Zabójcza gra - Prolog część 1
Prolog
Joker Dark
Jest źle. Jest kurewsko źle! Jakim cudem on mnie znalazł? Przecież ukryłem się na innym kontynencie, zresztą komu by się chciało szukać jednego dłużnika? Zakochał się we mnie czy co? Nie, skup się, teraz muszę zabrać wszystko co jest mi potrzebne. Zacząłem przeczesywać swoją obskurną klitkę w poszukiwaniu swoich rzeczy. Jak na osobę, która nie ma zbyt dużo własnych rzeczy wydawałoby się, że łatwo będzie je znaleźć, prawda? A taki chuj! To "mieszkanie" jest tak zawalone śmieciami, że ledwo mogę chodzić po nim. Racja może powinienem częściej sprzątać, ale komu by się to chci- Mam! Dobrze znalazłem swoją broń, w Meksyku lepiej bez niej nie chodzić. Pod łóżkiem powinienem mieć walizkę z kasą, którą zarobiłem na ostatniej grze oraz plecak z moimi szmatami. Wziąłem wszystko i przygotowałem się do ucieczki. Dobra, może ten psychol mnie nie znajdzie.
-Puk, puk - Usłyszałem ohydnie znajomy głos.
-Kurwa - Przekląłem szeptem do siebie. Nie ma co, spierdalam oknem, właśnie dlatego wynajmuje mieszkania wyłącznie na parterze. Gdy podszedłem do okna starając się być jak najbardziej cicho zobaczyłem dwóch uzbrojonych facetów, celowali do mnie z karabinów. Dobra, ściga mnie komornik czy wojsko? Nagle drzwi do mojego mieszkania zostały wywarzone, a więcej uzbrojonych kolesi weszło otaczając mnie. Na końcu wszedł on. Mężczyzna w czarnym garniturze jakby wybierał się na pogrzeb, złośliwym wyrazem twarzy, który wkurza samą swoją obecnością, czerwonych oczach oraz rudych włosach - Xander Heart.
-Cześć Joker, trochę minęło, czyż nie? - Przywitał się ze złośliwym uśmiechem.
-Jak dla mnie mogło minąć jeszcze więcej - Odpowiedziałem rozglądając się za jakąś drogą ucieczki.
-Nie marnuj energii, jeden fałszywy ruch, a moi ludzie zrobią ci z nóg szwajcarski ser - Ostrzegł mnie, Heart.
-Twoi ludzie? - Zdziwiłem się.
-O tak, tytuł "Najlepszego Komornika" robi robotę - Powiedział dumnie, Heart.
-Myślałem, że to wojsko mnie ściga - Powiedziałem zmuszając się na jakiś głupi uśmiech. Rzygać mi się chcę, kiedy patrzę na tego śmiecia.
-Nie myśl, że jesteś kimś wyjątkowym - Uspokoił mnie, Heart - Nikogo nie obchodzisz.
-Poza tobą, musisz mnie bardzo kochać skoro przybyłeś stąd z Europy - Wpiłem Heartowi szpileczkę w ego.
-Ja po prostu wykonuje swoją pracę - Wyjaśnił bez większych emocji, Heart - Twój tatuś narobił długów, ale zdechł zanim się do niego dobrałem, więc odpowiedzialność przechodzi na jego syna, czyli ciebie Jokerze Dark.
-Spoko, ale czy nie myślisz, że sprowadzanie tylu ludzi dla jednego zadłużonego człowieka to lekka przesada? - Zapytałem się grając na czas dopóki czegoś nie wymyślę. Pamiętam, że ten dupek miał zły nawyk wdawania się w niepotrzebnie długie rozmowy. Może znajdę jakąś lukę w ich formacji, szczególnie, że nie zabrali mi broni.
-O to się nie martw, opłaciłem ich z własnej kieszeni. Widzisz Joker, byłem baaaardzo smutny, kiedy tak uciekłeś bez słowa, więc wszcząłem poszukiwania. Kosztowało mnie to blisko parę milionów - Wytłumaczył Heart.
-Ile?! - Zdziwiłem się - Przecież do jakaś połowa długu tego starca.
-Błąd, odsetki. Teraz jesteś winien około 10 milionów - Sprostował z zadowoloną miną, Heart. Jebany sadysta, którego bawi cierpienie innych.
-Haha, trochę się nazbierało, prawda?
-Tak, dlatego nie przeciągajmy - Powiedział Heart uśmiechając się coraz bardziej. Heart wyciągnął z torby jego ulubiony aparat fotograficzny. To był ten model, który od razu drukuję zdjęcia. Nienawidzę tego ustrojstwa - Muszę wymienić ci zdjęcie w albumie, to z przed 8 lat nie nadaję się. Wyglądasz zbyt pewnie, a tak nie może być! Powinieneś płakać, bać się swojej przyszłości, a co dostałem? Dzieciaka, któremu było po prostu wszystko jedno.
-Dlaczego mam się ciebie bać, jesteś bardziej żałosny niż straszny - Powiedziałem szyderczo.
-Oż ty! - Wkurzył się Heart, już miał mnie uderzyć, ale nagle stanął w miejscu z blado.
-Przeszkadzam wam Panowie? - Zapytał się dziwnie mechaniczny głos.
Odwróciłem się i zobaczyłem To. Wysoki metalowy mężczyzna w stroju doktora. Jego pozycja wskazuje, że ta puszka weszła oknem. Ten robot miał szare włosy, chociaż czy tak to mogę nazwać? Cholera wie tak naprawdę. Dodatkowo oczy tego czegoś świeciły się na niebiesko. Co to ma być, robo lekarz?
-Strzelać - Wydał rozkaz, Heart, ale stało się coś pojebanego. Ten robot zaczął strzelać napojami z palców w siłę bojową Hearta.
-To też twój? - Zapytałem się, chociaż odpowiedź była oczywista. Wyjrzałem za robo lekarza. Zabił też strażników na dworze.
-Chciałbym - Odpowiedział krótko.
-Przepraszam za ten okropny widok moi Panowie - Powiedział napastnik - Panie Xanderze Heart, "Najlepszy Komorniku" oraz Panie Jokerze Dark, "Najlepszy Hazardzisto" zapraszam Panów na przymusowe leczenie - Gdy robot skończył ostatnie zdanie w ułamek sekundy skrócił dystans między nami i poraził prądem mnie i Hearta.
*
-To był strasznie dziwny sen - Powiedziałem do siebie rozglądając się po pomieszczeniu... Kurwa, to jednak nie był sen. Gdzie ja cholera jestem? Leżałem na nawet miękkim łóżku. Cóż na pewno lepsze niż z mojego mieszkania. Samo pomieszczenie było co najmniej dwa razy większe od tej rudery którą wynajmowałem. Nawet ma biurko i szafę, widzę, że na bogato przygotowane. W szafie znalazłem kilka kompletów zupełnie nowych ubrań oraz lustro. Przejrzałem się w nim, ponieważ dawno tego nie robiłem. W swoim odbiciu zobaczyłem wysokiego i wychudzonego mężczyznę z czarnymi włosami, ale już siwiejącymi. Zapewne od braku snu i ze stresu, co wyjaśnia wory pod ciemnymi oczami. Miałem na sobie jakieś poszarpane ubrania, właśnie, skoro tutaj mam jakieś ciuchy, to czemu z nich nie skorzystać. Przebrałem się w pierwszy lepszy biały podkoszulek oraz jakieś ciemne spodnie, wziąłem też jakieś buty sportowe, ponieważ z moich starych już palce wychodzą. Gdy się przebierałem z kieszeni wypadła mi ta przeklęta odznaka, "Najlepszy Hazardzista", co? Więcej szkody niż pożytku, schowałem ją z powrotem i zacząłem przeglądać biurko. Notes, śmietnik, budzik... W sumie śmieci- Chwila, skąd mają moją talię kart? Zabrali ją ze mną? Zrobienie takiej samej jest niemożliwe, w końcu jakim cudem mieliby zrobić takie same zagięcia? Robot, który mnie tu ściągnął przynajmniej ma gest, to muszę mu przyznać. W jednej z szuflad biurka znalazłem jakieś urządzenie, to chyba jest telefon? Nigdy nie miałem, ale znam nazwę. Zacząłem klikać w przyciski po bokach, a ekran się rozświetlił, co mnie trochę zaskoczyło. Na ekranie pojawił się jasny napis "Joker Dark", zakładam, że to ma być metoda identyfikacji właściciela. Na ekranie są jakieś ikonki, ale nie mogę ich wcisnąć, już go zepsułem? W razie czego będę musiał się wykręcić, że to nie ja. Na wszelki wypadek schowałem telefon do kieszeni, w pokoju były jeszcze szklane drzwi za którymi była łazienka. Cholera jasna, tak czysty kibel widziałem jedynie na wystawach sklepowych. Ta łazienka jest ekstra, kibel, prysznic, wanna nawet, plus jakieś szampony i inne bezużyteczne rzeczy do mycia. Muszę przyznać, że coraz bardziej podoba mi się tu. Dobra, sprawdziłem wszystko i muszę przyznać, że lepiej być nie mogło. Cały pokój jest nieźle wyposażony i przytulny. Jednak jest kilka rzeczy, które mi się nie podobają. Brak okien jest podejrzany, ale zakładam, że to jest spowodowane tym, abym nie mógł stąd uciec. Białe ściany doprowadzają mnie już do szału, a minęło może 10 minut, ale chuj z tym. Najgorszy jest fakt, że nie wiem gdzie jestem ani ile spałem. Moja broń i reszta rzeczy zostały mi zabrane, a w walizce miałem grubo ponad sto kafli. Dodatkowo, jest szansa, że Heart jest tutaj razem ze mną, w końcu robot przyszedł po naszą dwójkę. Nagle do mojego pokoju wszedł ten robot.
-O, obudził się Pan - Zdziwił się robot, ale było w tym zdaniu coś jeszcze, czy to ulga?
-Taa, już jakąś chwilę temu - Przyznałem zmieszany, nie wiem jak mam z tym rozmawiać.
-Widzę, że Pan się już rozgościł, więc oprowadzanie po pokoju nie będzie potrzebne, więc wytłumaczę Panu gdzie Pan się znajduję - Powiedział robot.
-Najpierw gadaj mi czym ty jesteś i dlaczego mnie zaatakowałeś - Zażądałem.
-Proszę się uspokoić Panie Dark - Próbował mnie uspokoić robot - Możesz mnie wstępnie uznać za kierownika tej placówki. W kwestii imienia, to prosiłbym o zwracanie się do mnie "Cyborg".
-Cyborg?
-To imię nadał mi mój twórca oraz zostało zatwierdzone przez mojego przełożonego.
-Brzmi jak totalny banał, wiesz?
-Prosiłbym, żeby Pan nie obrażał mi imienia.
-Po co mi zrobisz? - Zagrałem vabank. Teraz albo zagrozi lub zrani mnie. Zabić mnie nie może, ponieważ gdyby tego chciał już wąchałbym kwiatki od spodu. Innymi słowy jestem mu lub jego przełożonemu do czegoś potrzebny. Pokaż mi czy dobrze myślę.
-Nic Panu nie zrobię. Tylko upomnę - Odpowiedział mi Cyborg nie zwracając uwagi na moją zaczepkę.
-Jestem, aż tak potrzebny? - Próbowałem złapać temat.
-Panie Dark, wszystko wyjaśni się w swoim czasie - Zignorował moje pytanie - Aktualnie proszę skupić się na swoim leczeniu.
-Leczeniu? A tak, coś tam mówiłeś zanim, sam wiesz co zrobiłeś. Właściwie na co jestem chory? Nigdy nie poszedłem legalnie do lekarza, więc cholera wie co mi jest.
-Pan jest chory psychicznie.
-Jednak chuj z ciebie - Zwyzywałem tą puszkę złomu posyłając jej środkowy palec.
-Proszę się uspokoić. Wszystko wyjaśni się w swoim czasie Panie Dark. Teraz proszę wyjść z pokoju i poznać naszą placówkę oraz innych pacjentów.
-Jest tutaj też Heart, prawda? - Zapytałem zniesmaczony.
-Niefortunnie dla Pana, owszem. Odblokowałem dla Pana mapę dostępnych miejsc w naszej placówce.
-Dzięki, coś jeszcze?
-Odnośnie pokoi, otwierają się i zamykają za pomocą telefonu. Proszę przyłożyć ekran do klamki, to wystarczy.
-Rozumiem, dzięki za info, Cyborg - Wyszedłem z pokoju i przyłożyłem telefon do klamki, aby sprawdzić czy mnie Cyborg nie oszukuję. Te, ta puszka mówi prawdę, drzwi się zamknęły. Postanowiłem, że zostawię go, pewnie sobie poradzi, w końcu jakoś wszedł, więc jakoś wyjdzie. No dobra, sprawdźmy jak wygląda ta mapka. Hm... Dostępne są trzy poziomy, piętro na którym są nasze pokoje to -1.
To już przesądzone. Oficjalnie to powiem. Nie mogę zrobić inaczej. Obiecuję, że zajebie chuja, który przydzielił mi pokój koło Hearta! Nie dość, że ta gnida została tu sprowadzona razem ze mną, ale, żeby dawać mu pokój koło mnie? O nie to już przesada... A tak, łącznie sprowadzona 16 osób... Co za imiona w ogóle, jakieś randomy chyba. Nagle przeszedł mnie zimny dreszcz, odwróciłem się napięcie, jakaś kobieta się na mnie patrzyła. Jednakże to nie jest wzrok normalnej osoby, tylko łowcy. Ona wygląda na jakieś 19-20 lat. Kobieta miała zielone oczy, brązowe włosy sięgające ramion oraz ubrana była w białą sukienkę z czerwonymi plamami. Na pierwszy rzut oka wyglądała jak typowa ładna laska, ale coś z nią jest nie tak. Żadna normalna kobieta nie ma takiego spojrzenia... chyba. Ona musiała kogoś zabić, przecież prawie mogę zobaczyć ten stos trupów. Poczułem jak zimny pod zaczął mnie oblewać. Nie! Skup się! Poker face, Joker, utrzymaj go. Uspokój się, nie z takimi miałeś do czynienia.
-Czego? - Zapytałem ponuro, rzucając jej pogardliwe spojrzenie. Może się zniechęci.
-Obudził się śpioch - Powiedziała z szerokim uśmiechem groźna kobieta olewając mnie.
-Huh?
-Lubisz pospać, prawda? Prawda? Prawda? - Pierdolnięta kobieta zaczęła się ekscytować.
-...Kim ty kurwa jesteś? - Zapytałem się olewając jej błazenady. To kim jest teraz ciekawi mnie najbardziej - Na zwykłą kobietę nie wyglądasz.
-Hahaha! - Kobieta się zaśmiała - Masz dobre oczy ponurasie. Pozwól mi, że się przedstawię, nazywam się Harmony Crime - Przedstawiła się kobieta uśmiechając się przy tym serdecznie.
-Hej... - Zaniemówiłem, słyszałem o niej - Harmony Crime, "Najlepsza Morderczyni". Kobieta, która została okrzyknięta jedną z najniebezpieczniejszych osób na globie.
-O! Słyszałeś o mnie? Jak miło - Powiedziała Harmony rumieniąc się i będąc zadowolona.
-Cyborg ciebie też porwał, jakim cudem? - Zapytałem się podejrzliwie. Z opowieści o niej słyszałem, że jest prawdziwym potworem. Podobno rozbiła jeden z największych włoskich grup mafijnych w pojedynkę. Jakoś nie mogę uwierzyć, że ona by się tak po prostu dała zaatakować.
-Próbował mnie wziąć z zaskoczenia, podziurawiłam go, ale kolejny mnie zaatakował - Wytłumaczyła Harmony, aby dodać po chwili - Taki mały błąd. Jednak to nie jest ważne, kim jesteś, Panie ponury śpiochu?
-... Joker Dark - Powiedziałem krótko, zrobiłem to od niechcenia, ale kazałem się jej przedstawić, więc niech będzie coś za coś.
-Jaki masz talent? - Dociekała Harmony.
-Hazardzista.
-Ale fajnie! Jak to jest grać o wysokie stawki? - Zapytała się mordercza kobieta. Przyznam, że nie takiej reakcji się spodziewałem. Ludzie zazwyczaj śmieją się ze mnie lub poniżają.
-Stresująco - Powiedziałem krótko. Niezbyt umiem gadać z obcymi ludźmi, ale mało mówność jest dobrą cechą w niektórych kręgach.
-Jednakże jako "najlepszy hazardzista", zawsze wygrywasz, prawda?
-Czasem przegrywam.
-Huh?! Co za oszustwo! - Zawiodła się Harmony, głupia kobieta.
-Ogarnij się, tylko dlatego, że posiadam ten bezużyteczny tytuł nie czyni mnie żadnym nadczłowiekiem - Wytłumaczyłem jej, ona jest blisko zirytowania mnie, a to nie lada wyzwanie... Chyba, że nazywasz się Heart, wtedy to inna historia.
-Czyli nie obchodzi cię rozpoznawalność jaki daję ci tytuł "Najlepszego"?
-To, że dostałem tytuł "Najlepszego" jest przypadkiem. Ja się utrzymuje z hazardu, to dla mnie zwykła praca.
-Morderstwa to też dla mnie praca. Wiesz jak ja się dobrze bawię, gdy morduję ludzi?
-Zgadnij co? Mam to w dupie - Olałem ją. Nie chcę z nią gadać dłużej niż to trzeba. Ona jest niebezpieczna, nie mogę przy niej opuścić gardy.
-Ciekawostka Joker, wiesz, że zajmuję się prywatnie projektowaniem ubrań? - Pochwaliła się Harmony wyciągając dosłownie losową ciekawostkę.
-I co mnie to? - Powiedziałem, ale pomyślałem co innego, a konkretniej, przestaniesz do mnie gadać durna babo?
-Sukienka, którą mam na sobie, to jeden z moich nowych projektów. Oczywiście z naturalnych materiałów - Ciągnęła Harmony całkowicie mnie ignorując. Irytuje mnie.
-Acha, czyli czerwone plamy, to krew - Powiedziałem w sumie oczywistość, w końcu ta kobieta to morderczyni basenami krwi na rękach.
-Hm? Nie wydajesz się zaskoczony, to dziwne - Zaskoczyła się Harmony, na jej twarzy malowała się również rozczarowanie - Ludzie reagują z przerażeniem gdy opowiadam im o sobie.
-...Twoja żądza mordu.
-Hm? Co z nią?
-Jest niczym w porównaniu z moją - Powiedziałem przeszywając Harmony chłodnym, ostrym spojrzeniem. Harmony nie odpowiedziała od razu, pierwszy raz uciszyła się. Jasne ta kobieta jest straszna, ale czy to problem? Przez ludzi z mojej przeszłości żyję obecnie w piekle, wiele razy miałem styczność z osobami pragnącymi mojej krwi. Ona jest po prostu kolejnym łowcom, którego spotykam. Niemniej jednak wcale jej nie lekceważę. Gdyby chciała zabiłaby mnie już 6 razy. Żyję tylko i wyłącznie dlatego, że ona mi na to pozwala. W końcu Harmony się znudziła ciszą i się odezwała.
-Hej Joker, pozwolisz mi tobie towarzyszyć? - Wyskoczyła z niespodziewaną prośbą Harmony, co mnie oczywiście zdziwiło - Zaciekawiłeś mnie, chciałabym cię bliżej poznać.
-Rób co chcesz - Rzuciłem krótko i tak się jej nie pozbędę, więc niech się kręci przy mnie.
-Jej, zebrałam już wszystkie profile! - Podekscytowała się Harmony.
-Profile? - Zapytałem nie wiedząc o co chodzi.
-A, Cyborg ci tego nie wytłumaczył, tak? Gdy po raz pierwszy rozmawiasz z nową osobą, udostępnia ci się jej profil, zobacz - Wytłumaczyła Harmony pokazując mi swój telefon, weszła w ikonkę profili i pokazała mi mój, a ja po chwili zrobiłem to samo, ale z nią:
-Pacjent 01 - Joker Dark
-Talent - "Najlepszy Hazardzista"
-Dzień urodzenia - 21.02
-Wiek - 23 lata
-Wzrost - 180cm
-Waga - 60kg
-Grupa krwi - AB
-Lubi - Żyć
-Nie lubi - Ludzi (W szczególności Xandera Hearta)
-Pacjent 16 - Harmony Crime
-Talent - "Najlepsza Morderczyni"
-Dzień urodzenia - 17.01
-Wiek - 20 lat
-Wzrost - 177cm
-Waga - 65kg
-Grupa krwi - B
-Lubi - Morderstwa
-Nie lubi - Tego co oddycha i starych ludzi
-Trochę upokarzające, że wszyscy mogą zobaczyć nasze prywatne dane - Powiedziałem - Ale jakim cudem wiedzą co lubię, a czego nie?
-Każdy z nas po przebudzeniu odpowiedział na kilka pytań - Wytłumaczyła Harmony - Tylko ty spałeś dalej.
-No właśnie, więc jak to możliwe?
-Xander za ciebie to zrobił. Przyjaźnicie się? Wydaję się ciebie dobrze znać - Powiedziała Harmony, coś czego nie chciałbym nigdy usłyszeć. Ja mający choć trochę dobry kontakt z Heartem? W życiu.
-Tak właściwie to ile spałem? - Zadałem pytanie, które powinno paść już dawno.
-Jesteś cały dzień w plecy. Wszyscy wczoraj się obudzili.
-Co? Jakim cudem?
-Sama chciałabym to wiedzieć, ale na kogoś takiego jak ty warto było czekać. W każdym razie chodźmy, jest tyle rzeczy, które musisz poznać - Ogłosiła Harmony udając się w głąb korytarza.
- To będzie upierdliwe - Pomyślałem... Jednak taka zmiana otoczenia może wyjść mi na dobre. Szczególnie, że Heart jest bez swojej obstawy, więc jak mi podpadnie skopie mu dupę. Heh heh heh, może tu będzie lepiej niż myślałem.
Część 1 Koniec
Od twórcy: Jeśli się spodobało zachęcam do udostępnienie i podzielenia się odczuciami do nowej historii.



Komentarze
Prześlij komentarz