Zabójcza gra - Rozdział 1 część 2
Rozdział 1
Odważny zakład i trudny sojusz
-Gdzie jestem? - Otworzyłem oczy, leżałem w przychodni, jak ja się tu znalazłem?
-O, wreszcie się Pan obudził Panie Joker - Zauważyła Lisa.
-Czemu leżę w przychodni? - Zapytałem się zdezorientowany.
-Nie pamięta Pan? - Zdziwiła się Lisa.
-Jak przez mgłę.
-Ogólnie stracił Pan przytomność z przejedzenia - Powiedziała Lisa.
-Jakim cudem? - Zdziwiłem się.
-To dobre pytanie, zakładam, że Pański organizm doznał szoku od przyjęcia takiej ilości kalorii na jeden raz. Dodatkowo dochodzi czynnik zewnętrzny zwany stresem wywołany działaniami Pani Harmony i Pana Cyborga - Wytłumaczyła Lisa.
-Aha, a gdzie Harmony? - Zapytałem się dziwiąc, że nie ma jej przy mnie.
-Wyrzuciłam Panią Harmony za drzwi, przeszkadzała mi - Powiedziała Pani chirurg.
-Nawet nie pytam co zrobiła... lub co chciała zrobić.
-Woli Pan nie wiedzieć. Zmieniając temat, mam do Pana parę pytań na polecenie Pana Cyborga i Pani Harmony.
-Dajesz.
-Pan Cyborg pyta, dlaczego nie chcesz brać leków i czemu nie chciałeś jeść?
-Niech sam się mnie pyta.
-Tyle, że zaznaczył, iż Pan nie będzie z nim normalnie rozmawiał.
-I ma rację, irytuję mnie.
-Czemu?
-Drań myśli, że może mi rozkazywać? Idiota!
-Czyli chce Pan wolności? - Zauważyła kobieta.
-Nie lubię zasad po prostu. Zasady ograniczają i zmuszają do dostosowania się. Pewnego dnia zdecydowałem się, że nie będę słuchał tych, co chcą być nade mną. Czuję się wtedy żałośnie.
-...Rozumiem - Powiedziała bezemocjonalnie – A odpowiadając na pytanie?
-Ech, bałem się, że ta puszka będzie chciała mnie czymś naćpać, a jeść nie chciałem, ponieważ to za dużo.
-Za dużo?
-Nie jem zbyt dużo. Jedzenie mi nie podchodzi, zawsze, gdy coś wkładam do gęby mam ochotę rzygać. Na śniadanie zjadłem tyle co w trzy dni.
-...Rozumiem - Przytaknęła zapisując coś w notesie.
-Co robisz? - Zapytałem.
-Zapisuje sobie na później, niech się Pan tym nie przejmuje - Powiedziała - Pani Harmony poprosiła mnie, abym zrobiła Panu badania odnośnie snu, ale nie wiem czy będę w stanie Panu pomóc. Najpierw zadam Panu parę pytań, ile Pan śpi?
-Nic, raz w tygodniu padam ze zmęczenie i śpię jakiś dzień, czasem dwa. Jednak sam z siebie to nie chcę, dlatego szprycuje się kawą.
-To nie jest zdrowe w żadnym wypadku Panie Jokerze. Chociaż istnieje rekord w niespaniu, dokładnie mówiąc to było ponad 11 dni. Jednakże taki styl życia szybko Pana wykończy. Ma Pan 23 lata, a już Pan siwieje.
-Wiem, ale i tak nie chcę spać.
-Dlaczego?
-Nie twój interes - Powiedziałem zirytowany.
-Okej, nie drążę. Poproszę Pana Cyborga, aby przypisał Panu jakieś leki nasenne.
-Dzięki.
-Mogę zadać Panu pytanie?
-Jeśli musisz.
-Dlaczego Pan jest hazardzistą?
-Brak wyboru. A ty, dlaczego jesteś chirurgiem?
-Rodzinny biznes.
-Aha - Fajna rozmowa pomyślałem.
-Wszystko już wiem, poproszę Pana Cyborga, aby stopniowo zwiększał dawki jedzenia oraz ograniczał, ale dawał Panu kawę. Jest Pan mocno uzależniony, więc odstawienie kofeiny w Pana przypadku równa się syndromem odstawienia. Dodatkowo zapytam się, aby Pan Cyborg zaczął dawać Panu leki nasenne. Ma Pan jakieś pytania? - Zapytała się Lisa po swoim podsumowaniu. Muszę zapytać się o jej nastawienie na temat sojuszu.
-Jedno, co sądzisz na temat współpracy?
-...Proszę rozwinąć.
-Aktualnie robię grupę, która ma na celu chronić siebie nawzajem, wiesz taki sojusz - Powiedziałem w pół prawdzie, bardziej liczę, że to ja będę chroniony, ale ona nie musi tego wiedzieć - Chciałem cię do niego dołączyć.
-To jest Pana prośba?
-Tak, chcę cię do pomocy.
-W takim razie dobrze, ale proszę wiedzieć, że nie jest Pan pierwszą osobą, która mnie o to pyta.
-Co? - Zdziwiłem się, chytre dranie myślą podobnie - Kto cię zapytał? - Zapytałem podejrzliwie.
-Pan Al i Pan Xadner - Powiedziała Lisa denerwując mnie do tego stopnia, że jakby postawić na mnie czajnik, to woda w nim w chwilę by się zagotowała, taki byłem wkurwiony – Wszystko z Panem w porządku, ma Pan gorączkę?
-Lisa... - Zacząłem udając spokojnego, głębokie oddechy Joker, będąc wściekły nie zdobędziesz jej zaufania i nie wykorzystasz jej do chronienia sobie dupy. Postaraj się uspokoić i spróbuj zdobyć monopol na jej pomoc - ...Mogę mieć prośbę?
-Zamieniam się w słuch - Powiedziała spokojnie, też się postaraj być spokojnym Joker. W najgorszym przypadku użyjesz Harmony, aby jej zagrozić, ale postaraj się być humanitarny.
-Mogę cię poprosić, abyś zapomniała o tamtej dwójce i pomagała w pierwszej kolejności naszej grupie? - Poprosiłem zdobywając się nawet na sztuczny uśmiech.
-Skoro tak Pan chce - Powiedziała.
-Czyli się zgadzasz? - Zapytałem niedowierzając, poszło jakoś za łatwo. Jednakże Lisa przytaknęła, więc chyba mówi poważnie - Dzięki Lisa! Nie będziesz żałować - Podekscytowałem się i pewnie będziesz tego żałować - Ach z ciekawości czym cię Nown i Heart przekonali? - Dopytałem.
-Zapytali się, a ja się zgodziłam.
-Czemu tak łatwo cię przekonać?
-A czemu nie? Czy pomoc komuś to grzech?
-Nie, ale jest coś w tym dziwnego.
-Coś dziwnego w pomocy? Pan Joker ma niesamowite spojrzenie na świat - Powiedziała z takim samym wyrazem twarzy jak Agatha przy pierwszej rozmowie, ciepły uśmiech, który oznacza “nie interesuj się”.
-Cokolwiek, dzięki za zbadanie Lisa, już sobie idę.
-Miłego popołudnia proszę Pana, widzimy się na kolacji.
-Nara - Pożegnałem się i poszedłem do wyjścia. Powiedziała, że do kolacji, co? Czyli przespałem obiad, no i dobrze, zrzygałbym się gdybym teraz coś wziął do ust. Gdy wyszedłem, o dziwo nie wpadłem na Harmony, a na Marie.
-Obudziłeś się, ty naprawdę lubisz długo spać, Joker - Powiedziała sarkastycznie Maria.
-O ironio, gdzie Harmony? - Zapytałem.
-Leonidas ją wziął na wykład.
-Co? - Zdziwiłem się.
-Harmony siedziała przez kilka godzin pod drzwiami przychodni, więc Leonidas uznał to za chore, dlatego kazał temu półgłówkowi Leonowi ją przenieść do pokoju rekreacyjnego. Ta kobieta ma na twoim punkcie ogromną obsesje, czemu?
-Ma się ten urok, nie? - Powiedziałem sarkastycznie puszczając do Marii oko, nie zareagowało, miała kamienną twarz.
-A tak na serio? - Dociekała.
-A skąd mam wiedzieć? - Odpowiedziałem - Po prostu się do mnie przylepiła. Nie wiem nawet czemu.
-Aha - Skwitowała monotonnie - Zmieniając temat, słyszałam, że szukasz sobie sojuszników, to prawda?
-A nawet jeśli to co? - Zapytałem pretensjonalnie. Teraz muszę udawać, że mi nie zależy, aby ją przeciągnąć na swoją stronę. Nie spieprz tego Joker!
-Jestem ciekawa po prostu, czy znajdzie się dla mnie miejsce - Powiedziała niespodziewanie Maria. To mnie szczerze zszokowało, nie sądziłem, że akurat ona zaproponuje mi sojusz. Właśnie dlatego coś jest na rzeczy. Ona ma w tym jakiś interes.
-Możliwe, że znajdzie się wolna luka, ale muszę jeszcze pogadać z paroma osobami, więc dam ci znać później - Powiedziałem w takim stylu jakby mi nie zależało, ale jest inaczej, chcę ją mieć przy sobie.
-Po co czekać z rekrutacją? - Zapytała się retorycznie Maria wyraźnie się ożywiając - Słuchaj Joker, na pewno chcesz mieć w swoich szeregach Agathę, prawda? Muszę ci powiedzieć, że podsłuchałam rozmowę między nią, a Xanderem i Alem. Oni już jej zaproponowali współpracę, a ona powiedziała, że się zastanowi. Innymi słowy nie wiemy, ile mamy czasu, a tym bardziej jakie są szanse, że się zgodzi na sojusz z nami.
-Czekaj, z nami? - Upewniłem się, ona chyba bardzo chcę być blisko. Już postanowiła, że będzie w mojej grupie – Nie pamiętam, żebym cię przyjmował do grupy.
-Zgodziłam się za ciebie, przecież i tak chciałeś mnie w tej swojej grupie, więc po co czekać? - Powiedziała z pewnym siebie uśmieszkiem. Przenikliwa z niej kobieta - Wracając do tematu. Zaproponowałam Agacie grę, jeśli z nią wygrasz to dołączy do nas.
-Naprawdę się na to zgodziła? - Dociekałem, jakoś nie wierzę, że mówi prawdę. W końcu to oszustka.
-Jak nie wierzysz, to twój problem, ale co ci szkodzi zobaczyć? I tak nie masz nic lepszego do roboty, prawda? W tym miejscu wieje nudą, a na razie twoim jedynym zajęciem jest spanie, czy to nie dołujące? - Zachęcała mnie Maria, to oczywiste, że coś knuje, ale jestem strasznie ciekaw co z tego wyniknie.
-W porządku, prowadź do Agathy - Powiedziałem, po czym poszliśmy w stronę windy. Maria wcisnęła przycisk prowadzący na parter i po chwili ciszy dodarliśmy na miejsce. Agatha siedziała na jednym z krzeseł wyglądając na wyraźnie zniecierpliwioną. Cały czas stukała nogą o ziemie.
-Witaj wśród przytomnych Joker - Przywitała się Agatha.
-Co mogę powiedzieć? Może kiedyś uda mi się zaliczyć dzień, gdzie nie stracę przytomności - Zażartowałem.
-Hmph, dosyć już tych uprzejmości, przejdźmy do show - Popędzała Maria, co jej tak śpieszno?
-Pośpiech to zły doradza moja droga - Skomentowała Agatha.
-Co mogę poradzić na moją ekscytację - Powiedziała Maria z lekkim uśmiechem - W końcu nie zawsze można oglądać pojedynek dwójki “Najlepszych”, zwłaszcza z takimi talentami.
-Co racja, “Najlepsza Strateg” i “Najlepszy Hazardzista”, który z nich jest lepszy? - Powiedziała zaciekawiona Agatha - Jaką grę wybrałeś Joker? - Zapytała się, to dobre pytanie tak w sumie. Maria mi nic nie powiedziała co to za gra.
-Poker - Odpowiedziała Maria - Będziecie grać 10 rund, a ten kto będzie miał więcej punktów na koniec zostanie zwycięzcą. Punktacja wygląda następująco:
-Para 100 punktów, czyli para dowolnych kart, ale ich wartość musi być równa. Na przykład dwie dwójki w ręce.
-Dwie pary 200 punktów, czyli dwie pary dowolnych kart o tej samej wartości. Na przykład dwie dwójki i dwie trójki w ręce.
-Trójka 300 punktów, czyli trzy takie same karty w ręce o tej samej wartości. Na przykład trzy dwójki w ręce.
-Strit 1000 punktów, czyli 5 kart o wartości o jeden wyżej. Na przykład 2,3,4,5,6.
-Kolor 1500 punktów, czyli 5 dowolnych kart o tym samym kolorze.
-Full house 2000 punktów, czyli połączenie pary i trójki jednocześnie. Na przykład 2 dwójki i 3 trójki.
-Kareta 3000 punktów, czyli 4 karty o tej samej wartości. Na przykład 4 asy.
-Poker 5000 punktów, czyli strit, ale wszystkie karty muszą mieć ten sam kolor. Na przykład 2,3,4,5,6 pik.
-Poker królewski 10000 punktów, czyli 5 kart od 10 do asa w tym samym kolorze.
Startujecie z ręką składającej się z 5 kart, raz na rundę możecie wymienić od 1 do 5 kart. Nie możecie pasować, więc musicie myśleć nad danym ruchem. Jakieś pytania?
-Grałaś kiedyś w pokera, Agatho? - Zapytałem się z lekką kąśliwością.
-O mnie nie musisz się martwić Jokerze, trochę grywałam w pokera, więc znam zasady - Uspokoiła mnie, aby dodać po chwili - Miałabym jedno pytanie, jeśli wygrasz, chcesz, żebym włączyła się do twojego sojuszu, racja? Co zamierzasz mi dać w przypadku mojej wygranej? - Zapytała się.
-A czego byś chciała? - Zapytałem się, mając złe przeczucia co do jej odpowiedzi.
-Pomyślmy... Zostaniesz sługą Xandera i Ala do końca badań - Powiedziała złowieszczo Agatha.
-Co?! - Wkurzyłem się - Po moim trupie.
-Nie ma zakładu, nie ma gry - Ogłosiła Agatha krzyżując ramiona i nogi. Spojrzałem na Marię, ona tylko się ciepło uśmiechnęła i walnęła mnie w łeb.
- Au! Za co to? - Zapytałem się. Przy okazji wkurzając się jeszcze bardziej.
-Nie waż się zrywać gry z takiego powodu, kretynie - Powiedziała Maria z kamienną twarzą, mimo to widziałem jej wkurzenie - Powinieneś być mistrzem w tej grze, więc wyluzuj, ja się zajmę resztą - Ogłosiła wypinając dumnie pierś, będę tego żałował.
-Ale wy wiecie, że jestem w połowie ślepa, a nie głucha? - Powiedziała zmieszana Agatha.
-Rozumiem, że ty będziesz krupierką, Mario? - Upewniłem się ignorując Agathę.
-Oczywiście, że tak. Możemy zaczynać? - Zapytała się Maria wyciągając talię kart z kieszeni spódnicy.
-Za pozwoleniem Panno Layer - Wtrącił się Cyborg stojący za recepcją - Chciałbym coś ogłosić, aby dodać uczciwości do tego zakładu, oficjalnie dodaję zasadę 10: Warunki zakładu pomiędzy pacjentami muszą być egzekwowane przez obie strony.
-Co?! Czyli jeśli przegram...
-Tak, będzie Pan zmuszony przez zasady zostać niewolnikiem Pana Hearta i Pana Nowna - Powiedział Cyborg śmiertelnie poważnie.
-Na co ja się zgodziłem? - Zapytałem sam siebie.
-Zaczynajmy - Podekscytowała się Agatha.
-Przetasuj karty raz jeszcze - Zażądałem - Aby było uczciwie dla obu stron karty powinny być raz jeszcze przetasowane w obecności graczy.
-Nie ma problemu - Powiedziała Maria tasując karty nawet dobrze.
-Zabrzmiałeś jak prawdziwy profesjonalista Joker - Przyznała Agatha – Szczerze mówiąc nie zachowujesz się jakbyś był “Najlepszym”, w końcu, gdzie twoja duma? Bardziej przypominasz mi skrzywdzone dziecko - Powiedziała z uśmiechem Agatha, irytująca baba. Ona rozumie, że gra się już zaczęła. Ona już stara mi się wejść na psychikę atakując psychologicznie. Doprawdy to będzie cholernie irytujące, szczególnie, że mierzę się z “Najlepszą Strateg”. Przekonam się co jest silniejsze, moje szczęście i umiejętności hazardowe czy jej mózg i strategie. Skłamałbym mówiąc, że nie jestem podekscytowany.
-Czemu nie zostałaś psychologiem, skoro tak lubisz oceniać ludzi? - Zapytałem prowokująco.
-Może to też część mojej strategii? - Powiedziała Agatha. Ja i ona patrzyliśmy pewnie na swojego przeciwnika, tak intensywnie, że w jej oku zobaczyłem swoje odbicie. Jeden błąd i przegrana jest gwarantowana, więc teraz pełne skupienie.
-Oto wasze karty - Powiedziała Maria dając pojedynczo i na zmianę nam karty.
-Dziękuje - Podziękowałem sprawdzając swoją rękę. Piątka trefl, dwójka pik, siódemka karo, król kier oraz szóstka pik. Średni start, mogło być lepiej, ale nie jest tragicznie. Technicznie mógłbym wymienić dwójkę i króla, aby spróbować zdobyć strita w ręce. Jednakże będę wtedy potrzebował trójki, czwórki, ósemki lub dziewiątki. Mógłbym też uwzględnić dwójkę w kalkulacji, ale to odpada. Jeśli chcę strita z dwójki, trójki, czwórki, piątki i szóstki, muszę odrzucić siódemkę i króla. Co prawda gdybym chciał zrobić to samo, ale przy użyciu piątki, szóstki, siódemki, ósemki i dziewiątki, musiałbym również wymienić dwie karty. Jednakże postawa zrobiona z piątki, szóstki i siódemki jest bezpieczniejszy. Wystarczy, że dopiorę kombinację trójkę-czwórkę, czwórkę-ósemkę, ósemkę-dziewiątkę, wtedy mogę liczyć na dobry start, chociaż szanse są małe. Jednak, bez ryzyka nie ma nagrody – Wymieniam te dwie - Powiedziałem rzucając Marii dwójkę i króla.
-Ja wymieniam całą rękę - Powiedziała Agatha, zdziwiła mnie, ale nie dałem tego po sobie poznać. Co ona miała za rękę?
-Słaba ręka? - Zapytałem się.
-Trochę - Odpowiedziała krótko.
-Wasze karty - Powiedziała Maria dając nam nasze karty.
-Dziękuje - Powiedziałem patrząc na karty. Szóstka karo i piątka kier, nie na to liczyłem, ale może być. Dwie pary liczą się za 200 punktów.
-Możemy sprawdzać? - Zapytała się Agatha.
-Tak - Powiedziałem, a następnie pokazaliśmy swoje karty – Co? - Zdziwiłem się.
-Dwie pary, ładnie Joker, ale full house jest mocniejszy.
-Szlag - Powiedziałem, full house z trzech asów i dwóch królowych
-Po pierwszej rundzie, Joker ma 200 punktów, a Agatha 2000.
-Pechowo ci się trafiło, Panie hazardzisto - Powiedziała Agatha ze złośliwym uśmiechem.
-Coś mi tu śmierci - Powiedziałem.
-Czemu? - Zapytała niewinnie Agatha.
-Wymieniłaś całą rękę, a dostałaś full house’a. Wiesz jakie jest prawdopodobieństwo dobrania go? Szansa na to wynosi 1 do 693 lub jak woli procentowo, 0,14% - Wytłumaczyłem - Mniej niż 1/5% na dobranie idealnego full house’a? Jakoś nie mogę w to uwierzyć.
-Jednakże prawdopodobieństwo jakieś jest, więc mógł być to zwykły przypadek - Zaprzeczyła Agatha moim zarzutom - Jesteś strasznie nieufny Joker, w kasynach też tak reagujesz na przegraną? Co za dziecko z ciebie, nie umiesz przegrywać.
-...Druga runda, już - Zażądałem ukrywając wkurwienie za uśmiechem. Mam ochotę jej wyjebać.
-Nie ma co się martwić Joker, to dopiero druga runda - Uspokajała mnie Maria klepiąc po ramieniu. Jeśli skończę jako sługa Hearta i Nowna, obiecuję, że osobiście ją zabiję.
-Zajebiste wsparcie - Powiedziałem sarkastycznie. W międzyczasie Maria dała nam przetasowane karty. Moja nowa ręka wyglądała tak, 4 walety i królowa pik. Kareta, dobrze jest.
-Wymieniam jedną kartę - Powiedziała Agatha.
-Nie wymieniam - Powiedziałem.
-Możemy sprawdzać? - Zapytała się Agatha po sprawdzeniu karty.
-Tak - Sprawdziliśmy na karty. Tą rundę wygrałem. Agatha miała trójkę, trzy dziesiątki.
-Szczęście tym razem ci dopisało - Zauważyła Agatha.
-Taa - Powiedziałem. Wynik rundy nie ma znaczenia. Coś tutaj nie gra.
-Po drugiej rundzie, Joker ma 3200 punktów, a Agatha 2300.
-W pokerze wygrywasz duże stawki, Joker? - Zapytała się Agatha.
-Zależy, kiedy. Ostatnio wygrałem sto tysięcy, ale je straciłem, ponieważ zostałem sprowadzony tutaj - Powiedziałem, nagle mi się coś przypomniało - Hej Cyborg, co się stało z moją kasą?
-Pacjenci jedzą ją trzy razy dziennie - Powiedział Cyborg.
-Nie gadaj, że kupujesz za mój hajs żarcie?! - Wykrzyczałem wściekły.
-Polecenie służbowe - Tłumaczył się Cyborg.
-Przestań używać argumentu, “to wina mojego Szefa” durna puszko złomu! - Wykrzyczałem.
-Nie no Panie Dark, proszę się zachowywać, inaczej będę musiał Pana ukarać za złamanie zasady 5 - Zagroził robo skurwiel.
-Jak ja cię nawet palcem nie ruszam! - Protestowałem.
-Nie chodzi mi o atak w sensie fizyczny, tylko na moje uczucia Panie Dark, słowa ranią - Zasmucił się Cyborg. Nie wiem nawet czy to możliwe.
-Możemy wrócić do gry? - Zapytała się Agatha.
-Wybacz, chciałam posłuchać, ich rozmowy są akurat zabawne - Przeprosiła Maria i zaczęła tasować – W każdym razie, runda trzecia - Powiedziała dając nam karty.
-Nie wiem, co jest zabawne w kłóceniu się z robotem? - Powiedziałem dobierając karty do ręki. Zobaczmy, as karo, siódemka kier, król pik, piątka trefl oraz dwójka trefl. Teraz to mi się trafiło, normalnie bym spasował, ale tutaj nie ma takiej opcji. Innymi słowy, mam przejebane. Nie mam pomysłu, co z tego mogę zrobić. Muszę liczyć na szczęście - Wymieniam całą rękę - Powiedziałem oddając wszystkie karty.
-Słabe rozdanie? - Zapytała się Agatha. Drwi ze mnie po prostu – Ja nie wymieniam.
-Dobre rozdanie? - Zapytałem się.
-Kto wie?
-Twoje karty Joker - Wziąłem od Marii karty, no i kurwa mać jedynie para, dostałem dwie trójki, dziewiątkę, waleta i asa.
-Sprawdzajmy - Powiedziałem załamany. Gdy wyłożyliśmy karty na stół zrozumiałem.
-Poker - Powiedziała Agatha pokazując mi pokera. Od pierwszej rundy miałem podejrzenia.
-Nieźle - Powiedziałem marszcząc brwi z irytacji. Mimo podejrzeń nic nie zrobiłem.
-Po trzeciej rundzie, Joker 3300 punktów, a Agatha 7300! - Wykrzyczała Maria - Różnica wynosi 4000 punktów, więc Joker możesz to dalej nadgonić, dawaj - Powiedziała Maria.
Zamknij się, to twoja wina... Nie to moja wina, posłuchałem jej. Posłuchałem oszustki, więc mogłem się spodziewać zakończenia, a i tak zaakceptowałem ten pojedynek. Tej gry od początku nie miałem wygrać, co ja mówię? NIE mogłem wygrać. Nie miałem prawa wygrać. Ich prowokacje wybiły mnie z rytmu, nie skupiłem się na tym co było najważniejsze w kartach. Nie poświęciłem uwagi na analizę zachowania przeciwnika. To oczywiste, że wpadłem w ich pułapkę. Te dwie oszukują w jakiś sposób. Nie ma szans, żeby tak łatwo dostawały najlepsze karty. Poprzednia runda miała na celu uśpić moją czujność lub upokorzyć. Dali mi raz wygrać, abym uwierzył, że gra nie jest ustawiona. Zachowanie Marii, przymuszenie do zakładu, oszustwo w grze, wszystko sprowadziło się do tego, abym zaakceptował wyzwanie i przyjął warunki. Kto mógłby wymyśleć zakład, który sprawia, że przegrany jest niewolnikiem? Wniosek jest chyba oczywisty. Heart w swoim sojuszu ma Marię i Agathę, kazał im zastawić na mnie pułapkę wiedząc, że będę chciał mieć stratega przy sobie. On łatwo przewidział moje ruchy, w końcu on zna mnie najlepiej. Kuźwa, wpadłem w jego pułapkę, ale spokojnie dalej mam wyjście. Muszę wygrać, ale czy dam radę znaleźć drogę do zwycięstwa w tej zakłamanej grze?
Część 2 Koniec
Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia.

Komentarze
Prześlij komentarz