Sprawa lalkarza rozdział 2 ścieżka 3 część 1

Rozdział 2 ścieżka 3 Więzi rodzinne

(Autorzy: Hubert. Z, Shadow)

Dzień: 12.03.2035

Czas: 16:35

Miejsce: Dzielnica 14- Pokój przesłuchań w komisariacie policji Crime Island


(Sit Brown)

Olivierze... Zaufam ci i twoim "informacją"

(Olivier Fist)

Chwila... Czy to znaczy, że Staruszek...?

(Sit Brown)

Tak, odkryję tajemnice kryjącą się za śmiercią twojej matki. Skoro to ja prowadzę tą sprawę, możesz być pewny, że nie odpuszczę, aż do końca. W sumie każdy z moich ludzi zrobiłby to samo. Tacy są już detektywi, nie mogą przejść koło tajemnicy obojętnie. Nawet jeśli bym ci odmówił, zająłbym się twoją sprawą później.

(Olivier Fist)

Więc dlaczego?

(Sit Brown)

Mam być szczery? Nie wiem. To nie tak, że ci ufam czy coś. Równie dobrze teraz możesz odciągać mnie od mojej pierwotnej sprawy kłamstwami.

(Olivier Fist)

Nigdy bym nie użył swojej mamy jako argumentu.

(Sit Brown)

Dlatego szybko to wykluczyłem. Może zdecydowałem tak, a nie inaczej, ponieważ moja duma detektywa tego chcę?

(Olivier Fist)

Duma detektywa? Staruszek chyba mówił coś o tym wcześniej, ale byłem zbyt nawalony. Może Staruszek powtórzyć?

(Sit Brown)

Duma detektywa, czyli najważniejsza wartość, która definiuje to kim jesteś jako detektyw. Moją dumą jako detektywa jest rozwiązywanie spraw uczciwie i bez żadnych wątpliwości.

(Olivier Fist)

Czyli każdy detektyw ma swoją dumę?

(Sit Brown)

Tak, dlatego licz na moje wartości i mnie.

(Olivier Fist)

...Nie wiem jak Staruszkowi podziękować.

(Sit Brown)

Powiedz mi wszystko o sprawcy.

(Olivier Fist)

...Przepraszam, ale jeszcze nie mogę.

(Sit Brown)

(Spojrzałem się na niego pytająco).

(Olivier Fist)

Przecież nie mam gwarancji, że Staruszek naprawdę by mi pomógł gdybym teraz wszystko powiedział, prawda?

(Sit Brown)

Dobry punkt, w takim razie daj mi coś, co pozwoli mi tobie zaufać. Powiedzmy, że teraz dasz mi zaliczkę informacji, resztę po robocie, co ty na to?

(Olivier Fist)

...Myślę, że to brzmi uczciwie. Nie znam jego imienia, ale wiem jak wygląda.

(Sit Brown)

Chcesz mi podać rysopis sprawcy?

(Olivier Fist)

Nie, ale jego ksywkę.

(Sit Brown)

Ksywkę?

(Olivier Fist)

Tak, twój sprawca kazał się nazywać Lalkarzem.

(Sit Brown)

Lalkarz?(Pięknie, szykuje się potyczka z kolejnym świrem. Ciekawe kto tym razem mi się trafi? Widziałem dużo sprawców i śmiało mogę powiedzieć, że 90% z nich to sami psychole. Pozostałe 10%, to płotki. Wracając do tematu myślę, że pseudonim na ten moment wystarczy. To oznacza, że mogę działać).Olivierze, pozwól, że zadam ci parę pytań, abym mógł zrozumieć sprawę.

(Olivier Fist)

Pytaj o co chcesz Staruszku, spróbuje odpowiedzieć.

(Sit Brown)

Ta sprawa jest z kiedy?

(Olivier Fist)

Z 1999.

(Sit Brown)

(Rok przed tym jak zostałem pełnoprawnym detektywem. To w sumie wiele wyjaśnia dlaczego nie miałem styczności z tą sprawą. Ciekawe czy on miał z nią coś wspólnego)?Ofiarą była twoja matka, Amanda Fist lub używając panieńskiego nazwiska Amanda Viktim.

(Olivier Fist)

Tak.

(Sit Brown)

Wtedy musiałeś mieć jakieś 6 lat, prawda? Jakim cudem możesz pamiętać tą sprawę?

(Olivier Fist)

Naturalnie, w końcu wtedy zginęła moja matka. Nigdy nie zapomnę widoku jej ciała.

(Sit Brown)

Czyli zobaczyłeś jej...

(Olivier Fist)

Tak, zobaczyłem swoją martwą matkę. Morderca był z pewnością niezłym pojebem patrząc na to co jej zrobił.

(Sit Brown)

Co zrobił?

(Olivier Fist)

Skurwiel rozczłonkował mi matkę.

(Sit Brown)

Hę?(Czyli jednak szaleniec tym razem mi się trafia, tak jak lubię zresztą).Rozumiem, masz jakiś pomysł kto mógł to twojej matce zrobić?

(Olivier Fist)

Nie wiem. Szczerze nie wiem. Chyba mama nie miała wrogów. Nawet jeśli by miała, to wątpię, żeby byli gotowi zabić. Chyba, że mieszkasz na pur street, ale to już inna sprawa.

(Sit Brown)

Wychowałeś się w dzielnicy 11, racja?

(Olivier Fist)

Taa, pamiętam, że ojciec mieszkał w tym miejscu od urodzenia. Nie wiem jak było z mamą.

(Sit Brown)

Rozumiem, w takim razie ja już pójdę. Gdybym czegoś potrzebował przyjdę do ciebie.

(Olivier Fist)

Rozumiem.

(Sit Brown)

Zobaczymy się później Olivierze.(Gdy miałem wychodzić, Olivier jeszcze się odezwał).

(Olivier Fist)

Staruszku...... Dziękuje.

(Sit Brown)

To nic. To jest to, co prawdziwy detektyw by zrobił.(Wyszedłem z pokoju przesłuchań. Ace, Fend i Blecken stali w pobliżu drzwi).

(Fend Path)

Prawdziwy z ciebie altruista, Brown. Nie masz przypadkiem sprawy do rozwiązania?

(Blecken White)

Szefie, czy to, aby na pewno dobry pomysł? Nie wiemy, czy Pan Fist będzie przydatny.

(Ace Cop)

Co mam ci załatwić?

(Sit Brown)

Dobra, nie wszyscy naraz, jeszcze przez was ogłuchnę. Po pierwsze, mam, ale uważam, że to może być dobry pomysł. Po drugie, wszystko wyjdzie w praniu. Po trzecie, tak, załatw mi akta sprawy Amandy Fist lub jeśli wolisz Viktim.

(Ace Cop)

Zaraz się tym zajmę.

(Sit Brown)

Dobra, Fend przedstawiłeś się Bleckenowi?

(Fend Path)

Tak, ale to nie jest teraz ważne.

(Sit Brown)

Co się dzieje? Pali się, czy co?

(Fend Path)

Nawet gorzej, chodzi o Sharksów.

(Sit Brown)

Co z nimi?

(Fend Path)

Rozmawiałem już o tym ze starym Copem i świeżyzną, ale potrzebuje ukraść tego menela. Wisi Lake'owi Sharksowi pół miliona.

(Sit Brown)

Pół miliona? Od kiedy Sharks udziela tak wielkich pożyczek?

(Fend Path)

Pół bańki jest po naliczeniu odsetek. Ten down pożyczył 50 klocków, termin spłaty minął dwa miesiące temu. Nie pytaj nawet o to jak wyglądają odsetki. Nie chcę mi się tego drugi raz tłumaczyć. Wystarczy, że nowy jest debilem, w ogóle jak ty mu opowiadasz o wyspie? Głupi jesteś?

(Sit Brown)

Nie skomentuje ostatniej części, ale mam pytanie. Czemu bawisz się w wintykatora?

(Fend Path)

Mówiąc najprościej, spładzam dług wobec Sharksa. Za pomoc przy jednej sprawie musiałem zrobić coś dla niego. Chciał, żebym wyegzekwował spłatę długu. Innymi słowy, żebym zabrał tego barana do niego, aby mógł go torturować lub przerobić na organy.

(Sit Brown)

W takim razie nie mogę ci pozwolić na to, abyś go zabrał. Przecież on zginie pod ręką Sharksa?

(Fend Path)

Sprzeciwiasz się Sharksowi? No i zajebiście, w końcu będzie coś ciekawego.

(Ace Cop)

Aż tak nienawidzisz swojego Szefa?

(Fend Path)

To nie tak, że gardzę Brownem, ja tylko pokazuje swoją miłość do niego w ten sposób.

(Blecken White)

Widocznie to jest ostra miłość.

(Fend Path)

W każdym razie, co teraz zrobimy? Mamy konflikt interesów, ja chętnie odpuszczę, ale Sharks będzie mi zawracał dupę o coś innego.

(Sit Brown)

Ja już powiedziałem, że ci go nie dam.

(Ace Cop)

Chcecie w takim razie przejechać się do Lake'a? Na razie nic się nie dzieje.

(Blecken White)

Ale Pan jest komendantem.

(Ace Cop)

I?

(Blecken White)

I?

(Ace Cop)

I co związku z tym? Normalnie tego nie robię, ale skoro to Sit prowadzi sprawę przypisałem się do niej. Na Crime Island jest tak, że jak policjanta przypiszą do jakieś sprawy nie może robić innej roboty. Dlatego za młodu służyłem Sitowi i pewnej prokurator jako wsparcie. Gdy niczego nie potrzebowali, przełożeni na komisariacie robili ze mnie jelenia i kazali chodzić po przekąski.

(Blecken White)

Innymi słowy, skoro Pan Cop przypisał się do sprawy Szefa, to ma praktycznie wolne?

(Ace Cop)

Tak, ale wciąż mam robotę komendanta. Zazwyczaj to po prostu papierkowa robota i inne nudne rzeczy, więc co jakiś czas przyda mi się trochę rozrywki.

(Fend Path)

Za robotę byś się wziął w takim razie.

(Ace Cop)

Mam ci przypomnieć Fend ile razy cię zatrzymywałem i wsadzałem na dołek? Nawet nie wiesz jak byłem zdziwiony gdy Sit przedstawił mi nowego detektywa.

(Sit Brown)

Hm, to było już dekadę temu, jak ten czas szybko leci.

(Fend Path)

Za szybko nawet.

(Sit Brown)

W takim razie robimy tak: Ace wypełnia na szybko papierkową robotę związaną z pożyczeniem Oliviera Fista. Blecken i Fend pójdą po radiowóz. Ja przyprowadzę Fista, ok?

(Blecken White)

Już się robi Szefie, Fend chodź!

(Fend Path)

Nie rozkazuj bardziej doświadczonemu. Idziemy Blecken.

(Ace Cop)

Ja zaraz będę.

(Sit Brown)

(Wszedłem z powrotem do pokoju przesłuchań. Olivier gdy mnie zobaczył wydawał się zmieszany).

(Olivier Fist)

Już staruszek czegoś potrzebuje?

(Sit Brown)

Przykro mi to mówić Olivierze, ale idziemy do Sharksów.

(Olivier Fist)

.............Co? Nie! Ja nie chcę! Pomocy!

(Sit Brown)

Ich wintykator przyszedł po ciebie. Dlatego ja z paroma innymi osobami również jedziemy, aby negocjować twoje życie.

(Olivier Fist)

Staruszek naprawdę jest dobrym człowiekiem.

(Sit Brown)

W ogóle po co pożyczałeś te 50 tysięcy?

(Olivier Fist)

Ponieważ pokłóciłem się wtedy z ojcem i przestałem dostawać siano. Ostatecznie już drugiego dnia wszystko przewaliłem w kasynie, a ojca na kolanach błagałem o przebaczenie. Dalej mam ślady po tym łańcuchu rowerowym. Może i ojciec był stary, ale za to jary. Na szczęście byłem wtedy napruty jak świnia, więc prawie nic nie poczułem.

(Sit Brown)

Taaa, a wiesz ile jesteś im teraz winny?

(Olivier Fist)

No w sumie nie. Może Staruszek mnie oświecić?

(Sit Brown)

Równe pół miliona.

(Olivier Fist)

O kurwa mać. Co ja teraz zrobię? Według Staruszka bez wątroby ta się żyć?

(Sit Brown)

Słucham?

(Olivier Fist)

Właśnie głupi pomysł, przecież moją wątroba jest w tak złym stanie jak zęby.

(Sit Brown)

O czym ty gadasz?

(Olivier Fist)

No jak to o czym? Nie ma pada, że to odpracuje. Właśnie dlatego będę musiał sprzedać jakiś organ.

(Sit Brown)

Po pierwsze, musiałbyś sprzedać większość organów, a i tak nie miałbyś pewności czy ci starczy. Po drugie, chodźmy już.

(Olivier Fist)

Czy jestem w dupie?

(Sit Brown)

To pytanie retoryczne?(Nie dość, że ja i policja go ścigamy to jeszcze u Sharksów ma problemy. Co za godny pożałowania człowiek. Ace wcześniej dał mi klucz do jego kajdanek. Odkułem go od stołu, ale ręce zostawiłem mu skute. Takie zabezpieczenie i ubezpieczenie dla mnie, na wypadek gdyby chciał uciec. Pomoc mu nie oznacza, że równocześnie mu ufam. Mimo wszystko był gotów poświęcić własnego ojca. Poszedłem z Olivierem na parking policyjny, dam trzymali radiowozy. Gdy dodarliśmy chłopacy tam już byli).Wybaczcie za lekką opsuwę.

(Ace Cop)

Na spokojnie Sit.

(Fend Path)

Jak wsiadamy? Auto pomieści cztery osoby, a nas jest pięciu.

(Blecken White)

Racja, jak to rozwiążemy?

(Ace Cop)

To chyba oczywiste, jeden z nas będzie jechał w bagażniku.

(Blecken White)

To legalne?

(Ace Cop)

Dopóki nikt nie zobaczy to tak.

(Blecken White)

Ale to Pan jest policjantem, a my będziemy kogoś wkładać do bagażnika przed komisariatem.

(Fend Path)

Blecken proszę wyjmij kija z dupy i zamknij się. Psujesz zabawę. To oczywiste kto pójdzie do bagażnika.

(Blecken White)

Naprawdę?

(Fend Path)

Fist, do nogi.

(Olivier Fist)

Nie jestem psem.

(Fend Path)

A ja delikatnym człowiekiem, przyjdź tutaj albo ci pomogę.

(Olivier Fist)

A czemu akurat ja?

(Fend Path)

Śmiesz się jeszcze kłócić? Po prostu właź do bagażnika.

(Ace Cop)

Zgadzam się z Fendem, cuchniesz niemiłosiernie. Nie pozwolę, aby mi radiowóz prześmierciał prawie żulem.

(Fend Path)

W ogóle czemu tak walisz? Wodę ci odcięli czy jak?

(Olivier Fist)

Po tym jak uciekłem z mieszkania ojca musiałem się ukryć w toi toju. Sharksi akurat byli przed moją kamienicą.

(Ace Cop)

Wiele wyjaśnia, a teraz do bagażnika śmierdzielu.

(Olivier Fist)

Staruszku...

(Sit Brown)

Dasz sobie radę?

(Olivier Fist)

Chyba będę musiał, w sumie i tak nie mógłbym liczyć na coś więcej.

(Sit Brown)

(Olivier wszedł do bagażnika, to wygląda trochę jak porwanie gdyby się tak zastanowić. No, ale mówi się trudno, jak trzeba to trzeba. Zresztą mam na koncie dziwniejsze rzeczy, więc nikt mnie nie osądzi akurat za to... chyba. Wsiedliśmy z chłopakami do auta, ja i Ace z przodu, a Blecken i Fend z tyłu).

(Ace Cop)

No to w drogę drużyno.

(Sit Brown)

(Wyjechaliśmy z parkingu).

(Fend Path)

Długo nam zajmie jazda?

(Sit Brown)

W przeciwieństwie do mnie Ace jeźdźcie w miarę przepisowo.

(Blecken White)

Czyli rozumiem, że sobie trochę pojeździmy.

(Sit Brown)

No tak.

(Ace Cop)

Nie będę słuchał narzekań na moją jazdę, zwłaszcza od ciebie Sit. Gdybyś nie miał takich samych uprawnień jak ja, to bym cię musiał zamknąć za piracką jazdę.

(Sit Brown)

Jaką piracką.

(Blecken White)

Um, ale Szef przepisowo jeździł gdy jechaliśmy wczoraj na miejsce zbrodni.

(Ace Cop)

Pozwalam mu jeździć wariacko tylko gdy ma sprawę do rozwiązania. A propos Sit, kiedy zapłacisz ten mandat?

(Sit Brown)

Jaki mandat?

(Ace Cop)

Dwa dni temu dostałeś mandat za zbyt szybką jazdę.

(Sit Brown)

(Chwila, dwa dni temu pożyczałem auto...).Potrącę ci to z wypłaty Fend.

(Fend Path)

Nożesz kurwa mać! Musiałeś powiedzieć, stary konfidencie, prawda dziwko?

(Blecken White)

Czy to się nie liczy jako obraza funkcjonariusza?

(Ace Cop)

Daj spokój Blecken, gdybym zwracał uwagę na takie pierdoły, Fend już dawno siedziałby za kratkami. Zupełnie jak w młodości.

(Fend Path)

Taa, kiedyś to było.

(Ace Cop)

Wiedziałeś Blecken, że Fend w młodości należał też do Sharksów?

(Olivier Fist)

CO!?

(Blecken White)

Właśnie, co? Jesteś gangsterem?

(Fend Path)

Byłem, to stare dzieje Blecken.

(Sit Brown)

Również przez niego mam problem z kolanem.

(Blecken White)

Hę?

(Fend Path)

Myślałem, że cię tym zatrzymam, Brown. Bardziej mylić się chyba nie mogłem. Nigdy nie widziałem człowieka, który tak zasuwa z przestrzeloną nogą.

(Ace Cop)

Taki już jest Sit, lubi łamać prawa logiki.

(Fend Path)

Jeszcze jak.

(Sit Brown)

Ale przynajmniej naprostowałem cię na dobrą drogę.

(Fend Path)

Tymczasowo tak.

(Sit Brown)

Dalej nie możesz znaleźć dla siebie miejsca?

(Fend Path)

Chyba...

(Ace Cop)

Dojechaliśmy Panowie.

Część 1 Koniec

Link do części 2

https://proiekt.blogspot.com/2023/09/sprawa-lalkarza-rozdzia-2-sciezka-3.html


Od twórcy: Jeśli się podobało zachęcam do udostępnienia

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 1 część 1

Rozdział 1 część 4

Postacie