tutaj jest trochę inaczej. Morderstwa zwiększają wartość nieruchomości. Można nawet powiedzieć, że budynek bez morderstwa jest nawiedzony. Patrząc na aktualną cenę ziemi, na której znajduje się teatr można śmiało powiedzieć, że tutaj nikt nie zginął - Wytłumaczył fachowo Nius.

-To świetna wiadomość - Powiedział radośnie.

-Co ty gadasz? - Zapytała się oburzona Dira - To koszmarna wiadomość. Jeśli sztuka nie wypali, zostanę z niczym. Dlaczego nie wzięłaś młodego, Robin? On jest dosyć pomysłowy.

-Młody? Masz na myśli Rickye'ego? - Zapytałem skonfundowany tym, to oznacza, że oni się znają.

-Jak ojciec jeszcze żył często dawał mi dodatkowe bilety, więc rozdawałam je Robin, aby wzięła Zane'a oraz kogoś jeszcze. Zazwyczaj to był ten kolorowy lub młody, chociaż raz wzięła Pana Browna, ale on dostał zakaz wstępu - Wytłumaczyła zaspana kobieta.

-Jego wina, mógł mnie nie dusić. W sumie, co ja takiego zrobiłem? Tylko próbowałem przytulić Robin, aby go wkurzyć - Dopowiedział mało poważne Nius. To była całkowicie jego wina.

-Może mi go pożyczycie, potrzebuje ludzi, a Ricky wydaje się niezłym aktorem. Widzę ten talent w jego oczach - Powiedziała Dira pewna swego oka do talentów. Muszę jej przyznać, że ma niezłą intuicję. W końcu Ricky stara się utrzymać swoją maskę.

-Nie ma takiej opcji - Odmówiła Robin z powagą na twarzy - Ricky jest dla mnie jak młodszy brat, więc nie mogę dopuścić, aby pracował w tak zapuszczonym miejscu. Zresztą wątpię, żebyś mu zapłaciła - Dopowiedziała po chwili z chłodnym spojrzeniem. Miło widzieć, że to kuzynostwo ma taką ciepłą relacje. Jestem aż zaskoczony.

-Okrutna - Skomentował krótko Nius ze swoim szyderczym uśmieszkiem.

-Pani Rector, jest Pani potrzebna - Powiedziała młoda kobieta, która zadziwiła nas swoim nagłym pojawieniem. Kobieta była młodsza od Robin i Diry, gdybym miał zgadywać, to powiedziałbym, że jest moją rówieśniczką. Kobieta miała na sobie koszulę, jeansy oraz słuchawkę z mikrofonem na uchu.

-Czego trzeba Sue? - Zapytała się Dira z dziwnym uśmiechem. Jakby wyczuła okazję.

-Potrzebne są miecze z rekwizytorni, mogłaby Pani je przynieść?

-Oczywiście, w tym czasie zabaw naszych gości - Gdy Dira to powiedziała, zniknęła za drzwiami.

-Pewnie, gdy zrobi swoje pójdzie gdzieś zasnąć - Stwierdziła kobieta o imieniu Sue z irytacją w głosie -Co za upierdliwa Szefowa.

-A Pani to? - Zapytała spokojnie Robin ze skrzyżowanymi ramiona.

-Nazywam się Sue Light, Pani Rector poprosiła mnie, żebym was zabawiła, więc może was oprowadzę - Zaproponowała Pani Light - Do występu pozostało trochę casu, więc zapoznam was z obsadą.


Część 2 Koniec


Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 1 część 1

Rozdział 1 część 4

Postacie