Sprawa kultu rozdział 2 część 8

Rozdział 2 część 8-Sprawa teatru

Dzień: 15.04.2035

Czas: 20:30

Miejsce: Dzielnica 4-Teatr Crime Island

    Do tej pory w tej sprawie główne rolę odgrywali Pan Blackmailer z Panem Fearmanem. Powodem tego był plan morderstwa, który odgrywał się na scenie. Jednakże przy nowej możliwości to już bez znaczenia! Gdy rozważymy otrucie pojawią się przed nami nowe drogi! Dalej ta sprawa jest do odratowania.

-... Interesujące, pasuje mi - Powiedział Nius po chwili ciszy, oczywiście uśmiechając się - Wtedy zaczniemy od szybkiego pytania, skąd w ogóle pomysł na to, że ofiara została zatruta? Z dupy tego nie wziąłeś, więc coś musi być na rzeczy.

-Och, pamięć ci szwankuje, co? - Przyznałam sarkastycznie.

-Słucham? - Zapytał się podejrzliwie Nius.

-Przecież każdy kto widział sztukę powinien coś zauważyć. Coś co było nienaturalne - Zaznaczyłem pewnie.

-O czym ty White mówisz? - Zdziwił się po raz pierwszy Nius.

-Właśnie, przecież ty zamiast zwracać uwagę na scenę, patrzyłeś w telefon - Zauważyłem z udawanym zdziwieniem.

-Chwila... Zjebałem - Przyznał ze skruchą Nius, jednak był zadziwiająco spokojny.

-Jak to? - Zdziwiła się Dira.

-Czy Pan mądry w końcu się pomylił? - Zauważyła szyderczo Pani Light.

-I pomyśleć, że ten cienias chciał mnie zaorać - Zaznaczył złośliwie Pan Blackmailer.

-Zamkniecie mordy na chwilę? - Zirytował się Nius, w końcu jego maska zaczyna pękać. W końcu jestem wstanie mu realnie zagrozić.

-Huh? - Zdziwiła się Pani Silly.

-Bleckenie White, masz się wytłumaczyć, co ci chodzi po głowie? - Powiedział ostro Nius z powagą na twarzy... Szczerze bycie poważnym mu nie pasuje.

-Chętnie ci powiem. Skoro siedziałeś z nosem w telefonie, to mogłeś tego nie widzieć, ale Pan Sadactor krwawił już wcześniej - Wytłumaczyłem będąc z siebie zadowolony.

-Że co? - Zdziwił się Nius, to już drugi raz.

-To była jedynie chwila, jednak Pan Sadactor na moment przed dźgnięciem krwawił z ust. Innymi słowy musiało zdarzyć mu się coś wcześniej - Wytłumaczyłem raz jeszcze - Na przykład został otruty - Zasugerowałem.

-Tyle, że nie mam, jak ci zaufać, twierdzisz jedynie, że krwawił, co mogłeś po prostu zmyślić - Wtrącił się Nius, teraz wyprowadziłem go trochę z równowagi - Bez raportu z autopsji nie mamy, jak być pewni przyczyny zgonu Pana Sadactora.

-Ten kutafon Mason serio krwawił zanim umarł - Zaznaczył wyjątkowo spokojnie Pan Blackmailer.

-Skoro podejrzany tak mówi, to jeszcze mniej pewne - Zauważył Nius, jest upierdliwy.

-Tyle, że sama również to widziałam - Powiedziała Robin wspomagając naszą sprawę.

-Trio upierdliwców, co? - Zakpił z nas Nius - Dobra, mogę to uznać, nie ma problemu. Jednakże, co to zmienia?! 

-Do tej pory myśleliśmy, że jedynymi osobami, które mogły zabić, to Pan Blackmailer z Panem Fearmanem. Jednak teraz jest inaczej! Przez możliwość z otruciem całe nasze spojrzenie na sprawę ulega zmianie! Teraz mamy o wiele więcej zmiennych oraz podejrzanych. Innymi słowy zabójcą może być ktoś z reszty pracowników teatru!

-... Że też udało ci się mnie czymś zaskoczyć - Powiedział po krótkiej chwili Nius z ponurą miną - Muszę ci przyznać, że jestem pod wielkim wrażeniem - Dodał bez wyrazu na twarzy - Ani razu nie pomyślałem, że będziesz wstanie uciec z mojego świata. Naprawdę jestem pod wrażeniem, twoje tempo rozwoju jest imponujące - Powiedział Nius przyglądając mi się uważnie. Już na pierwszy rzut oka mogę poczuć jak jego oczy analizują każdą cząstkę mojego ciała.

-Teraz wiesz, że ze mną trzeba się liczyć - Powiedziałem będąc dumny z siebie - Musisz wiedzieć, że na tym nie koniec, wygram ten pojedynek i rozwiążę sprawę.

-... Niemożliwe - Powiedział krótko i ledwo słyszalnie Nius.

-Słucham? - Poprosiłem o powtórzenie.

-Na twoim obecnym poziomie nie masz ze mną szans - Przyznał Nius patrząc na mnie poważnie.

-Chyba żartujesz - Prychnąłem śmiechem na jego brednie - Przecież zacząłem wygrywać.

-Właściwie co ty zacząłeś wygrywać? Przecież udowodniłeś jedynie nową możliwość, wina Blackmailera dalej jest możliwa.

-Obaj wiemy, że nie masz racji.

-Wiesz jaki miałem plan na tę sprawę? Poprowadzić ją jak najmniejszym wysiłkiem i to się nawet udawało, aż do teraz. Ugodziłeś moją dumę, więc pora, abyś tego pożałował, od teraz dam z siebie 25% - Powiedział ponuro Nius.

-Dalej mnie lekceważysz i tyle! - Wykrzyczałem zirytowany na ten brak szacunku.

-Skądże - Zanegował Nius - 25% to tyle ile użyłem w pojedynku z Fendem, więc powinieneś się cieszyć, że daję takiemu żółtodziobowi takie wyzwanie.

-Wystarczyło ci użyć 1/4 swoich umiejętności na detektywa z agencji? Potwór czy co?

-Niezły komplement, ale nie. Jestem po prostu geniuszem, a teraz rozpocznijmy kolejny segment tej sprawy. Pogadajmy o tym podstawowych faktach. Na początek, gdzie kto był na moment śmierci.

-Występowałem na scenie, ale ty o tym doskonale wiesz - Powiedział Pan Blackmailer z nutą irytacji w głosie.

-Siedziałem za kurtyną, podawałem rekwizyty - Powiedział zdenerwowany Pan Fearman.

-Ja i Sue byłyśmy w podziemnym korytarzu i transportowałyśmy rekwizyty - Odpowiedziała Dira na pytanie również za Panią Light.

-Ja cały czas siedziałam w garderobie kobiet - Powiedziała obojętnie Pani Silly.

-Innymi słowy wszyscy poza Panią Light i Panem Blackmailerem mogli popełnić zbrodnię - Zauważyłem.

-A to na jakiej podstawie? - Zapytała się Dira.

-Pan Blackmailer i Pani Light jako jedyni znajdowali się pod ścisłą obserwacją. Pan Blackmailer był na scenie, gdzie przyglądaliśmy się mu uważnie. Pani Light za to krążyła między wzrokiem Pana Fearmana i twoim Dira. Nie miałaby, kiedy popełnić zbrodni - Wytłumaczyła Robin.

-Pieprzycie głupoty i tyle - Skwitował krótko Nius.

-Zane? - Zdziwiła się Robin.

-Nie skaczcie do wniosków tak szybko. Problem tej sprawy polega na tym, że musimy zadać sobie pytanie "kiedy Pan Sadactor został otruty"? - Powiedział Nius pewny swego.

-A co to za problem? Bierzesz truciznę i otruwasz, racja? - Zauważyła Pani Silly z taką miną jakby miała jej głowa wybuchnąć od tego myślenia.

-Jest wiele gatunków trucizn, które działają z opóźnieniem - Wytłumaczył Nius - Musimy najpierw określić moment, kiedy sprawca był wstanie otruć.

-Jednak nie mamy nawet pewności jaka trucizna została użyta - Zaznaczyłem.

-Tak samo jak ja nie mam pewności, czy to serio jest otrucie - Zauważył złośliwie Nius, aby dodać z szyderczym uśmiechem - Jednak ja nie tchórze i idę ku zwycięstwu. Powiedz mi Blecken, tchórzysz?

-Nigdy - Odpowiedziałem mu pewnie.

-Blecken! Uspokój się i myśl spokojniej, to może być kolejna z jego manipulacji - Okrzyczała mnie Robin. Kobiety są straszne.

-R-Racja, przepraszam - Ma rację. Nius ma coś w sobie, co sprawia, że nie mogę przejść obojętnie na jego zaczepki. Może to jego wrodzone bycie irytującym?

-Dira, opowiedz nam jaki harmonogram dnia miał teatr - Rozkazał Nius Dirze nie reagując na mnie i Robin.

-Niech pomyśle. Zaczęliśmy przygotowania o 08:00, najpierw sprzątaliśmy scenę i trybuny. Gdzieś koło 09:00 odegraliśmy ostatnią próbę przed waszym przyjściem. Od 11:00 lub 11:30 wszyscy poza Benem mieli przerwę do 15:00, a krótko po tym pojawiliście się wy.

-Czemu Pan Fearman nie miał przerwy? - Zapytałem się podejrzliwie.

-Ponieważ musiałem załatwić sprawy sprzętowe, przygotować reklamę na stronę oraz odebrać zakupy na zeszyt rzecz jasna - Wytłumaczył się Pan Fearman.

-A co z mieczami? - Zacząłem dociekać.

-Kupiliśmy je przed wczoraj za ostatnie pieniądze - Powiedział Pan Fearman ze smutkiem w głosie.

-Których musiało być masakrycznie mało, skoro wyglądają tak żałośnie tanio - Zauważył złośliwie Nius, on po prostu musiał wbić tą szpilkę.

-Sam spróbuj wyżebrać kasę od ojca Alice - Zaczęła bronić dumę teatru Pani Light, co jak już coraz bardziej go pogrążyło, ale mniejsza o to - On uważa nas za żebraków, którzy deprawują jego córkę, co nie licząc Dave'a jest kłamstwem.

-Jeden szantaż i załatwione - Odpowiedział na to Nius, czy on nie ma jakiś bardziej moralnych metod?

-Chwila, to was sponsoruje tatuś? - Zdziwiła się Pani Silly.

-Trochę, twój ojciec to wielki fan Masona, więc go tak ociupinkę wykorzystaliśmy - Wytłumaczyła Pani Light.

-Wszystko dla dobra teatru rzecz jasna - Oświadczyła dumnie Dira. Jednak pojawia mi się pytanie, z czego ona tak właściwie jest dumna?

-Niżej upaść się nie dało, co? - Zauważyła Robin patrząc się na swoją przyjaciółkę wzrokiem, który jasno mówi, że w jej hierarchii jest niżej niż śmieć.

-W każdym razie, czego dowodzi twoje pytanie, Nius? - Zapytałem, aby zmienić temat na taki, który jest mniej ryzykowny.

-Tym jednym prostym pytaniem zredukowaliśmy zakres tego, kiedy trucizna została użyta - Ogłosił z zadowoloną miną mój przeciwnik.

-Chwila, co? - Zdziwiłem się nie na żarty.

-Jeszcze na to nie wpadłeś? - Zdziwił się udawanie Nius - Niektóre trucizny działają nawet do 24 godzin, a bez raportu z autopsji nie mamy nawet pojęcia jaka to trucizna, więc musiałem jakoś sobie radzić.

-Nie chodzi mi o to jak na to wpadłeś. Mam na myśli, skąd pomysł, że dzięki znajomości grafiku dowiesz się, kiedy trucizna została użyta? - Zapytałem będąc coraz bardziej zdezorientowany.

-Skoro twoja ograniczona mózgownica dalej nie rozumie, to przejdę do rzeczy. Uważam, że Pan Sadactor został otruty w momencie, gdy była scena z toastem! - Wykrzyczał Nius prawdopodobnie, aby podkreślić wagę swojego stanowiska.

-Na jakiej podstawie osoba nie zwracająca uwagę na scenę, używa sztuki jako argumentu?  Zauważyłem spokojnie, tutaj go mam, albo nie.

-Racja, nie oglądałem tego historycznego, chłamu, ale słuchałem.

-Ale to dalej jest szalone! - Wykrzyczałem wyprowadzony z równowagi - Skąd wziąłeś pomysł, że akurat wtedy trucizna zaczęła działać? - Skup się Blecken, na spokojnie. Ten dupek tylko czeka na twój najmniejszy błąd. Słuchaj go uważnie i myśl spokojnie, w jego słowach na pewno znajdę coś co będę mógł wykorzystać.

-Dedukcją - Odpowiedział krótko na moje pytanie z lekkim uśmiechem.

-Dedukcją? - Powtórzyłem zdziwiony i ogłupiony.

-Skoro trucizna działa maksymalnie w przeciągu 24 godzin, a pierwsze objawy mogą wystąpić do 60 minut, to zostawia nam ograniczone możliwości. Morderca musiał wybrać moment, w którym mógłby podać ofierze truciznę w takim momencie, gdzie nie wydawałoby się to podejrzane. Ergo najwcześniejszy oraz najmniej rzucającym się w oczy moment, to scena z toastem! - Wytłumaczył rzeczowo swoją logikę Nius.

-Co?! - Wykrzyczałem zdziwiony.

-Innymi słowy osoba, która kupowała napoje i inne rekwizyty jest prawdopodobnym sprawcą - Wtrąciła Robin dając mi okazję do kontry.

-W-Właśnie, a musimy pamiętać, że tą osobą jest Pan Fearman! - Zaznaczyłem wskazując palcem na przestraszonego Pana Fearmana.

-Myśl dalej - Powiedział krótko Nius ze złośliwym uśmiechem, łamiąc całkowicie moją nadzieję.

-Że jak? - Zapytałem się załamany.

-Pan Fearman akurat w to nie jest zbytnio zamieszany - Wytłumaczył się po części Nius.

-Co ty pierdolisz?! Przecież to wieprz przygotował prawdziwy miecz oraz kupił napoje, więc pewnie też truciznę załatwił! - Wtrącił się agresywnie Pan Blackmailer.

-Spokojnie krzykaczu, można logicznie dojść do tego, że to nie mógłby być Pan Fearman - Uspokoił Nius Pana Blackmailera machając na niego ręką - Zacznijmy od tego, że miecze nie mają nic wspólnego z główną częścią zbrodni. W końcu były przygotowany na ciebie, Blackmailerku. Dodatkowo do twojej śmierci chciał wrobić Pana Sadactora. Zabijanie go nie miałoby sensu, jeśli miał być kozłem ofiarnym.

-Tyle, że mógłby upozorować samobójstwo Masona. Wiedzie, coś jak "zabiłem, więc moje życie nie ma sensu" - Podzieliła się swoim pomysłem Pani Light.

-Pan Sadactor z pewnościom najpierw poczekałby, aż zobaczy śmierć Blackmailera. Dodatkowo w jego szafce zostałoby znalezione coś, co miałoby związek ze zbrodnią. Jednak muszę was zasmucić nic takiego nie zostało znalezione. Jednakże znalazłem coś interesującego w szafce Blackmailera.

-Grzebałeś mi w szafce? - Wściekł się Pan Blackmailer.

-Owszem i znalazłem małą rzucającą się w oczy buteleczkę - Odpowiedział spokojnie Nius.

-Panie White, ty również ją widziałeś, prawda? - Zauważył Pan Fearman.

-Tak, ale nie mam pojęcie co w niej jest - Przyznałem zgodnie z prawdą.

-Najprawdopodobniej trucizna. Mówiąc wprost, w szafce Blackmailera znaleźliśmy narzędzie zbrodni. Możemy to uznać za wystarczający dowód, nie? - Powiedział Nius.

-Bez badania nie możemy być pewni zawartości buteleczki - Zaznaczyłem.

-W takim razie wypij zawartość. Jeśli umrzesz w przeciągu godziny, będziemy pewni, że to ta sama trucizna, którą podano Panu Sadactorowi - Zaproponował Nius z ciepłym uśmiechem.

-Chyba podziękuję - Odmówiłem kulturalnie.

-Tak myślałem. Oczywiście później dam zawartość butelki do analizy. Jednak możemy wstępnie założyć, że ta butelka ma w sobie narzędzie zbrodni - Powiedział Nius.

-Hej Dave, jak się z tego wytłumaczysz? - Zapytała się chłodno Pani Light.

-Nie wiem nawet skąd to kurestwo mi się wzięło w szafce - Odpowiedział ostro Pan Blackmailer.

-To samo pytanie zadaję sobie za każdym razem, gdy robię zakupy po pijaku i na drugi dzień sprawdzam zawartość szafy - Skomentował dziwnie zadowolony Nius.

-Stąd masz te koszulę? - Zapytałem się z ciekawości, czyli Nius jest aż takim bezguściem?

-Akurat to był prezent ode mnie - Przyznała się Robin. Dobrze, że nie powiedziałem o jej guście na głos. Gdyby Szef się o tym dowiedział, to wiedziałbym, że nadszedł dzień, w którym spotkam Pana.

-Hej, przyszło mi coś do głowy, skąd zabójca, czyli Dave wiedział, który kielich wybrać? One wyglądają identycznie, więc gdyby się pomylił, to byłby jego koniec - Zauważyła niespodziewanie inteligentnie Panna Silly, ale na serio, to było zaskakujące.

-Zwróciła Pani uwagę na dobrą kwestię, to jest łatwe do wyjaśnienia, prawda Blecken? - Zapytała się Robin.

-Tak. Z tego co słyszałem, to Pan Blackmailer z ofiarą, poświęcili dużo czasu i kartek w zeszycie na ćwiczenie tej sceny - Wytłumaczyłem półżartem - Innymi słowy domyśliliby się kto ma jaki napój - Dodałem podsumowanie.

-Dodatkowo, Mason jest abstynentem, więc dajemy mu sok winogronowy, a Dave dostaję zwykłe wino -Dodała Dira swoje trzy grosze... Chyba, że tyle na serio ma.

-To każdy w tym teatrze wie - Powiedziała Pani Light gasząc zapał Diry.

-I dlatego rozciąga nam się liczba możliwości - Złapałem temat jak ryba haczyk.

-Co takiego? - Zdziwił się Pan Fearman.

-Skoro każdy wiedział o stosunku Pana Sadactora do picia, to każdy wiedział co on piję, racja? Innymi słowy łatwiej można było go otruć - Wytłumaczył się.

-Tyle, że chyba zapomniałeś, że butelka z trucizną została znaleziona u Blackmailera? - Wtrącił się Nius brutalnie miażdżąc moje nadzieję.

-Lubisz zabawę, racja Nius? Pozwól mi teraz działać, a zobaczysz zabawną nową możliwość - Zaproponował z determinowanym uśmiechem.

-HAHAHA! - Zaśmiał się głośno Nius - Jesteś powalony! Ale to jest w tobie zabawne, zgoda! - Powiedział Nius z coraz szerszym karykaturalnym uśmiechem.

-Na początek, zadajmy sobie pytanie, kto mógłby realnie skorzystać na śmierci Pana Sadactora - Zaproponowałem.

-Taa, było kilka takich osób, więc zawężenie kręgu podejrzanych to dobre posunięcie - Powiedziała Robin podłapując temat.

-Z tych osób mogę śmiało wymienić Dire, Pana Fearmana, Pana Blackmailera oraz Panią Silly - Powiedziałem wskazując palcem na tę czwórkę.

-Myślałem, że jesteś po mojej stronie, gnoju ty jeden! - Zwyzywał mnie Pan Blackmailer.

-Myślałam, że się lubimy - Powiedziała Dira próbując wziąć mnie na litość.

-Przestanie mnie Pan nękać? - Zapytał się zrozpaczony Pan Fearman.

-O co w ogóle chodzi? Pogubiłam się - Przyznała czerwona od tego myślenia Pani Silly.

-Pozwólcie, że wyjaśnię skąd ten pomysł - Zanim mnie zabijecie, dodałem w myślach - Pan Blackmailer jest oczywistym oskarżonym. Istnieje możliwość, że zabił ofiarę, aby zażegnać potencjalny kryzys. Dodatkowo znaleziono u niego buteleczkę z prawdopodobną trucizną. Pan Fearman robił zakupy, więc miał dostęp do napojów na długo przed próbą. Plus już udowodniliśmy jedną z jego zbrodni. Dira, chcę, aby teatr zdobył jakiś zysk, aby mogła się uratować od długów. Dodatkowo cieszyła się, gdy widziała śmierć Pana Sadactora. Pani Silly nienawidziła Pana Sadactora, ponieważ w jej mniemaniu nękał ją.

-Niezłe oskarżenie, ale dlaczego nie uwzględniłeś Pani Light? - Zapytał się sztucznie zainteresowany Nius.

-Ponieważ nie miała dosłownie żadnego motywu do zabicia - Przyznałem szczerze - Wiedziała, że Pan Sadactor jest wizytówką teatru, więc pozbycie się go byłoby strzałem w kolano. Dodatkowo mieli neutralne stosunki, więc w zabójstwie nie byłoby żadnego profitu.

-A ja go niby miałem? - Zapytał się groźnie Pan Blackmailer.

-Zamknij się, teraz główne role rozmawiają - Uciszył Nius, Pana Blackmailera - Blecken, wiesz, że możesz twój krąg podejrzanych jeszcze bardziej uszczuplić, prawda? - Zapytał się pseudo hawajczyk, czy on mi pomaga?

-Miałem już do tego przejść. Z grona podejrzanych wykluczyłbym jeszcze Pana Fearmana -Powiedziałem patrząc na uspokojonego Pana Fearmana.

-A to na jakiej podstawie? - Zapytał się upierdliwy Pan Blackmailer, w jego tonie głosu można było wyczuć mieszankę irytacji i zazdrości.

-Ponieważ Pan Fearman miał zainteresowanie w zabiciu Pana, Panie Blackmailer - Wyjaśniłem mu.

-Racja, a jak Zane wcześniej powiedział, między Panem Sadactorem, a Panem Fearmanem panowały w miarę przyjazne stosunki - Wsparła moją wypowiedź Robin.

-Właśnie dlatego możemy wykluczyć Pana Fearmana jako zabójcę pana Sadactora - Dodałem.

-A sam go o to oskarżałeś jakieś 20 minut temu, jebana chorągiewo - Zwyzywał mnie Pan Blackmailer.

-Właśnie, dosyć szybko zmieniasz zdanie Blecken, co ty kobieta czy hipokryta? - Podłapał temat Nius.

-Spadajcie ode mnie. Powiedzmy, że to były specjalne okoliczności - Zacząłem się tłumaczyć.

-W każdym razie zostają nam trzy opcję Dira, Pan Blackmailer i Panna Silly dalej są podejrzani - Powróciła do tematu Robin.

-A Blackmailer króluje nad nimi w tej roli - Przypomniał nam Nius.

-Skąd ten pomysł? Odpieprzysz się ode mnie w końcu, ty skurwysynie w różowej koszuli? - Zapytał się wyzywająco Nius.

-Aby dostać się do szafki właściciela trzeba ją otworzyć kluczykiem. Każda szafka ma przypisany specjalny kluczyk. Innymi słowy bez klucza nie ma szafki, teraz rozumiesz, upośledzony kundlu? - Wytłumaczył i zwyzywał Pana Blackmailera, Nius.

-Skąd taki nagły monolog? Szczególnie, że nic nie wnosi - Zauważyła Dira.

-Dodatkowo szafka mogła być otwarta - Zaznaczyła Pani Light.

-Aby dostać się do garderoby męskiej trzeba przejść praktycznie cały teatr. Myślicie, że nikt by nie zauważył Diry lub Pani Silly pokonujące taki dystans i wchodzące bez wyraźnego powodu do garderoby nie swojej płci? - Zaznaczył Nius.

-Do czego dążysz? - Zapytałem się pełen podejrzliwości i gotowości.

-Osobą najmniej rzucającą się w oczy w garderobie męskiej jest oczywiście mężczyzna. Dodatkowo przez twój proces eliminacji i znalezioną butelkę zostaję nam jedna opcja. Dave Blackmailer! - Powiedział Nius w jednej chwili zmieniając przebieg sprawy.

-Co?! A-Ale wykluczanie Diry i Panny Silly bez żadnego konkretnego powodu jest nie rozsądne! - Zauważyłem... Cholera, cholera, cholera! Znowu to zrobił. Mogę to wyczytać z jego uśmiechniętej twarzy, tylko czekał na ten moment. Znowu mnie zmanipulował. Wykorzystał mój pomysł przeciwko mnie. Nie, ten plan był zbyt dokładny jak na coś wymyślonego na poczekaniu, Nius musiał przewidzieć taki scenariusz. On zamiast mózgu ma jakiś komputer? On jest jakimś strategiem, czy coś? On nie jest zwykłym człowiekiem, tak samo jak Ricky. Ta dwójka, to prawdziwe potwory w ludzkiej postaci.

-Racja Dira i Pani Silly według twojego rozumowania mogły to zrobić, ale wytłumacz nam jedną rzecz, skąd wzięłyby klucz do szafki Blackmailera? - Zapytał się Nius z wyzywającym uśmiechem. Chwila kluczę? No tak zupełnie wyleciało mi to z głowy.

-Chwila, to jest to. Przypomniałem sobie coś ważnego - Powiedziałem bez wyrazu.

-Co? - Zainteresował się Nius.

-Przed tym jak mnie wezwałeś, na swojej drodze znalazłem kolejną zagadkę - Rozwinąłem myśl.

-To znaczy? - Dociekał Nius.

-Klucz do szafki Pana Blackmailera został znaleziony w szafce Pana Sadactora. Dodatkowo klucz do szafki Pana Sadactora został znaleziony w szafce Panny Silly - Wytłumaczyłem zawiłość.

-Alice? - Popatrzyła na Panią Silly zdziwiona Dira.

-...... - Pani Silly dalej milczała.

-Cholera, wiem już, dokąd to zmierza - Domyślił się Nius.

-O tak, przygotujcie się wszyscy, ponieważ teraz oskarżam Panią Alice Silly o zabójstwo Pana Sadactora! - Wykrzyczałem z ekscytacją w głosie.

-Naprawdę jesteś chorągiewom, Blecken - Zauważył ze złośliwym uśmieszkiem Nius - Na czym polega to oskarżenie?

-Za pozwoleniem ja to wytłumaczę - Powiedziała Robin przejmując pałeczkę - Zakładam, że oskarżenie

Bleckena opiera się na kilku faktach:

1) Pani Silly pojawiła się niespodziewanie na miejscu zbrodni.

-To dziwne? - Zapytała się Dira.

-Przez dziwną budowę teatru na główną scenę można dostać się jedynie przez drzwi, które zaznaczyłem na diagramie - Wytłumaczył Nius.

-Jak państwo widzą, osoby grające oraz widownia zobaczyłyby Panią Silly wchodzącą - Zaznaczyłem.

-J-Jednak, było wtedy zamieszanie, mogliśmy ją przeoczyć - Zauważył Pan Fearman.

-To wykluczone - Zaprzeczyła poważnie Robin.

-A to, dlaczego? -Zapytała się Pani Light.

-Zapominacie, że mam oczy widzące więcej niż inni. Uważnie oglądałam występ i otoczenie nawet w późniejszym harmiderze. Pani Silly nie przeszła przez drzwi. Znalazła inne wejście - Wytłumaczyła Robin. Oczy widzące więcej niż inni? O co chodzi?

-Jednak to mógł być przypadek - Powiedziała Pani Light nie dając za wygraną.

-Dlatego przechodzimy do kolejnego punktu - Ciągnęła Robin swój wywód.

2) Narzędzie zbrodni.

-Co z nim? - Zapytała się Dira.

-To tylko stereotyp, ale przyjęło się, że bronią kobiety jest trucizna, a co zabiło Pana Sadactora? -Zauważyła Robin.

-Jednakże mówi się również, że trucizny używają tchórzę, więc równie dobrze to mógł być Blackmailer -Wtrącił Nius.

-To wyjaśni ostatni punkt

3) pozycja kluczy.

-Co klucze mają do tego? - Zapytała się Pani Light.

-Pani Silly jest związku z Panem Blackmailerem, więc łatwo mogła zdobyć jego klucz oraz mogła wykraść klucz Pana Sadactora. Klucz Pana Blackmailera wykorzystała do podłożenia trucizny. Dodatkowo klucz Pana Sadactora służył do schowania w jego szafce klucza Pana Blackmailera -Wytłumaczyła Robin.

-Właśnie dlatego mam podstawę do oskarżania Pani Silly! - Powiedziałem pewnie.

-A co na to Pani Silly? - Zapytał się zaciekawiony Nius.

-....... - Pani Silly nic nie odpowiedziała, wokół niej unosiła się głucha cisza.

-Ta cisza jest wymowna. Teraz mamy impas - Powiedziałem, przy okazji zacząłem iść za ciosem.

-W takim razie zapytam tak, w jaki sposób Pani Silly teleportowała się na scenę? - Zapytał się Nius studząc mój zapał.

-Ja... Nie wiem - Przyznałem ze wstydem w głosie.

-Innymi słowy nie mamy pewności jak Pani Silly znalazła się na miejscu z zbrodni. Dodatkowo, ten fakt dotyczy również tego, czy w ogóle musiała znajdować jakieś specjalne przejście. W końcu mamy w tym teatrze wynalazek zwany drzwiami - Wytłumaczył sarkastycznie Nius.

-... Powiedziałeś to - Powiedziała Pani Silly przełamując swoją ciszę.

-Przyznaje Pani, że przeszła pani przez drzwi? - Zapytał się retorycznie Nius.

-Nie, teleportowałam się - Odpowiedziała poważnie Pani Silly.

-Kiepski żart w takiej sytuacji - Zauważyła Pani Light.

-Ale mówię serio. Byłam w naszej garderobie, a nagle pojawiłam się u chłopaków - Ciągnęła Pani Silly.

-Jak? - Zapytał się Pan Fearman.

-Przeglądałam rzeczy w szafce, a potem pojawiłam się w garderobie męskiej - Wytłumaczyła się nie jasno Pani Silly.

-Co prawda magia i umiejętności istnieją tutaj na Crime Island. Jednakże jeszcze nie widziałem sposobu na teleportację - Przyznał Nius.

-To wcale nie jest teleportacja tylko jakiś trik - Zanegowała Robin.

-Cóż, kij mnie to obchodzi. Ważnym dla mnie jest to, że Pani Silly gada głupoty, których nie mogę uznać za obronę. Wynik mnie nie obchodzi, mogę przegrać. Jednakże co na to Blackmailer? - Powiedział Nius.

-Jakiś problem? - Zapytał się obojętnie Pan Blackmailer.

-Twoja dziewczyna jest oskarżana o morderstwo, a ty nic nawet nie powiedziałeś? Nawet jednego słowa nie powiedziałeś, odkąd ten anemik zaczął ją oskarżać. Dobry chłopak z ciebie, nie ma co - Przyznał szyderczo Nius.

-Lubię Alice, ale bez przesady. Lepiej, żeby ona poszła siedzieć niż ja. Tylko szkoda, że będę musiał znaleźć sobie nową skarbonkę - Powiedział Pan Blackmailer bez emocji.

-Dave... - Mruknęła Pani Silly ze smutkiem w oczach.

-Hej, nie patrz tak na mnie. Bądź pewna, że przynajmniej było zabawnie - Powiedział Pan Blackmailer kiepsko pocieszając Panią Silly.

-Tyle, że to jeszcze nie koniec - Wtrąciłem.

-Znowu ty? - Powiedział Nius patrząc na mnie z wyższością oraz z szyderczym uśmiechem.

-Przejdźmy do garderoby żeńskiej i zobaczmy o co właściwie chodzi - Zaproponowałem.

    Przeszliśmy do garderoby żeńskiej i sprawdziliśmy szafkę Pani Silly. Po tym jak wyjąłem pułki i poszukałem w tylną ściankę odkryłem, że można ją zdemontować, a za nią znalazłem szafkę Pana Sadactora. Po tym wróciliśmy na scenę.

-Pani Silly musiała przypadkowo odkryć, że można przejść przez jej szafkę do garderoby męskiej. To musiał być jej "teleporter". Prawdopodobnie znalazła klucz do szafki Pana Sadactora i go wzięła ze sobą. Jedyne pytanie to, dlaczego? - Wytłumaczyła Robin.

-Cóż zepsułam szafkę Masona, więc chciałam ją naprawić, a klucz chciałam gdzieś wyrzucić i udać, że znalazłam. Schowałam go w szafce na przechowanie - Wytłumaczyła ze wstydem w głosie Pani Silly. Zupełnie jak dziecko, które zostało znalezione na podjadaniu słodyczy.

-I Pani myśli, że w to uwierzymy? - Zakwestionowałem.

-Szkoda, że to może być prawda - Powiedział Nius kwestionując moja zakwestionowanie.

-Jak?! - Zapytałem ostro - Przecież nikt inny nie mógł wymontować tylnej ściany szafki!

-Nikt żywy - Powiedział krótko Nius.

-Słucham? - Zapytałem się nie wiedząc co zaraz nadejdzie.

-Koniec żartów, teraz zakończmy tą farsę - Powiedział poważnie Nius.

-Co? O czym ty mówisz? - Dalej zadawałem pytania, nie wiedząc o co chodzi.

-Więc dalej się nie domyśliłeś... Robin, ty wiesz o co mi chodzi racja? Powiedz mu - Poprosił Nius, Robin.

-...Zane i ja myślimy, że Pan Sadactor popełnił samobójstwo - Ogłosiła mi Robin.

-Co? - Zdziwiłem się.

-Co ten chuj zrobił!? - Zdziwił się ostro Pan Blackmailer.

-Mason i samobójstwo? Kto to widział... Chociaż w sumie wygląda na takiego, co samobójstwo w głowie - Powiedziała Dira zmieniając zdanie jak chorogięwa.

-Ty go bronisz czy obrażasz? - Zauważyła Pani Light.

-Skąd pomysł z samobójstwem? - Zapytałem się poddenerwowany.

-To oczywiste, Pan Sadactor też miał warunki do popełnienia zbrodni - Powiedział Nius z uśmiechem na twarzy.

-Jak to?

-Hmph, pora wyjawić mroczną przeszłość Pana Sadactora. Przed tym jak zaczął pracę w teatrze był zwykłym włamywaczem i złodziejem - Wyjawił nam Nius.

-Co?! - Zdziwiłem się.

-Właśnie, co?! - Zdziwiła się jeszcze bardziej Dira.

-Nie wiedziałaś o tym, Szefowo? - Zapytał się zażenowany Pan Fearman.

-Nie. Mój ojciec nigdy mi nic nie opowiadał o przeszłości Masona. Powiedział mi jedynie, że jak Mason będzie chciał to sam mi powie - Wytłumaczyła Dira.

-A Pani wiedziała, Pani Brown? - Zapytała się Pani Light.

-Przyznam szczerze, że nie. Pan Mason musiał nie mieszkać w moim sektorze - Odpowiedziała spokojnie Robin.

-A co to ma do rzeczy? - Zapytałem się.

-Jak pewnie wiesz, my detektywi z agencji Browna jesteśmy podzieleni na 4 sektory. Detektyw odpowiedzialny za swój sektor z reguły nie interesuje się innym. Chyba, że tego wymaga sprawa Wytłumaczyła Robin.

-Czyli Pan Sadactor musiał popełniać zbrodnię w sektorach Szefa, Fenda i jego? - Zapytałem się specjalnie nie podając imienia Ricky'ego.

-Dokładnie tak. Jednakże wśród nas są osoby, które dowiedziały się o przeszłości Pana Sadactora, czyż nie Blecken? - Zapytał się prowokacyjnie Nius.

-Chodzi ci o Pana Blackmailera i Panią Silly, prawda? - Odpowiedziałem mu.

-Wiedziałaś o Masonie? - Zapytała się Pani Light, Panią Silly.

-Dave mi opowiedział, a Tata mi mówił, żebym nie zadawała się z podejrzanymi ludźmi - Wytłumaczyła Pani Silly.

-Kretynka! - Odpowiedziała krótko Pani Light - W każdym razie, Dave pewnie tego używał do szantażowania Masona, prawda? - Zapytała się po chwili.

-A nawet jeśli to co? On i tak już nie żyje, w dupie z nim! - Odpowiedział ostro Pan Blackmailer.

-Śmieć większy niż można było się wydawać - Skwitował krótko Nius.

-Nius, po co nam wiedza o przeszłości Pana Sadactora? - Zapytałem się zrezygnowany. Ta sprawa już się dla mnie skończyła. Jedyne co mi zostało to siedzieć i słuchać.

-Aby wyjaśnić to - Powiedział Nius wyjmując z kieszeni kluczyk. Był to klucz do szafki Pana Blackmailera.

-Skąd ty to masz? Jest dokładny jak ten który znalazłem - Powiedziałem.

-Ponieważ to oryginał. W swoich rękach masz podróbkę stworzoną przez Pana Sadactora - Wytłumaczył mi Nius.

-...Hej, w co ty pogrywasz, Nius? Przez całą sprawę oskarżałeś Pana Blackmailera, a teraz atakujesz ofiarę. Co z tobą? - Zapytałem się w końcu o jego motyw.

-Po prostu się znudziłem - Przyznał Nius.

-Znudziłeś się? - Zapytałem się oburzony jego postawą.

-Hej nie zrozum mnie źle, zrobiłem wszystko co chciałem i teraz chcę to skończyć. Aktualnie ta sprawa straciła dla mnie sens - Wytłumaczył Nius.

-Co ty chciałeś osiągnąć? - Zapytałem się... znowu.

-Po prostu już oceniłem cię wystarczająco. Muszę przyznać, że pomyliłem się co do ciebie, ale w tym pozytywnym sensie. Zasługujesz na mój szacunek Bleckenie White! Jednakże dalej musisz się jeszcze sporo nauczyć, a ta sprawa nie jest dobra dla ciebie, więc ją zakończę. Dla osób, które zyskały mój szczery szacunek jest tylko świetlana przyszłość, wiesz? Wiem, że osiągniesz sukces przy jeszcze lepszej sprawie, powiedzmy, że to przeprosiny za ten pistolet - Powiedział Nius z ciepłym uśmiechem.

-....Nius - To było jedyne co mogłem powiedzieć. Nie spodziewałem się usłyszeć od niego czegoś tak miłego.

-....Zane - Zdziwiła się Robin.

-A teraz udowodnię winę Pana Sadactora - Powiedział już znudzony Nius.

-Nie tak szybko! - Wtrąciłem się.

-Co ci nie pasuję? - Zapytał się zirytowany Nius.

-To moja sprawa i ją dokończę. Nie przegram z tobą, Nius - Ogłosiłem, chociaż wiedziałem, że to bez sensu.

-...Pan Sadactor dorobił klucz do szafki Blackmailera, aby do niej podłożyć truciznę - Powiedział Nius nie słuchając mnie.

-Przestań - Uciszyłem go.

-To on osobiście zatruł sok winogronowy - Dalej mnie nie słuchał.

-Powiedziałem coś - Dalej go uciszałem.

-To on znosił działania trucizny nie poznając nic po sobie - Dalej nie reagował, po prostu mówił, a jego twarz była bez wyrazu.

-Zamknij się... Proszę - Poprosiłem z ostatkami nadziej w głosie.

-Jego motywem była zemsta na Blackmailerze. Chciał go wrobić we własne samobójstwo. Specjalnie zrobił je takim, żebyśmy uwierzyli, że to morderstwo - Ciągnął Nius, a jego mina przedstawiała, że oczekuje, iż coś powiem.

-............ - Jednak nie powiedziałem, po prostu milczałem.

-Geniuszem tej zbrodni i sprawcą był Pan Sadactor - Zakończył swój wywód Nius... Dalej jestem za słaby.

-Hm, więc taki jest wynik? - Skomentowała ponuro Robin.

-Mason... - Mruknął cicho Pan Fearman.

-....... - Pani Light milczała.

-Więc to on sam wszystko wymyślił? - Zapytała się Dira będąc dalej zdziwiona.

-Jebaniec, chciał mnie zrujnować zza grobu... - Powiedział Pan Blackmailer z taką miną jakby ktoś mu kota powiesił.

-Dalej tego nie rozumiem. O co chodziło tutaj? - Pytała się Pani Silly.

-Od tłumaczenia mamy detektywa, twój ruch Blecken. No dajesz, tłumaczenie sprawy to rola detektywa - Zachęcił mnie Nius. To moja przegrana. Przyznaję ci to, dzisiaj nie byłem wstanie cię pokonać, ale jeszcze nie skończyłem. Nius... Ricky... Do momentu, aż będę wstanie z wami się zmierzyć obiecuję wam, że z nikim już nie przegram. Czekajcie na mnie cholerni geniusze, wkrótce osiągnę wasz poziom i udowodnię, że jestem od was lepszy. Na końcu nikt mnie nie pokona. Nawet sam Sit Brown!

-Sprawa zaczęła się w momencie, gdy Pan Blackmailer zaczął szantażować Pana Sadactora i Fearmana. Pan Fearman był szantażowany za monitoring w garderobie żeńskiej. Pan Sadactor był skrępowany swoją przeszłością włamywacza, którą używał Pan Blackmailer. Obaj panowie mieli tego dosyć i postanowili to skończyć, jednak na różne sposoby. Pan Fearman zaplanował zabójstwo Pana Blackmailera. Zdobył prawdziwe ostrze i wymierzał między prawdziwymi. Jego celem było, aby Pan Sadactor dźgnął Pana Blackmailera. Gdyby tak się stało, to Pan Sadactor stałby się kozłem ofiarnym. Gdyby nie wypadek, który się stał, to plan Pana Fearmana wypaliłby. Okazało się, że przed występem Dira rozsypała i pomieszała miecze, w ten sposób Pan Blackmailer dostał jego własne narzędzie zbrodni, których użył do dźgnięcia Pana Sadactora. Przez długi czas myśleliśmy, że Pan Sadactor zginął od dźgnięcia, ale prawda była o wiele gorsza. Pan Sadactor na chwilę przed dźgnięciem krwawił z ust. Dzięki temu odkryliśmy, że tak naprawdę został otruty... Przez samego siebie. Pan Sadactor zaplanował swoje samobójstwo w taki sposób, aby wrobić Pana Blackmailera. Pan Sadactor dorobił klucz do szafki Pana Blackmailera i schował w niej truciznę, która miała go później zabić. Otruł sok, który miał wypić.Znosił pierwsze objawy zatrucia tylko dla jednego powodu, swojego motywu. Za to co zrobił mu  Pan Blackmailer, Pan Sadactor postanowił pociągnąć go na dno z grobu. Jednakże to nie koniec sprawy. W międzyczasie Pani Silly znalazła przejście zrobione przez Pana Sadactora. Możemy założyć, że Pan Sadactor miał jakiś interes do pani Silly. Wracając, Pani Silly przedostała się do garderoby męskiej i zrobiła trochę bałaganu, a przy tym zdobyła klucz do szafki Pana Sadactora. W ten sposób przypadkowo została podejrzana, ponieważ pojawiła się niespodziewanie na scenie. Osobą, która zaplanowała cały ten spektakl była ofiara sama w sobie, Pan Mason Sadactor!

-........ - Milczała Pani Silly.

-I co teraz? Nie ma mordercy, ponieważ jest martwy. Nikt nie trafi na salę sądową, prawda? - Zaciekawiła się Pani Light.

-Jeśli zaliczamy do nikogo Pana Fearmana i Blackmailera, to owszem. Nikt nie odwiedzi sądu - Odpowiedział złośliwie Nius.

-A co ja mam z tym wspólnego?! - Zapytał się zdziwiony Pan Fearman.

-Usiłowałeś zabójstwo i naruszyłeś prywatność - Wytłumaczył Nius.

-A ja? - Zapytał się Pan Blackmailer.

-Szantaże, wymuszenia, groźby, mam dalej wymieniać?

-Czyli zabierasz największe kanalię? W sumie dobrze - Ucieszyła się Pani Light.

-Policja, wyprowadzić ich - Rozkazał Nius, ale wpierw Pani Silly dała Panu Blackmailerowi soczystego liścia w twarz.

-Hej, nie będziesz miał problemów z Laizardem? Miałeś mnie zmiażdżyć, racja? - Zapytałem się przygnębiony.

-Racja, ale jeśli chcemy być bardziej precyzyjni, to według umowy miałem z tobą raz zawalczyć. Nikt nic nie mówił o wyniku - Wytłumaczył spokojnie Nius.

-Uważaj, po komendant Laizard, ci nie odpuści - Ostrzegła Robin.

-Dlatego daję mu tamtą dwójkę w ramach przeprosin. Zresztą ja wypełniłem swoją część umowy, jeśli Laizard będzie chciał mnie aresztować umrze. To moje zwycięstwo - Wytłumaczył Nius, diabeł wcielony normalnie.

-Moje również - Wtrąciła Dira -Dzięki dzisiejszym wydarzeniom jestem pewna, że teatr stanie się popularny. Żegnajcie długi!

-Jesteś niereformowalna - Powiedziała Robin rzucając Dirze wzrok pełny obrzydzenia.

-Ale za to mnie uwielbiasz, prawda? Mogę się cieszyć. W każdym razie, świetnie sobie poradziliście panowie. Kiedyś zrobię sztukę teatralną o tym pojedynku.

-Zrób tak, a zginiesz - Ostrzegł z chłodnym uśmiechem Nius, na co Dira po prostu się zaśmiała.

-Ale on nie żartuje - Ostrzegła Robin.

-Zmieniając temat, trochę szkoda wyszło z tym występem. Szczególnie scena z walką na miecze - Zmieniła szybko Dira temat, jak ja stanowisko.

-Co z nią? - Zaciekawiłem się.

-Jak to co z nią? Przecież to Dimon dźgnął von Murda - Powiedziała Dira zaskakując mnie.

-W historii wyspy, to von Murd zabił Dimona. Właśnie dlatego od tego czasu te dwa wielkie rody są ze sobą skłócone - Udzieliła mi szybkiej lekcji historii Robin.

-Widzisz Blecken jakie to są kanalię, wiesz ci von Murdzi - Powiedziała Dira starając się mnie przeciągnąć na stronę Dimonów.

-Obrażasz mentora mojego ojca - Upomniała Robin.

-Hej, wiesz, jak szanuje Pana Browna. Jednakże wiesz, jak jest, Dimonowie to nadzieja Crime Island. Nie wiem jak ty Robin, ale ja mam zamiar stać po stronie zwycięzców - Powiedziała Dira.

-.......... - Robin milczała, ale jej wzrok nie był zły tylko zawiedziony.

-No cóż miło się gadało. Również miło było cię poznać Blecken, to następnego. Sue, Alice chodźcie, musimy zacząć reklamować śmierć Masona - Ogłosiła dumnie Dira na pożegnanie.

-Ty to zmonetyzujesz wszystko - Zauważyła Pani Light - Ach, miło było was poznać. Wpadnijcie na występ kiedyś. Obiecuję, że do tego czasu zrobię porządek z szefową.

-........ - Pani Silly nawet nie odezwała się do nas słowem, po prostu poszła za resztą kobiet.

-I cyk szczęśliwe zakończenie - Ogłosił Nius - Idziemy na jakiegoś browara?

-Chory jesteś - Skwitowałem go.

-Nie tak jak ty. Na początku wyglądałeś jakbyś spotkał ducha, choć lepiej powiedzieć, że Fantoma - Zauważył Nius.

-Spotkałeś Fantoma? - Zdziwiła się Robin.

-Tak, powiedziałaś, że mi później opowiesz. Wiedzie kto to? - Postawiłem kawę na ławę.

-Czekaj, wpierw powiedz mi coś o Fantomie, to gorący temat. Nie ma nic za darmo - Uprzedził Robin, Nius. Ten, co zwęszył okazję.

-A co chcesz wiedzieć?

-Jego wygląd jest mniej więcej znany, więc powiedz mi coś unikatowego.

-Unikatowego? Pomyślmy... Powiedział, coś w stylu "jestem fantomem, a Crime Island jest moje".

-A jaką mam pewność, że mówisz prawdę? Wiesz, to co teraz powiedziałeś wydaję mi się ważne i drogie zarazem.

-Cały czas używałam umiejętności, więc z ręką na sercu przysięgam, że Blecken mówi prawdę - Wspomogła mnie Robin.

-Rozumiem, innymi słowy Fantom jest samozwańczym właścicielem wyspy. To naprawdę gorący temat, więc chętnie ci opowiem o Fantomie. Fantom pojawił się jakieś 7 lat temu i jest uznawany za miejską legendę. Upiór, który pojawia się znikąd i ingeruję w sprawy.

-Ingeruję? Jakby się zastanowić, to dostałem coś od niego - Pokazałem przedmiot, który dał mi Fantom.

-Co to? Przypomina tą pamiątkę z twojej pierwszej sprawy - Zauważyła Robin.

-Hm, interesujące - Zainteresował się Nius.

-Wiesz co to jest? - Zapytałem się.

-Można tak powiedzieć. Uznaj to za info gratis. Na wyspie kilka miesięcy temu utworzyła się nowa religia albo bardziej kult? Wierzą w kryształ, który jest w wewnątrz wyspy - Opowiedział mi Nius

-Co? - Zapytałem się, ponieważ tylko tak mogłem zareagować na ten nonsens.

-To akurat tylko plotka. Wyciągnąłem to od kultysty, którego torturowałem, więc nie mam pewności czy nie majaczył od utraty krwi - Opowiedział Nius o swoich metodach zdobywania informacji.

-Jak możesz być tak uśmiechnięty mówiąc takie rzeczy? - Zapytałem się.

-Właśnie, rada ode mnie. Uśmiechaj się częściej. Uśmiech to najlepsza maska, dzięki niemu będziesz przynajmniej wyglądał dobrze w ciężkich chwilach.

-Boże... - Aż słucha się go ciężko.

-A propos, jak chcesz się dowiedzieć czegoś o tutejszej Religi odwiedź kościół - Podsunął mi pomysł Nius.

-Lepiej się dobrze zastanów, czy chcesz to zrobić. On jest w sektorze Fenda, zresztą on tam mieszka - Ostrzegła mnie Robin.

-Ale to temat na inny dzień. Teraz jest coś ważniejszego - Powiedział Nius zmieniając temat.

-Co niby? - Zapytałem się.

-Nowe wyceny! - Ogłosił energicznie w odpowiedzi.

-Gratuluję Blecken, podniosłeś sobie wartość - Pogratulowała mi moja starsza koleżanka z pracy.

-Nie tylko on. Najpierw ty, 70 milionów za ciebie daję Robin. Blecken 60 milionów. Dodatkowo jako wyraz mojej dobrej woli dam ci info o czym chcesz za darmo. Oczywiście to usługa jednorazowa - Ogłosił nam Nius.

-Ile?! - Wykrzyczałem z zdziwienia.

-Co? - Nawet Robin się zdziwiła.

-Wyczyny w tej sprawie sprawiły, że musiałem was trochę bardziej docenić. W każdym razie, Blecken pójdziesz i zdasz raport policjantom? Mi się nie chcę - Poprosił Nius.

W porządku - Zgodziłem się, uznałem, że mogę być miły. Poszedłem zdać raport policjantom.

-Hej Robin, co uważasz o Bleckenie?

-Dalej jest żółtodziobem, ale już widzę czemu Ricky się nim zainteresował. Blecken ma młodzieńczego ducha walki i jest pełny pasji. Mogę już stwierdzić, że pokochał naszą pracę.

-Hahahaha, ja tam widzę co innego...

-W każdym razie, Blecken będzie się rozwijał i stanie się kolejnym filarem Crime Island jak reszta detektywów.

-A ty, kiedy ruszysz z miejsca? W tym tempie ten świeżak cię prześcignie.

-...Czym ci Blecken zaimponował?

-Kto wie? Ta informacja kosztuje.

-Skończyłbyś.

-...Jednak pewne jest jedno. Blecken White to żaden mim, bliżej mu do kameleona.

-Kameleona?

-Wiatr zmian jest coraz bliżej, wręcz widzę go na horyzoncie. Crime Island zmieni się wkrótce nie do poznania. Czy pojawienie się Bleckena to jest jakieś przeznaczenie?! Nawet ja tego nie wiem! Jednakże to będzie spektakl na miarę stulecia! Hahahaha!!! Nie mogę się doczekać tego show!


Rozdział 2- Koniec 

Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia. Uwaga! Po tym rozdziale nastąpi przerwa od sprawy kultu. Na blogu będzie pojawiało się tymczasowo nowe opowiadanie. Wkrótce będę chciał was zaprosić do "Zabójczej gry".

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 1 część 1

Rozdział 1 część 4

Postacie