Sprawa kultu rozdział 2 część 7
Rozdział 2 część 7-Sprawa teatru
Dzień: 15.04.2035
Czas: 19:50
Miejsce: Dzielnica 4-Teatr Crime Island
-Tik tak Blecken, koniec czasu - Powiedział Nius stukając w zegarek. Za 10 minut będzie 20:00, więc minęło półtorej godziny - I jak twoje śledztwo? Jesteś gotowy? A może zabrakło ci czasu? Powie-
-Nie przeciągajmy tego - Przerwałem mu - Im szybciej zaczniemy, tym prędzej skończymy. Nie chcę marnować na ciebie więcej czasu niż trzeba - Powiedziałem spokojnie, przeszywając Niusa wzrokiem, na co on z początku nie odpowiedział. Przez chwilę patrzył się na mnie bez wyrazu, aż nagle znów zaczął się uśmiechać.
-... Hahahaha! Wspaniale! - Wykrzyczał nagle Nius zanosząc się śmiechem. Jednak ten śmiech był inny niż ostatnio. Zauważyłem, że Nius traktuję ludzi na dwa sposoby. Jednych takich jak ja traktuje z pogardą i kpiną. Drugich takich jak Szef, traktuje z szacunkiem. Po tym pojedynku sprawię, że zacznie mnie szanować - Twój wzrok Blecken.
-Co z nim?
-Zmieniłeś się Blecken - Stwierdził z uśmiechem Nius wskazując na mnie palcem - Co się z tobą w te półtorej godziny? Wyglądasz jak zupełnie inna osoba.
-Wydaję ci się - Sprostowałem obojętnie - Po prostu zdałem sobie sprawę co muszę zrobić, aby zdobyć to czego pragnę.
-Hahaha, czyżby? - Zakpił ze mnie Nius. Dalej nie bierze mnie na poważnie.
-Aha, jeszcze jedno Nius.
-Hm, co tam?
-Dla jasności Nius, nie jesteś nikim poza murem, który muszę przeskoczyć. Mówiąc wprost, nie widzę w tobie nikogo wyjątkowego.
-... - Nius milczał patrząc na mnie pusto, tym razem bez uśmieszku, aby następnie powiedzieć ponuro - Jesteś po prostu kolejnym idiotom, który nie wie, gdzie sięgają jego limity, walka z tobą będzie nudna. Chyba pierwszy raz zwycięstwo nie da mi satysfakcji... Szkoda - Dodał po chwili cicho. Nius zaczął rozglądać się po wszystkich w teatrze - Nim zaczniemy pojedynek, muszę was o coś poprosić - Nius z koszuli wyjął kartkę - Moje istnienie nie jest oficjalnie legalne, dlatego musicie podpisać ten dokument. To jest przeklęty kontrakt, jeśli go podpiszecie nie wydam waszych sekretów.
-To zwykły szantaż! - Wykrzyczał Pan Blackmailer.
-Mówiłeś coś kundlu? - Powiedział Nius z pogardą patrząc na Pana Blackmailera z wyższością - Nie patrzę na nikogo poza samym sobą, moje szczęście jest najważniejsze. Właśnie dlatego nie mam zamiaru patrzeć na zdanie innych. Jeśli wam się nie podoba, to zrujnuję wam życie, dla mnie to w porządku - Po tych słowach jak na zawołanie pracownicy teatru podpisali dokument Niusa - Blecken, Robin też go macie podpisać.
-Już już, - Podpisałem dokument - Z tego co mówiłeś, złamanie umowy grozi śmiercią, prawda?
-Masz dobrą pamięć.
-W razie czego mam przynajmniej pewność, że moje sekrety są bezpieczne.
-Dopóki ktoś ich nie wykupi.
-Przeklęty papier, co? - Wtrąciła Robin - Więc dlatego oni nic nie mówili.
-Lubię mieć kilka asów rękawie, na wypadek, gdyby przyszło nam się kiedyś zmierzyć. Jednakże nie wybiegajmy w przyszłość, możemy zaczynać Blecken?
-Jasne.
-Dobrze, biorąc pod uwagę, że to ja ogłosiłem prawo pojedynku, pozwólcie, że wytłumaczę zasady. Będę mierzył się z Bleckenem w sprawie, "kto zabił Masona Sadactora?". Uznaję, że sprawcą jest Dave Blackmailer i będę starał się wykazać jego winę. Jednakże, jeśli Blecken myśli inaczej, to on przedstawia swoje argumenty. Pojedynek będzie trwał do momentu, aż nie osiągniemy konkretnej konkluzji albo któraś ze stron nie ustąpi. Chociaż, to może być nie potrzebne. W końcu wina Pana Blackmailera jest oczywista, racja? - Powiedział Nius patrząc się na mnie prowokująco. On ewitętnie rzuca mi wyzwanie.
-Pan Blackamiler nikogo nie zabił.
-A to czemu? Przecież wina jest oczywista. Blackmailer przemycił do teatru prawdziwy miecz i zabił nim Pana Sadactora.
-No niby tak, ale-
-Ale na dodatek Blackmailer groził Panu Sadactorowi na naszych oczach, zapomniałeś Blecken?
-Naprawdę coś takiego było? - Zdziwiła się Robin.
-To było wtedy, kiedy ty z Sue wymierzałyście Dirze sprawiedliwość. Blackmailer w garderobie mężczyzn groził, że potnie Pana Sadactora, Panie Fearman, może Pan to potwierdzić, czyż nie?
-Oczywiście, że tak było - Pan Fearman przytaknął, sprzedawczyk cholerny.
-Widzisz Blecken? Można powiedzieć, że już wtedy się przyznał do tego co zamierza zrobić.
-Tyle, że to mogło być zwykłe gadanie - Zaprzeczyłem wskazując palcem na Pana Blackmailera - Spójrz na niego Nius, ten człowiek jest mocny jedynie w gębie. W słowach każdy jest mocny, ale jak przychodzi do momentu prawdy, najpewniej by stchórzył.
-Masz absolutną rację, ale to nie zmienia faktu, że to miecz Blackmailera przebił na wylot Pana Sadactora. Innymi słowy to on zabił.
-Przecież Pan Blackmailer wyglądał na zdziwionego w momencie dźgnięcia. To może oznaczać, że sam nie wiedział o tym, iż ostrze jest prawdziwe.
-Zapominasz, że to aktor, co prawda gówniany, ale mógł grać po prostu. Musimy pamiętać o relacjach między ofiarą a podejrzanym. Widać, że oboje siebie nienawidzili, jednak to Blackmailer przekroczył granicę i zabił. Miał nawet motyw.
-Motyw?
-Pan Sadactor jest dosyć znany na wyspie, a Blackmailer to amator, który niedawno zaczął. Motywem może być zwykła zazdrość wobec bardziej utalentowanego, znanego i mądrzejszego starszego kolegi.
-Ja zazdrosny o Masona? Nigdy! - Zaznaczył swoje stanowisko Pan Blackmailer pokazując w pełni zasłużony środkowy palec w stronę Niusa.
-Oj, jeśli nie to jest twoim motywem, to co?
-Na chuj mi motyw, jak nikogo nie zabiłem?
-A na co Bleckenowi oczy jak są uszkodzone?
-Weź się odpieprz od moich oczów.
-Chcę tylko powiedzieć, że słuchanie cię jest bez sensu, Blackmailer. To dosyć prosta sprawa, więc możemy to skończyć? Nie chcę mi się tu być.
-Zostawisz to tak Blecken? - Spytała się Robin patrząc na mnie z oczekiwaniem.
-Oczywiście, że nie - Odpowiedziałem od razu. Przecież nie chcę z nim przegrać. Jednakże muszę pamiętać, że mierzę się z Niusem. Z tego co już zaobserwowałem, to jego styl wydaję się skupiać na szybkiej dominacji, podobnie do Laizarda. W takim razie muszę uderzyć inaczej. Na ten moment skupialiśmy się na ostatnim akcie zbrodni, czyli krążyliśmy wokół momentu śmierci Pana Sadactora. Jednak skupianie się na tym teraz to błąd. Muszę skupić się na czymś innym, a konkretniej na mieczach. Przecież to ktoś inny niż Pan Blackmailer przemycił prawdziwe ostrze. To ten kto sprowadził rekwizyty.
-I co Blecken, możemy kończyć?
-Żartujesz sobie, nie? Prawdziwa zabawa dopiero się zaczyna.
-...Ha ha, to chciałem usłyszeć.
-Jest dowód, który zaprzecza temu, że Pan Blackmailer zabił Pana Sadactora.
-Hm, czyżby?
-Zabójcą jest prawdopodobnie osoba, która zaopatrywała teatr w rekwizyty. To by wyjaśniało, dlaczego do teatru trafił prawdziwy miecz.
-Ale czy nikt by tego nie zauważył? W sensie, to prawdziwe ostrze - Wtrącił nerwowo Pan Fearman, chyba wie co się szykuję.
-Przecież miecze były przygotowane przed występem - Zaznaczyła Pani Light.
-Właśnie, przed. Zabójca musiał to wykorzystać i podmienić miecz w trakcie - Wytłumaczyła Robin, która jest na pewno o wiele bardziej kooperacyjna niż Ricky.
-Który drań robił zakupy?! - Wykrzyczał agresywnie Pan Blackmailer.
-Ben to byłeś ty, nie? - Powiedziała Dira wskazując palcem na Pana Fearmana.
-Po co miałbym przynosić miecz? - Odpowiedział Pan Fearman wyraźnie przechodząc do defensywy. Jeszcze trochę, niech się odsłoni.
-Aby zabić Masona? - Odpowiedziała naiwnie Pani Silly, ona też coś ukrywa, więc będę musiał ją obserwować.
-Tyle, że Pan Fearman, nie miał powodu zabijać. Jedyne osoby, które miały urazę do ofiary, Pana Sadactora, to Blackmailer i Pani Silly - Wtrącił się nagle Nius z poważną miną i głosem.
-Ale to ten wieprz robił zakupy, jak miałem przynieść miecz? - Zaznaczył Pan Blackmailer.
-Hm, może zapytamy detektywa o zdanie? - Powiedział Nius rzucając mi zadowolone spojrzenie.
-Mógłbyś nie zwalać na mnie swojej roboty? - Odpowiedziałem zirytowany.
-Dalej, Blecken odpowiedz na to, kto według ciebie przyniósł miecz do teatru? - Zadał mi pytanie Nius ignorując mnie. Jeśli chcę przejść dalej, to muszę się dostosować.
-Uważam, że to był Pan Fearman - Odpowiedziałem pewnie.
-Co?! - Wykrzyczał zdziwiony Pan Fearman.
-Interesujące, rozwiń myśl - Powiedział zaintrygowany Nius z ciekawskim spojrzeniem i tajemniczym uśmiechem, czy on coś planuję?
-Pan Fearman był osobą, która zaopatrywała teatr w rekwizyty, dodatkowo śledztwo wykazało, że ma coś na sumieniu - Wytłumaczyłem moje podejrzenia, oczywiście nie wspomniałem o perwersyjnym wybryku.
-Ale to dalej niczego nie udowadnia - Zaznaczył Nius.
-Czyli chcesz dowodu? - Zapytałem się, chociaż odpowiedź jest oczywista.
-jeśli to nie problem.
-Cóż... - To jest problem, muszę przyznać. Jak mogę udowodnić to, że Pan Fearman zdobył prawdziwy miecz?
-Pytanie polega na tym, kiedy rekwizyty zostały kupione? - Wtrąciła Robin jakby czytała mi w myślach.
-A co to ma do rzeczy? - Zapytała Pani Light.
-Jeśli rekwizyty zostały kupione niedawno, to nie byłoby czasu na zrobienie tak wiernej kopii, to oznacza, że trzeba było znać wygląd replik wcześniej. Na przykład przy zakupie - Wytłumaczyła Robin swoje rozumowanie.
-W takim razie, to Ben zabił Masona? - Zapytała Pani Silly będąc zagubioną od natłoku informacji.
-Dokładnie tak kotku, to ten wieprz jest mordercą, więc zostaw mnie w spokoju psycholu - Powiedział ofensywnie Pan Blackmailer.
-Chwila, nie skaczcie do wniosków - Wtrącił spokojnie Nius - Racja, Pan Fearman robił zakupy, ale szansę, że jest zabójcą są małe.
-Niby jak? - Odpowiedział Pan Blackmailer.
-Ofiara została zabita za pomocą miecza, który został użyty w sztuce, to niezły pomysł, ale ten sposób jest trochę nie efektywny - Skomentował Nius - W końcu nie ma pewności, że ktoś tego nie zauważy.
-Jednakże, to nasza jedyna opcja - Zaznaczyłem - Pan Fearman robił zakupy - Dodałem.
-Jednak nie miał motywu do zabicia ofiary - Odbił Nius - Pan Fearman z Panem Sadactorem się nieźle dogadywali, więc nie było powodu do zabójstwa.
-Masz rację, ale to w przypadku, gdy założymy, że wszystko poszło zgodnie z planem - Odpowiedziałem będąc pewnym siebie.
-Zgodnie z planem? Co masz na myśli? - Zapytała się Pani Light, chociaż powinna wiedzieć o co chodzi.
-Panno Light, proszę nie być taka zdziwiona. Przecież Pani była z nami, gdy zobaczyliśmy upadek planu Pana Fearmana - Powiedziałem sztucznie ponuro.
-Co? - Zapytał blado Pan Fearman.
-Gdy Pani Light oprowadzała nas po teatrze w rekwizytorni natknęliśmy się na śpiąca Dire - Wytłumaczyła Robin. Widocznie rozumiemy się bez słów.
-Na podłodze leżało kilka mieczy, a sama Dira powiedziała, że je zwaliła - Ciągnąłem.
-To oznacza? - Zapytała się Pani Silly. Mogę wyczuć parę wydobywającą się z głowy.
-Pan Fearman prawdopodobnie przygotował narzędzie zbrodni na wierzchu, ale Dira rozsypała miecze po podłodze. Gdy już miała iść wzięła dwa pierwsze lepsze. Przez co jej się pomieszały - Wytłumaczyłem swoją logikę.
-Co masz na swoją obronę, Szefowo? - Zapytała z cichą furią Pani Light.
-Co mogę powiedzieć, przypadki się zdarzają, nie? - Odpowiedziała niewinnie Dira.
-Dosyć mordercze przypadki ci się przytrafiają muszę przyznać - Skomentowała sarkastycznie Robin.
-Zamknąć się - Przerwał agresywnie Pan Blackmailer - Jedyne co ma znaczenia to fakt, że wieprz zabił Masona - Powiedział wskazując palcem na wystraszonego Pana Fearmana.
-Głupiec - Powiedział krótko Nius z szyderczym uśmiechem.
-Co? - Powiedział zszokowany Pan Blackmailer.
-Pan Fearman nie miał powodu do zabójstwa Pana Sadactora - Wyjaśnił Nius.
-Jednak przygotował zbrodnię -Zaznaczyłem - jak twierdzisz inaczej to pokaż nam dowód.
-Na wszystkich trzech mieczach są wygrawerowane litery. Dwa "D" i jedno "M".
-To wiemy - Zauważyłem - jeden z mieczy "D" jest narzędziem zbrodni.
-Właśnie, mowa o mieczu "D", a to odnosi się do imienia podejrzanego, czyli Dave - Ciągnął Nius.
-A "M", to Mason, przestań mówić oczywistości i przejdź do rzeczy Zane - Zganiła Robin, Niusa.
-Gdybym to ja bym był zabójcą, zrobiłbym inne oznaczenie, a w szczególności takie, które by mnie nie wykopało - Zauważył Nius z szerokim uśmiechem.
-Co? - Rzuciłem krótko.
-Skoro miecze "D" oznaczają Dave, to muszę przyznać, że wybrał strasznie proste oznaczenia, aż za proste bym powiedział. Zupełnie jakby ktoś wrabiał Blackmailera, czyż nie? - Zaznaczył Nius.
-Zane stajesz sobie sprawę co powiedziałeś? - Zapytała się podejrzliwie Robin, jakby coś wiedziała.
-Hm, co takiego? - Zapytał Nius z niewinnym wyrazem twarzy.
-Takie zdanie jasno broni Pana Blackmailera - Odpowiedziała ostrożnie Robin, ciekawe, dlaczego.
-Racja! Tak proste oznaczenia jasno mówi nam, że Pan Blackmailer jest wrabiany! - Powiedziałem energicznie, teraz szala zwycięstwa jest po mojej stronie.
-Ups - Powiedział Nius z lekkim uśmiechem. Mam go! Nius w końcu się pomylił, teraz czas na kontrę.
-Skoro osobą odpowiedzialną za wykonanie miecza i wrobienie pana Blackmailera jest pan Fearman, to oznacza, że również jest sprawcą! - Zaznaczyłem swoje stanowisko.
-Jak? - Zapytał Nius.
-Co?
-Nie było złej krwi między ofiarą a jego potencjalnym zabójcą, więc to nie ma sensu - Zauważył Nius.
-Ma rację, to bez sensu - Potwierdziła Dira, to nic nie wniosło, ale widocznie chciała się odezwać.
-Zresztą, to nie zmienia jednego fundamentalnego faktu. Osobą, która przebiła mieczem i co za tym idzie zabiła Pana Sadactora jest Blackmailer! - Powiedział Nius.
-Ach! Jakieś rady Robin? - Zapytałem zdesperowany.
-Nie poddawaj się jeszcze. Przejrzyj wszystkie drogi, jak napotkasz ślepy zaułek, to próbuj znowu, aż do skutku - Doradziła mi spokojnie Robin. Jak ona umie zachować taki spokój.
-Na co czekasz Blecken? Czy nie miałeś mnie pokonać? Nie mów mi, że całe to wielkie gadanie było zwykłym szczekaniem!? - Powiedział Nius cały czas wyśmiewając mnie - W końcu nie ma bata, że Pan Fearman planował zabójstwo Pana Sadactora - Dopowiedział Nius... Chwila, te słowa... Dobra rozumiem.
-Mam to - Powiedziałem znudzony.
-Hm?
-Dzięki Nius, podsunąłeś mi pomysł - Powiedziałem z pewnym uśmiechem, znowu jestem w grze.
-Zamieniam się w słuch - Odpowiedział Nius będąc niewzruszony moją postawą, to się niedługo zmieni. Cały czas krążyłem wokół złej odpowiedzi, zamiast skupiać się na tym, dlaczego Pan Fearman planował zabójstwo Pana Sadactora, powinienem odwrócić proces i pomyśleć inaczej. Co, jeśli Pan Fearman chciał zabić kogoś innego?
-Pan Fearman planował zabójstwo jednego z aktorów, jednak jego celem był Pan Blackmailer - Powiedziałem wskazując palcem na Pana Blackmailera.
-Coś ty powiedział?! Ten wieprz chciał mnie zabić?! - Powiedział Pan Blackmailer będąc lekko mówiąc wściekły.
-To nie tak! -Zaprzeczył Pan Fearman - Panie White, mieliśmy układ, racja? Czemu mnie Pan zdradził? -Powiedział Pan Fearman powołując się na przeszłość.
-O ile dobrze pamiętam, to on nie zakładał krycia Pana w Pańskiej zbrodni - Zaznaczyłem chłodno, nawet nie mam współczucia czy szacunku.
-Tyle, że niczego nie zrobiłem - Powiedział Pan Fearman cały czas zaprzeczając swojej winy.
-Żeby ktoś tak słaby jak Ben próbował zabić Dave'a? Nierealne - Zauważyła Pani Light.
-Intrygujący temat właśnie poruszyłeś Blecken, na czym opierasz swoje stanowisko? - Zapytał się Nius będąc zainteresowany.
-Jak wcześniej mówiłem to Pan Fearman zdobył prawdziwy miecz oraz oznaczył. Jednakże jego celem nie był Pan Sadactor, tylko Pan Blackmailer - Powtórzyłem.
-To jak wyjaśnisz, że prawdziwe ostrze miało inicjał Blackmailera? - Dociekał Nius.
-Słucham?
-Nie łatwiej byłoby zrobić jedno ostrze z inicjałem "M" niż dwa z "D"? Wtedy uniknęło by się zamierzenia z pomieszanymi mieczami - Zaproponował Nius.
-Tyle, że wtedy to byłoby bardziej oczywiste. - Wtrąciła Robin - Zapewne istnienie dwóch mieczy "D", polegało na tym, że sprawca mógłby je później zamienić. Na przykład przy zamierzaniu.
-Niemożliwe, zabójstwo było w trakcie występu, więc wzrok każdego był skierowany w scenę. Zamiana miecza była wtedy niemożliwa - Odbił argument Nius.
-Na pytanie z ostrzem jest inna odpowiedź - Powiedziałem.
-Och, naprawdę? - Zakwestionował Nius.
-To był zwykły blef ze strony Pana Fearmana - Wyjaśniłem.
-Blef? - Powtórzyła Pani Silly.
-Co, jeśli od początku to Pan Sadactor miał dostać miecz "D"? Co, jeśli Pan Fearman chciał wrobić Pana Sadactora w swoją zbrodnię? - Zaproponowałem swoje rozwiązanie.
-Dlaczego znowu mnie oczerniasz? Co ja ci takiego zrobiłem? Co Masonowi zrobiłem? - Zaczął się pytać Pan Fearman, zwykłe branie na litość.
-To jest dobry punkt, Panie Fearman - Zaznaczyłem.
-Że co? - Zapytał się Pan Fearman zdzwiony.
-Ty nic nie zrobiłeś Panu Sadactorowi i vice versa - Zacząłem, aby po chwili przeszyć spojrzeniem Pana Blackmailera - Jednakże Pan Blackmailer już tak.
-Jakiś problem? - Odpowiedział ofensywnie Pan Blackmailer.
-Tak, szantażowałeś tą dwójkę - Powiedziałem oskarżająco.
-Ja i szantaż? Gdzieżby - Powiedział Pan Blackmailer próbując wywinąć się z kłopotów.
-Pan Fearman sam mi to powiedział - Dodałem.
-Za to ty oskarżasz go o zabójstwo oraz używasz jego słów przeciwko mnie. Po prostu wykorzystujesz to co jest ci na rękę - Wyjaśnił mnie Pan Blackmailer.
-Hm, pierwszy raz się w czymś zgadzamy - Zauważył Nius - Mógłbyś się w końcu zdecydować Blecken co do swojego stanowiska - Dodał po chwili wskazując na mnie palcem uśmiechając się przy tym szyderczo.
-Tyle, że Blecken pewnie ma jakiś dowód na poparcie swoich racji, nie? - Powiedziała Dira z nadzieją w głosie.
-Właściwie to nie - Sprostowałem - Użyłem tego co mi powiedział Pan Fearman.
-Hahaha! Przynajmniej jesteś szczery - Przyznał Nius, aby po chwili przybrać ponure spojrzenie wraz z uśmiechem - Ty nie masz dowodu, ale ja go mam.
-Co? - Zdziwił się Pan Blackmailer.
-Pamiętasz, że kręciłem filmik jak topie twój łeb w kiblu, nie? Kazałem użyć telefonu Pana Fearmana, później mu go zabrałem i wysłałem sobie - Pochwalił się Nius.
-I co to ma wspólnego z czymkolwiek? - Przyznała Pani Light będąc widocznie obrzydzona na widok Pana Blackmailera.
-Kiedy tak sobie wysyłałem filmik z ciekawości zacząłem przeglądać telefon Pana Fearmana i nie uwierzycie co znalazłem - Powiedział Nius robiąc dramatyczną pauzę. Muszę przyznać, że to lepszy aktor niż ta dwójka.
-Co? - Zdziwiła się Dira.
-Cuda natury z przebieralni dziewcząt - Powiedział połowicznie Nius. Typ go pogrąży.
-Słucham? - Zapytała się podejrzliwie Pani Light, ona coś podejrzewa.
-Pan Fearman zamontował kamerki w waszej garderobie, a najwięcej w przebieralni - Przyznał się Nius z diabelskim uśmiechem.
-Ty gnido - Skwitowała Panna Silly.
-A to jeszcze nie koniec, wysyłał je regularnie Blackmailerowi - Dodał Nius z coraz większym zadowoleniem.
-Co? - Zdziwiła się Dira.
-Wieprz wysyłał mi je z jego dobrej woli, co ci do tego? - Bronił się Pan Blackmailer.
-Wszystko przekręciłeś, szantażowałeś tym Pana Fearmana - Brnął dalej Nius.
-Masz na to dowód? - Powiedział Pan Blackmailer z wyzywającym tonem. Widocznie to jakaś forma wyzwania.
-A pokaż telefon, zobaczymy wiadomości między waszą dwójką. Jeśli nie masz nic na sumieniu, to bez znaczenia, prawda? - Zaproponował Nius. Szach mat normalnie.
-Dobra masz mnie, ale obiecuję, że robiłem to w imię męskiej ciekawości - Przyznał się Pan Blackmailer.
-A szantaż na ofiarę? - Zapytałem się.
-A kogo trup obchodzi? - Odpowiedział Pan Blackmailer krótko i obojętnie.
-Później do tego przejdziemy, ale najpierw jest ważniejszy temat. Dzięki temu, wiemy, kto jest prawdziwym sprawcą, czyż nie? Blackmailer dalej jesteś w kropce! - Ogłosił nagle Nius.
-Jak to? Przecież to co powiedziałeś jasno wskazuje, że Pan Fearman usiłował zabójstwo na Panu Blackmailerze - Zacząłem bronić swojej racji.
-Tyle, że nie możemy być tego dalej pewni, ponieważ istnieje kolejna możliwość - Powiedział Nius.
-Jaka? - Zainteresowała się Dira.
-Pan Fearman z Blackmailerem współpracowali - Ogłosił Nius. Co się dzieje? Czemu czuję, że zaczynam tracić kontrolę nad sprawą? Przecież jeszcze kilka minut temu dominowałem. Muszę coś zrobić.
-Teraz to już poleciałeś. Skąd ten pomysł? - Zapytałem się z desperacją w głosie.
-Uspokój się i słuchaj. Wiemy, że Blackmailer szantażował tą dwójkę. Jednakże Pan Sadactor wydawał się być mocniejszy psychicznie i zwykły szantaż przestałby na niego działać. Wtedy to on by miał haka na Blackmailera i rolę zostałyby zamienione. Dlatego Blackmailer kazał Panu Fearmanowi zrobić plan z mieczami. Innymi słowy, Blackmailer szukał sposobu, aby pozbyć się Pana Sadactora bez brudzenia sobie rąk - Wytłumaczył Nius.
-Tyle, że ta teoria ma dziury. Istniało przecież ryzyko śmierci Pana Blackmailera. Dodatkowo przecież to on początkowo miał być celem Pana Fearmana - Zaprzeczyłem Niusowi.
-Jesteś tego pewny? - Zapytał się mnie Nius.
-Tak. Dodatkowo, chyba nie muszę mówić, że gdyby ten plan by się powiódł, to Pan Blackmailer zostałby oskarżony o zabójstwo - Odpowiedziałem zdeterminowany, mogę jeszcze z tego wybrnąć.
-...Jesteś zbyt łatwy, Blecken - Przyznał Nius z uśmiechem pełnym politowania.
-Słucham? - Zapytałem zdenerwowany.
-Cały ten czas grałeś według moich zasad i dalej się nie zorientowałeś - Powiedział Nius z rozbawionym uśmiechem, aby po chwili zacząć się ze mnie chichrać.
-O czym ty mówisz? - Zapytałem będąc coraz bardziej zdenerwowany.
-O podwójnym blefie jaki został zastosowany w tej zbrodni - Powiedział Nius spokojnie.
-Jedyną blefującą osobą tutaj jesteś ty, nie ma możliwości, aby w tej zbrodni istniało coś takiego jak podwójny blef - Rzuciłem bez namysłu. Spokojnie Blecken! Nie ma się czego bać. On nie może niczym ci zagrozić.
-Masz dosyć zamknięty umysł, przyjacielu - Powiedział Nius z wyższością w głosie.
-W-W takim razie na czym miałby polegać ten blef?! - Wykrzyczałem z drżącym głosem.
-Twoje stanowisko obiera się na trzech punktach:
1) W razie powodzenia planu, Blackmailer by zginął.
2) Pan Fearman zaplanował zabójstwo Pana Blackmailera.
3) W razie czego Blackmailer dalej byłby oskarżony o morderstwo.
To wszystko można łatwo zniszczyć jednym argumentem. Wszystko było blefem, abyśmy uwierzyli, że Pan Fearman zaplanował zabójstwo Blackmailera - Wytłumaczył Nius.
-P-Pokaż dowód w takim razie! - Wykrzyczałem, grunt pali mi się pod nogami.
-Dowód? Czy ich relacja pan-sługa nie wystarczy?
-Co?
-Argumentowałeś wcześniej, że przez szantaż Blackmailera, Pan Fearman chciał go zabić. Zmieńmy to, co, jeśli Blackmailer obiecując Panu Fearmanowi zostawienie go w spokoju chciał, aby przygotował zbrodnię? - Zaproponował Nius.
-To niedorzeczne!
-Och, czemuż to? - Zapytał się Nius.
-Zapominasz, chyba że Pan Blackmailer dalej by zabił Pana Sadactora. Dalej byłby mordercą w tej sprawie - Wytłumaczyłem.
-Błąd, jest przypadek, gdzie Blackmailer wyszedłby z całej sytuacji obronną ręką - Powiedział Nius z chłodnym przeszywającym spojrzeniem.
-To niemożliwe... - Powiedziałem pusto do siebie. Kiedy wpadłem w jego pułapkę? Moment, on wcześniej mnie nakierował. Powiedział wtedy coś co mi pomogło, był zaskoczony, ale tylko udawał. Nius po prostu użył sugestii i wepchnął mnie do jego świata. Zostałem wciągnięty do jego wersji idealnej wersji sprawy. Cholera, on cały czas się ze mną po prostu bawił. Nius cały czas jest szyderczy w stosunku do mnie, ponieważ wie, że nie jestem dla niego wyzwaniem. Szlag by to, wcale się nie zmieniłem od ostatniego razu, dalej jestem zbyt słaby, aby komukolwiek zagrozić.
-Taki to jest podstępny zawód, Blecken. Blackmailer dzięki temu planowi wyglądałby jakby zabił Pana Sadactora przypadkowo, co mogłoby być podstawą do uniewinnienia - Wytłumaczył mi Nius.
-Innymi słowy, chcesz nam wmówić, że Pan Blackmailer zaplanował to wszystko od samego początku tylko dlatego, że chciał pozbyć się Pana Sadactora? - Zapytałem się.
-Innej możliwości nie widzę.
-A co z resztą dowodów?
-Racja, w tej sprawie jest jeszcze kilka luźnych końców. Jednak od tego mamy sąd, aby je wyjaśnić - Powiedział Nius patrząc się leniwie na Robin.
-Chcesz po prostu zwalić na mnie swoją robotę, nie? - Powiedziała Robin z krytyką w głosie.
-Przecież wiesz, jak ja lubię luz. Jeśli nie muszę, to wolę odpocząć - Wyjaśnił Nius.
-Czy to w porządku? Zostawiać tak tę sprawę? - Zapytała się Robin.
-Nie mam żadnego zainteresowania, jeśli chodzi o tą sprawę, więc dla mnie to w porządku - Powiedział Nius obojętnie.
-A dla tych ludzi? - Zapytała się Robin raz jeszcze.
-A co mnie oni obchodzą? - Odpowiedział pytaniem na pytanie Nius.
-jesteśmy w trakcie prawa pojedynku. Innymi słowy los ludzi zaangażowanych spoczywa w naszych rękach i powinniśmy uszanować ich życia. Musimy odpowiedzialnie wypełniać nasze zadania, to moja duma detektywa - Powiedziała dumnie Robin.
-Duma detektywa, co? Jakbym słyszał starego Browna. Dosyć żałosne - Powiedział szyderczo Nius.
-Mów sobie co chcesz, jednak ja mam swoje ideały i cele, które pragnę osiągnąć. To nas różni Zane. Jesteś jedynie pijawką, która tylko żeruje na innych. Nie potrafisz nikomu zaufać, dlatego używasz klątw, aby nikt cię nie zranił. Boisz się po prostu uczucia porażki - Skwitowała Robin.
-Masz dużo do powiedzenia, jak na kogoś, kto nie potrafi nawet pomóc swojemu koledze. Trafiły mi się zwykłe płotki za przeciwników - Powiedział Nius z zawodem.
-Jeśli nie dodam nic nowego do sprawy, ona się skończy, prawda? - Powiedziałem pusto.
-Jeśli potrafisz, to mogę dać ci tą szansę. Pokaż nam nową drogę - Powiedział Nius.
-Blecken, to twoja ostatnia szansa na kontrę. Pomyśl o wszystkich drogach jakie możesz zbadać. Poszukaj czegoś brakującego. Nie bój się szukać nawet najdziwniejszych rozwiązań - Zmotywowała mnie Robin. Ma rację, to moja ostatnia szansa, ale do czego się przyczepić? Nie mam, jak skontrować możliwości współpracy Pana Fearmana z Panem Blackmailerem. Pan Fearman jest na tyle tchórzliwy, że pewnie by na to poszedł, a jego zamiary zostały już wcześniej udowodnione. Innymi słowy jego słowom nie można ufać. Jak nie do współpracy, to trzeba szukać gdzie indziej. Pomyśl inaczej, kiedy był moment w śledztwie, gdzie było coś podejrzanego. Nie, inaczej, muszę odwrócić proces. Zamiast szukać podejrzanego momentu w śledztwie, powinienem znaleźć coś wcześniej. Ale jak wcześniej? Były dwa momenty, gdy widziałem Pana Sadactora żywego. W garderobie i na scenie. W garderobie ewidentnie nic mu nie było. Dlatego pozostaję tylko scena, właśnie! Przecież był moment, gdzie stało się coś dziwnego. Przed dźgnięciem Pan Sadactor zaczął krwawić z ust, co może świadczyć o jakimś urazie wewnętrznym. Tylko co mogłoby go spowodować? Czy to w ogóle dobra droga? NIE! Nie mogę się wahać. Przypomnij sobie, przecież jest metoda morderstwa, gdzie sprawca atakuje od wewnątrz.
-To trucizna - Powiedziałem krótko.
-Słucham? Chyba nie dosłyszałem. - Zapytał się Nius z lekkim uśmiechem.
-Oto nowa możliwość Nius, Pan Sadactor został otruty! - Wykrzyczałem pełen nowej energii, ta sprawa jeszcze nie dobiegła końca!
Część 7 Koniec
Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia.


Komentarze
Prześlij komentarz