Zabójcza gra - Prolog część 4
Prolog
Zabójcza Gra
Weszliśmy do pokoju rekreacyjnego. Samo pomieszczenie oficjalnie zdaję się moim ulubionym w tym miejscu. Ściany były zielone, a nie białe, co już było dużym plusem. Ogólnie całe pomieszczenie wydaję się przyjemne. Rozglądając się po pomieszczeniu widzę jakąś wielką szafę z różnymi planszówkami, mini biblioteczkę, wielki telewizor, jakieś kolorowe pufy, stoły, a nawet mini barek. Co dla mnie jest bezużyteczne, ponieważ nie chleję, ale co kto lubi. W najlepszym jak na razie pomieszczeniu była dwójka ludzi, mężczyzna i kobieta. Kobieta była szarooką blondynką w ciemnych, eleganckich ubraniach, które musiały być drogie jak cholera. Kobieta miała bardzo spokojny wyraz twarzy, ale było w nim widać głębokie skupienie. Spojrzałem na palce kobiety, ona rytmicznie stukała nimi o blat barku, chyba symulowała grę na pianinie. Na grę kobiety patrzył pełen podziwu uśmiechnięty mężczyzna. Facet był złotookim blondynem ubrany w granatowy podkoszulek i jakieś luźne białe spodnie. Mężczyzna, gdy nas zauważył powiedział kobiecym głosem.
-Hej Harmony! - Przywitał się głosem zupełnie jak u Harmony, co było w chuj dziwne.
-Hej Axel, hejka Ann - Przywitała się Harmony nic sobie nie robiąc, że ten typ ma ten sam głos.
-... - Kobieta grająca na blacie, nawet nie zwróciła uwagi na Harmony.
-Hej, Ann - Gość imieniem Axel klepnął, Ann w ramie. Ta na niego popatrzała i rozejrzała się, gdy nas zauważyła pomachała z ciepłym uśmiechem.
-Dzień dobry - Powiedziała cicho.
-Joker, poznaj Axela Voice'a oraz Ann Sound - Przedstawiła Harmony.
-Siemka, więc ty jesteś pacjentem 01, tak? - Powiedział Axel podchodząc do mnie dalej mówiąc głosem Harmony, co było przerażające jak tak o tym myślę.
-Tak, jestem Joker Dark, hazardzista - Przedstawiłem się będąc kompletnie zniesmaczonym tym typem - Jeśli mogę zapytać, to jakim cudem masz głos Harmony?
-O, to jest akurat związane z moim talentem - Powiedział Axel - Widzisz Joker, jestem "Najlepszym Brzuchomówcą".
-No wszystko spoko, ale czemu masz jej głos? - Zapytałem się.
-Głos Harmony jest dosyć przyjemny dla ucha, więc czemu nie? - Powiedział spokojnie Axel - Chyba, że chcesz, aby ten głos należał wyłącznie do Harmony? - Zapytał się.
-Oczywiście, że tak, to jej głos, więc przestań nim mówić - Powiedziałem na wpół przerażony i wpół zniesmaczony. Gdy Harmony usłyszała, to co powiedziałem z jakiegoś powodu zarumieniła się i uśmiechnęła.
-Widzę, że z ciebie ostry zawodnik Joker, niech ci będzie - Powiedział coś dla mnie niezrozumiałego Axel używając tym razem mojego głosu.
-Poważnie? - Niedowierzałem.
-Jaki tym razem masz problem? - Zapytał się Axel robiąc minę jakby nie wiedział w czym problem.
-Czemu nie użyjesz swojego głosu? - Zapytałem się.
-Ta, z tym może być mały problem... - Powiedział zakłopotany Axel - Ja po prostu nie pamiętam swojego głosu - Przyznał z zakłopotaniem.
-Jak kurwa można o tym zapomnieć? - Zapytałem.
-Widzisz stary, ja mam bardzo wyjątkowy słuch i struny głosowe, które pozwalają mi na kopiowanie czyjegoś głosu przez jednorazowe posłuchanie go - Wytłumaczył się Axel.
-Zupełnie jak AI, Jokuś - Wtrąciła się Harmony.
-Co to jest AI? - Zapytałem się.
-Chodzi o sztuczną inteligencję - Wytłumaczył Axel.
-Aaaa, co to? - Zapytałem się.
-Później ci wytłumaczę - Powiedział Axel - Hej Ann porozmawiaj z Jokerem, widzę jak na nas patrzysz.
-Jeśli Joker chcę - Powiedziała cicho Ann.
-Czemu ty tak cicho mówisz? - Zapytałem się - Ledwo cię słyszę.
-Mam straszną wadę wymowy, a to jest mój największy kompleks. Masz jakieś kompleksy, Joker? - Zapytała się.
-Hm, chyba znajomość z tym cwelem Heartem - Przyznałem żartobliwie i na serio.
-Właśnie, ty i Xander znacie się z przed trafienia tutaj - Zauważył Axel - Nie lubisz go? Xander jest spoko, chyba bardzo cię lubi.
-Nie znasz go tak jak ja - Powiedziałem bez wyrazu - On jest najgorszym co mnie spotkało.
-Ahaaa - Wydukał zakłopotany Axel - Hej, Ann pogadaj jeszcze z Jokerem, ja muszę pilnie coś zrobić, miło było cię poznać - Uciekł Axel.
-A temu co? - Zapytałem.
-Chyba go trochę przestraszyłeś - Odpowiedziała Ann - Chociaż to nie jest ważne. Tak na marginesie jestem "Najlepszą Muzyczką". Mój talent osiągnęłam przez komponowanie, grę na każdym instrumencie oraz recenzowanie innych utworów. Można powiedzieć, że stałam się takim guru dla każdego współczesnego muzyka.
-Czemu mi to mówisz tak losowo? - Zapytałem się.
-Ponieważ chciałam dopełnić formalności między nami, o twój talent zapytam się, kiedy indziej. Xander jest teraz na stołówce - Powiedziała Ann, a ja od razu ruszyłem do drzwi.
-Huh?! Zaczekaj! - Chyba krzyknęła Harmony, nie wiem nawet.
-Dzięki! - Wykrzyczałem na pożegnanie. Zacząłem biec w stronę stołówki, wydawało mi się, że droga jest coraz dłuższa, czy, aż tak bardzo chcę zobaczyć Hearta? Jakby się tak nad tym zastanowić to w głębi cały czas czekałem na nasze spotkanie, ale czemu? Dlaczego chcę go tak bardzo spotkać? Odpowiedź jest prosta, on jest nie uzbrojony, więc mogę łatwo udusić tego skurwysyna.
Drzwi od jadalni praktycznie wywarzyłem, a gdy już byłem w środku szybko zacząłem rozglądać się po pomieszczeniu. W stołówce zauważyłem jakiegoś starca i murzyna, ale nie go.
-Trochę ci to zajęło Joki - Powiedział obrzydliwy głos biorąc mnie pod ramię. To był on.
-Heart... - Powiedziałem, czując jak moja krew zaczyna się gotować.
-Wreszcie się obudziłeś, nawet nie wiesz, jak się cieszę - Ucieszył się rudy sadysta.
-Łapy przy sobie, Heart - Próbowałem zdjąć jego rękę, ale on mnie ścisnął za bark.
-Hej, hej, spokojnie Joki, nie chcę, aby ci się coś stało - Ten śmieć zaczął denerwował mnie jeszcze bardziej.
-Czyli to, dlatego ukryłeś się za drzwiami, Xanderze? - Powiedział, któryś z tej dwójki. Nie zwracam nawet na nich uwagi.
-Tak, to król nie wie, że liczy się dobre wejście? - Zdziwił się Heart.
-Możliwe, a teraz możesz puścić Jokera? Proszę - Poprosił starzec, którego Heart nazwał królem. Jednak ten gnój nie posłuchał, tylko ścisnął mnie mocniej. On ma cholernie mocny ścisk, czuję jakby miał mi zmiażdżyć bark.
-Czemu? - Powiedział Heart udając smutek - Wie, król jak my się dawno nie widzieliśmy? Musimy nadrobić wszystkie zaległości, czyż nie Joki? - Powiedział Heart uśmiechając się obrzydliwie do mnie.
-Pierdol się - Powiedziałem to z grymasem bólu i uśmiechu.
-Hej, hej Joki, czemu jesteś taki niemiły? Przecież my-
-Xander, ostatni raz cię proszę, po dobroci, w innym przypadku będę zmuszony użyć bardziej radykalnych środków - Powiedział spokojnie starzec przerywając Heartowi.
-Królu, proszę nie zwracać na to uwagi, ja się po pro-
-Przymkniesz się na chwilę? - Zaproponowała nagle Harmony przykładając nóż do gardła Hearta, skąd ona go wzięła?
-Hej, Harmony, mogę zapytać co ty tak właści-
-Zamknij się - Moja zbawczyni uciszyła Hearta. Na co czekasz Harmony? zrób to, zabij go. Niech zdycha. Zdechnij Heart, zdechnij!
-Harmony, proszę cię uspokój się i nie rób nic głupiego - Powiedział stanowczo, ale spokojnie, król.
-Daj mi choćby jeden powód, aby go nie zabić? Rani Jokusia - Powiedziała Harmony.
-Rozumiem, że posłuchasz tylko Jokera, więc z nim będę negocjował - Ogłosił Leonidas - Jokerze, zdaję sobie sprawę, że między wami coś zaszło i rozumiem to. Jednakże! To nie jest powód, aby uciekać się do przemocy, a tym bardziej do morderstwa! Leonidas King obiecuję ci, że Xander już nie będzie dla ciebie zagrożeniem. Proszę cię Jokerze, oszczędź go.
-... Heart zniszczył mi życie, zmusił do ucieczki, jego morda śni mi się po nocach, a wszystko dla jakiegoś długu. To może być moja jedyna okazja. Harmo-
-Leon, proszę - Powiedział szybko Leonidas.
-Tak, królu - Powiedział murzyn doskakując do nas i łamiąc nóż Harmony. Od razu po tym Heart rzucił się na mnie dusząc mnie.
-Widzę, że znalazłeś sobie niezłego psa, ale zapamiętaj Joki, śmieć zawsze będzie śmieciem!
-Spokój - Powiedział murzyn, który jednym chwytem zabrał ode mnie Hearta pozostawiając go odsłoniętego. Ciężko było łapać mi oddech, ale to nie ma znaczenia. Wstałem kopiąc z całej siły w nogach Hearta.
-AHH! - Aż psiknął z bólu. Dobrze mu tak, przymierzałem się do kolejnego kopnięcia, gdy nagle starzec złapał mnie za bolący bark i przyciągnął do siebie.
-Wystarczy Joker - Powiedział stanowczo.
-Nie! Niech cierpi! Chcę zemsty! - Krzyczałem w złości, nie wypuszczę go tak łatwo. Xander Heart stoi przede mną skręcając się z bólu. Chcę dłużej patrzeć na ten żałosny ryj. Należy mi się to - Puszczaj!
-Mu już wystarczy, nie mam zamiaru pozwolić na samowolkę w moim królestwie - Powiedział starzec.
-Huh?
-Harmony weź Xandera do Lisy, niech go opatrzy - Rozkazał król.
-... Tak jest - Harmony niechętnie się zgodziła.
-Joker, jeszcze mi za to zapłacisz - Wymamrotał Heart w furii.
-Och, zamknij się - Powiedziała Harmony waląc Hearta w łeb, a on stracił przytomność.
-Już nawet tego nie komentuje - Skomentował król.
-Czemu się ciebie posłuchała? - Zapytałem zdziwiony.
-Ponieważ jestem królem - Powiedział z uśmiechem - Pozwól, że się oficjalnie przedstawię. Jestem Leonidas King, "Najlepszy Król" - Przedstawił się Leonidas. Gdy się trochę uspokoiłem przyjrzałem się mu. Porównałbym tego gościa do niedźwiedzia, wielki postawny mężczyzna z wieloma bliznami na rękach. W przeciwieństwie do Crimson, to nie były blizny od ostrzy, tylko kłów. Przyznaję, że to wygląda co najmniej zajebiście, ponieważ łączy się idealnie z poważną twarzą Leonidasa. Sama twarz mimo powagi była życzliwa. Leonidas jest siwym mężczyzną o brązowych oczach. Ubrany w czarny bez rękawnik i długie spodnie w stylu moro. Na pierwszy rzut oka nie wygląda jak król, no poza tą jedną rzeczą. Na ramionach miał nałożoną czerwoną pelerynę, która wyglądała jakby była droższa niż nie jedno ludzkie życie.
-Ja jestem Leon Shield, "Najlepszy Ochroniarz" - Powiedział ciemnowłosy murzyn, który był wielki jak góra. Leon miał również brązowe oczy. Ubrany był w sposób przez który pomyślałem, że jest niewidzialny. No co ja mogę powiedzieć, Leon jest cały na czarno ubrany. Jednak jego najciekawszą cechą były mięśnie. Tak bardzo umięśnionego faceta jeszcze nie widziałem, a z gorylami bogatych dupków miałem sporo do czynienia.
-Joker Dark, "Najlepszy Hazardzista" - Przedstawiłem się.
-To zaszczyt cię poznać Jokerze - Powiedział Leonidas - Tylko szkoda, że w taki okropny sposób - Zasmucił się.
-Zamierzasz prawić mi kazania? - Zapytałem znudzony.
-Nie, ty nie jesteś niczemu winien - Powiedział zadziwiając mnie.
-Czyli zgadzasz się, że to wina Xandera? - Zapytałem się.
-Absolutnie! - Zaprzeczył - Jedyną winną osobą jestem tutaj ja.
-Co? - Zdziwiłem się jeszcze bardziej.
-Gdybym was zatrzymał już na początku, ta sytuacja nigdy nie miałaby miejsca.
-Uspokój się. Ja i on byśmy się pobili i tak, jak nie teraz to później. Ja go nienawidzę całym sobą, a on chcę mi uprzykrzać życie jak tylko może. Nie ma możliwości, żebyśmy się dogadali, chyba, że jeden z nas skończy martwy.
-Innymi słowy wasza relacja polega na tym, że możecie współżyć ze sobą przez negatywne emocje jakie do siebie czujecie - Podsumował jak psycholog król.
-Nie, to nie tak.
-A jak? - Zapytał się z powagą.
-... - Nie odpowiedziałem.
-Hm, widzę, że musi być ci z tym trudno. Jednakże to jak najbardziej w porządku! - Ożywił się Leonidas - Hahaha! Powiesz mi, kiedy będziesz na to gotowy, Jokerze.
-Hej, skąd pomysł, że ci cokolwiek o sobie powiem?
-To oczywiste, obowiązkiem króla jest słuchanie i rozwiązywanie problemów swoich poddanych - Powiedział z szerokim uśmiechem.
-Od kiedy jestem twoim poddanym? - Dziwne, przez jego słowa czuję się spokojniej.
-Wczoraj nasza grupa zadecydowała, abym dowodził. Zgodziłem się, ponieważ czuję, że powinienem, a życzenia poddanych są dla mnie wszystkim. Rządzę pewną wyspą, którą zdobyłem przez bunt na niej grubo 30 lat temu. Wiesz jaki to był bunt? 100 buntowników kontra 1000 tysięczna armia. Po zaciętej wojnie domowej mieszkańcy wyspy ogłosili mnie królem, a ja przyjąłem ten obowiązek dla nich, czy wiesz czemu? Ponieważ wiedziałem, że jestem im potrzebny. Zawsze lubiłem pomagać ludziom, a jako król mogę wspomóc całą wyspę. Tutaj chcę też pomagać wszystkim, jak również tobie Jokerze.
-Król jest bardzo dobry dla nas - Wtrącił się Leon - Wczoraj Calm i Harmony zaczęli walczyć ze sobą, a nasz król ich zatrzymał.
-Nie jestem z tego powodu specjalnie dumny - Zaznaczył Leonidas - Jednak uważam, że to było potrzebne.
-Zatrzymałeś tą dwójkę? Jakim cudem? Przecież to jebane potwory - Niedowierzałem.
-Leon mi pomógł - Przyznał Leonidas.
-Ty?
-Tak, mam najtwardsze mięśnie na świecie. Jestem najsilniejszy na świecie - Chwalił się Leon naprężając muskuły, więc to Harmony miała na myśli, że jest zbyt twardy.
-Niezłego sobie ochroniarza wybrałeś - Skomentowałem.
-Ja jestem z królem z własnej woli - Przyznał Leon - Król jest niesamowity, chcę go chronić.
-A ty się tak po prostu na to zgodziłeś? - Zapytałem, coś mi mówi, że ten facet nie jest taki dobry na jakiego się kreuje.
-Skoro tego chciał mój poddany, to nie mam prawa mu odmówić - Powiedział Leonidas - Rzecz jasna ty też nim jesteś, więc jeśli będziesz miał do mnie jakąś sprawę chętnie cię wysłucham.
-Chcę zabić Hearta - Powiedziałem korzystając z okazji.
-Absolutnie nie mogę się na to zgodzić - Leonidas stanowczo mi odmówił.
-Czyli jednak nie słuchasz swoich poddanych, co? - Powiedziałem prowokująco.
-Oczywiście, że wysłuchuje każdego swojego poddanego, ale nie mogę im pozwalać na wszystko. Szczególnie gdy chodzi o życie innego człowieka - Wytłumaczył Leonidas - Właśnie dlatego jeśli mógłbym cię prosić Jokerze, nie zbliżaj się do Xandera.
-Chętnie, tylko to ten śmieć mnie cały czas zaczepia - Powiedziałem zirytowany na samą myśl o Heartcie.
-Po prostu nie reaguj, a on się znudzi - Zaproponował Leonidas rozwiązanie problemów. Cholerny idiota, czy on nie widzi, że tylko śmierć Hearta jest rozwiązaniem? - Wiesz Joker, że tacy jak on tylko pragną atencji?
-Mało mnie to obchodzi, niech Heart się nie zbliża, bo go uduszę - Postawiłem sprawę jasno.
-... Jesteś hazardzistą, prawda? Co powiesz, abyśmy później zagrali w grę? - Zaproponował Leonidas - Jeśli wygram nie zabijesz Xandera.
-A jeśli ja wygram? - Zapytałem się.
-Pozwolę ci zabić Xandera i mnie - Powiedział poważnie Leonidas.
-Królu, czemu? - Zdziwił się Leon.
-Hej, nie mam do ciebie żadnego problemu, więc czemu ryzykujesz swoim życiem? - Zapytałem zdziwiony.
-To oczywiste, zakładanie się o los swojego poddanego jest wyrazem braku szacunku i arogancji. Jeśli chcę postawić jego życie na szali, to powinienem to samo zrobić ze swoim - Wytłumaczył Leonidas... Czemu on jest taki oddany ludziom, których poznał wczoraj? Nie rozumiem tego, to jest... Obrzydliwe - Jednakże Jokerze, to sprawa na kiedy indziej.
-Niech ci będzie, oczywiście przyjmuję wyzwanie - Powiedziałem sprawdzając ostatnie 5 profili:
-Pacjent 04 - Axel Voice
-Talent - "Najlepszy Brzuchomówca"
-Dzień urodzenia - 13.06
-Wiek - 19 lat
-Wzrost - 178cm
-Waga - 76 kg
-Grupa krwi 0
-Lubi - Kolekcjonować głosy, ludzi
-Nie lubi - Dyktafonów
-Pacjent 12 - Ann Sound
-Talent - "Najlepszy Muzyk"
-Dzień urodzenia - 07.09
-Wiek - 22 lat
-Wzrost - 172cm.
-Waga - 55kg
-Grupa krwi - A
-Lubi - Dźwięki, tworzyć
-Nie lubi - Ciszy
-Pacjent 06 - Leon Shield
-Talent - "Najlepszy Ochroniarz"
-Dzień urodzenia - 23.07
-Wiek - 30 lat
-Wzrost - 210cm
-Waga - 160kg
-Grupa krwi - AB
-Lubi - Słodycze
-Nie lubi - Nauki
-Pacjent 05 - Leonidas King
-Talent - "Najlepszy Król"
-Dzień urodzenia - 02.11
-Wiek - 50 lat
-Wzrost - 190cm
-Waga - 80kg.
-Grupa krwi - B
-Lubi - Poddanych, swoje królestwo
-Nie lubi - Wrogów królestwa, zagrożenia
-Pacjent 07 - Xander Heart
-Talent - "Najlepszy Komornik"
-Dzień urodzenia - 13.09
-Wiek - 29 lat
-Wzrost - 179cm
-Waga - 78kg
-Grupa krwi - A
-Lubi - Jokera (dręczyć), swoich dłużników, album ze zdjęciami
-Nie lubi - Słabych zdjęć
-Więc, Heart mnie lubi, co? - Powiedziałem do siebie w myślach, aż skręcało mnie, gdy o nim czytałem. W momencie, gdy przeczytałem ostatni profil, telefon mój, Leonidasa i Leona zaczęły wydawać jakiś dźwięk i pojawiła się ikonka słuchawki. Gdy Leonidas pomógł mi i Leonowi odebrać zaczęliśmy słyszeć głos Cyborga.
-Drodzy pacjenci, proszę udać się na parter, mam dla was ogłoszenie. Zaznaczam, że obecność jest obowiązkowa - Gdy to powiedział, natychmiast się rozłączył.
-Królu, co to jest? - Zapytał się Leon.
-Czy Cyborg już tak się kontaktował? - Zapytałem.
-Nie, powiedział jedynie, że wszystkiego się dowiemy dopiero gdy wszyscy będą - Odpowiedział Leonidas ze zmartwioną miną - Chodźmy, nie powinniśmy się mu sprzeciwiać - Ogłosił Leonidas wychodząc ze stołówki, a ja z Leonem wraz z nim. Gdy weszliśmy do windy, Leonidas mnie zaczepił - Nic ci nie jest Joker? - Zapytał się patrząc się na mój bark.
-Jest okej, bywało gorzej - Uspokoiłem go - Lepiej mi powiedz, czemu wszyscy są tacy spokojni? - Zapytałem zmieniając temat.
-Ponieważ ich uspokoiłem - Powiedział krótko Leonidas - Wczoraj wszyscy byli nerwowi i chcieli wyjść tak szybko jak tylko można. Jednakże Przeszukaliśmy wszystko co się dało i nic nie znaleźliśmy. Dlatego być może ten spokój wynika z oczekiwania. Jakby nie patrzeć Cyborg wydaję się być bezstronny. Widocznie nie chcę faworyzować nikogo - Wytłumaczył mi.
-Rozumiem - Gdy winda dodarła na parter i wysiedliśmy zauważyłem, że wszyscy byli już na miejscu, nawet półprzytomny Heart - Jak on tak szybko odzyskał przytomność? - Zapytałem Lise.
-Domowe metody, Panie Jokerze, lepsze pytanie, czemu Pani Harmony przyprowadziła Pana Xandera nieprzytomnego?
-Krótka i nudna historia, która by zmarnowała twój czas - Powiedziałem ucinając temat.
-Królu, miałeś rację wystarczyła cierpliwość - Powiedział Axel głosem Hearta, ledwo powstrzymałem się, aby nie dać mu w mordę.
-Cierpliwość to jest sztuka, którą trzeba długo szlifować. Jednak, gdy się ją opanuję do perfekcji, czyni cuda - Skomentował Leonidas.
-Jokuś, jak twój bark? - Zapytała się zmartwiona Harmony
-Hm? Jest w porządku, trochę boli, ale to nic - Odpowiedziałem.
-Naprawdę? Co za ulga - Powiedziała Harmony z taką miną jakby kamień spadł jej z serca.
-W ogóle, dzięki - Podziękowałem.
-Za co? - Zapytała się Harmony. Szlag, chyba muszę to powiedzieć.
-Za to, że pomogłaś mi z Heartem. Chyba jestem ci wdzięczny, więc dziękuje - Wytłumaczyłem się.
-Och, Jokuś - Zarumieniła się Harmony obejmując mnie. To chyba jest przytulas. Dotyk jest obrzydliwy. Nienawidzę jak jestem dotykany. Normalnie dałbym każdemu, kto by spróbował w mordę, ale tym razem mogę chyba zrobić wyjątek. To jest nawet miłe.
-Śmierć - Wtrąciła Crimson, która dosłownie wyrosła obok.
-... - Harmony nie skomentowała, wręcz przeciwnie. Ona i Crimson patrzyły na siebie przez chwilę pusto. To Crimson jako pierwsza się znudziła i odeszła od nas.
-Uwaga pacjenci - Wtrącił się Cyborg zza recepcji - Chciałbym na początek podziękować, że wszyscy tak szybko przyszli.
-To oczywiste, powiedziałeś, że obecność jest obowiązkowa, a my znamy twoje możliwości. Tylko głupiec by się sprzeciwił - Zaznaczył Nown.
-Właśnie, co byś zrobił gdybyśmy się sprzeciwili? - Zapytała Agatha.
-Użyłbym swoich kopii i zebrałbym Państwa siłą - Odpowiedział z bolesną szczerością Cyborg.
-W takim razie czego od nas chcesz? - Zapytała się Ann.
-Ja personalnie nic od Państwa nie chcę, ale mój pracodawca tak - Odpowiedział Cyborg - Wyjawię teraz powód, dla którego zostali Państwo tutaj ściągnięci. Są Państwo chorzy psychicznie, a to miejsce ma na celu Państwa leczenie.
-Coś ty powiedział, ołowiana puszko?! - Wykrzyczał wściekły Leon - Kto tu jest chory psy-psychik- pyschyc-Kto jest chory na łeb?!
-Wszyscy. Państwo może wiedzieć lub nie, że ma jakąś chorobę psychiczną, którą postaramy się całkowicie uleczyć.
-Nie da się choroby psychicznej uleczyć w 100% - Wtrącił się Nown - Innymi słowy, możesz jej objawy załagodzić lub częściowo wyleczyć.
-Pan Al, ma tutaj rację. Jak chcecie nas wyleczyć, z naszych rzekomych "chorób"? - Zapytała Lisa.
-Mój pracodawca może to zrobić - Zapewnił Cyborg - Obiecuję, że mój pracodawca was wyleczy.
-Jak na porywacza wydajesz się nam dawać strasznie dużo swobody. Nawet jak ogłaszasz coś ważnego - Zauważyła Maria.
-Oczywiście, że tak. Nie jestem waszym przeciwnikiem, tylko opiekunem - Wytłumaczył Cyborg.
-Opiekunem? - Zdziwił się półprzytomny Heart.
-Czyli blaszany drwal ma serce? - Zapytała Jessie.
-Jestem maszyną - Odpowiedział już zażenowany Cyborg.
-Piękną maszyną - Zauważyła Claire.
-Pani Tool - Powiedział Cyborg.
-No dobra, ale ile to potrwa? - Zapytała się Claire.
-Mój pracodawca przewiduję przedział od jednego dnia do wieczności, ciężko określić - Ogłosił Cyborg.
-Żartujesz chyba? To jest OLŚNIEWAJĄCO słaby żart - Skomentował Harold.
-Nie, to prawda.
-Lisa, powiedz coś, proszę - Poprosił Leonidas.
-Panie Cyborgu, chciałabym zauważyć, że tutaj nie ma dostępu do słońca, co może źle wpłynąć na nasze zdrowie i samopoczucie - Powiedziała Lisa.
-Lampy, które oświetlają budynek produkują światło, które ma te same właściwości co słońce, więc o to proszę się nie martwić - Uspokoił Cyborg.
-Czyli mówisz nam, że po tym jak nas zaatakowałeś, porwałeś i uwięziłeś tutaj, wymuszasz, abyśmy spędzili tu może resztę życia, wiesz co? Nie dzięki, ja stąd idę - Ogłosił Axel używając głosu Cyborga.
-Do tego jeszcze przejdziemy, ale później Panie Voice, proszę się uspokoić.
-Hej, Calm, czemu nie reagujesz? Przecież możesz łatwo zniszczyć całe to miejsce - Powiedział Axel dziwiąc się, że Calm nic nie robi.
-Mogę - Przyznał dumnie Calm.
-Więc czemu? - Dopytywał Axel.
-Ponieważ zauważył, że nie licząc minigunów, celuję do niego około 130 karabinów - Powiedziała Harmony.
-Och, tego się po tobie spodziewałem Harmony.
-Czy ty nam grozisz bronią? - Zapytała Agatha.
-To zabezpieczenie przez Panem Bladem oraz Panną Crime i tak myślę, że trochę mało tego.
-Czemu zebrałeś właśnie nas? - Zapytał się Nown.
-Ponieważ jesteście najgorszymi talentami. "Best Company" uznaję was za najgorszych z najgorszych. Innymi słowy mój pracodawca kazał mi was tutaj sprowadzić na przymusowe leczenie.
-Co rozumiesz przez najgorszych? - Zdziwiła się Ann - Większość z nas jest bardzo rozchwytywana przez świat.
-Najgorszych pod względem stylu bycia i charakteru. Właśnie dlatego zostaniecie tutaj zamknięci, aby was naprawić.
-A co, jeśli nie chcę tutaj zostać? - Zapytał się Calm.
-Oczywiście mój pracodawca przewidział i taki scenariusz. Stworzył specjalną zasadę, która pozwoli jednemu z was moi drodzy wyjść. Konkretnie chodzi o zabójstwo.
-Słucham? - Zdziwił się Leonidas.
-Mój pracodawca postawił sprawę jasno, "albo oni zostaną tutaj na leczenie lub zabijają się nawzajem". Mój pracodawca stworzył ten szpital z myślą, że stanie się miejscem, gdzie będą leczone najgorsze przypadki takie jak wy lub polem bitwy. To od was zależy co się stanie i czy wszyscy przeżyjecie. Witam was w szpitalu resurrectio.
Prolog Koniec
Żywych - 16
Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia.



Komentarze
Prześlij komentarz