Zabójcza gra - Rozdział 1 część 1
Rozdział 1
Strategia
Zasada 1: Pacjenci są zmuszeni do zostania w szpitalu resurrectio do końca badań. Czas badań jest nieokreślony.
Zasada 2: Pacjenci muszą brać 2 dawki leków, rano i wieczorem. W przypadku sprzeciwu można spodziewać się kary.
Zasada 3: Pacjentom zagwarantowane są 3 posiłki dziennie. Między nimi stołówka będzie zamknięta. Czas posiłku trwa 60 minut. Pory posiłków:
-Śniadanie - 09:00
-Obiad – 14:30
-Kolacja – 19:00
Zasada 4: W szpitalu obowiązuje cisza nocna trwająca od 22:00 do 08:00 rano.
Zasada 5: Opiekunem pacjentów jest Cyborg. Ataki na Cyborga są surowo karane.
Zasada 6: Pacjenci będą co jakiś czas zapraszani na wizytę u psychologa. Wizyta jest obowiązkowa, a sprzeciw będzie surowo karany.
Zasada 7: Pacjenci mają możliwość szybszego wypisu ze szpitala. Muszą zabić innego pacjenta i nie zostać odkrytym.
Zasada 8: W przypadku, gdy sprawca zostanie odkryty będzie podlegał egzekucji. Jednakże w momencie, gdy uda mu się oszukać resztę, to oni zostaną zabici, a mordercę wyjdzie na wolność.
Zasada 9: Nowe zasady mogą i będą dodawane na bieżąco. Wszystko zależy od Cyborga.
-Hm, więc to są te zasady, o których mówił Cyborg - Powiedziałem sam do siebie.
Leżałem w swoim łóżku przeglądając funkcje telefonu. Zasady, profile, mapa, czat z innymi? Ciekawe jak to działa. Wszedłem w to i zobaczyłem ikonki z profili reszty pacjentów. Wszedłem w ikonkę Harmony, tam było pole tekstowe, więc mogę uznać to za komunikator. Chyba mogę pisać do każdego, więc muszę zrobić jedyną słuszną rzecz... Zablokowałem Hearta, nie mam powodów, aby do niego pisać, a on na pewno będzie chciał mnie wkurwić. Oszczędzę sobie nerwów jak nie będę do niego podchodził. Inaczej Leonidas znowu będzie mnie pouczał, a tego nie zniosę. Mimo wszystko gość jest trochę irytujący. Jednak to nie jest ważne. Zobaczmy co wiemy. Z tego co się później dowiedziałem obudziłem się około 17 dnia 2, odkąd zostaliśmy tutaj sprowadzenie przez Cyborga. Inni obudzili się wczoraj, gdzieś koło 8 rano, co daję nam jakieś 33 godziny różnicy. Z czego one wynikają? Chuj jeden wie. Jednakże to może działać w określonych warunkach na moją niekorzyść, inni mogą patrzeć na mnie podejrzliwie. Najlepiej będzie jak nie będę się za bardzo wychylał w obecnych warunkach... Co może być średnie w mojej sytuacji. Wkurwiłem kilka osób, co może być średnie na dłuższą metę, ale nie martwię się tym na ten moment. Zasada 7, morderstwo za wyjście, co? Czy chcę kogoś zabić? Kilka razy się zdarzyło, ale to z przymusu, tutaj mam wybór. Jednak to myślenie jest trochę gównianie. Tutaj rządzi prawo dżungli. Jeśli nie będę wystarczająco silny, to zostanę zabitym. Właśnie dlatego muszę rozważnie wybierać sojuszników. Zacząłem przeglądać profile, na pewno będę blisko trzymał się Harmony, “Najlepsza Morderczyni” potrafi być przerażająca, więc to może być najlepsza forma ochrony jaką mogę mieć. Heart odpada już na starcie, on na pewno wbije mi nóż w plecy. Nownowi nie ufam, jest cholernie dziwny. Harolda obraziłem, więc pewnie nie będzie chciał ze mną gadać. Axel wydaje się być w porządku, więc może. Z Leonidasem lepiej być w dobrych relacjach, szczególnie, że wydaje się uwielbianym przez tych ludzi. Jeśli uwierzę, że Leon jest rzeczywiście tak twardy, to może być. Do Calma lepiej się nie zbliżać. Maria, to oszustka co jasno powinno być powodem, dla którego nie powinien wchodzić z nią w jakikolwiek układ. Jednakże uważam, że robienie sobie z niej wroga jest słabe. Jeśli mam do wyboru bycie jej wrogiem czy przyjacielem, to wybieram bramkę numer 2. Claire wydaje się rozgarnięta, ale pracowała dla “Best Company”, a ta cholerna firma na pewno nas tu sprzedała. Jednak po co pozbywać się tak przydatnej osoby jak “Najlepsza Wynalazczyni”. Nie wiem, będę musiał ją poobserwować. Crimson jest przerażająca, więc nie. Z Ann, nie porozmawiałem za dużo, ale staję się być rozgarnięta. Z Jessie wolę nawet nie gadać, wątpię, że będzie użyteczna w jakikolwiek sposób, no może poza byciem kozłem ofiarnym... To może nawet być jej atut. Lisa jest lekarzem, więc z nią absolutnie muszę się dogadać. Tak samo jak z Agathą, trzymanie się “Najlepszego Stratega” może pomoże mi przetrwać. Podsumowując na pewno, Harmony, Leonidas, Maria, Lisa i Agatha. To może zaliczyłbym, Axela, Leona i Ann. Na pewno nie, to Heart, Nown, Harold, Calm, Claire, Crimson i Jessie. Cel na jutro, to porozmawiać z tą piątką. Sprawdziłem godzinę, dochodzi 3 nad ranem. Zasnąć i tak nie zasnę, więc przynajmniej poudaję. Po kilku godzinach udawania, że śpię mój telefon zaczął wydawać jakiś odgłos, a to chyba budzik. Gdy próbowałem to cholerstwo wyłączyć, telefon zaczął wydawać kolejny dźwięk.
-Dzień dobry drodzy pacjenci - Przywitał się Cyborg, rozumiem, że to nagrane przywitanie - Chciałbym was powitać w kolejnym wspaniałym dniu. Wybiła godzina 8 rano, za godzinę rozpocznie się czas śniadania.
-Jeb się, nie chcę wstawać z łóżka - Powiedziałem do nagrania dalej leżąc po nieprzespanej nocy.
-Z kim dokładnie mam odbywać stosunek Panie Dark? - Zapytał się Cyborg – Mam problemy natury robotycznej, więc to może być ciężkie.
-W dupie mam twoje problemy, dymaj się z tosterem lub innym piekarnikiem Cyborg - Powiedziałem zmęczony do Cyborga, chwila – Cyborg?
-Dzień dobry Panie Dark - Przywitał się Cyborg.
-Chyba cię nie zapraszałem - Ominąłem przywitanie.
-Proszę pamiętać, że mogę wchodzić do pokoi pacjentów bez ich zgody - Przypomniał Cyborg.
-Zajebista prywatność - Zauważyłem sarkastycznie.
-Proszę pamiętać, że był Pan monitorowany cały czas przez jakiś rok - Zaznaczył Cyborg.
-Nie przypominaj mi o tym. Żałuje, że się zgodziłem na ten tytuł. Mogłem skauta po prostu olać.
-Proszę nawet tak nie mówić - Powiedział Cyborg – W życiu nie można niczego żałować. Gdyby nie Pańskie wybory, to by Pan byłby innym człowiekiem.
-...Czego chcesz? - Zapytałem.
-Leki. Czas na Pana porcję - Powiedział Cyborg wyciągając do mnie garść jakiś tabletek.
-Chyba cię silnik grzeje, myślisz, że to wezmę? - Protestowałem - Chuj wie, co to jest.
-Leki na Pana dolegliwość - Powiedział wymijająco Cyborg.
-A co mi jest? - Dociekałem.
-To musi odkryć Pan sam - Powiedział już trochę zmęczony moimi pytaniami Cyborg.
-A czemu nie możesz mi powiedzieć? - Zapytałem też będąc zmęczony po nieprzespanej nocy oraz tym, że robi się mnie w chuja.
-Polecenie służbowe, mój pracodawca zakazał mi mówić o chorobach pacjentów nawet im samym. Każdy ma swoje problemy, o których nie chciałby, żeby inni wiedzieli, czyż nie?
-Ale to nie tłumaczy, tego, że ukrywasz co mi jest - Kłóciłem się - Czy to jakby nie będzie dobre dla mnie, żebym wiedział?
-Jak już mówiłem musi Pan to sam odkryć.
-Sam mam sobie postawić diagnozę? - Niedowierzałem.
-Spojrzeć w głąb siebie, aby wyciągnąć lekcję z przeszłości i ewoluować jako człowiek, myślę, że to będzie rozwiązanie.
-Co ty pierdolisz?
-Tak sobie myślę na głos, zostawiam Panu leki i wodę, proszę je zażyć, inaczej będę musiał Pana ukarać, a tego bym nie chciał - Powiedział Cyborg po czym wyszedł.
-Cholerna puszka... - Powiedziałem patrząc się na tabletki. Raczej trucizna to nie jest, ale może narkotyk? Czy jeśli to połknę skończę w ludzkiej stonodze? Tylko w której części? Osobiście wolałbym na początku, w sumie jak każdy chyba. Do teraz nie oglądam filmów, odkąd ten człowiek włączył mi pierwszą część ludzkiej stonogi. To było obrzydliwe, ale też ciekawe przez idee łączenia ludzi w taki sposób... Cholera, aż nabrałem ochotę, aby to znowu obejrzeć, w sumie niezła strategia może z tego wyjść. Wezmę te tabletki, a następnie obejrzę ludzką stonogę i je wyrzygam, więc ich efekt nie powinien zadziałać, racja? Chyba powinienem zapytać Lisy o to. Dobra nie chcę mi się dalej tak leżeć. Wstałem z łóżka i wziąłem tabletki, które były obrzydliwe. W ogóle można brać leki na pusty żołądek? Kolejna rzecz, którą muszę zapytać Lisy. Zacząłem się ogarniać w łazience, która nie wygląda jakby menel się do niej zesrał. Dzisiaj na bogato, ciepła kąpiel w czystej wannie, świeże ubrania z wczoraj, tak założyłem to samo co wczoraj. Wyszedłem z pokoju praktycznie wpadając na Harmony. Czekała na mnie?
-Dzień dobry Jokuś! - Przywitała się energicznie Harmony – Jak się spało? Wyspałeś się? A może nie? A może tak średnio? - Zadawała pytanie za pytaniem niczym serię z karabinu.
-Uspokój się - Uciszyłem ją, w sumie muszę z nią porozmawiać, więc to dobra okazja - Jeśli chodzi o sen, to nie spałem.
-Z nerwów? - Dopytała.
-Nie, to normalne - Odpowiedziałem obojętnie.
-Jokuś, powinieneś coś z tym zrobić, jak ty funkcjonujesz w ogóle? - Zapytała się ciekawsko Harmony z widocznym zmartwieniem.
-Chleje kawę na umór, minimum 5 kubków dziennie, czasem 10, aby dodać sobie kopa - Wytłumaczyłem swoją życiową taktykę.
-A co ze snem? - Zapytała coraz bardziej zmartwiona Harmony.
-Śpię raz w tygodniu, ponieważ no co mogę powiedzieć? Ile bym w siebie nie wlał kofeiny, ciało czasem wysiada - Wytłumaczyłem.
-...Zrobimy później wycieczkę do tej blondyny Lisy, dobrze Jokuś? - Powiedziała Harmony.
-Hm? Czemu? - Zapytałem się nie wiedząc o co jej chodzi.
-Tak dla pewności poprosimy o przepadnie cię - Ogłosiła Harmony.
-Po co? Nigdy nie byłem legalnie u lekarza, więc można uznać, że jestem zdrów jak ryba.
-Chyba z Odry - Powiedziała coś cicho Harmony.
-Co? - Poprosiłem o powtórzenie, ponieważ niedosłyszałem co ona powiedziała.
-Nic... A! Tak na marginesie, co chcesz dzisiaj porobić? - Zapytała się Harmony “gładko” zmieniając temat. W sumie przydałoby się jej zaproponować sojusz.
-Chciałem pogadać z kilkoma osobami.
-Z kim?
-Z tobą, Lisą, Agathą, Marią i Leonidasem.
-Nie za dużo tych kobiet? - Zapytała się dziwnie Harmony.
-Słucham?
-Może porozmawiasz tylko z Leonidasem i ze mną?
-Nie, taką mam strategię.
-Strategię? Powiesz mi więcej? - Zaciekawiła się Harmony.
-Ty też jesteś jej częścią - Powiedziałem poważnym tonem zakładając jej ręce na ramiona.
-Serio? - Zdziwiła się Harmony.
-Nie, co ja w ogóle mówię? Jesteś najważniejszym elementem mojego planu - Powiedziałem udając, że jestem śmiertelnie poważny. Mała manipulacja i kłamstwo jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Mając Harmony przy sobie, będę w miarę bezpieczny. Chociaż coś czuję, że będę żałował moich słów później.
-Tak - Powiedziała krótko zadowolona Harmony.
-Co tak? - Zapytałem się nie wiedząc co ma na myśli.
-Pomogę ci ze wszystkim, czego ci trzeba? Kogo mam zabić? - Ekscytowała się Harmony. Widocznie się zgodziła, jednak dalej mam złe przeczucia.
-W pierwszej kolejności chodźmy na śniadanie - Powiedziałem kierując się w stronę windy. Pod windą stał Nown, który patrzy na mnie tak wrogo, że przez chwile wydawało mi się, że patrzę w lustro.
-Joker... - Zaczął mówić z nienawiścią w głosie już na starcie – Masz zapomnieć o tym co się wczoraj działo, rozumiemy się?
-No ok - Powiedziałem obojętnie wciskając przycisk windy.
-Tylko tyle masz do powiedzenia?! - Wściekł się Nown.
-Jak myślisz Harmony, jedzenie będzie zjadliwe? - Zapytałem się Harmony, kompletnie ignorując irytującego bachora, który na siłę próbuje zwrócić moją uwagę. Czy jestem dla niego, aż taki ważny?
-Wczoraj mieliśmy otwarty bufet, a dania w nim były przepyszne - Powiedziała Harmony widocznie zadowolona z jedzenia – Szkoda, że nie chciałeś zjeść z nami kolacji.
-Średnio lubię jeść - Powiedziałem łapiąc się za kark.
-Akurat tobie by się przydało Joker, nie wyglądasz na okaz zdrowia - Powiedział Nown złośliwie.
-Te szumy są coraz gorsze, nie zgodzisz się ze mną Harmony? - Zapytałem się dalej ignorując istnienie Nowna.
-Ty draniu, przestań mnie ignorować! - Wykrzyczał Nown machając mi przed twarzą palcem.
-To ty się ogarnij, irytujesz mnie samym swoim głosem - Powiedziałem zirytowany.
-Ponieważ mnie nie szanujesz - Odpowiedział Nown.
-Jak mam szanować osobę, która miesza z gównem każdego kto nie jest nią? - Zapytałem się zdezorientowany, tak właściwie na chuj ja się z tym gówniarzem kłócę?
-Akurat tutaj sprawa jest prosta, czemu mam szanować coś gorszego od siebie? - Zapytał się arogancko Nown z szyderczym uśmiechem. Kiedy przyjedzie ta pieprzona winda?
-No to mamy tutaj jeden do jednego, ponieważ ja cię uważam za większego śmiecia od siebie - Powiedziałem ze złośliwym uśmiechem.
-Jak śmiesz?! - Wściekł się Nown – Wiesz kim ja jestem? Jestem uznany za największy talent swojego pokolenia, co daje mi z góry pozycję na czucie się lepszym od tych na dnie. Dodatkowo żyję na poziomie, o którym możesz sobie co najwyżej pomarzyć - Zaczął się wywyższać Nown.
-Ja przynajmniej na wszystko sam zapracowałem - Powiedziałem poważnie.
-Na bycie wiecznym śmieciem? O tak, absoluuutnie zapracowałeś sobie na to. Zapamiętaj sobie Joker, ktoś taki jak ty nie ma-
-Nie ma prawa żyć, tak? - Przerwałem mu, normalnie mam deja vu.
-...Chciałem powiedzieć, że nie ma prawa tak do mnie mówić - Poprawił mnie Nown - Skąd ci się to wzięło? Gadaj.
-O, winda przyjechała - Zauważyłem - Chodźmy Harmony, odłóż ten nóż przy okazji, nie wiesz co się stanie, jak go zabijesz. Kogoś takiego jak on nie warto zabijać - Wsiedliśmy razem z Harmony do windy, a Nown stał przed wejściem. Ja i on patrzyliśmy na siebie wrogo, aż do momentu, gdy winda się nie zamknęła.
-Jokuś się o mnie martwił, jak miło - Powiedziała do siebie Harmony.
-Skąd ty tak właściwie wzięłaś ten nóż? wygląda na spersonalizowany - Zauważyłem.
-To mój prywatny, był dosyć drogi, więc cieszę się, że mi go zostawili - Powiedziała Harmony z lekkim uśmiechem gdy mówiła o nożu - Wiesz, że każdy dostał coś swojego z zewnątrz. Jak widziałeś, ja dostałam nóż, Calmowi zostawili miecz, a ty co dostałeś?
-Swoją starą talię kart.
-Tej talii używasz przy ważniejszych meczach, czy jak? - Zapytała się Harmony.
-Nie, karty są zbyt poniszczone, aby nimi normalnie grać. Używanie ich dałoby mi oczywistą przewagę, W końcu znam wszystkie zadrapania, zagięcia, plamy na pamięć.
-Niesamowite! Jak na "Najlepszego Hazardzistę" przystało - Podekscytowała się Harmony - Jednak skoro nie możesz używać tych kart, to czemu je trzymasz? - Zapytała się bardziej poważnie Harmony - Sentyment?
-Taa, coś takiego - Powiedziałem krótko i obojętnie. Po chwili dotarliśmy na pierwsze piętro i poszliśmy na stołówkę. W pomieszczeniu byli wszyscy poza Nownem. Leonidas i Leon siedzieli koło siebie i o czymś rozmawiali. Tak samo jak Ann i Crimson, tylko z jakiegoś powodu oświetlenie przy Crimson niepokojąco szwankowało. Zauważyłem też Hearta, ale on siedział w najdalej oddalonym miejscu. Wyglądał dobrze, biorąc pod uwagę wczoraj. Samotnie również siedział Calm, na którego starałem się nawet nie patrzeć, boję się tego, co może mi za to zrobić. Reszta była spokojna.
-Dzień dobry drodzy Państwo, proszę zająć miejsca, a ja zaraz podam śniadanie - Przywitał się Cyborg.
-Gdzie siadamy? - Zapytała się Harmony. Czyli nawet przy śniadaniu będzie obok.
-Joker, Harmony jak dobrze was widzieć - Przywitał się Leonidas.
-Dzień dobry Leonidasie - Przywitała się Harmony, a ja pomachałem ręką obojętnie.
-Harmony, zwracaj się do króla tytułem - Powiedział Axel głosem Leonidasa.
-Niech Harmony zwraca się do mnie jak chce - Powiedział Leonidas – W końcu od tego jest wolny wybór. Czemu już od rana wydaję się taki podejrzany? - Właśnie, jeśli szukacie miejsca, to może koło mnie? - Zaproponował z ciepłym uśmiechem. Ja też miałem taki uśmiech, jak robiłem jako oszust i wciskałem odkurzacze babciom - Specjalnie poprosiłem, aby dwa miejsce obok mnie były wolne – A teraz chcę grać na emocjach i empatii, ale niech będzie i tak muszę z nim pogadać.
-No spoko, co ty na to? - Zapytałem się Harmony.
-O ile blisko ciebie - Powiedziała krótko. Nown przyszedł chwilę później i zasiedliśmy do śniadania. Cyborg sprowadził w między czasie taki wielki wózek, na którym były tace o różnej wielkości. Czy on robił indywidualne dania?
-Proszę dla Pani Crime, zupa mleczna, kanapeczki z serem oraz chudą szynką. Jako napój ma pani lekką kawę z mlekiem, smacznego - Obsłużył Harmony, Cyborg.
-Dziękuję! - Podekscytowała się Harmony. Cyborg podszedł do mnie i dał mi tace, która była z jakieś 2 razy większa od tej Harmony.
-Proszę dla Pana Darka, musli orzechowe, kanapki z ciemnego pieczywa z masłem i serem oraz pół kilo sałatki owocowej. Jako napój przygotowałem dla Pana zieloną herbatę, smacznego - Obsłużył mnie Cyborg.
-Ty chyba jesteś jakiś pojebany, jeśli myślisz, że tyle zjem? - Zwyzywałem Cyborga będąc załamany ilością tego jedzenie, ja tyle jem w 3 dni.
-Panie Dark, jest Pan poważnie niedożywiony. Mężczyzna w Pana wieku i wzroście powinien ważyć minimum 68, a maksymalnie 83 kilogramy, a Pan ma 60kg. Z tego wynika, że Pan ma niedowagę. Dlatego postanowiłem, że Pan przechodzi na dietę. Tak na marginesie, dlaczego Pan musi sprawiać problemy już od rana?
-Z czego mam chudnąć? - Zapytałem się.
-Pana dieta będzie się składać na przytyciu minimum 8 kilogramów. Co więcej nie wypuszczę Pana stąd, dopóki ten talerz nie będzie opróżniony w całości. Polecenie służbowe.
-Jesteś jakiś rozjepany chyba. Daj mi kurwa przynajmniej jakąś mocną czarną kawę, tego ścierwa nie dam rady nawet przełknąć, ja potrzebuję kofeiny.
-I dlatego idzie Pan na obowiązkowy odwyk. Wlewa Pan w siebie tyle kofeiny, że starczyłoby niejednej wiosce. Od dzisiaj albo woda, albo herbatka, oczywiście bez cukru.
-Kuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuurwa mać! - Wykrzyczałem tak długo, aż nie dostałem zadyszki.
-Gratulację Panie Dark, pobił Pan oficjalny rekord świata na najdłuższe “kurwa” na świecie - Pogratulował Cyborg - Całe dwie minuty na jednym oddechu.
-Taka wydolność płucna jest niesamowita - Zdziwił się Leon - Byłbyś niesamowitym sportowcem Joker - Pochwalił mnie murzyn.
-Morda! - Wykrzyczałem.
-Właśnie, kto by zjadł to tanie ścierwo! - Odpalił się Nown.
-Panie Nown, jaki ma Pan problem z Pana porcją? - Zapytał się Cyborg, już lekko zmęczony tym co się tu odpierdala.
-Czy to nie jest oczywiste? Gdzie są trufle? Gdzie krewetki? Gdzie jest jadalne złoto?! - Histeryzował Nown, będąc praktycznie rozbitym jego śniadaniem. Francuski piesek się znalazł.
-Nawet nie mam zamiaru tego komentować - Olał Nowna, Cyborg.
-Możemy zjeść normalnie śniadanie? - Zapytała się Agatha.
-Dziękuje za posiłek - Powiedział Calm oddając pusty talerz na wózek Cyborga, a następnie wyszedł, zauważyłem, że Crimson i Ann również nie ma.
-Pan Blade, Pani Sound i Pani Occult już skończyli, proszę brać z nich przykład - Powiedział Cyborg.
-Po co? - Zapytałem się prowokująco.
-Pani Crime, proszę przytrzymać Pana Darka, a ja będę go karmił - Postanowił Cyborg.
-Wykluczone – Stanowczo odmówiła Harmony.
-A co, jeśli ja przytrzymam Pana Darka, a Pani go nakarmi? - Zaproponował Cyborg. Cholera, ona na pewno się na to zgodzi.
-Harmony, proszę nie...
-Zgoda - Zgodziła się bez wahania Harmony. Co ja robię ze swoim życiem? Nagle z rąk Cyborga wysunęły się jakieś kable, czy inne macki, które mnie związały. A Harmony zaczęła mnie karmić. To dopiero początek dnia, a ja już mam dość.
Część 1 Koniec
Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia.

Komentarze
Prześlij komentarz