Zabójcza gra - Prolog część 2
Prolog
"Najlepsi"
-Czyli można się przemieszczać windami lub schodami - Upewniłem się czy zrozumiałem chaotyczne wyjaśnienie Harmony. Dlaczego nie mogłem natknąć się na kogoś trochę bardziej poczytalnego?
-Tak, więc co wybieramy? - Zapytała się Harmony. W sumie wszystko mi jedno, więc niech będzie, to co jest bardziej wygodne.
-Winda - Powiedziałem wciskając przycisk, gdy winda się pojawiła weszliśmy do niej. Wnętrze windy wyglądało normalnie, zwykłe białe ściany... Czemu zaczyna mnie irytować patrzenie na nie? Do wyboru miałem trzy opcje, piętro -1 na którym teraz jestem, parter i pierwsze piętro. Harmony wcisnęła przycisk, który był przypisany do parteru.
-Przejdziemy przez wszystkie miejsca, przy okazji poznasz resztę, więc będzie fajnie, prawda? - Ogłosiła Harmony, a mi nawet nie chciało się narzekać. W dupie to mam, wszystko mi już jedno.
Podróż windą dłużyła się, a miała zająć tylko chwilę, ale tyle wystarczyło w zupełności, abym doszedł do dwóch ważnych wniosków. Pierwszy, gdyby przełożyć wszystkie słowa jakie ona wypowiada na papier, to by 30 osobowa klasa zdałaby egzamin pisemny z palcem w dupie. Boże! Ile ona pierdoli?! Mogę wrócić do bycia nieprzytomnym? To wydaję się teraz najlepszą opcją. No naprawdę, niech mnie ktoś pierdolnie czy coś, błagam! Drugą sprawą jest to, że moje wyobrażenie o niej było kompletnie inne. Jak pomieszkiwałem w Vegas trochę o niej słyszałem. Ludzie gadali, że to maniakalna zabójczyni, która nie ma żadnych zahamowań. Właśnie dlatego w głowie miałem obraz bezemocjonalnej kobiety o zabójczym spojrzeniu, a co dostałem? Rozgadaną psychopatkę, która najprawdopodobniej zabija ludzi swoim gadaniem. Skąd to wiem? To oczywiste, ponieważ sam czuję, że zaczynam umierać od tego pierdolenia głupot. Na szczęście w końcu dojechaliśmy na parter.
Parter wyglądał jak recepcja w szpitalu. Zakładam, że to miejsce ma być na nim wzorowane. W sumie jak się wejdzie w profile, to jest dopisek "pacjent", więc by się zgadzało. Jednak to nie jest ważne, gdy widzi się wystrój tego piętra. No klasycznie, wszędzie biel, ale tym razem jest parę wyjątków. Na podłodze był wielki dywan pochodzący z PRLu albo Rosji, innej opcji nie widzę. Centralnie na wprost zobaczyłem coś co jest tak tylko trochę dziwne, a konkretnie drzwi pancerne. No normalnie drzwi od jakiegoś sejfu w banku, jeszcze te miniguny na suficie. Już nie wiem czy to miejsce bardziej przypomina szpital, a może bardziej schron rakietowy. Na moje lewo było coś jakby poczekalnia lub strefa do odpoczynku. Dwie sofy i kilka krzeseł ze stolikami, już widzę, że są tam ludzie, więc ich oleje i pójdę do robota na prawo. Przy jednej ze ścian było coś na kształt recepcji, a recepcjonistą był Cyborg, podszedłem do niego.
-Myślałem, że cię zamknąłem - Zapytałem się bez przywitania.
-Mogę wchodzić i wychodzić z pokoi pacjentów, kiedy chcę - Odpowiedział spokojnie Cyborg.
-Czyli nawet prywatności nie można mieć? - Wtrąciła się bezsensownie Harmony.
-Widzę, że Pan zdobył przewodniczkę, co jest świetną wiadomością. Integracja z innymi pacjentami na pewno poprawi Pana samopoczucie - Zaczął swój nudny monolog Cyborg, który był tak bezcelowy, że nawet nie starałem się słuchać. Zacząłem patrzeć jak długie mam paznokcie, ponieważ nawet to było bardziej interesujące niż gadanie o przyjaźni i integracji tej żywej puszki. W końcu postanowiłem mu przerwać, ponieważ miałem do niego parę pytań.
-Hej Cyborg, po co są te drzwi? - Zapytałem się wskazując palcem na drzwi, które nadawały się do schronu.
-Aby żaden pacjent nie mógł wyjść rzecz jasna - Odpowiedział wymijająco Cyborg.
-Ale czemu mielibyśmy uciekać? - Drążyłem temat.
-A kto by nie chciał uciec od porywacza? - Odpowiedział pytaniem na pytanie Cyborg.
-Ja na przykład - Przyznałem szczerze.
-Jednakże Pan to Pan, ale inni pacjenci mogą i na pewno mają inne zdanie - Powiedział już mniej spokojnie, a bardziej atakująco Cyborg - Na przykład, Pani Crime, czy chcę Pani stąd wyjść?
-Skoro Joker nie chcę to ja też - Ogłosiła Harmony z zadowoloną miną.
-Huh - Zdziwił się Cyborg - Przyznam, że to niespodziewane z Pani strony. Zwłaszcza, że Pani mówiła wczoraj, iż ceni sobie swoją wolność.
-Prawda, ale poznanie Jokera zmieniło moje myślenie - Odpowiedziała Harmony z coraz większym zadowoleniem.
-Co Pan jej zrobił? - Zapytał się Cyborg z przerażoną miną. Nawet nie wiedziałem, że roboty odczuwają emocję.
-Sam chciałbym to wiedzieć - Przyznałem równie przerażony - Ona po prostu nie chce się odczepić Powiedziałem obrzydzony obecnością tej kobiety. W sumie wpadłem na pomysł - Harmony weź zagadaj do tych ludzi.
-Po co? - Zapytała się upierdliwa kobieta.
-Powiedz im, że chcę ich poznać, czy coś - Odpowiedziałem przynajmniej udając, że nie mam poznawania innych w dupie.
-Wiedziałam, że będziesz chciał poznać resztę - Powiedziała Harmony idąc w stronę ludzi na siedziskach. W międzyczasie przybliżyłem się do Cyborga.
-Dobra teraz krótko i na temat, więc lepiej współpracuj - Zażądałem - Raczej mi nie odpowiesz na temat drzwi, więc zadam inne pytanie, ile masz kopii?
-Słucham? - Zapytał zdezorientowany Cyborg.
-Podobno Harmony zniszczyła cię, ale zaatakował ją drugi ty, ale jak? - Zadałem pytanie Cyborgowi, ale nie odpowiedział, więc zacząłem mówić dalej - Pomyślmy nad tym chwilę. Musiałeś nas porwać w podobnym terminie. W innym przypadku zostałbyś odkryty.
-A skąd pomysł, że świat zwróciłby uwagę na zaginięcie szesnastki osób? - Udawał głupa Cyborg.
-Nie udawaj głupiego, mimo wszystko nadal jesteśmy "Najlepszymi", świat nas traktuje jakbyśmy byli bezcenni. Jesteśmy inną warstwą społeczną, więc mógł-
-Przepraszam bardzo, ale nie mogę Panu pomóc, ponieważ niedługo wszystko wyjaśnię - Uciął temat Cyborg - Nawiasem mówiąc monopolizowanie informacji jest trochę nieodpowiednie, czyż nie? Radziłbym Panu na tą chwilę odpuścić interakcji ze mną, ponieważ są ważniejsze rzeczy do roboty. Na przykład integracja z resztą pacjentów. Proszę się obrócić, Pani Crime wróciła z Panem Nownem oraz Panią Quick - Wskazał palcem na Harmony i dwójkę obcych ludzi. Jedną z nich był młody chłopak, który zdenerwował mnie już samym wyglądem. Błękitnooki blondas z pewnym siebie wyrazem twarzy ubrany w ciuchy, które pewnie kosztują jak tanie auto. To jest ten typ człowieka, który wkurwia innych już samym faktem, że oddycha. Była też kobieta w mundurze wojskowym, z opaską na lewym oku i duża ilością blizn pooparzeniowych. Kobieta miała, krótkie ciemne włosy oraz brązowe oko. Pani generał wydaję się osobą, z którą porozmawiać można.
-Joker poznaj Ala Nowna oraz Agathe Quick - Przedstawiła tę dwójkę Harmony.
-Więc to ty jesteś śpiącą królewną, która kazała na siebie czekać? Czujesz się teraz ważniejszy? - Zaczął mnie irytować Nown. Niesamowite, już po pierwszym zdaniu mam ochotę go walnąć, ale jak to zrobię jest szansa, że ten kretyn się popłacze, a wolę unikać irytujących sytuacji.
-Mam ci przypomnieć Al, że to ty się pojawiłeś wczoraj ostatni? - Uciszyła dzieciaka Agatha.
-Ale jednej godziny spóźnienia nie ma, jak porównywać do całej doby - Zaczął się tłumaczyć Nown z zawstydzeniem na mordzie.
-Hej Agatha, skąd masz te blizny? - Zapytałem bezpośrednio. Właśnie przez moją szczerość i bezpośredniość nazywają mnie chamem, świnią i gnojem, ale nie mam zamiaru nikogo okłamywać... Chyba, że muszę lub mogę się na tym wzbogacić.
-Hej, ty chamie, czy ci nie wstyd pytać kobiety o takie sprawy? Masz w ogóle jakąś empatie? - Zaczął mnie pouczać jakiś dzieciak. Gdyby w tym pomieszczeniu były jakieś okna, to co mogę więcej powiedzieć? Nauczyłbym gnoja latać.
-W porządku Al, Joker racja? Jeśli chodzi o moje blizny... To długa historia, jeśli będziemy się dogadywać, to może ci opowiem, co ty na to? - Zaproponowała Agatha, dobrze myślałem, że z nią będzie dało się dogadać.
-Mi pasuje.
-Zmieniając temat, może powiesz nam coś o sobie Joker? - Zapytała się Agatha - Musisz być trochę wstydliwy, skoro wysłałeś Harmony, aby nas przyprowadziła.
-Kto wie? Równie dobrze mogę być po prostu leniem, który wysługuję się innymi - Powiedziałem.
-Och, czyżby? - Zainteresowała się Agatha.
-A przeszkodziłem wam w czymś? - Zapytałem udawanie zainteresowany ze swoim wyćwiczonych sztucznym uśmiechem.
-Wraz z Alem rozgrywaliśmy partyjkę szachów, lubisz gry Joker?
-Można tak powiedzieć, ale takie z trochę innej kategorii - Przyznałem.
-To znaczy? - Wtrącił się niepotrzebnie Nown.
-Mój talent to hazardzista - Powiedziałem chętniej niż w przypadku Harmony. Agatha Quick, coś w niej jest, co mówi mi, że będzie dobrym sojusznikiem. Może spróbuję złapać z nią dobry kontakt, a jak to się nie uda, postaram się utrzymać neutrale stosunki.
-"Najlepszy Hazardzista", tak? - Agatha popatrzyła się na mnie badawczo - Słyszałam o wielu
"Najlepszych", ale o tobie nie. Al słyszałeś coś o nim?
-Nie zwracam uwagi na robactwo i plebs, a ten gość zalicza się do obu kategorii - Powiedział Nown w tak wkurwiający sposób, że nawet sędzia i prokurator pogratulowaliby mi zabicia go. Niech lepiej uważa, ponieważ moja żądza mordu w jego stronę wzrosła o jakieś 50% - Jednakże, aby zniżyć się do hazardu? Jesteś naprawdę żałosny.
-Hej, chyba się trochę zagalopowałeś - Powiedziałem utrzymując sztuczny uśmiech - Ile ty właściwie masz lat?
-17, jeśli musisz wiedzieć - Przyznał dumnie Nown. Z czego on jest dumny to nawet nie chcę wiedzieć.
-Czyli jesteś zwykłym dzieciakiem, prawda? - Zaznaczyłem uszczypliwie.
-Ten dzieciak przynajmniej jest szanującym się członkiem społeczeństwa - Powiedział Nown patrząc się na mnie z pogardą.
-Hazard to też praca - Zacząłem się kłócić z tym dzieciakiem... Jak nisko upadłem?
-Dla śmieci i nieudaczników - Wypunktował Nown.
-Zaliczam się do jednej i drugiej kategorii - Przyznałem szczerze.
-Dobrze, że to przyznajesz. Przynajmniej znasz swoje miejsce.
-Tyle, że taki sposób życia mi pasuje - Przyznałem dumnie.
-Twoje zdanie musiałoby mnie jeszcze interesować - Powiedział arogancko Nown - Zmieniając temat z ohydnego na bardziej piękny, zgadnij jaki mam talent.
-"Najlepsze Ego"? - Zapytałem się poważnie, Harmony i Agatha się zaśmiały.
-Czyli nawet na proste pytanie nie potrafisz odpowiedzieć? Jesteś idiotą, prawda? - Powiedział Nown przesuwając kolejną granice mojej cierpliwości.
-A to moja wina, że wyglądasz na dosłownie nikogo - Wygarnąłem zirytowany, aż nagle mnie olśniło - "Najlepszy Nikt" - Strzeliłem, mam nadzieje, że dobrze. Jednakże patrząc na ten czerwony, żałosny ryj, odpowiedź może być inna, chociaż ręki nie dam.
-Dobra, skoro jesteś tak tępy to dam ci podpowiedź. Mój talent zaczyna się na "D" - Okazał łaskę o wielki Pan Nown, pomyślałem sarkastycznie, jebać gnoja.
-Stawiam na "Najlepszego Debila" lub " Najlepszego Downa", gdy tak na ciebie patrzę stwierdzam, że innej opcji nie ma - Obstawiłem pewny swego. Oczywiście byłem pewny tego, że jego morda zrobi się jeszcze bardziej czerwona od złości i wstydu, ponieważ moja odpowiedź rozbawiła dziewczyny.
-"Najlepszy Debaciarz", ty dupku - Przeklął mnie Nown.
-Och! - Teatralnie się zdziwiłem - Aluś, ale ty jesteś jeszcze dzieckiem, skąd znasz takie brzydkie słowa? Co na to twoi rodzice?
-Jestem prawie dorosły! - Wykrzyczał Nown.
-Właśnie! Prawie robi różnice - Zaznaczyłem z udawaną powagą - Popatrz Al tam jest winda - Wziąłem Nowna pod ramie i wskazałem palcem na windę - Zjedź tą windą na dół i marsz do swojego pokoju.
-Co?! - Zdziwił się Nown.
-Żadne "Co" młody człowieku - Powiedziałem udając rodzica z typowego serialu - Idź i wróć do nas jak zdejmiesz pampersy - Tym tekstem widocznie trochę przesadziłem, ponieważ łzy zaczęły się zbierać w oczach Nowna - Hej Nown, po przemyśleniu sprawy doszedłem do ważnego wniosku, chcesz wiedzieć...? - W tym miejscu zrobiłem kilku sekundową pauzę, aby zyskać lepszy efekt. W czasie tych kilku sekund zobaczyłem jak w oczach Nowna zbiera się nadzieja. Pewnie liczy, że go przeproszę, HA! Ma marzenia chłopak. W końcu dokończyłem zdanie - ...I dobrze ci tak! Ucz się życia gówniarzu! - Wykrzyczałem pokazując mu środkowy palec.
-Jeszcze mi zapłacisz za to Joker! - Wykrzyczał również Nown ocierając łzy porażki i uciekając do windy. Jedyne co zrobiłem do pokazałem mu drugi środkowy palec.
-Trzeba przyznać, że miły to ty jesteś - Przyznała sarkastycznie Agatha.
-Niech się gówniarz cieszy, że nie dałem mu w mordę. Chociaż by mu się przydało, wiesz tak na opamiętanie. A propos, jak rodzice teraz wychowują swoje dzieci, że są takie zepsute?
-Mnie nie pytaj. Ja nie mam dzieci - Wymigała się od odpowiedzi Agatha. Z takim wyglądem to się nawet nie dziwie.
-Właśnie, skoro tego dzieciaka już nie ma, to możemy dokończyć rozmowę. Twoje blizny są powiązane z talentem?
-Jesteś strasznie ciekawski, co nie Joker? - Zapytała się mnie Agatha posyłając mi ciepły uśmiech, ale od razu można z niego było wyczytać pewną informację, "Nie interesuj się za bardzo".
-Haha, w takim razie jaki masz po prostu talent? - Natychmiastowo zmieniłem temat.
-Przez świat jestem uznawana za "Najlepszego Stratega" - Przyznała z dumą Agatha.
-Strateg? Robisz dla swojego kraju, prawda? - Zapytałem.
-Dla kraju, który mnie wynajmie - Odpowiedziała sztywno Agatha.
-W sumie nie zapytałam przy pierwszym spotkaniu, ale teraz się poprawię. Czy nie powinnaś była przypisana do armii swojego państwa? - Zapytała, aż dziwnie trafnie Harmony.
-Jestem "Najlepszym", żaden kraj nie może mnie monopolizować, ale wynajem moich usług jest w porządku - Wytłumaczyła Agatha.
-"Najlepszy", co? W ogóle na czym to tak właściwie polega? - Zapytałem. Akurat szczerze nie wiem nawet co trzeba zrobić, aby nawet otrzymać ten tytuł.
-Ty tak poważnie? - Zapytała się Agatha robiąc załamaną minę - Jak ty właściwie zdobyłeś swój tytuł?
-Szczerze? Sam do końca nie wiem. To było chyba rok temu. Pewnego dnia zjawił się jakiś typ mówiąc, że jest skautem z jakieś elitarnej firmy, która wybiera nowych "Najlepszych". Zaproponował mi tytuł "Najlepszego Hazardzisty" - Opowiedziałem.
-I oczywiście się zgodziłeś, racja? - Wtrąciła się Harmony.
-Jasne, że nie - Zaprzeczyłem.
-A to, dlaczego? - Zaciekawiła się Agatha.
-Powiedzmy, że moja sytuacja wymaga tego, abym się nie wychylał za bardzo.
-Jednakże, skoro tutaj jesteś, to oznacza, że otrzymałeś tytuł - Zauważyła Agatha. Z tego co mówi wynika, że reszta to też "Najlepsi".
-To dlatego, że ten skaut stalkował mnie przez cały miesiąc, abym się zgodził. Lizał mi dupę miłymi słówkami, mówię wam, ten typek był męczący. Zgodziłem się na to, ponieważ wynegocjowałem, aby nie podawali moich danych do opinii publicznej i przestali mnie nękać - Wytłumaczyłem.
-Ale Joker, ty wiesz, że jesteśmy cały czas pod nadzorem firmy, racja? - Upewniła się Agatha.
-Co? - Rzuciłem bezmyślnie - Co masz na myśli mówiąc, że jesteśmy pod nadzorem?
-Skaut ci nie mówił? Gdy otrzymasz odznakę symbolizującą przynależność do grona "Najlepszych" zgadzasz się na to, abyś był stale monitorowany - Wytłumaczyła się Agatha.
-Ale jak nas monitorują? - Dociekałem.
-Oczywiście przez odznakę. Wszystkie odznaki mają wbudowany system GPS, aby firma mogła mieć na nas oko - Tłumaczyła dalej Agatha.
-Ten drań... To, dlatego chciał mi to wcisnąć za wszelką cenę - Powiedziałem do siebie, wreszcie zacząłem łączyć kropki. To, dlatego mnie znalazł.
-Nie miej skautowi tego za złe, wykonywał swoją pracę - Broniła drania Agatha.
-Moment, czy dzięki temu systemowi nie mogli by nas znaleźć?
-Wiem o co ci chodzi i nie - Zaprzeczyła mojemu pomysłowi Agatha - Już o tym wczoraj myśleliśmy i Claire dowiodła, że w tym miejscu nie ma zasięgu. Jesteśmy całkowicie odcięci od świata zewnętrznego.
-Rozumiem - W sumie i tak nie mam nikogo bliskiego, więc jebać to.
-W każdym razie miło cię było wreszcie spotkać, jeśli teraz przeprosicie wrócę do gry - Ogłosiła Agatha.
-Ale Al sobie poszedł - Zaznaczyła Harmony.
-Racja, ale już przeanalizowałam jego potencjalną strategię, więc będę wstanie dokończyć partię sama, rzecz jasna później zapytam się Ala o to czy chciał tak zagrać - Wytłumaczyła Agatha na odchodne idąc w stronę stolika na których zostawiła szachy.
-I co uważasz o tej dwójce? - Zapytała się Harmony.
-Nowna już nienawidzę, a Agatha jest interesująca - Odpowiedziałem krótko.
-Nie lubisz się rozgadywać, prawda?
-A to jest potrzebne?
-Nie.
-Właśnie - Kończąc ten temat sprawdziłem telefon, aby zobaczyć czy profile Agathy i Nowna są odblokowane:
-Pacjent 15 - Agatha Quick
-Talent - "Najlepsza Strateg"
-Dzień urodzenia - 13.02
-Wiek - 30 lat
-Wzrost - 170 cm
-Waga - 59 kg
-Grupa krwi - A
-Lubi - Łamigłówki
-Nie lubi - Hałasu
-Pacjent 02 - Al Nown
-Talent - "Najlepszy Debaciarz"
-Dzień urodzenia - 19.03
-Wiek - 17 lat
-Wzrost - 179 cm
-Waga - 70 kg
-Grupa krwi - 0
-Lubi - Być w centrum uwagi
-Nie lubi - Braku szacunku w jego stronę
-Aż dziwne, że nie mam profilu Hearta - Pomyślałem. Akurat go znam za dobrze, więc czemu nie mam jego profilu? Czy to działa na zasadzie, że muszę z nim porozmawiać? No to nie będę miał jego profilu, mówi się trudno. Zacząłem iść stronę schodów, Harmony oczywiście chodziła za mną.
-Tym razem schody? - Zadała głupie pytanie Harmony.
Jestem ciekawy jak długo trzeba się wdrapywać na inne piętro po prostu - Wytłumaczyłem, ponieważ ignorowanie jej jest trudniejsze od Hearta. Miejsce, gdzie były schody było pionowym tunelem. Same schody były kamienne i po obu stornach miały barierki, aby nie wypaść. Po lewej i prawie były linki od windy. Zaczęliśmy wspinać się na górę, aż spotkaliśmy jakąś dziewczynę. Młoda kobieta z dwukolorowymi włosami. W większości były czarne, ale miała czerwone pasemka. Oczy miała fioletowe i pełno kolczyków na gębie, co mnie wizualnie obrzydza. Najdziwniejsze kolczyki miała na uszach, chwila to... Ta dziewczyna nosi kolczyki pentagramy, które akurat wyglądają zajebiście. Mroczna laska była ubrana w ciemne ciuchy. Bluzka była czarnym bezrękawnikiem, które pokazywały blade ramiona. Ciekawiło mnie, czy są blade dlatego, że unika słońca jak wampir, czy przez cięcie się. Z tym cięciem jestem poważny, ta psycholka miała blizny w kształcie pentagramu na dłoniach. Jednakże reszta skóry na jej rękach była pokryta normalnymi bliznami od cięcia bez żadnych konkretnych wzorów. Resztę stroju też była czarna, ale kogo to obchodzi? Kim jest ta kobieta?
-Cześć Crimson, co tam? - Zapytała się Harmony.
-W porządku - Powiedziała cicho i bez wyrazu dziewczyna imieniem Crimson.
-W ogóle poznaj Jokera Darka, "Najlepszego Hazardziste", niedawno się obudził - Przedstawiła mnie Harmony.
-... - Milczała Crimson.
-Przywitałbyś się Jokuś - Zachęciła mnie Harmony.
-Nie - Odmówiłem. Chwila, czy ona wymyśliła mi właśnie ksywkę?
-Czemu? - Zapytała smutna Harmony.
-Nie chcę mi się - Podsumowałem, w rzeczywistości nie mam zamiaru gadać z osobą, która prawdopodobnie sama wyryła na własnym ciele pentagram. Jeszcze wrzuci mnie Lucyferowi, czy innemu Belzebubowi na pożarcie. Sam jedyne co miałem z siłami ciemności wspólnego to piłem złocistego szatana, te belgijskie piwa są nawet niezłe. Nagle Crimson wstała i podeszła do mnie. Bez wstydu na twarzy chodziła wokół mnie i patrzyła pod różnymi kątami - Przepraszam, że tak bezpośrednio Panią zapytam, ale to pytanie musi zostać zadane, więc za pozwoleniem... Czy ci się coś przypadkiem nie pojebało? Co ty kurwa robisz?
-...Interesujący - Powiedziała krótko Crimson.
-Harmony - Zacząłem.
-Tak?
-Kim ona kurwa jest? - Zapytałem lekko brudząc zbroję.
-To jest Crimson Occult, ma tytuł "Najlepszej Okultystki".
-Okultyzm? - Powiedziałem do siebie. Niezbyt interesuje się tematem, więc może trochę go wybadam - Więc czym jest okultyzm, to samo wzywanie Szatana czy coś więcej?
-...Bluźnierco ty, jak śmiesz w ogóle sądzić, że wspaniałość okultyzmu opiera się jedynie na wzywaniu czarnego Pana. Mam ci uświadomić twój błąd heretyku? - Jak ona się odpaliła, pomyślałem.
-Będę tego żałował, ale niech będzie.
-Na początek zacznijmy od samej nazwy okultyzmu, która wywodzi się z łacińskiego occulere, co oznaczało "skrywać". Sam okultyzm jest zespołem wierzeń i poglądów na tematy, które nauka nie jest wstanie odpowiedzieć. Przez to mam na myśli moc, która jest ukryta w człowieku i wszechświecie. Coś takiego jak rytuały, to nic więcej jak narzędzia mające na celu pomoc podporządkowanie tej mocy. Już się opamiętałeś, czy mam mówić dalej? - Zapytała się Crimson. Dobra teraz się skup Joker, możesz powiedzieć prawdę i słuchać jej pierdolenia lub okłamać ją i iść dalej, co wybierzesz? Kłamstwo oczywiście.
-Zrozumiałem mój niewybaczalny błąd. Chętnie posłucham kolejnego okultystycznego wykładu, ale to innym razem. Muszę poznać resztę naszych współwięźniów. Jednakże! Możesz być pewna, że wrócę po więcej informacji - Zacząłem jej lizać dupę, aby mi odpuściła.
-Rozumiem, wtedy do następnego - Powiedziała Crimson z lekkim zawodem na twarzy. Uratowany! - Tylko jeszcze jedno, jesteś taki sam jak Xander, Harmony i Calm.
-Czyli? - Zapytałem się nie wiedząc o co jej chodzi.
-Duchy cię po prostu kochają - Wyjaśniła Crimson.
-Słyszałeś Joker? Jesteśmy podobni - Ucieszyła się Harmony. Ja wzamian posłałem jej obojętne spojrzenie.
-Świetnie - Powiedziałem będąc obrzydzony jej osobą. Wróciłem wzrokiem do Crimson, jednak jej już nie było przed nami. Gdy się rozejrzałem okazało się, że była kilka schodków za nami.
-Miło cię poznać Joker, następnym razem pokaże ci moje rozrywki - Pożegnała się Crimson, a ja natychmiast sprawdziłem jej profil.
-Pacjent 11 - Crimson Occult
-Talent - "Najlepsza Okultystka"
-Dzień urodzenia - 31.10
-Wiek - 19 lat
-Wzrost - 155 cm
-Waga - 54 kg
-Grupa krwi - AB
-Lubi - Okultyzm i wszystko z nim związane
-Nie lubi - Religii, które obrażają szatana.
-Ta to ma opis - Przyznałem.
-Ale musisz przyznać, że jest zabawna - Powiedziała Harmony. Bardziej upiorna bym powiedział.
-Muszę jednak przyznać, że nie będę się z wami nudził - Powiedziałem Harmony idąc w górę.
Część 2 Koniec
Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia.

.png)
Komentarze
Prześlij komentarz