Zabójcza gra - Rozdział 1 część 3

Rozdział 1

Nie zawiedź mnie

    Jest źle. Zostałem postawiony pod ścianą. A to wszystko przez moją zachłanność. Po tym jak wymyśliłem plan z sojuszem i zwerbowałem parę osób, Maria ustawiła mi grę z Agathą w pokera. Po pierwszych trzech rundach przegrywam różnicą 4000 punktów, czy uda mi się to odrobić? Nie jestem wstanie powiedzieć. Gra jest na pewno ustawiona w taki sposób, żebym przegrał. Dodatkowe ta nowa zasada dodana przez Cyborga działa na moją niekorzyść. Przeklęty Heart, ten śmieć mnie przechytrzył. Jednakże dalej jest szansa. Skup się Joker, walczyłeś o swoje życie niejeden raz. Poświęciłbyś wszystko i wszystkich dla swojego przetrwania. Uciekałeś przez 8 lat przed tym dupkiem. Ta jedna przegrana sprawi, że cały ten czas, wszystko co zrobiłem i to kim się stałem będzie bez znaczenia. Nie mogę na to pozwolić. Wygram, muszę wygrać.

-Runda czwarta - Powiedziała Maria dając nam karty. Walet pik, królowa kier, trójka kier, piątka kier oraz szóstka kier. Oddam waleta pik, spróbuję zdobyć kolor. W sumie i tak to nie ma znaczenia jaką kartę odrzucę. Jeśli mam rację i gra jest ustawiona, to muszę rozpracować w jaki sposób oszukują. Jednak dalej nie będę miał gwarancji, że to mi coś pomoże. Chyba, że zrobię coś innego...

*

-No dalej Joker, nie zawiedź mnie - Powiedziałem do telewizora. Miło ze strony Cyborga, że transmituje potyczkę Agathy i Jokera. 

-Wszystko idzie zgodnie z moim planem - Powiedział młody Al. Widocznie wrócił do tego siebie, którego bardziej lubię. Zabawnie się wtedy wścieka.

-Chciałeś powiedzieć chyba z naszym planem - Przypomniałem, to trochę uszczypnęło jego dumę, aż się zarumienił. Uroczo żałosne.

-Musicie się chełpić tym, że oszukaliście tego barana? - Zapytał mocno wstawiony Axel używając głosu Cyborga, alkohol robi magiczne rzeczy z ludźmi.

-Moja wina, że muszę się zemścić? - Zapytałem się retorycznie, oczywiście, że muszę. Nie przypominam sobie, abym pozwalał mu się tknąć - Nienawidzę, jak śmiecie mnie dotykają.

-Joker nie jest śmieciem! - Wściekła się Harmony, która była związana łańcuchami. Próbowała uciec, więc Cyborg ją obezwładnił i skrępował.

-Harmony, ja tak o nim nie myślę - Powiedziałem, aby dodać z uśmiechem - Ja wręcz uwielbiam Jokera, jest idealnym błaznem do zabawiania mnie – Na te słowa Harmony, aż poczerwieniała ze złości, przypominała pomidora. Może być spokojna, nią też się zajmę.

-Jesteś dziwny Xander - Powiedziała Claire – Po co chcesz robić z Jokera niewolnika, jak wszyscy jesteśmy zniewoleni tutaj?

-Tu chodzi o coś więcej moja droga - Powiedziałem - Joker z jakiegoś powodu nie chcę się ze mną bawić, to smutne, wiedzie? Dlatego chcę go tylko tak trochę zmusić, aby się ze mną przyjaźnił. Wiedzie, zupełnie, jak kiedyś.

-Jesteś chory - Powiedziała Harmony.

-Jak my wszyscy tutaj - Przypomniałem.

-OLŚNIEWAJĄCO się uciszcie, w końcu wykonują ruch - Powiedział Harold. Z tego co kojarzę ręka Jokera jest bliska układowi koloru, więc na pewno usunie waleta pik.

-Ta jed- Nagle Joker się zaciął - Wymieniam całą rękę - Powiedział Joker z pewnym siebie uśmiechem oddając wszystkie karty. Pierwszy raz zrobił coś czego się nie spodziewałem, to oznacza, że ma jakiś plan. Chce go zobaczyć. Pokaż mi Joker jak się zmieniłeś. Pokaż mi, że jesteś wart mojego zainteresowania.

-Wymieniam trzy karty - Powiedziała Agatha ze zmieszaniem na twarzy.

-Joker nagle zmienił zdanie, czemu? - Zapytała się Ann.

-Zdał sobie sprawę, że ta gra jest niesprawiedliwa - Odpowiedział Leonidas - Jednakże problem jest inny.

-Nawet jeśli przejrzy sztuczkę stojącą za tą grą, to nie ma żadnych szans na wygraną - Powiedział Al.

-Co wyście śmiecie zrobili - Wściekł się Leon.

-My? Nic - Odpowiedziałem - Nauczyłem Marii pewnej sztuczki z tasowaniem. Karty są ułożone w pewnej kolejności. Przy tasowaniu przekłada po prostu karty.

-Nie wydaję się to trudne - Zauważyła Lisa.

-W teorii tak - Przyznałem - Jednakże musimy zwrócić uwagę na ważny punkt. Zwróćcie uwagę na to kim jest przeciwnik Agathy. Mimo wszystko to “Najlepszy Hazardzista”, rozpozna proste oszustwo z daleka. Dlatego musiałem sprawić, aby wyglądało to niepozornie. Maria w dzień osiągnęła dopuszczający poziom szybkości i dokładności, ale ma problemy z przekładaniem. Czasem źle przełoży kartę.

-Czyli już wczoraj się zmówiliście - Zauważył Leonidas.

-Konkretnie wczoraj wieczorem - Powiedział Al.

-A ty Xander po co się uczyłeś tej sztuczki? - Zapytała Ann.

-To dobre pytanie - Zauważyłem - Z początku sam chciałem wyzwać Jokera na pojedynek, miesiącami przygotowywałem się do tego.

-Ale my tutaj jesteśmy od dwóch dni - Powiedział Leon.

-Ale jak już wcześniej mówiłem, znam się z Jokerem od lat - Odpowiedziałem temu bezmózgowcowi - Nawet chciałem z nim zagrać w karty jak trafi do aresztu.

-Obsesja... - Powiedziała cicho Crimson, dlaczego światła w jej obecności szwankują?

-Bardziej bym powiedział, że przywiązanie - Sprostowałem. Jestem do Jokera tak przywiązany, że po wygranej Agathy zmuszę go lizania mi butów. Rzecz jasna to będzie za moje biedne jądra, które te śmieć śmiał kopnąć!

-Joker wygrał - Ucieszyła się Harmony.

-Co? - Zdziwiłem się. Joker miał pokera, a Agatha parę. Jak to możliwe?

-Hmph, tanie sztuczki na elity nie zadziałają - Wtrącił się Calm. Po czym wstał i zaczął iść do wyjścia.

-Nie chcę Pan obejrzeć do końca? - Zapytał się Cyborg, który stał za barem.

-Wynik już jest znany, ten robak będzie zwycięzcą – Powiedział na ochotne.

-Że niby Joker wygra? Niezły żart! Prawda Xander? - Zaczął gadać Al.

-Ciekawe, zobaczmy na co cię stać, Joker - Powiedziałem wpatrując się na zadowoloną minę Jokera.

*

Udało się! Rozpracowałem to. Układanie talii to cholernie irytująca sztuczka. Na szczęście ona jest w tym mocno średnia. Z początku chciałem oddać waleta, ale w ostatniej chwili rozmyśliłem się. Zapomniałem, że ten dupek zbyt dobrze wie, jak myślę. Jeśli chcę wygrać muszę przestać obierać się na logice, a grać używając czystego szczęścia. To będzie mój sposób na wygraną!

-Maria, czemu nie powiesz wyniku? - Zapytałem cynicznie.

-Ach tak, Joker ma 8300 punktów, a Agatha 7400 - Powiedziała poddenerwowana Maria.

-Hmph, wreszcie zaczyna się prawdziwa zabawa - Ucieszyła się Agatha.

-Jesteś dziwnie zadowolona Agatho, czemu? - Zapytałem.

-Czy to dziwne, że się podekscytowałam? Od paru lat nie brałam udziału w prawdziwej zabawie, więc potyczka z innym “Najlepszym” jest świetnym sposobem na zabicie czasu - Powiedziała Agatha piorunując mnie wzrokiem.

-Czyli nie traktujesz mnie poważnie? Możesz przegrać przez to, wiesz?

-I co z tego? - Zapytała się lekceważąco Agatha, aby dodać po chwili ze śmiertelną powagą - Jesteś głupi Joker.

-Możliwe, wielu mi to mówi - Powiedziałem luźno, w odpowiedzi Agatha popatrzyła się na mnie z litością.

-Dlaczego chcesz wygrać, Joker? - Zapytała się Agatha.

-Ponieważ nie chcę skończyć jako pies Hearta - Odpowiedziałem szczerze.

-Rozumiem, żałosny powód - Skomentowała Agatha z drwiną w głosie.

-Masz z tym jakiś problem? - Zapytałem.

-Po co ci zależy na wygraniu gry, gdzie twojemu życiu nic nie grozi? - Odpowiedziała pytaniem na pytanie Agatha - Nie rozumiem tego.

-Gdybym teraz przegrał, nie mógłbym spojrzeć sobie w oczy - Odpowiedziałem.

-Dlaczego? Świat hazardu jest niebezpieczny, na pewno byłeś blisko śmierci niejeden raz, więc taka gra powinna być miłą odskocznią.

-Nie dla mnie, jeśli przegram stanę się sługą kogoś kogo nienawidzę, wolę umrzeć niż być czyimś psem.

-...Nawet tak nie mów.

-Huh?

-Nigdy nie mów, że wolisz umrzeć! - Powiedziała wściekła Agatha z nienawistnym wzrokiem – Przeżyłeś kiedyś wojnę, Jokerze?

-Nigdy nie miałem okazji i wiesz, że nawet nie chcę?

-Ponieważ nie chcesz być świecie, gdzie śmierć to codzienność? - Zapytała Agatha.

-Nie, nie jestem zainteresowany - Odpowiedziałem - Szczerze wolę się nie mieszać w sprawy polityczne, głównie dlatego, że nie jestem obywatelem jakiegoś konkretnego państwa.

-Z tego co słyszałam, to dużo podróżowałeś czyż nie? - Zaciekawiła się Agatha.

-Bardziej bym powiedział, że muszę - Sprostowałem - Szukam po prostu miejsca, gdzie będę mógł spokojnie uprawiać hazard. To jedyny zawód jaki mogę wykonywać.

-Dlaczego taki jesteś? - Zapytała podejrzliwie Agatha.

-Jaki jestem? - Zapytałem nie wiedząc o co jej chodzi.

-Spokojny, a jednocześnie gniewny - Wytłumaczyła zmieszanie - To tak jakbyś miał dwie osobowości.

-To jest po prostu akceptacja. Rzucałem życie na szali tyle razy dla gry, że to chore. Jednakże jest ono dla mnie najbardziej wartościowe - Wytłumaczyłem.

-Ale sam powiedziałeś, że wolisz umrzeć niż być sługą Xandera - Zauważyła Agatha.

-To... Skomplikowane - Odpowiedziałem po chwili - Nasza relacja nie jest tak płytka jak się może wydawać. To nie jest tylko nienawiść. Chyba to coś więcej, nie wiem czemu, ale on jest jedyną osobą, z którą nie chcę przegrać. Przegrana z nim byłaby gorsza od śmierci. Miałaś tak kiedyś, że zrobiłabyś wszystko dla wygranej przeciwko największemu wrogowi? - Zapytałem.

-... Owszem - Przyznała spokojnie Agatha - Mój dziadek był poprzednim "Najlepszym Strategiem", był doskonały w każdym calu. Gdy byłam młodsza rozegraliśmy wojnę, którą wygrałam i zdobyłam jego tytuł. Wtedy miałam w głowie, że nie chcę z nim przegrać. Jednak to nie tak, że było między nami źle, kochałam dziadka, ale oboje nie lubiliśmy przegrywać, więc wiem o co ci chodzi. Chociaż wiem, że to nie jest ten sam przykład.

-Agatha, co ty robisz? - Zapytała zestresowana Maria.

-Joker, zasługujesz na mój szacunek - Przyznała Agatha.

-Hmph, ty też - Odwzajemniłem wyraz szacunku - Ale wiesz, że nie mam zamiaru przegrać?

-Ja też, ale chcę cię pokonać w uczciwej grze - Powiedziała Agatha zwracając wzrok ku Marii, na co oszustka zareagowała podejrzliwością - Jako wyraz mojego szacunku, żądam zmiany krupiera - Zażądała Agatha, czym zdziwiła mnie i Marię.

-Co? Idiotka! - Zwyzywała Maria.

-Mario, Joker już sobie zdał sprawę z naszej sztuczki, nie mamy pewności, czy ona będzie działać - Zauważyła Agatha - Cyborg, jeśli mogę cię prosić, to zastąp Marię.

-Ależ oczywiście - Zgodził się Cyborg.

-Agatha, zastanów się, co ty robisz? Czy nie chciałaś go pokonać? - Pytała Maria.

-Przetestować - Sprecyzowała Agatha - A teraz siadaj lub najlepiej zamknij, ponieważ prawdziwa gra dopiero się zaczyna.

-Runda piąta - Powiedział Cyborg tasując karty.

-Jesteś gotowy Joker? - Zapytała Agatha biorąc karty od Cyborga.

-Tch, zawsze - Odpowiedziałem patrząc na moje karty. Cztery asy oraz dwójka trefl. Kareta, nawet nieźle, z dobrych wieści to zablokowałem jej pokera królewskiego. Jednakże dalej może zdobyć pokera. W tej rundzie prawdopodobnie dalej będę prowadził, więc na razie mogę być spokojny, ale muszę pozostać czujnym, nie wiem co się stanie później. Spojrzałem na Agathe, ta postawa... Heh heh heh, przypominają mi się czasy z podziemnego turnieju kości, tam też był taki jeden, ta dwójka ma tą samą postawę. Nieskończona pewność siebie, niezachwiana wola walki oraz żądza zwycięstwa, więc to jest "Najlepsza Strateg", Agatha Quick? Z jej mowy ciała mogę wyczytać, że nie ma zamiaru mi ustąpić. Ma postawę zamkniętą, ale jej twarz jest strasznie pewna siebie, siedzi z skrzyżowanymi nogami oraz rękami. Dosłownie czuje ten żar walki. Mogę stwierdzić, że naprawdę się podekscytowała. Spokojnie Agatho, ja również się podjarałem, jesteś niesamowita.

-Wymieniam całą rękę - Powiedziała z pewnością.

-Słaba ręka? - Zadrwiłem.

-Powiedzmy, a ty nie wymieniasz? - Zapytała.

-Nie, to co mam pasuję mi - Przyznałem.

-Proszę Pani karty - Powiedział Cyborg podając mojej oponentce karty.

-Dziękuję - Agatha spojrzała na rękę i lekko się uśmiechnęła - możemy kłaść?

-Tak - Przyznałem. Gdy położyliśmy karty na stół okazało się, że miałem lepszą rękę, Agatha miała jedynie trójkę z trzech dziesiątek o znakach trefl, karo i pik oraz dziewiątkę kier i króla pik.

-Kareta? Szczęście godne "Najlepszego Hazardzisty" - Pochwaliła mnie jednooka kobieta.

-Wysunąłem się na jeszcze większe prowadzenie - Powiedziałem z wielkim uśmiechem.

-Nie ekscytuj się tak, w następnym rozdaniu wszystko może się zmienić - Uspokajała mnie.

-Ale ty sobie zdajesz sprawę, że jeśli przegrasz będziesz musiała mi pomagać? - Przypomniała Maria.

-I co z tego? - Zapytała Agatha,

-Myślałam, że jesteś kobietą, która ma większy szacunek do siebie - Powiedziała Maria.

-I dobrze myślałaś, ale też jestem honorowa, nie przeszkadza mi bycie pod kimś lepszym od siebie, a do Jokera mam specjalny szacunek - Przyznała z dumą Agatha.

-Panie Dark, to niesamowite - Przyznał Cyborg ze zdziwieniem.

-Co? - Zdziwiłem się.

-Nie spodziewałem się tego po Panu - Powiedział z niedowierzaniem robo lekarz.

-Ale czego? - Dopytywałem.

-Nie, to nieważne - Uciął temat Cyborg - Pan Dark ma na koncie 11300 punktów a Pani Quick 7700 punktów. Przechodzimy do rundy szóstej.

-3600 punktów musisz nadrobić, aby mieć szansę, dasz radę? - Zapytałem prowokująco.

-O mnie to ty się nie martw - Uspokoiła Agatha - Uważaj Joker, zbyt wielka pewność siebie jeszcze nikomu nie pomogła.

-Państwa karty - Powiedział Cyborg podając nam karty.

-Dzięki - Spojrzałem na swoją rękę. Walet pik, dwójka kier, siódemka trefl, dziesiątka karo oraz piątka karo. Może Agatha miała rację z tą pewnością siebie? W dupie jestem z taką ręką. Nie mam pomysłu co mógłbym z tego ułożyć. Co prawda walet i dziesiątka są blisko strita, ale musiałbym mieć jeszcze chociażby sześć, osiem, dziewięć, królową króla, lub asa. Zależy, ile kart bym wymienił. Dobra raz się żyje, przegrana jednego rozdania nie zrobi zbyt wielkiej różnicy.

-Mina ci zrzedła Joker, co jest? - Zapytała się szyderczo Agatha.

-Zastanawiam się nad tym jak się załamiesz jak zobaczysz jakie karty mam na w ręce - Blefowałem, jestem udupiony.

-Czyli możemy sprawdzać? - Zapytała Agatha.

-... Wymieniam! - Powiedziałem oddając dwójkę, piątkę i siódemkę.

-Hahahaha! - Zostałem wyśmiany przez Agathę.

-Co?! - Zapytałem wkurzony.

-To było akurat dobre, ja też wymieniam - Powiedziała Agatha oddając dwie karty.

-I po twojej pewności siebie - Zadrwiła Maria.

-Zamknij się! - Uciszyłem ją.

-Jaki uroczy jak się złości - Powiedziała zadowolona Agatha.

-Pierdol się! - Wykrzyczałem.

-Obie Panie mają rację Panie Dark, proszę to przyznać - Poparł Cyborg.

-Pierdol się też! - Zwyzywałem również Cyborga.

-W każdym razie, wasze karty - Powiedział Cyborg dając nam karty, zanim zdążyłem je sprawdzić, Agatha się wtrąciła.

-Co ty na to, aby sprawdzić je bez patrzenia? - Zaproponowała jednooka kobieta - Tak będzie zabawniej.

-Niech ci będzie - Zgodziłem się. Sprawdziliśmy od razu nasze karty, jaki będzie rezultat?! ... Mogłem po prostu zamknąć ryj i się nie chełpić, przejebałem w tej rundzie niczym Heart w loterii genów. Do mojego waleta i dziesiątki zostały dodane as kier, trójka trefl oraz piątka pik. Agatha miała kareta składającą się z 4 królowych oraz asa trefl.

-Zaczynam nadrabiać różnice - Powiedziała Agatha.

-Co mogę powiedzieć, moje szczęście kopnęło mnie w dupę! - Wściekłem się.

-Po tej rundzie, punkty Pana Darka się nie zmieniły, dalej ma 11300 punktów, a Pani Quick ma 10700 punktów - Ogłosił Cyborg.

-To zaledwie 600 punktów - Zaznaczyła Agatha.

-....... - Jest źle, zaczynam odczuwać presje. Co zrobię, jeśli przegram pomimo tego, że gra jest uczciwa? Nie, Joker nie możesz się dołować, to tylko jedna kiepska runda. Dalej możesz wygrać, zostały cztery rundy, wygram i opluje Hearta.

-Czas na rundę siódmą - Powiedział Cyborg.

*

-Jeśli Joker przegra przez pecha to będzie OLŚNIEWAJĄCO kiepskie! - Zauważył Harold drąc ryj, jakby miał ADHD!

-Hej Xander, co zrobisz, jak Joker przegra przez zwykłego pecha, a nie przez twój podstęp? - Zapytała Harmony.

-Co to za różnica? Będzie naszym sługą i tak - Odpowiedział za mnie młody Al. 

-Niby tak, ale czy to nie będzie oznaczało, że pech Jokera jest lepszy niż twój ptasi móżdżek? Taki rezultat nie będzie dla ciebie upokorzeniem? - Punktowała Harmony, więc jej odpowiem w taki sposób, że zrozumie. Nagle rzuciłem butelką, która poleciała w stronę Harmony, co ona nawet skrępowana łatwo uniknęła. Szmata ma refleks.

-Zamkniesz się na chwilę? Ja tu myślę - Powiedziałem zirytowany.

 -Ty bydlaku! Nie podnosi się rękę na kobietę - Wściekł się Leon.

-Nie podniosłem na nią ręki, tylko rzuciłem w jej stronę butelką, ty tępy osiłku - Wytłumaczyłem się.

-Nie jestem głupi! - Uniósł się tępy osiłek.

-Ile to jest 2 dodać 2 razy 2? - Zadał skomplikowane zadanie matematyczne na poziomie co najmniej akademickim Al. Widać, że jest geniuszem.

-Kurwa, trudne się wylosowało - Przyznał spocony od myślenia Leon, no ja kurwa nie mogę z nim. On mówi serio.

-Gdzie jest król? - Zapytała Claire czyszcząc okulary.

-Poszedł do psychologa, został chyba wezwany - Odpowiedziała Ann, gabinet psychologa, co? Jeszcze nie miałem okazji go zobaczyć, ciekawe o co z nim chodzi, skoro jest w zasadach?

-A jest jakiś w miarę normalny facet, który by ich ogarnął? - Zapytała Claire patrząc ze zrezygnowaniem na kłótnie tych dwóch zjebów. 

-Joker gra, Xander i Al są odpowiedzialni za tą sytuację, więc raczej nie pomogą, król jest u psychologa, Calm poszedł sobie, chociaż i tak by nie pomógł, a Leon jest zajęty myśleniem - Wymieniła Ann.

-Zostaję Axel i Harold w takim razie - Zauważyła błyskotliwie Claire?

-Czyżby? - Powiedziała Ann Przesuwając się pokazując kompletnie pijanego i zgonującego Axela.

-Baaaarmaan, jeszcze jednego drinka daj, suszy mnieeeeee! - Wydukał kompletnie nawalony brzuchomówca. Ciekawe jak można mieć tak słabą głowę, to były tylko 3 piwa.

-Zostaję Harold w takim razie - Powiedziała Claire patrząc z pogardą na Axela.

-Nie, zniknął jak usłyszał, że może pomóc - Powiedziała Crimson nagle zmieniając miejsce, ale jedna rzecz pozostała. Nikt nie wie jak to się dzieje, ale światło dalej szwankuję przy niej.

-Czemu nie ma facetów jak ich trzeba?! - Wściekła się Claire.

-Ponieważ mężczyźni są od spraw siłowych, a damy od myślenia - Zauważyła Jessie.

-W sumie podobno to mężczyźni żyją krócej od kobiet - Zaznaczyła Ann.

-Czym to jest spowodowane? - Zapytała się Claire.

-Męskim rozwiązywaniem problemów. Mężczyzna albo rozwiąże problem od razu albo doleje oliwy do ognia, zwykle to drugie - Wytłumaczyła Harmony jakimś cudem wstając dalej będąc skuta łańcuchami - Na szczęście Jokuś się to tego nie zalicza - Dodała, no widać jak Joker niemęsko rozwiązuje problemy. Dosłownie gra o to, kto będzie czyim sługą. 

-Myślałam, że z nami nie gadasz, co się stało? - Zapytała Claire.

-Potrzebuję kobiecej rady, pomożecie? - Zapytała Harmony, po czym wszystkie dziewczyny wyszły z pomieszczenie. Uwagę zwróciłem na to, co robią Leon i Al.

-W jakim świecie 21 jest wynikiem 2 dodać 2 razy 2?! Ty tępy neandertalczyku! - Krzyczał Al z poważnym przypadkiem bólu dupy. Żałuję, że zwróciłem na nich uwagę.

-Nie krzycz na mnie knypku! - Kłócił się olbrzym.

-Zamknijcie się obaj, chcę oglądać - Uciszyłem debili, a jak zobaczyłem na jakim etapie jest gra, aż musiałem usiąść. 

-Jak się Panu podoba rozgrywka? - Zapytał Cyborg.

-Zaczyna się ósma runda, a Joker przegrywa. Znowu nic nie miał w ręce - Odpowiedziałem.

-Martwi się Pan o Pana Darka? - Zapytał niespodziewanie Cyborg.

-Skąd taki pomysł? - Zapytałem.

-W teorii powinien się Pan cieszyć z tego, że Pan Dark przegrywa, wygra Pan dzięki temu zakład i zniewoli Pana Darka - Powiedział barman Cyborg.

-Ale w taki sposób? Przez pecha? Nie ma w tym zabawy.

-Zabawy? - Zaciekawił się Cyborg.

-Wiesz jakie miałem plany jakbym wygrał? Założyłbym Jokerowi obroże, upokarzałbym go, kazałbym mu jeść z podłogi, Joker byłby moim pieskiem i nie mógłby się mi sprzeciwić. Zupełnie jak kiedyś.

-To chore Panie Heart - Skomentował Cyborg.

-Czemu?

-Czemu Pan chcę zniewalać innego człowieka?

-Aby zrobić z niego moją zabawkę.

-Dlaczego Pan chcę zrobić z człowieka zabawkę.

-Abym mógł się nim bawić.

-Dlaczego Pan chcę się tak bawić?

-A czemu by nie? To rodzaj rozrywki jaki uwielbiam.

-Jest Pan diabłem?

-Miłym człowiekiem, który troszczy się o swojego starego przyjaciela. Wiesz, Joker stracił ojca w młodym wieku. Jacka też znałem, głównie przez pracę i nawet go lubiłem. Było mi żal Jokera, jak został sam, więc go adoptowałem, a on uciekł, to smutne, nie?! Dałem mu dom, a on zdecydował się uciec, to złe!

-... A czy biczowanie, znęcanie się psychiczne, zamykanie w piwnicy, głodzenie jest dobre?

-Oczywiście, że tak, Joker jest też moją zabawką. Wszystko co mnie zainteresuje jest dla mnie zabawką, więc chcę go z powrotem.

-Nie mam prawa wypowiadać się na temat relacji pomiędzy pacjentami jako wasz opiekun, ale oboje jesteście okropni.

-Hej, hej Cyborg, nie trzeba się tak unosić. To tylko gra, którą chcę wygrać.

-Tak jak teraz Pan Dark?

-Słucham? - Zdziwiłem się patrząc na telewizor. Jednak jesteś coś wart Joker. Poker królewski w ostatniej rundzie? Plan A zawiódł niestety, ale to w porządku. Dalej mam coś lepszego. Przygotuj się Joker, Calm niedługo cię odwiedzi.

Część 3 Koniec  

Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 1 część 1

Rozdział 1 część 4

Postacie