Zabójcza gra - Rozdział 1 część 7

Rozdział 1 

Plan 

Zasada 11: Zlecenia zabójstwa lub pomoc innemu pacjentowi w nim jest niedozwolone. 

Zasada 12: Niszczenie szpitalu resurrectio jest zabronione. Jednakże od tej zasady są pewne wyjątki. 

    Czyli Cyborg dodał nowe zasady po ataku Calma. W sumie dobrze, jeśli ktoś chcę zabić to niech przynajmniej się wysili. Jednakże mi ta zasada nie robi żadnej różnicy. Nie jestem idiotom, żebym z kimś współpracował. Wspólna zbrodnia tworzy najgorszego świadka dla zabójcy oraz do układanki wchodzi element ryzyka, który jest niedopuszczalny. Morderstwo powinno być jak najbardziej dokładnie zaplanowane, aby zmniejszyć ryzyko wykrycia, więc pojawia się pytanie, jak ja i kogo zabije? Jestem pewny swojej decyzji, ale sam zamiar jest bezwartościowy, jeśli nie ma pokrycia z rzeczywistością. Zwizualizuj to sobie Jokerze, kto byłby najlepszą ofiarą z tej 15 ludzi? Od razu muszę wykluczyć Calma, Leona, Leonidasa, Agathe, Harmony, Ann, Nowna oraz Hearta. Nie mam zamiaru zbliżać się do Calma, nawet paznokciami może mnie łatwo zabić. Leon jest zbyt twardy, abym mógł mu coś zrobić. Leonidas w teorii byłby łatwym celem, ale Leon cały czas trzyma się blisko niego, więc zbliżenie się jest niemożliwe. Agatha jest zbyt ostrożna, jeśli będę się zachowywał podejrzanie to w moment wyczuje moje intencje. Harmony jest zbyt niebezpieczna, abym próbował ją zabić. Mimo wszystko dalej czuję od niej tą morderczą otoczkę. Ann cały czas porusza się w grupkach, więc stworzenie sytuacji sam na sam będzie niemożliwe. Nowna i Hearta nie mogę ruszyć, ponieważ to będzie zbyt oczywiste, w końcu otwarcie się nienawidzimy. W ten sposób wykluczyłem już 8 osób, zostało 7. Nie powinienem wybierać na ofiarę osób z którymi jestem w konflikcie lub współpracuję. Innymi słowy lepiej brać kogoś z kim nie jestem powiązany, co oznacza, że Lisa i Maria odpadają. Lisa jest w moim sojuszu, więc nie. Sprawa Marii jest o tyle ciężka, że niektórzy np. Agatha, mogą myśleć, że mam jej za złe sytuację z pokerem i chciałem się zemścić. Zresztą, mam wrażenie, że jak spróbuję ją zabić, to ja skończę jako trup. Zostali jeszcze Axel, Harold, Claire, Crimson i Jessie. Claire muszę wykluczyć przez jej powiązania z Best Company. Przy poznawaniu się, kilka osób widziało moje wkurwienie, jeśli chodzi o nich. Axel ma nade mną przewagę, jest bardziej umięśniony, więc jeśli nie uda mi się go zabić jednym ciosem, to mogę mieć problemy. Harold z tą jego “magią” jest nieprzewidywalny. Crimson jest zbyt straszna i tajemnicza. Zawsze mam wrażenie, że gdzieś siedzi w ciemnościach i mnie obserwuje, więc nie chcę się do niej zbliżać. Podsumowując, zostaje Jessie, więc chyba lepiej nie mogło być. Ta dziewczyna ma pojebane we łbie, więc nikt poza Nownem się do niej nie zbliża za bardzo. Dodatkowo poza przedstawieniem się sobie nie mieliśmy żadnej rozmowy. Mam idealną osobę do zabójstwa, jeszcze przyda się stworzyć plan. Dzisiaj się skupię na tym, aby znaleźć miejsce do zabicia oraz wymyślę jak zwabię tam Jessie. Dochodzi 8 rano, więc niedługo muszę wziąć te gówniane leki. Zacząłem się ogarniać i wreszcie wziąłem jakieś inne ciuchy, bo poprzednie już waliły menelem. Po prysznicu ubrałem czarny podkoszulek oraz jakieś granatowe jeansy. Gdy wróciłem do pokoju Cyborg już na mnie czekał. 

-Nie masz lepszych rzeczy do roboty niż zawracanie mi dupy? - Zapytałem.

-Muszę przypilnować, aby Pan brał leki - Powiedział Cyborg. 

-Już, już - Wziąłem od niego leki i połknąłem wszystkie za jednym zamachem – Teraz spierdalaj - Pokazałem Cyborgowi drzwi. 

-Mogę zrobić Panu badanie głowy? - Zapytał Cyborg z chyba zmartwioną miną. 

-Pierdol się, nic mi nie jest – W odpowiedzi pokazałem mu środkowy palec. 

-Ale Pan nigdy tak szybko nie wziął leków. 

-Po prostu przyzwyczaiłem się do brania ich, to tyle - Powiedziałem pośpiesznie, dzisiaj nie chce mi się marnować na niego czasu. 

-W każdym razie to okej, cieszę się, że Pan zaczyna sprawiać coraz mniej kłopotów. 

-Nie chce mi się z tobą kłócić, gardło dalej mnie boli mimo leków przeciwbólowych, które mi wcześniej dałeś. Zaczynam się zastanawiać, czy leki, które mi dajesz jakoś działają. 

-Zapewniam Pana, że leki, które pacjenci przyjmują już zaczynają powoli działać. 

-Co? 

-Nic istotnego, teraz jeśli Pan pozwoli muszę już iść - Powiedział Cyborg, po czym szybko wyszedł. Widocznie powiedział o jedno zdanie za dużo. 

-Irytujący jak zawsze - Powiedziałem do siebie, a następnie wyszedłem z pokoju. 

-Witam kalekę - Przywitał się Leonidas. 

-Chcesz czegoś? - Zapytałem bezpośrednio. 

-Nie musisz być tak wrogi wobec mnie, chciałem cię zabrać na śniadanie. 

-Odpuszczę sobie, nie jestem głodny - Odmówiłem mu, coś czuję, że chce mnie do czegoś namówić. 

-To co będziesz robił? W tym miejscu nie ma zbyt wielu rozrywek. Jeśli mogę ci coś zasugerować, to może obejrzymy transmisję Harmony? 

-Co masz na myśli? - Zapytałem zaciekawiony. 

-Może słyszałeś albo nie, ale wizyty pacjentów u psychologa są transmitowane w pokoju rekreacyjnym. Ja i Al już mieliśmy swoje wizyty. Jednak na nieszczęście nie można ich już obejrzeć. Można powiedzieć, że to seans ograniczony. 

-A czemu mi o tym mówisz? - Zapytałem. 

-Ty i Harmony jesteście dosyć blisko, czyż nie? Myślę, że dla ciebie to będzie dobre, aby poznać bardziej twoją morderczą przyjaciółkę. 

-Nie jesteśmy przyjaciółmi. 

-Czyli wasza relacja eskalowała do tego punktu, szacunek dla ciebie Joker - Pogratulował mi Leonidas z dziwnym uśmiechem, o czym on gada? - To tym bardziej idź sobie pooglądać, transmisja zaczyna się za kilka minut. Ja natomiast idę na śniadanie - Powiedział Leonidas idąc w stronę schodów. W sumie, co mi szkodzi obejrzenie? Jeszcze nie miałem okazji na zobaczenie gabinetu psychologa od środka, a prędzej czy później ja też tam trafię, więc lepiej mieć przynajmniej pojęcie jak on wygląda od środka. 

    Poszedłem do windy, w której na szczęście nikogo nie było. Gdy w samotności dojechałem na pierwsze piętro musiałem przyznać Cyborgowi, że jest niezłą złotą rączką. Na pierwszym piętrze nie było żadnych oznak ataków Calma. Niektóre Europejskie państwa mogłyby się od niego uczyć. Poszedłem do pokoju rekreacyjnego, gdzie byli Axel, Al, Agatha i Lisa. 

-Dobrze wyglądasz Joker - Przywitała się Agatha. 

-A wy czemu nie na śniadaniu? - Zapytałem zmieszany, myślałem, że będę sam. 

-Przeczuwałam, że będziesz chciał tu przyjść, więc pomyślałam, że dotrzymam ci towarzystwa - Wytłumaczyła mi Agatha, jak obrzydliwie dobroduszna. Gdyby nie ten wzrok osoby, która chce coś osiągnąć to może bym w to uwierzył. 

-Hm, miło z twojej strony, a ty Lisa co z tobą? - Zapytałem kierując wzrok na Lise. 

-Pani Agatha powiedziała mi, abym przyszła, więc przyszłam - Powiedziała Lisa po Lisowemu. 

-A ty co byś chciała zrobić? - Zapytałem. 

-Wszystko mi jedno, więc mogę wykonywać polecenia innych. Właśnie dlatego, że mi rozkazałeś, to stałam się twoja - Powiedziała Lisa patrząc się pustym wzrokiem na ekran. 

-W ciekawy sposób rekrutujesz ludzi, ale czego mogę się spodziewać, bo socjopacie? - Wtrącił się Nown wyśmiewając mnie. 

-To samo mogę powiedzieć o tym rudym cwelu, a właśnie, gdzie twój właściciel, kundlu? - Zapytałem się prowokująco Nowna. 

-Coś ty powiedział?! - Wściekł się Nown – Kogo nazywasz kundlem, śmieciu? 

-Ciebie - Powiedziałem krótko posyłając mu mój atutowy środkowy palec. 

-Powiedziałbyś coś więcej! - Krzyknął zawiedziony Nown, więc on liczył na kłótnie ze mną? To trochę żałosne. 

-Możecie się obaj zamknąć? - Zapytał się Axel z głosem Lisy – Live się zaczyna - Powiedział wskazując palcem na telewizor. 

-Jesteś jedną z ostatnich osób po których spodziewałbym się oglądania wizyt u psychologa - Zauważyłem. 

-Joker, mordo ty moja, za kogo mnie masz? - Za debila, odpowiedziałem w myślach na jego linię dialogową – Kto normalny ominąłbym gapienie się na uroczą laskę? Harmony jest ładna, ale jak się na nią spojrzysz, to odda ci morderczym spojrzeniem. 

-Witam Panią Crime - Powiedział Cyborg zza ekranu. 

-Załatwmy to szybko, abym mogła wrócić do Jokusia - Powiedziała obojętnie Harmony. Zachowuje się inaczej niż zwykle. Normalnie to gęba jej się nie zamyka, a teraz wygląda jak bez życia. 

-A jej co? - Zapytałem resztę. 

-Harmony zazwyczaj taka jest dla nas, w sumie tylko ciebie traktuje jak człowieka - Wytłumaczyła Agatha. Ciekawe czemu tak jest? 

-Nie musi być Pani taka oziębła. Chcę Pani zadać jedynie kilka pytań. 

-I wtedy będę mogła sobie iść - Upewniła się Harmony. 

-Owszem - Przytaknął Cyborg. 

-No dobra, dawaj te pytania i nie marnuj więcej mojego czasu. 

-No to na początek, może mi Pani powiedzieć coś o swojej rodzinie? - Zapytał się Cyborg. 

-Przecież i tak to wiesz, ale skoro już zgodziłam się na współpracę... Miałam mamusie, tatusia, starszego braciszka, starszą siostrzyczkę oraz młodszą siostrzyczkę. 

-Powiedziała Pani, że miała, co się z nimi stało? - Dopytywał Cyborg 

-Zabiłam ich - Odpowiedziała natychmiastowo Harmony z szerokim, ciepłym uśmiechem - Mamę, tatę oraz moje rodzeństwo zabiłam osobiście, gdy miałam jakieś 8 lub 9 lat. Szczerze sama nie jestem pewna, kiedy to dokładnie było. 

-A mogę wiedzieć, dlaczego to Pani zrobiła? - Zapytał spokojnie Cyborg. 

-Hm? Czy to nie oczywiste? - Zdziwiła się Harmony - Ponieważ ich wszystkich kochałam. 

-Kochała Pani swoją rodzinę, więc ich zabiła, czy to nie jest trochę sprzeczne? - Robo psycholog zauważył sprzeczność u Harmony. 

-Nie, to jest dla mnie logiczne. Zabijam wszystkich, których kocham - Wyznała radośnie Harmony. 

-Może Pani powiedzieć coś o tym więcej? - Dopytywał Cyborg. 

-Co tu jest do dodania? Taka jestem. 

-Ale chciałbym się dowiedzieć o Pani motywie. 

-Moim motywie? Chciałam, aby byli tacy jak ich zapamiętałem, dlatego to zrobiłam - Powiedziała Harmony. 

-Co to znaczy? - Dopytywał Cyborg. 

-Hmmm, jak ci mam to wytłumaczyć? - Zapytała się Harmony z zakłopotaniem na twarzy. Po chwili skrzyżowała ręce i a jej mina pokazywała, że już znalazła odpowiedź - To jak zapamiętujemy ludzi różni się od tego, ile mamy lat, prawda? Dzieci mają tendencję do wyolbrzymiania niektórych rzeczy, w moim przypadku było podobnie. Dla mnie ludzie, których kocham są najwspanialsi. 

-Pani nie odpowiedziała na pytanie - Przypomniał się Cyborg. 

-Bo mi przerwałeś - Zirytowała się Harmony – Pewnego dnia zobaczyłam mamę w kiepskim humorze, co nie było do niej podobne. Pamiętam, że mama była radosna. O ile pamiętam, to wtedy zrozumiałam po raz pierwszy, że ludzie mają różne twarze. Dla mnie liczą się jedynie dobre chwile z ludźmi, ponieważ wtedy mogę poczuć bliskość z kimś. Zabiłam moją rodzinę, ponieważ nie chciałam patrzeć na ich inne oblicza, które zepsułyby mój obraz o nich. Wolałam się z nimi rozstać jak najszybciej, abym mogła pamiętać o nich, gdy byli najlepsi. 

-Jednak Pani zabiła ponad sto ludzi - Zauważył Cyborg patrząc na jakieś papiery - Jakie ma Pani na to wytłumaczenie? 

-Rodzina, przyjaciele, kilka sierocińców, parę moich miłości, więc jakoś tak wyszło - Powiedziała Harmony, a reszta osób w pokoju nagle się na mnie popatrzyło. 

-Co? - Zapytałem się. 

-Nic takiego - Odpowiedziała zakłopotanie Agatha. 

-Jakiego ty masz pecha w życiu? - Zapytał się Axel głosem Leona. 

-O czym ty pierdolisz? - Zapytałem się. 

-Nieważne - Odpowiedział brzuchomówca. 

-I wszystkich Pani kochała? - Zapytał Cyborg. 

-Dalej ich kocham - Sprostowała Harmony - Pamiętam o każdej z moich ofiar. Szczególnie, że są częścią mnie, wszystkie moje ubrania mają przynajmniej trochę ich krwi. W ten sposób mogę poczuć obecność każdej bliskiej mi osoby na sobie. 

-Ona jest odrażająca - Powiedział Nown - Wychodzę stąd, zrobiło mi się niedobrze - Ogłosił Nown po czym wyszedł z pokoju rekreacyjnego. 

-Jednakże Pani mordowała ich w specyficzny sposób - Zauważył Cyborg - Można rzec, że Pani ma własny modus operandi. 

-Cóż, nie nazwałabym tego tak, ale rzeczywiście mam swój sposób na pożegnanie. 

-Ale czemu? 

-Abym mogła powiedzieć, że oni należą do mnie. Uznaję każdego kogo zabiję za swoją własność. Nie lubię się dzielić swoimi rzeczami, chcę mieć wszystko dla siebie, czy to dziwne? 

-Dla ludzkich standardów? Owszem. 

-I co z tego? Co mnie obchodzą inni ludzie? Oni mnie nienawidzą, ponieważ nie boję się być sobą. Należę do “Najlepszych”, czyli ludzi z definicji odbiegający od normy. 

-Jednakże inni “Najlepsi” są uwielbiani. 

-Ponieważ oni mają “normalne” talenty. Mój talent polega na zabijaniu, więc ludzie się mnie boją, co mnie cieszy. 

-Pana Blade’a też się boją. 

-Ale Calm to Calm, on wyznaje filozofię siły. Ja natomiast wierzę, że strach, który budzę u innych pomaga mi w odnajdywaniu tych, którzy mogą mnie pokochać taką jaką jestem. 

-Nie myśli Pani, że to toksyczne myślenie? 

-A ty nie uważasz, że człowiek powinien żyć, jak chce? 

-Nie jestem człowiekiem Panno Crime - Przypomniał Cyborg – Jestem zwykłym narzędziem, którego zadaniem jest realizowanie danego mi zadania. Wracając do tematu, mogłaby Pani opisać swój sposób działania? - Zapytał Cyborg. 

-W sensie jak zabijam? - Upewniła się Harmony – Najpierw dźgam swój cel w nogi, aby nie mógł uciec. Następnie wbijam swój nóż w ramiona, aby moja ofiara nie mogła się bronić. Kończę morderstwo przez poderżnięcie gardła oraz wycięcie “H” na klatce piersiowej. Przy okazji zbieram krew, abym mogła upiększać swoje ubrania - Wytłumaczyła dokładnie Harmony. Jak o tym słyszę, to przypomniała mi się jedna sytuacja z przed paru lat. W Ameryce północnej widziałem takie ciało, czy to oznacza, że prawie się spotkaliśmy? Ciekawe co byś zrobiła Harmony gdybym cię przyłapał na gorącym uczynku?  Czy wtedy też przylepiłabyś się do mnie jak klej? Czy może też zabiłabyś mnie? 

-Dobrze, czas na podsumowanie - Ogłosił Cyborg. 

-Czy to konieczne? - Zapytała Harmony widocznie zmęczona tymi pytaniami. 

-Owszem, chciałbym wypunktować momenty, gdzie Pani skłamała oraz sprostować kilka faktów. 

-Ja kłamałam? - Zdziwiła się Harmony. 

-Po pierwsze, to nie zobaczenie matki w złym humorze u Pani zasiała mordercze myśli. W rzeczywistości to była śmierć Pani babci, czyż nie? 

-Nie posiadam babci - Powiedziała śmiertelnie poważnie Harmony. 

-Oczywiście, że Pani jej nie ma – Zgodził się z nią Cyborg - Wyparła Pani wspomnienia o niej, ponieważ nie należała do Pani. Pani babcia swoją śmiercią zmieniła Pani spojrzenie na świat. Pani wtedy zaczęła pragnąć śmierci bliskich, aby mieć jedynie wspomnienia, które dla Pani zepsutego umysłu były przyjemne. 

-A czy to coś złego? 

-Dopóki Pani nie krzywdzi innych, to nie. Jednakże Pani odebrała życia ponad setce osób dla własnej przyjemności. 

-Umarli szczęśliwi dla mnie. 

-I to jest chore. Pani choroba zmieniła Panią. W przeszłości była Pani taką pocieszną dziewczynką, wręcz niewinną, a teraz? Normalny człowiek ucieka na Pani widok. Pacjenci tego nie zrobią, ponieważ ucieczka dla nich jest niemożliwa. 

-To nie moja wina, tylko talentu. Osobiście wolałabym być “Najlepszą Projektantką”. 

-Myli się Pani. Wina jest jedynie Pani. 

-Słucham? 

-Nie widzi Pani nic złego w swoich działaniach, chwila co ja mówię? Przecież to Pani uważa się tutaj za ofiarę. Tylko, że rzeczywistość jest inna. Pani jest chora na zaburzenia poznawcze, nie widzi Pani problemu w swoich działaniach. Jednakże proszę się nie martwić, wszystkim można się zająć. 

-O czym ty mówisz? - Zapytała zdezorientowana Harmony. 

-Proszę trochę poczekać, a efekty same się pojawią. 

-...To wszystko? 

-Jeszcze jedna sprawa, upodobała Pani sobie Pana Darka, dlaczego? 

-Jokusia? - Harmony zdziwiła się na pytanie o mnie, ale po chwili uśmiechnęła się ciepło - Ponieważ zobaczyłam w nim śmierć. 

-...Rozumiem, jest Pani wolna. 

-W końcu - Gdy Harmony to powiedziała, ekran się wyłączył. 

-Joker, wiesz co musisz zrobić, prawda? - Zapytała się zmartwiona Agatha. 

-W sensie? - Zapytałem nie wiedząc o co chodzi. 

-Jakim rodzajem idioty jesteś? - Zapytała się Agatha. 

-Po prostu zrób sobie przysługę i zablokuj ją - Powiedział Axel głosem Hearta. W odpowiedzi kopnąłem go – Au! Za co to?

-Sorry, użyłeś głosu Hearta, musiałem - Powiedziałem - Ja sobie idę, mam coś do zrobienia - Powiedziałem i poszedłem sobie. 

    Gdy słuchałem gadania Harmony do głowy wpadł mi pewien pomysł na morderstwo Jessie. Co, gdyby zrobić kopię jej morderstwa? Wtedy podejrzenia spadną na nią. Jednakże osoby pokroju Agathy szybko połączą fakty i wykażą, że modus operandi tej kobiety. Z drugiej strony będę wtedy w gronie podejrzanych. Jednak będę mógł to chyba wykorzystać na swoją korzyść. Wystarczy, że stworzę wtedy obciążający dowód na mojego kozła ofiarnego. Innymi słowy, jeśli odpowiednio to rozegram może będę mógł kontrolować sytuację. Jednak muszę działać rozważnie i zdobyć ostrze. Noże, które dostajemy na stołówce są zbyt tępe, a tylko Harmony i Calm mają takową broń. Jednak nikt nie powiedział, że do dźgnięcia potrzebuje noża, wystarczy cokolwiek ostrego. Później się znajdzie. Pomyślmy jeszcze, gdzie mogę ją zabić? To też później wymyślę. Pozostaje jeszcze sposób jak ją zwabię? Przez telefon nie mogę, ponieważ to zostawi dowody na mnie. Jednakże mam notes w pokoju jak każdy chyba. Myślę, że zaciągnę ją karteczką podszywając się pod Nowna wkopując gnoja przy okazji. Dobra czas działać. Dzień spędziłem na planowaniu zbrodni oraz zbieraniu narzędzi potrzebnych do wykonania jej. Dobra co my tu mamy. Kartka do zwabienia Jessie. “Spotkajmy się w pralni na pierwszym piętrze o 2 w nocy, Mam ci coś ważnego do powiedzenia. Podpisano Al". Skalpel, na szczęście znalazłem jeden w przychodni, schowam go do kieszeni na ten moment. Gdy myślałem nad tym co zrobię następnego dostałem wiadomość od Harmony. Cholera jasna zapomniałem ją zablokować. 

-Cześć Jokuś! Jeśli nie będziesz zajęty, to może byś chciał spotkać się ze mną w pokoju rekreacyjnym? Chciałabym z tobą porozmawiać sam na sam, to pilna sprawa. Możemy się zobaczyć o 2 w nocy? - Napisała Harmony. To może być dla mnie kłopotliwe. Odmówić nie mogę, ponieważ jak dzisiaj zabiję Jessie to postawi mnie w kiepskiej sytuacji. Najlepiej będzie, jak przełożę morderstwo na inny dzień. Teraz czy się powinienem zgodzić? Niby kazali mi unikać Harmony, ale co mi szkodzi? 

-Jasne, do zobaczenia - Odpisałem jej. 

-Dobry wieczór drodzy pacjenci - Wtrącił się komunikat Cyborga - Chciałbym ogłosić, że wybiła godzina 22, a to oznacza nadejście ciszy nocnej. Dobranoc. 

    Jest 22, a to oznacza, że mam kilka godzin do spotkania z Harmony. Poleżę kilka godzin i pójdę do niej. Gdy tak sobie leżałem do głowy wpadła mi pewna myśl. Co będzie następne? Jasne, debilne jest myślenie, że wygram zanim jeszcze cokolwiek zrobiłem, ale nie mogę oprzeć się tej myśli. Wygrałem, wszyscy giną, a w tym Heart znika z mojego życia na zawsze, ale co będzie potem? Jeśli zmienię dane, to może uda mi się żyć normalnie, ale co będę robił? Nie mam żadnego wykształcenia ani rodziny. To chyba pierwszy raz, kiedy zrozumiałem, że jestem całkiem sam na świecie. Nie wiem, jak wygląda i nazywa się moja matka, a stary leży trupem od dawna. Cóż... To chyba bez znaczenia, myślę, że rozwijanie kariery hazardzisty będzie okej. Tak naprawdę nadaję się tylko do tego, jednak to też w porządku. Jedyną rzeczą, która ma znaczenia na świecie jest to, że żyję... “Ktoś taki jak ty, nie ma prawa nazywać się człowiekiem”. “Ktoś taki jak ty nie ma prawa, aby żyć”. Twoje słowa dalej mnie nawiedzają, to strasznie wkurwiające, wiesz? Ale bardziej wkurwia mnie to, że w tym miejscu coraz bardziej sobie przypominam moją, wróć- Naszą przeszłość. Pewnie to dlatego, że jestem uwięziony tu z tobą Heart, ale niedługo skończę z tym. Wkrótce wszystko się skończy. Zamknąłem na chwilę oczy, a gdy je otworzyłem dochodziła już 2, pora ruszyć się do Harmony. Poszedłem do pokoju rekreacyjnego, Harmony już tam była w czysto czerwonej sukience. Pokój rekreacyjny zamiast świateł był oświetlony świecami. Cyborg kurwa oszczędza na energii, czy jak? 

-Dzięki, że przyszedłeś, Jokuś - Przywitała mnie Harmony. 

-Dobry wieczór Panie Dark - Przywitał mnie barman Cyborg, czyli będziemy tu we trójkę, zajebiście. 

-O czym chciałaś porozmawiać? - Zapytałem. 

-Nie musisz się tak śpieszyć Jokuś, usiądź proszę - Poprosiła Harmony, no cóż chyba mogę to zrobić. Usiadłem koło Harmony. 

-Więc, jak tam po rozmowie z Cyborgiem? - Zapytałem. 

-Upierdliwa kupa złomu przyprawiła mnie jedynie o ból głowy - Powiedziała brutalnie szczerze Harmony – Mam nadzieję, że szybko złapię rdze i w końcu przestanie wpieprzać się w nie swoje sprawy. 

-Pani Crime, ja tu jestem i wszystko słyszę - Wtrącił się Cyborg wyciągając czerwone wino. 

-I o to chodziło - Powiedziała z satysfakcją Harmony. 

-Nie wiedziałem, że lubisz alkohol - Zauważyłem wskazując palcem na butelkę. 

-Ach, to nie tak, że specjalnie lubię pić, ale co jakiś czas nie zaszkodzi, prawda? - Mówiąc to Harmony otworzyła wino swoim ostrzem, a następnie polała nam po jednym. 

-Podziękuję, nie lubię alkoholu - Powiedziałem stanowczo. 

-Jokuś, ze mną się nie napijesz? - Powiedziała Harmony jak typowy chlejus. 

-Wiem, że to niemiłe z mojej strony, ale ja mówię serio. W ogóle, czy to bezpieczne pić, jak jesteśmy na lekach? - Zapytałem Cyborga. 

-Spokojnie Panie Dark, te leki są specjalnej receptury - Powiedział Cyborg w sumie nie odpowiadając na moje pytanie - Chcę przez to powiedzieć, że farmaceuta, który je wyprodukował obmyślił ich skład tak, aby nie można było dzięki nim popełnić samobójstwa. 

-Kim jest ten geniusz? - Zapytałem sarkastycznie. 

-Niestety nie mogę Panu udzielać takich informacji - Powiedział poważnie Cyborg. 

-Jokuś, znowu to robisz - Wtrąciła się Harmony. 

-Co robię? - Zapytałem się zdezorientowany. 

-Nie skupiasz się tylko na mnie - Powiedziała mi zaczerwieniona od złości lub alkoholu Harmony – Powiedz mi Jokuś, co o mnie myślisz? 

-Co o tobie myślę? - Powtórzyłem jej pytanie do siebie. Cholera trudne się wylosowało. Personalnie jest dla tylko narzędziem, którego używam do ubezpieczania sobie dupy. Jednak taka odpowiedź byłaby kłamstwem. Szczególnie po tamtym przytulasie, pierwszy raz od dawna czułem się jak wtedy. Ciepło, które czułem od mamy zanim mnie zostawiła. Od Harmony mimo wszystko czuję to samo, więc pewnie odpowiedziałbym tak - Jesteś mi w sumie tutaj najbliższa - Powiedziałem nie kierując się głową, a sercem. Czy to był dobry pomysł, abym tak zrobił? Reakcja Harmony mówi sama za siebie, takiego ciepłego uśmiechu od nikogo jeszcze nie dostałem. 

-Jokuś jesteś najlepszy na świecie! - Powiedziała radośnie Harmony - Cieszę się, że cię poznałam. 

-Hm, pierwszy raz słyszę coś takiego, nawet miłe - Uśmiechnąłem się lekko, czym jest ta atmosfera. Dlaczego czuję się tak swobodnie rozmawiając z nią? Ona jest morderczynią, od której za pierwszym razem czułem aurę śmierci, a teraz? Wydaje się być po prostu normalną kobietą, to ciekawe. 

-Pierwszy raz dziewczyna cię tak komplementuje? Czuję się zaszczycona - Podekscytowała się Harmony pijąc kolejny kieliszek wina, a właściwie mój, ale co z tego? 

-Hej Harmony, żałujesz czegoś w życiu? - Zapytałem patrząc się tępo w butelki na barze. 

-Niczego, a co? - Odpowiedziała natychmiastowo. 

-I bardzo dobrze - Pochwaliłem ją - Uważam, że niczego nie powinniśmy żałować. Każda decyzja daje nam lekcje, a z nich przychodzi doświadczenie. 

-To prawda, ale po dzisiejszej rozmowie z Cyborgiem zaczęłam się zastanawiać, co gdybym ich wtedy nie zabiła? W sensie mojej rodziny - Powiedziała Harmony wchodząc w stan głębokiego zamyślenia. 

-Pewnie byśmy się nigdy nie spotkali - Odpowiedziałem jej – Ja byłbym hazardzistą, a ty normalną kobietą, więc w sumie nie mielibyśmy żadnych powiązań. 

-Też o tym pomyślałam i cieszę się, że to zrobiłam - Przyznała z uśmiechem Harmony. 

-Cieszysz się, że zabiłaś całą swoją rodzinę? Gdybym był na twoim miejscu pewnie też bym się cieszył. 

-Nie dogadujesz się ze swoją rodziną? - Zapytała się Harmony. 

-Nie można się z nikim dogadać, jeśli tego kogoś nie ma, prawda? - Odpowiedziałem pytaniem na pytanie. 

-Więc jesteś sierotą, tak? - Zaciekawiła się tematem Harmony. Cholera muszę to ukrucić, spuściłem gardę. 

-Taa, ale nie będę cię tym zamęczał, to nudna historia - Powiedziałem z fałszywym uśmiechem. Przypominanie sobie o tym to ból. 

-Ale ja chcę wiedzieć o tobie więcej! - Powiedziała Harmony nagle się odpalając - Wiesz jak ciężko cię odczytać? Nigdy nie wiem co masz na myśli, więc proszę bądź ze mną szczery przynajmniej teraz, okej? - Powiedziała to z taką miną, że gdybym ją teraz okłamał nie mógłbym spojrzeć sobie w oczy. Cholera jasna, to dopiero będzie ból. 

-...Eh, mój ojciec też był hazardzistą. Tak naprawdę wszystko co wiem o hazardzie i tego typu grach nauczyłem się od niego. 

-Czyli hazard jest w twojej rodzinie od dawna? - Zapytała Harmony. 

-Wiem, że ja i ojciec uprawialiśmy hazard, nie wiem co z innymi. Nigdy nie poznałem reszty mojej rodziny i nawet nie wiem, czy jakąś mam. 

-Z ojcem nigdy o tym nie gadałeś? 

-Ojciec gadał ze mną tylko o hazardzie, tak naprawdę miał mnie w dupie. Chyba używał mnie jako narzędzia do treningu. 

-A co z matką? 

-Nie wiem nawet kim jest. Nie pamiętam, jak wygląda. Matka zostawiła mnie z ojcem jak zaczął się zadłużać, chyba miałem wtedy 5 lat. 

-A co z twoim ojcem? 

-Mafia go zabiła przez długi, jak miałem 15 lat. 

-Och, więc co się z tobą działo potem? 

-Jak ojciec jeszcze żył, to co jakiś czas przychodził do nas młody komornik. Ten śmieć adoptował mnie po tym jak ojciec umarł. 

-Nie mów mi, że chodzi o niego... 

-Ta, adoptował mnie Heart. Chuj wie jak legalne to było, ale udało mi się od niego uciec, więc jebać szczegóły. 

-Szkoda mi ciebie Jokuś, wiesz? - Przyznała Harmony, weź nie mów tak do mnie, aż skręca mnie, kiedy ktoś mi współczuje - Wiesz co to miłość? 

-Coś jak współzależność? 

-Nie, powiem to inaczej. Miałeś tak kiedyś, że czułeś się przy kimś bezpiecznie lub chciałeś go mieć tylko dla siebie? 

-...Nie wiem – Ale to pierwsze brzmiało trochę jak ty, powiedziałem do siebie w myślach. 

-Miałeś tak kiedyś, że chciałbyś, aby osoba, którą kochasz była tylko twoja? Czy miałeś tak, że chciałeś z kimś spędzić całe życie? 

-Nie rozumiem co to znaczy Harmony - Powiedziałem zupełnie szczerze – Jak mam wiedzieć o czymś w momencie, gdy nikt tego mi nie pokazał? 

-To w sumie wiele wyjaśnia - Powiedziała do siebie Harmony - Najwyższy czas, abym ci coś wyznała Jokuś... 

-Harmony? - Nagle zapadła niezręczna cisza, czemu się denerwuje? Co ona chce mi powiedzieć? Harmony nagle wstała z krzesła i odsunęła się trochę ode mnie. Chwila czy ona... O nie. 

-Kocham cię Joker, czy chciałbyś stać się mój? - Zapytała się Harmony wyciągając swoje ostrze. 

-Hę? - Wiem już o co chodzi. Cholera, cholera, cholera! Jak mogłem tak się odsłonić?! Według tego co mówiła ta psychopatka... Ona zabija tych, których kocha, a to oznacza, że umrę? 

-Nie martw się Jokuś, zrobię to szybko i bezboleśnie, specjalnie dla ciebie♡ – Harmony ruszyła swoim ostrzem na mnie, nagle poczułem, że czas zwalnia. Czuję, że moje serce bije jak szalone, zaraz umrę. Kątem oka znalazłem swoją ostatnią deskę ratunku. Szybkim chwytem wziąłem butelkę z winem i jednym ciosem rozbiłem ją na jej głowie. 

-Czy ja... zabiłem “Najlepszą Morderczynię”? - Powiedziałem głucho do siebie patrząc na martwe ciało Harmony Crime. 

Część 7 Koniec 

Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia oraz wesołego nowego roku! Udanego sylwestra i lepszego 2025.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 1 część 1

Rozdział 1 część 4

Postacie