Zabójcza gra - Rozdział 1 część 8
Rozdział 1
Tuszowanie zbrodni
Jestem ci wdzięczny Harmony, wiesz? W życiu byłem jedynie używany przez innych. Ludzie myślą o mnie tylko i wyłącznie jako narzędziu, więc nic dziwnego, że również mam taki stosunek do innych. Bądź używanym i używaj innych. Myślę, że taka filozofia do mnie nawet pasuje. Nigdy nie dostałem od drugiej osoby nic poza kolejną urazą do świata. Jednak to się zmieniło dzięki tobie. Był to tylko krótki moment, ale dałaś mi namiastkę ciepła, które było nawet przyjemne, ale wszystko co dobre szybko się kończy, czy jakoś tak. Powiedz mi Harmony, na co ci to było? W imię jakieś “miłości” chciałaś mnie zabić, ale sama padłaś trupem, to żałosne, wiesz? Zwierzyna stała się drapieżnikiem, nie doceniłaś mnie i to był twój błąd. Mimo, że to był tylko przypadek, zwykły fart, udało mi się zabić ciebie, “Najlepszą Morderczynie”. Jak mówiłem Harmony jestem ci wdzięczny z dwóch powodów. Po pierwsze, dziękuje, że zdechłaś, twoja śmierć zostanie moją drabiną do wolności. Po drugie, dzięki, że utwierdziłaś mnie w moim przekonaniu. Dobrzy ludzie nie istnieją, a na tym świecie zawsze będę sam. Jednak to w porządku, widocznie tak musi być. Raz jeszcze dziękuje ci Harmony, ale muszę zacząć działać. W końcu muszę ukryć swoją zbrodnię przed innymi. Zarezerwuj mi miejsce po drugiej stronie. Jeśli coś jest po śmierci, to jestem pewny, że się spotkamy.
-Cóż za tragedia - Przyznał z imitacją smutku Cyborg – Nie sądziłem, że Pani Crime umrze tak szybko.
-Hej Cyborg, co teraz? - Zapytałem bezemocjonalnie patrząc się na martwą Harmony.
-Cóż... Stał się Pan sprawcą, Panie Dark - Powiedział zmieszany Cyborg.
-Co to znaczy? - Zapytałem.
-W momencie, gdy Pan zamordował Panią Crime, automatycznie stał się Pan sprawcą. W zasadach jest napisane, że sprawca ma możliwość szybszego wypisu, ale jego zbrodnia nie może zostać odkryta - Wytłumaczył mi Cyborg.
-Czyli muszę zrobić w konia resztę, tak? Niech tak będzie - Powiedziałem zmotywowany.
-Nie wydaję się Pan jakoś przerażony możliwością śmierci, czemu? - Zapytał się Cyborg – Szczerze mówiąc to nie potrafię Pana zrozumieć.
-I nie musisz - Powiedziałem krótko - Nie muszę ci odpowiadać na to pytanie, bo pewnie i tak znasz odpowiedź, co?
-Tak, ale chciałbym ją usłyszeć od Pana.
-W takim razie zróbmy tak, zadasz mi to samo pytanie, gdy mnie złapią albo podczas mojej wizyty u psychologa - Zaproponowałem.
-Zgoda, niech tak będzie Panie Dark – Cyborg zgodził się na moje warunki.
-Skoro to mamy za sobą, to teraz się nie wpieprzaj - Zażądałem.
Muszę ukryć, że tu byłem, ale od czego zacząć? Najpierw muszę usunąć moją rozmowę z Harmony. Usunąłem moje ostatnie i w sumie jedyne wiadomości jakie do niej wysłałem, przy okazji zablokowałem ją. Teraz będzie to wyglądało tak, że posłuchałem się Agathy. Jeszcze muszę usunąć ostatnie wiadomości Harmony do mnie. Wziąłem jej telefon, ale on się nie włączał, dziwne, a może chodzi o coś innego. Wziąłem martwą dłoń Harmony i przy jej pomocy włączyłem telefon. Rozumiem, więc tylko właściciel może włączyć telefon. W sumie z zamkiem w pokojach jest podobnie, ale chuj z tym. Usunąłem ostatnie wiadomości z naszego chatu i schowałem telefon z powrotem do kieszeni jej sukienki. Dobra, ale co dalej? Pozbędę się odłamków butelki, ale wyrzucenie ich do śmietnika będzie nierozsądne. Sprawdziłem czy bufy się otwierają i to robią, schowałem odłamki szkła do środka. Na szczęście butelka była już pusta, więc wina nie muszę sprzątać, co byłoby kłopotliwe tak szczerze. Sprawdziłem podłogę pod Harmony i okolice, nie było nic podejrzanego, to dobrze. Mam pomysł, aby przenieść jej zwłoki gdzie indziej, może to zmyli grupę. Wziąłem Harmony na ręce i wyszedłem z pokoju rekreacyjnego. W korytarzu na tym piętrze spotkałem go. Twarz tej osoby była połączeniem strachu i zdziwienia co kontrastowało z moim spokojem. Ta osoba próbowała ukryć swojego pasażera. Mówiąc konkretnie ten typ, ciągnął za sobą martwego Leonidasa Kinga, “Najlepszego Króla”. Czyli miałeś na tyle jaj, aby samemu zabić? Trochę szacunku ode mnie zdobyłeś, muszę ci to oddać.
-C-Co ty tu robisz?! - Powiedział idiota, który nie miał gorszego wyczucia czasu.
-Zakładam, że to samo co ty, kretynie - Powiedziałem mu będąc zirytowany.
-Chwila Harmony, czy ty...? - Niedowierzał idiota.
-Taa, jest martwa, tak samo jak Leonidas u ciebie - Zaznaczyłem z lekkim uśmiechem - Nie spodziewałem się, że masz na tyle siły, aby przeciągnąć taki kawał chłopa - Powiedziałem spokojnie – Potrafisz zaskakiwać Nown.
-Zamknij się plebsie! - Krzyknął na mnie Nown, młody morderca się poczuł.
-Czemu go zabiłeś tak w ogóle? - Zapytałem się ignorując go.
-To samo mnie ciekawi w twoim przypadku. Nie sądziłem, że będziesz takim śmieciem, aby ruszyć kobietę - Skrytykował mnie smarkacz.
-Nie bądź już taki zarozumiały, ty też jesteś mordercą, więc jesteśmy takimi samymi śmieciami i nic poza tym - Wygarnąłem mu.
-Hej Joker...
-Słucham...? - Zapytałem się, a nagle zapadła kilku sekundowa cisza, w której jedynym słyszalnym dźwiękiem było bijące, niespokojne serce Nowna.
-Skoro ty mnie przyłapałeś na gorącym uczynku, a ja ciebie, to co teraz będzie? - Zapytał się w sumie dobrze.
-Hm, masz rację, zasady nie wspominają nic o więcej niż jednym mordercy - Zauważyłem - Może ciebie powinienem zabić, aby pozbyć się świadka? - Zaproponowałem przeszywając Nowna chłodnym spojrzeniem.
-Ani się wasz! - Odsunął się w panice Nown.
-Żartuję przecież - Uspokoiłem go – Zabicie dodatkowej osoby byłoby głupotą, tylko bym stworzył więcej dowodów - Wytłumaczyłem mu.
-I tylko dlatego mnie oszczędzasz? - Zapytał się zawiedzony.
-Ale masz rację, ta sytuacja jest kłopotliwa dla nas dwóch - Powiedziałem łapiąc się za głowę, od tych emocji łeb mnie boli.
-Może zapytamy się Cyborga o rozwiązanie tej sytuacji? - Zaproponował Nown.
-Niezły pomysł - Przyznałem - Hej Cyborg, ty nas słyszysz, prawda? Nie ukrywaj się i chodź tu do nas, przydasz się - Wezwałem Cyborga, a jedna z jego kopii po chwili się pojawiła.
-Widzę, że wyniknęła nam tutaj dosyć ciężka sprawa - Przyznał Cyborg patrząc się na ciała naszych ofiar.
-Kto jest sprawcą w tych warunkach? - Zapytał się Nown.
-Lepsze pytanie, jak to będzie liczone? - Zapytałem się również.
-Spokojnie Panowie, wytłumaczę wam, jak to będzie wyglądało - Uspokajał nas Cyborg – Sprawca rzecz jasna będzie tylko i wyłącznie jeden. Jednakże ten zacny tytuł przypadnie pacjentowi, którego ofiara zostanie odkryta jako pierwsza.
-Innymi słowy to będzie gra w kto pierwszy ten lepszy - Skwitował Nown.
-Dokładnie, przez to, że doszło do podwójnego morderstwa będę musiał dodać parę nowych zasad, uprzedzam Panów w razie czego.
-Czy nie miałeś być przypadkiem bezstronny? - Zapytałem.
-Po prostu Panów uprzedzam, w końcu nie mówię co to będą za zasady, mam rację?
-Mogę zadać pytanie? - Zapytał się Nown.
-Ależ oczywiście - Powiedział Cyborg.
-Jeśli tylko jeden z nas może zostać sprawcą, czy to oznacza, że drugi zabił na darmo, tak naprawdę? - Zapytał się Nown.
-W sumie racja - Przytaknął Cyborg.
-Ale to oznacza, że jeden z nas będzie liczony jako zwykły pacjent.
-Do czego dążysz Nown? - Zapytałem.
-Że technicznie to jest bezsensu - Powiedział Nown – Na przykład, jeśli ciało Leonidasa zostanie odkryte drugie, to ja mogę powiedzieć, że Harmony została zabita przez Jokera, prawda?
-Rozumiem, możemy się nawzajem wkopać w zależności od tego, czyja ofiara zostanie znaleziona jako pierwsza - Podsumowałem.
-Cóż, to już nie mój problem - Powiedział Cyborg – Wszystkie procedury zostaną przeprowadzone tak czy siak.
-Ale to nic nie rozwiązuje między nami - Powiedział Nown patrząc się na mnie z nienawiścią.
-Hmph, w takim razie, co ty na to, abyśmy się założyli? - Zaproponowałem będąc bardzo pewnym siebie.
-O czym ty gadasz? - Zdziwił się Nown.
-Załóżmy się Nown, o to kto przetrwa na końcu tej sprawy. Do samego końca sprawy żaden z nas nie może wkopać drugiej osoby. Bez względu na to czyja ofiara zostanie odnaleziona jako pierwsza, żaden z nas nie może wkopać sprawcy, co o tym sądzisz? - Zapytałem.
-Rozumiem, więc w ten sposób obaj mamy szanse - Powiedział Nown, szybko załapał - To jest uczciwy układ - Przyznał.
-Widzisz? To co, zgoda? - Wyciągnąłem rękę na potwierdzenie umowy.
-Pft! - Wyśmiał mnie Nown – Po co mam się zgadzać na tak żałosny układ? To jasne, że ja przetrwam! Nie ma opcji, że taki śmieć mógłby mieć choćby cień szansy na zwycięstwo przeciwko mnie! Najlepszej elicie!
-Elita, która boi się prostej gry? Żałosne - Przyznałem szyderczo.
-Coś ty powiedział?! - Wściekł się Nown. Ten chłopak nie zgodzi się w normalny sposób, muszę podkopać jego ego.
-Wiesz Nown, ten zakład będzie idealnym testem, który z nas jest lepszy.
-To oczywiste, że ja.
-W takim razie pokaż to. To nie powinno być większym problemem dla ciebie, prawda? Pokaż mi, że jesteś cokolwiek wart. Pokonanie śmiecia będzie dla elity jak zabranie dziecku cukierka, co nie? Chyba, że potrafisz tylko szczekać.
-,,, - Nagle zamilkł, będę mówił dalej.
-Wiesz Nown? Masz okazję do zemsty na mnie, ile razy cię poniżyłem, uderzyłem, oplułem? Ile razy cię wkurzyłem? Powiedz mi, czy moja śmierć w sprawiedliwej grze nie będzie satysfakcjonująca?
-Niby tak, ale... - Jeszcze nie jest przekonany, ale przypadkowo mam pomysł jak to zmienić.
-Nown, jeśli się nie zgodzisz, to będzie gra kto pierwszy ten lepszy, co zrobisz, jeśli Leonidas zostanie odkryty jako pierwszy? Wtedy od razu cię ujawnię i zginiesz, a ja będę żył dalej. To oznacza, że będę miał kolejną okazję na morderstwo. Harmony nie była moim celem, zabiłem ją przez przypadek. Moim prawdziwym celem była twoja przyjaciółeczka Jessie.
-Co...?! - Krzyknął głucho Nown.
-Jeśli nie przyjmiesz zakładu, to jest szansa, że sam umrzesz, a wkrótce potem Jessie. Jesteś gotów zaryzykować życiem swojej jedynej przyjaciółki? Jesteś gotowy poświęcić Jessie?! - Gram mu teraz na emocjach. Jeśli on wygra, to Jessie też zginie. Jednak od natłoku informacji nie zdał sobie jeszcze z tego sprawy. Jego twarz jest teraz bardziej zmotywowana niż wcześniej, a jego nienawiść wobec mnie rośnie jak na drożdżach.
-Jesteś najgorszą gnidą Joker... Niech ci będzie, przyjmuję twój śmieszny zakład.
-Dobrze, karą za złamanie zakładu będzie natychmiastowe ujawnienia zabójcy, okej? - Zaproponowałem.
-Cokolwiek - Przyjął moją propozycję od razu.
-W takim razie ogłaszam zakład między Panem Darkiem, a Panem Nownem - Ogłosił Cyborg – Niech wygra lepszy intrygant.
-Powodzenia - Powiedziałem do Nowna.
-Pierdol się Dark - Odpowiedział mi, a następnie zaczął ciągnąć Leonidasa w swoją stronę.
Udałem się z ciałem Harmony do pokoju rekreacyjnego. W ogóle rozwala mnie fakt, że nikt tu do nas nie przyszedł. Dodatkowo żadnej krwi nie ubyło z trupów, to dopiero ciekawe. Gadaliśmy dobre 10 minut przecież. Z drugiej strony jebać to. Poszedłem do pralni. Wziąłem z niej linki do wieszania prania. Dobra, wszystko przygotowane. Wróciłem do pokoju rekreacyjnego i zawiesiłem Harmony na lampie przy użyciu linki od prania. Na pierwszy rzut oka to będzie wyglądało na samobójstwo. Pokój rekreacyjny to jedyne miejsce, gdzie mogłem ją powiesić. W tym miejscu nie ma prawie żadnego przedmiotu, który byłby na tyle wysoko, aby można się na nim powiesić. Przy okazji przewróciłem jedno z krzeseł, aby potwierdzić teorię z samobójstwem. Chyba skończyłem z jej ciałem. W razie czego przydałoby się udupić Nowna, więc może namierzam z ciałem Leonidasa. Poszedłem poszukać truchła Leonidasa, ciało było w przychodni. Nown je ustawił opartego o ścianę na drugim końcu pomieszczenia. Ciekawe po co to zrobil? Zbadałem ciało Leonidasa bez większego dotykania go. Dziwne, pulsu nie ma, ale żadnych ran zewnętrznych nie ma. Nown musiał go zabić w bezkrwawy sposób. Wziąłem skalpel z kieszeni i na klatce piersiowej Leonidasa wyciąłem serce oraz poderżnąłem mu gardło. W ten sposób to będzie imitacja modus operandi Harmony. Jednak naśladowca zrobiłby to nieudolnie, ale dlaczego? Może wiedział, że Harmony ma jakiś sposób działania, ale nie wiedziałby jak on dokładnie miałby wyglądać. Nown się wpisuje w ten warunek, wyszedł zanim Harmony powiedziała, jak zabija. Nawet jeśli szybciej znajdą Leonidasa, to teraz jest szansa, że Nown będzie na celowniku grupy. Wyszedłem z przychodni i wróciłem do siebie, aby wziąć karteczkę do Jessie. Niby miała być dla tej elfki, ale Leonidas bardziej na nią zasługuję. Wsunąłem karteczkę pod drzwi Leonidasa i wróciłem do swojego pokoju. Teraz muszę czekać.
*
-Dzień dobry drodzy pacjenci - Przywitał się Cyborg z nagranej wcześniej wiadomości - Chciałbym was powitać w kolejnym wspaniałym dniu. Wybiła godzina 8 rano, za godzinę rozpocznie się czas śniadania.
-Dzień dobry Panie Dark - Przywitał mnie tym razem prawdziwy Cyborg, na co ja otworzyłem oczy i wstałem z łóżka.
-Cześć, jak leci? - Przywitałem się biorąc od niego leki i łykając je wszystkie bez zbędnego przedłużania.
-Jest Pan strasznie spokojny jak na mordercę, dlaczego? - Zapytał się Cyborg.
-Ochłonąłem - Powiedziałem krótko - Miałem parę godzin na przemyślenie sobie wszystkiego oraz uspokojenie się. Czyjeś ciało zostało znalezione? - Zapytałem.
-Jeszcze nie - Odpowiedział Cyborg – Gdy spełni się warunek, to ogłoszę komunikat o odkryciu ciała.
-Warunek? - Zapytałem będąc ciekawym tego słowa.
-Jeszcze nie mogę powiedzieć.
-W każdym razie to i tak jest bez większego znaczenia - Powiedziałem obojętnie.
-...Coś się w Panu zmieniło, to dziwne - Skomentował zmartwiony Cyborg.
-Brzmisz jak zacięta płyta, to upierdliwe - Powiedziałem zirytowany.
-Przepraszam, jeśli Pana obraziłem.
-W porządku, a teraz możesz stąd iść? - Zapytałem się - Chcę się przebrać - Dodałem wąchając przy okazji swoje ciuchy, trochę krwią śmierdzą, chwila moment, co to jest na moim budzie? Gdy Cyborg sobie poszedł wziąłem pierwsze lepsze ciuchy oraz ogarnąłem się szybko sprawdzając przy okazji co wzbudziło moją uwagę... Zaschnięta krew? Skąd? Cholera, wziąłem zapasowe buty z szafy. Przed wyjściem schowałem skalpel w szufladzie i wyszedłem z pokoju. Gdy kierowałem się w stronę windy spotkałem Agathę, która jak mnie zauważyła pomachała mi.
-Dzień dobry, wyspałeś się? - Zapytała się Agatha.
-Spałem jak zawsze, czyli chujowo - Odpowiedziałem szczerze, gdybyś wiedziała Agatha co ja wczoraj w nocy robiłem. Wsiedliśmy do windy.
-Zablokowałeś Harmony jak ci polecałam? - Powiedziała Agatha zadając kolejne pytanie.
-Tak, nie musisz się o mnie martwić - Odpowiedziałem, twoja troska będzie zgubna Agatho – A propos Harmony, widziałaś ją wczoraj? Mi się jakoś udało jej uniknąć. Chociaż sam nie wiem czemu miałem się trzymać od niej z daleka.
-Wszyscy mężczyźni są tak niedomyślni, czy to tylko ty? - Zapytała Agatha z poważną miną - Odpowiadając na twoje pytanie, to raz zaczepiła mnie i Lise pytając, gdzie jesteś.
-I co jej powiedziałaś? - Zapytałem.
-Nawet nie pamiętam, wiesz? - Gdy to powiedziała wysiedliśmy z windy, gdy nagle usłyszeliśmy to.
-Ciało zostało odkryte w przychodni. Proszę wszystkich pacjentów o udanie się do niej w trybie natychmiastowym. Szczegóły wyjaśnię na miejscu - Powiedział Cyborg z komunikatu. Cholera! Nown był szybszy! Nie, uspokój się Joker, wszystko będzie dobrze. To on umrze, a nie ja. Zostawiłem na niego dowody.
-Joker, o co z tym chodzi? - Spytała się zaniepokojona Agatha.
-Jest tylko jeden sposób, aby się o tym przekonać, idziemy do przychodni - Powiedziałem udając zmartwionego. Pobiegliśmy z Agathą na miejsce zbrodni. Tą, która odkryła ciało Leonidasa była Lisa, która stała w środku. Ja w tym czasie skupiłem się na podłodze, jakaś czerwona plama z moimi odciskami butów. Nown, czyżbyś zrobił na mnie zabezpieczenie?
-Lisa co jest- Ach! - Pisnęła Agatha na widok Leonidasa.
-Więc pierwsza krew do niego należy - Powiedziałem udając zmartwionego.
-Ciało zostało odkryte w pokoju rekreacyjnym. Proszę wszystkich pacjentów o udanie się do niego w trybie natychmiastowym. Szczegóły wyjaśnię na miejscu - Powiedział Cyborg z komunikatu. Wychodzi na to, że ktoś znalazł przy okazji Harmony, gdyby to było jeszcze trochę wcześniej... Mówi się trudno. Wychodzi na to, że twoja śmierć była bezużyteczna Harmony.
-Co jest? - Zdziwiłem się sztucznie – Kolejne ciało?
-Tym razem Harmony - Wtrąciła się Maria nagle wchodząc do przychodni – Och, więc Leonidas też umarł - Zauważyła, ale nie była jakoś bardzo przejęta.
-Hej Maria, co ty mówisz? Harmony nie żyję? - Niedowierzałem, oczywiście śmiejąc się z nich wszystkich w wewnątrz.
-Głuchy jesteś? Znaleźliśmy ją wiszącą w pokoju rekreacyjnym.
-Drodzy pacjenci, mogę prosić? - Wtrącił Cyborg pojawiając się nagle niczym sraczka. Po tym jak Cyborg zebrał naszą 14 na środku tego piętra w tym Calma zaczął gadać - Niestety do naszego szpitala zawitała śmierć i odebrała nam Pana Kinga oraz Panią Crime. Muszę przyznać, że typowałem Pana Darka na pierwszą ofiarę.
-Pierdol się! - Krzyknąłem pokazując mu środkowy palec.
-Co teraz będzie? - Zapytał się Calm.
-Aktywuje się scenariusz, w którym pojawia się sprawca, który zabił. W tym celu wyjaśnię wam co teraz będzie. Jak mówi zasada 8, sprawca musi oszukać pozostałych pacjentów i nie zostać odkrytym w swojej zbrodni, dopiero wtedy może wyjść na wolność.
-Tyle to wiemy z zasad, ale co dokładnie będzie? - Zapytał się poddenerwowany Nown, nie wiem, czy już obsrał zbroję czy udaję.
-Proszę się uspokoić Panie Nown, już śpieszę z tłumaczeniem. Pacjenci dostaną godzinę na śledztwo, w tym czasie muszą zebrać dowody na winę sprawcy i ujawnić go podczas rozprawy.
-Rozprawy? Jak w sądzie? - Upewniła się Claire.
-Owszem, dodatkowo muszę dodać nowe zasady:
Zasada 13: Komunikat o odkryciu ciała uruchamia się, gdy ofiarę odkryją minimum 3 osoby, które nie są mordercą.
Zasada 14: W przypadku morderstwa, pacjenci mają godzinę (60 minut) na przeprowadzenie śledztwa, po tym czasie muszą wziąć udział w rozprawie mającej na celu wyłonienie sprawcy.
Zasada 15: Jeden sprawca może zabić maksymalnie 2 osoby.
Zasada 16: W przypadku podwójnego morderstwa, sprawcą staję się pacjent, którego ofiara zostanie odkryta jako pierwsza.
To tyle jeśli chodzi o nowe zasady - Ogłosił Cyborg.
-Rozumiem, że zasada 15 ma na celu uniknięcie przykładowo stworzenie bomby, która zabiłaby każdego, tak? - Upewnił się Heart. Nie pierdol, że on już to rozważał?
-Ma Pan absolutną rację Panie Heart - Potwierdził Cyborg.
-Czyli jeśli jest dwóch morderców, to oznacza, że tylko jeden z nich umrze, prawda? - Zauważyła Agatha.
-Ma pani również rację, Pani Quick.
-Innymi słowy będziemy siedzieć z mordercą - Zauważyłem.
-Przecież byłeś w sojuszu z prawdziwą morderczynią - Zaznaczył Nown.
-A no tak.
-Nie wspominając również o fakcie, że najpierw musimy wygrać rozprawę, czyż nie? - Przypomniał Calm.
-Kto da OLŚNIEWAJĄCĄ radę jak nie “Najlepsi”?! - Krzyknął z pewnością Harold.
-Tyle, że sprawca to też “Najlepszy” - Zaznaczyła Ann.
-Możemy już zaczynać? - Zapytała się Maria z wyczuwalną irytacją.
-Zanim zaczniemy mogę coś zaproponować? - Zapytała się Agatha – Chciałabym, abyśmy się jakoś zorganizowali. Jest tu masa ludzi, więc sprawcy lub sprawcom łatwiej będzie manipulować dowodami.
-Więc co proponujesz? - Zapytałem się.
-Proponuję, abyśmy postawili 3lub 4 osoby na straży miejsc zbrodni. Po dwie na każdą ofiarę. W ten sposób nikt nie będzie sabotował naszych wysiłków - Wytłumaczyła swój plan Agatha.
-Czy dwójka ludzi nie będzie wystarczająca? - Zapytał się Axel z głosem Cyborga.
-A co, jeśli któryś z nich będzie sprawcą akurat? - Zwróciła uwagę na ciekawą rzecz Agatha – Musimy ograniczyć ryzyko, jeśli tutaj zawalimy, to wszystko będzie skończone.
-Co racja Agatha - Przytaknąłem jej – Mamy jedną szansę, nie możemy tutaj zjebać.
-Fakt, więc kto chcę stać? - Zapytała się Claire.
-Ja na pewno będę chronił Króla - Postanowił Leon z łzami w oczach. Coś czuję, że Nown może mieć problem, jeśli Leon go dojedzie.
-W tym przypadku Varta cię wesprzę Ancile - Powiedziała Jessie.
-An..ci..co? - Zapytał Leon, którego głowa zaczęła parować od tak trudnego słowa.
-Ancile to mityczna tarcza, która stanowiła obiekt kultu dla Rzymian - Wytłumaczył Nown.
-Jesteśmy pewni, że możemy jej powierzyć opiekę nad miejscem zbrodni Króla? - Zapytał się Axel z głosem Leona.
-Niech jej będzie, dziewczyna i tak raczej nie będzie przydatna – Nie protestował Heart.
-Ja mogę pójść do Harmony - Zaproponował Calm.
-Kto będzie z Calmem? - Zapytała się Maria.
-Calm może być sam - Powiedziała Agatha - Był cały czas w izolatce, więc nie miał, jak popełnić zbrodni. Dodatkowo to też w jego interesie, aby nam się udało przejść rozprawę.
-Niech ci będzie, to ma jakiś sens - Zgodziła się Maria.
-Czy możemy zaczynać drodzy pacjenci? - Zapytał się Cyborg – Dodatkowo, chciałbym powiedzieć, że skoro to jest pierwszy raz, dałem wam trochę czasu na organizacje. Następnym razem nie będzie takiej możliwości.
-Jesteśmy gotowi - Powiedziała za wszystkich Agatha.
-W takim razie chciałbym ogłosić, że zegar ruszył - Gdy Cyborg to powiedział nasze telefony zawibrowały i odblokowały nową ikonkę z napisem “akta sprawy” - Nowa funkcja pozwala wam śledzić pozostały czas do rozprawy oraz analizować dowody, które zbierzecie indywidualnie. Jednakże każdy pacjent dostał podstawowe akta sprawy, z którymi może się zapoznać. To wszystko, możecie zaczynać - Po tych słowach Cyborg odszedł, a grupa się rozdzieliła. Cholera jasna Agatha, już ich zorganizowała, jak na “Najlepszego Stratega” przystało, dobrze organizuje ludzi. Będę musiał uważać. Nagle poczułem czyiś wzrok na sobie, ach to była ona.
-Chcesz czegoś, Crimson? - Zapytałem się patrząc na Crimson, która świdrowała mnie wzrokiem.
-Duchy wokół ciebie Jokerze... To tylko moje wrażenie, ale jest ich chyba więcej i są jakieś ciemniejsze. Czyżby śmierć Harmony sprawiła, że zaczął pożerać cię mrok? - Zaczęła swoją analizę Crimson patrząc i okrążając mnie. O czym ona gada? Nie mówcie mi, że ona coś wie.
-Huh? Gadasz głupoty Crimson, szkoda mi jej, w końcu była przy mnie od początku - Skłamałem.
-Kłamiesz - Powiedziała nagle - Duchy wokół ciebie, aż krzyczą przez twoje kłamstwa. Przyznaj proszę, że widzisz innych jako narzędzia do używania.
-Czyli to, aż takie oczywiste? - Zakpiłem z niej. Przez chwilę na serio się przestraszyłem, że wie o tym co zrobiłem, ale jak zwykle gada bezsensu - Jeśli pozwolisz mam sprawę do rozwiązania - Odszedłem od niej i udałem się do pokoju rekreacyjnego. W pokoju byli Calm, Agatha, Lisa i... O boże Harold.
-Joker, może lepiej będzie jakbyś na to OLŚNIEWAJĄCO nie patrzył! - Gdy Harold skończył zdanie moje oczy zostały zakryte jakąś opaską na oczy.
-Jak ty to robisz? - Zdziwiłem się, zdjąłem opaskę przy okazji – Przy okazji, to nie pierwszy raz, kiedy widzę trupa.
-Och, więc sobie OLŚNIEWAJĄCO poradzisz? W takim razie to powodzenia!
-Dzięki - Powiedziałem odpalając akta od Cyborga:
Akta sprawy 1 część 1
Ofiara - Harmony Crime “Najlepsza Morderczyni”
Czas zgonu – Około 02:25
Przyczyna zgonu - ???
Miejsce odnalezienia ciała - Pokój rekreacyjny, ofiara została znaleziona powieszona.
Akta sprawy 1 część 2
Ofiara – Leonidas King “Najlepszy Król”
Czas zgonu – 02:30
Przyczyna zgonu - ???
Miejsce odnalezienia ciała - Przychodnia, ofiara została znaleziona z specyficzną raną na klatce piersiowej.
Niektóre informacje zostały ukryte, prawdopodobnie, aby wspomóc sprawcę.
-Lisa dasz radę zrobić autopsję Harmony? - Zapytała Agatha.
-Spróbuję Pani Agatho, tylko muszę pójść, bo narzędzia z przychodni - Powiedziała Lisa.
-Prosiłabym cię o to - Powiedziała Agatha, po czym Lisa wyszła - Głowa mnie już boli Jokerze - Przyznała się.
-I tak pewnie lepiej być w takiej sytuacji niż na wojnie - Zauważyłem.
-Nie do końca - Wtrąciła się Agatha – Na wojnie strateg nie ryzykuje tak bardzo jak żołnierz, moją rolą jest głównie planowanie i wydawanie rozkazów. Jednak raz jeszcze moje życie jest zagrożone - Dodała dotykając swoich blizn – W ogóle wybacz, że zabrałam ci dowództwo nad naszą małą grupą.
-E tam, ty się lepiej na tym znasz - Przyznałem szczerze – I tak teraz nie jestem wstanie trzeźwo myśleć - Przyznałem nieszczerze.
-Joker... Wiesz, że Harmony cię kochała? Pewnie, gdyby żyła, to byś umarł w imię miłości.
-Ona mnie kochała? - Udawałem głupa.
-Jesteś beznadziejnym przypadkiem - Powiedziała z obrzydzeniem.
-A ci co? - Zapytałem się dalej grając głupa.
-Nic, serio - Powiedziała zrezygnowana - Prośba Joker, możesz iść i przepytać resztę o ich zeznania? - Poprosiła po chwili.
-Jasne, ale po co? - Zapytałem się. Z tego się wymigać nie mogę, to byłoby podejrzane.
-Dla płynności w naszych działaniach. Ja przeszukam oba miejsca zbrodni, Lisa zrobi autopsję, a ty zbierzesz zeznania grupy - Wytłumaczyła mi swój pomysł Agatha.
-Spoko, możesz na mnie liczyć.
-Dzięki.
W rzeczywistości całą godzinę niby coś robiłem, a tak na serio udawałem. W sumie jedyną szczerą rzeczą jaką zrobiłem w tym śledztwie do te zeznania dla Agathy. Nie widziałem powodu, aby badać sprawę, gdzie mordercy są znani. Również nie starałem się wpływać na śledztwo. Musiałem po prostu nie rzucać się w oczy. Nown chyba też obrał te strategię. Jedynie spojrzenia Hearta i Crimson w moją stronę były dla mnie martwiące. Jednakże nie mogę się tym przejmować. Sprawcą jest Nown, ja muszę martwić się tylko tym, aby mnie w to nie wrobił. W końcu czas się skończył. Wziąłem głęboki oddech i zacząłem przygotowywać się mentalnie.
Część 8 Koniec
Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia.

Komentarze
Prześlij komentarz